wp_zks_adam_hofman_600

Afera koperkowa

Zaczęło się. Brudna kampania (zwana w pewnych kręgach „straszeniem Kaczyńskim”) ruszyła z kopyta. Dwa tygodnie temu, tygodnik Wprost opublikował na swoim kanale Youtube nagranie wideo, na którym widoczni byli posłowie Prawa i Sprawiedliwości podczas służbowego wyjazdu na Podkarpacie.

Adam Hofman / Źródło: Wikimedia

Adam Hofman / Źródło: Wikimedia

Wśród obecnych tam parlamentarzystów znajdowały się również osoby z pierwszych stron gazet, takie jak: rzecznik partii Adam Hofman, czy popularny „Agent Tomek” czyli Tomasz Kaczmarek. To właśnie wokół osoby tego pierwszego powstało największe zamieszanie. Wywołane zostało przez zachowanie Hofmana, który w rozmowie z obecnymi na miejscu kobietami przechwalał się wielkością swojego przyrodzenia, chcąc je dodatkowo zaprezentować jednej z nich (do czego oczywiście nie doszło, cała sytuacja była zwykłym żartem przy wódce). Zdarzenie to wywołało w przestrzeni publicznej sporo szumu, a najbardziej gardłowali ci, którzy do niedawna – wspólnie z Hofmanem – tworzyli to ugrupowanie. Paweł Poncyljusz i Beata Kempa jako pierwsi ruszyli do medialnej nagonki odsądzając swojego byłego partyjnego kolegę od czci i wiary. Oczywiście swoje trzy groszy dorzuciły również tzw. „media głównego nurtu” i cała masa lewackich portali internetowych, a niektóre feministki zgodnie zaczęły wykrzykiwać swój ulubiony w ostatnich czasach zwrot – „molestowanie!”. Odchodząc na moment od całej tej medialnej hałastry zastanówmy się czy taka nagonka na posłów PiS ma jakikolwiek sens?

Co by nie mówić, Adam Hofman ma pecha do służbowych wyjazdów. Pod koniec czerwca Super Express opublikował nagranie, na którym Pan poseł spaceruje ulicami Elbląga – gdzie odbywały się wówczas wybory na prezydenta miasta – wyraźnie się zataczając. I co w tym fascynującego? Moim zdaniem nic. Oczywiście, żeby była jasność, nie uważam że sytuacja widoczna na nagraniu z wyjazdu na Podkarpacie była czynem wysoce chwalebnym, ale z drugiej strony każdy z nas niejednokrotnie znajdował się w podobnym stanie jak Adam Hofman – pan paparazzi w krzakach również. Wiem, że za chwilę mogą odezwać się głosy, że w poprzednim tekście – odnośnie Ruchu Palikota – krytykowałem Aleksandra Kwaśniewskiego za alkoholowe wpadki, a teraz bronię Hofmana, ale różnica między tymi panami jest taka, że były prezydent pojawiał się w „stanie nieważkości” w czasie swojej państwowej posługi, a posła PiS-u zataczającego się w godzinach pracy nie widziałem nigdy. Do czego zmierzam, cała ta sytuacja śmierdzi brudną polityczną gierką mającą na celu skompromitowanie pisowskich struktur. Słupki procentowe partii Kaczyńskiego zaczynają niebezpiecznie rosnąć i pewne osoby krawat na szyi dusi coraz mocniej. O negatywnym odbiorze społecznym tego nagrania świadczyć może zresztą wskaźnik „lajków” na Youtube, który na ten moment wskazuje 932 osoby, którym nagranie nie przypadło do gustu, przy 435 które wideo polubiły. Trudno nie zgodzić się z tymi, którzy materiał Wprost, potocznie mówiąc „zdislajkowali”. Nie było w nim nic kontrowersyjnego. Zwykła, luźna, może nawet rubaszna rozmowa kilku osób, które – podkreślmy to – miały w tamtym czasie wolne. Umówmy się, gdyby ktoś wybrał się na podobny zjazd – tyle, że posłów Platformy Obywatelskiej, zapewne ujrzałby niewiele różniące się obrazki, ale wszyscy doskonale wiemy, że nikt tego nie zrobi. O wiele bardziej chwytliwym tematem będzie zdyskredytowanie tych wrednych „pisiorów”, którym jak na złość w ostatnich miesiącach rośnie poparcie. Z całym szacunkiem, ale skala kontrowersyjnych sytuacji z udziałem posłów PiS i PO zdecydowanie odbija się na niekorzyść tych drugich, a afera wywołana rzekomym publicznym obnażaniem się Adama Hofmana – co zresztą jest kompletną brednią – przy aferach z udziałem ludzi powiązanych z PO, może aspirować jedynie do miana „koperkowej”. Jeszcze kilka lat temu taki chwyt może by zadziałał, ale dziś? Platforma Obywatelska to partia, której społeczne zaufanie spada z dnia na dzień i mam wrażenie, że gdyby nawet na owym nagraniu Hofman zwymiotował na buty Jarosława Kaczyńskiego, to ten trend by się nie odwrócił.


Nagranie z wyjazdu polityków PiS na Podkarpacie / Źródło: YouTube

Całe zamieszanie wokół tej sprawy jest zdecydowanie przesadzone, bo niby jakie wnioski możemy wyciągnąć na podstawie tego filmu? Że posłowie piją? Przeklinają? Nie jesteśmy dziećmi i każdy z nas doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Hofman zanim położy się spać, nie recytuje na głos Roty, po wcześniejszym odśpiewaniu Mazurka Dąbrowskiego. Nie znam pana Adama osobiście, więc nie jestem w stanie określić jaką wagę przykłada do idei, które propaguje jego ugrupowanie, ale jestem także człowiekiem i wiem, że tzw. „reset” potrzebny jest każdemu. Nie uważam, żeby osoby publiczne powinny chować się po krzakach z butelką piwa czy papierosem w ustach. Z kolei słowa skierowane w stronę kobiety (jak podają media – pracownicy jego biura poselskiego) oczywiście należą bardziej do tych z gatunku „jak nie rozmawiać z płcią przeciwną”, ale czy ktoś z Was przy butelce wódki nigdy się nie wygłupiał? Owszem PiS niejako sam narzucił ludziom kierunek myślenia, w którym postrzegaliby to ugrupowanie jako związek obrońców moralności, ale tak jak wspomniałem wcześniej – jesteśmy dorośli. Platforma miała obniżyć podatki, a czy ktoś w to uwierzył? No tak, zapomniałem – 39% społeczeństwa. Mniejsza z tym, wróćmy do tematu. Sytuacja ta, a właściwie medialny pogłos wywołany tym zdarzeniem skierowany był oczywiście w stronę ludzi, którzy z polityką na co dzień mają niewiele wspólnego, poza – często emocjonalnym zachowaniem przy urnie wyborczej. Tym śmieszniejszy jest fakt, że nawet przeciętnego Kowalskiego kolokwialnie mówiąc przestały „grzać” takie tematy. Poza mainstreamowymi mediami, które „podniecały” się tym faktem najbardziej, wśród zwykłych ludzi nie wywołało to większego poruszenia. Platforma Obywatelska, rękoma napędzanej przez siebie medialnej maszyny sama zaciska sznur na swojej szyi. Spektakl dotyczący mamy Madzi, wredni kibole, związki partnerskie – Panowie, ile można? Broń, którą stosowała Platforma wobec Prawa i Sprawiedliwości – koniec, końców – okazała się być obusieczną. Trudno nie odnieść wrażenia, że dziś każdy atak wyprowadzony przez PO w stronę partii Kaczyńskiego, wraca w jej stronę ze zdwojoną siłą.

Adam Hofman u Moniki Olejnik  / Źródło: TVN24

Adam Hofman u Olejnik / Źródło: TVN24

Jarosław Kaczyński zastanawia się dziś co począć z Hofmanem, w kuluarach mówi się, że prezes – słynący z wielkiego szacunku wobec kobiet – był delikatnie mówiąc, zdegustowany zachowaniem swojego rzecznika. Wyrzucając Hofmana z partii Kaczyński mimo wszystko straciłby dużo. Zbliżają się wybory, a o umiejętności prowadzenia kampanii wyborczej – przez tego stosunkowo młodego polityka – w PiS-ie wszyscy zdają sobie sprawę. JK wie również jak znaczącą rolę odegrał Hofman w pracy nad ociepleniem jego wizerunku – mając w pamięci chociażby słynną „akcję z tabletem”. Oczywiście „akcja nad Podkarpaciu” zachwiała strukturami partii, ale tak jak wspomniałem wcześniej, oddźwięk tego zdarzenia był duży – jedynie w mainstreamowych mediach, zaś postrzeganie PiS-u przez przeciętnego obywatela niewiele się zmieniło. Kolejny raz próba zdyskredytowania opozycji – jak w przypadku wystąpienia Krzysztofa Bosaka w programie Moniki Olejnik – nie przynosi pożądanego skutku. Nadchodzi odwilż. To widać, słychać i czuć.

Komentarze

Politolog - absolwent studiów magisterskich na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Interesuje się polityką współczesną i okresem II wojny światowej. Ponadto jest pasjonatem piłki nożnej i muzyki rap.