Kapitulacja wojsk portugalskich/ Źródło: Wikimedia

Aneksja Goa przez Indie – operacja Vijay i jej konsekwencje

Goa, niewielki rejon na zachodnim wybrzeżu Indii, obfitujący w piękne plaże i bogatą roślinność, znany jest obecnie jako popularny kierunek wypraw, obierany przez turystów z całego świata. Goa kojarzy się także z faktorią handlową, jaką założyli tam Portugalczycy w początkach XVI wieku. Stosunkowo słabiej znana jest historia zawładnięcia tym kawałkiem lądu przez władze w Nowym Delhi w 1961 roku, ciekawa zwłaszcza ze względu na konsekwencje, jakie przyniosła.

Tło wydarzeń

Indie zyskały niepodległość w roku 1947 z rąk Zjednoczonego Królestwa. Głównym przeciwnikiem kraju, któremu nieobce były mocarstwowe ambicje, był od początków istnienia zdominowany przez ludność islamską Pakistan, granica z którym przebiegała wówczas zarówno na zachodzie, jak i wschodzie kraju (dopiero w 1971 roku Pakistan Wschodni wywalczył niepodległość jako Bangladesz). Do licznych sporów terytorialnych z Pakistanem dochodziły podobne z Chinami (często chodziło o słabo dostępne tereny w wysokich górach). Warto pamiętać, że pozostawał także kłopot pozostałych na subkontynencie kolonizatorów – Francuzów i Portugalczyków. Ich posiadłości nie były rozległe pod względem terytorialnym, ale sama ich obecność urażała rosnące ambicje Delhi. Miało to tym większe znaczenie, że szybko rosły w siłę dwa równoległe ruchy – hinduski nacjonalizm, domagający się przyłączenia do kraju wszystkich terytoriów na subkontynencie oraz komunizm, wyrażający się wrogością do jakichkolwiek form zachodniego „imperializmu”. W takich warunkach potomkowie europejskich kolonizatorów nie mogli oczekiwać długich lat spokoju.

Pięć kolonii francuskich: Chandernagore, Karikal, Mahe, Yanaon oraz największa i najbardziej znana Pondichery, znajdowały się w ciężkiej sytuacji ze względu na rozsianie po całym terytorium Indii i trudne do obrony granice, w niektórych przypadkach połączone z byciem enklawą. Chandernagore przeszło pod władzę indyjską w 1950 roku, na mocy zorganizowanego przez Francuzów referendum. W czerwcu 1954 roku doszło do bezkrwawego puczu w Yanaon oraz przekazania władzy Hindusom w Mahe. Ostatecznie pod koniec tego roku wszystkie kolonie znalazły się w rękach władz w Nowym Delhi (na traktat oficjalnie zatwierdzający tą sytuację trzeba było czekać do roku 1962. Zwłoka spowodowana była między innymi poparciem, jakie Indie udzieliły rebeliantom w Algierii, z którymi Paryż prowadził wówczas wojnę).
Bezkrwawe rozwiązanie sporu z Francją nie zostało powtórzone w przypadku ziem portugalskich (oprócz największego i najbardziej znacznego Goa, były to położone bardziej na północ Daman i Diu). Jednym z powodów był fakt, że dla rządzącego autorytarnie w iberyjskim kraju Antonio Salazara podtrzymywanie kolonialnej tradycji, a tym bardziej walka ze skrajnie lewicowymi nurtami politycznymi była sprawą kluczową. Rozgrywka o Goa miała więc także podłoże ideologiczne.

Położenie Goa na mapie Indii/ Źródło: Wikimedia

Położenie Goa na mapie Indii/ Źródło: Wikimedia

Napięcia między Indiami, a Portugalią rosły od początku lat 50 – tych, a najgroźniejszy incydent miał miejsce w 1955 roku, kiedy kilka tysięcy hinduskich demonstrantów próbowało sforsować granicę z Goa. Siły portugalskie otworzyły ogień, zginęło kilkadziesiąt osób. W kolejnych latach porażką zakończyły się próby pokojowego rozstrzygnięcia konfliktu, nie doszło także do referendum w Goa, do którego skłaniała się część polityków w Lizbonie. W 1961 roku Nehru zdecydował się na interwencję zbrojną – w wyniku powtarzających się incydentów z ofiarami śmiertelnymi opinia publiczna gotowa była poprzeć taki krok. Nie da się jednak ukryć, że Goa, Daman i Diu stanowiły łakomy kąsek dla indyjskiej armii, która za wszelką cenę chciała pokazać światu swe nowoczesne uzbrojenie w akcji.

Operacja Vijay

Portugalskie siły na terenach kolonii prezentowały się skromnie i w żadnym wypadku nie mogły stawić czoła inwazji ze strony armii państwa o mocarstwowych ambicjach (spora część i tak skromnych portugalskich zasobów została przeznaczona na wojnę, która rozgorzała w Angoli). Wojska lądowe liczyły około 4 tysiące żołnierzy, z których część przeszkolona była głównie w działaniach anty – partyzanckich. Broń ciężką stanowiły dwie baterie artylerii, do dyspozycji pozostawały także oddziały policji. Obrońcy nie mogli liczyć na jakiekolwiek wsparcie lotnicze, a marynarkę wojenną reprezentował jeden okręt klasyfikowany jako slup oraz łodzie patrolowe.Ze strony indyjskiej do operacji o kryptonimie „Vijay” („zwycięstwo”) przeznaczono siły liczące łącznie 45 tysięcy ludzi pod dowództwem generała Candetha. Atakującym zapewniono odpowiednie wsparcie lotnicze, jak i morskie (między innymi lotniskowiec, dwa krążowniki i niszczyciel).

Działania zbrojne rozpoczęły się 17 grudnia 1961 roku, kiedy wojska indyjskie wkroczyły do północnego Goa i doszło do wymiany ognia z Portugalczykami. Rankiem 18 grudnia Hindusi rozpoczęli zdecydowane natarcie, poprzedzone bombardowaniem artyleryjskim. Portugalczycy tylko niekiedy stawiali większy opór, ograniczając się głównie do wysadzania mostów przed nadejściem nieprzyjacielskich czołgów, przed którymi nie posiadali odpowiedniej obrony. Równocześnie na niebie pojawiły się indyjskie samoloty, którym nieliczne działa przeciwlotnicze obrońców nie mogły przeszkodzić w całkowitym panowaniu w powietrzu. Jednocześnie zauważyć należy, że większość nalotów wzięła na cel lotniska, które jak się okazało, nie miały żadnego znaczenia militarnego.

Po południu tego dnia celem ataku stała się należąca do Goa wyspa Anjidiv. Jej obrońcy w sile plutonu odparli pierwszy atak, ale ostatecznie musieli ulec zdecydowanej przewadze nieprzyjaciela, wspartego artylerią okrętową. U wybrzeży wyspy Portugalczycy stracili swój slup, zaatakowany przez wrogie fregaty.

18 grudnia zaatakowane zostały także Daman i Diu. Garnizony obu posiadłości składały się z kilkuset żołnierzy i policjantów każdy i wkrótce uległy pod naporem atakującego nieprzyjaciela, choć stawiały momentami zażarty opór, zwłaszcza w przypadku Diu, gdzie początkowy hinduski atak został odparty przez trzynastoosobowy posterunek, wsparty ogniem artyleryjskim.
Rankiem 19 grudnia większa część Goa znajdowała się w rękach wojsk indyjskich. Portugalski gubernator, Manuel Antonio Vassalo e Silva, widząc bezsensowność dalszego oporu i coraz większą przewagę nieprzyjaciela, nakazał swoim wojskom przerwać ogień. Zignorował przy tym rozkazy z Lizbony, które wzywały do walki „do zwycięstwa lub śmierci” oraz późniejsze, zalecające zastosowanie taktyki „spalonej ziemi”. W wyniku działań zbrojnych obrońcy stracili 30 zabitych i 57 rannych. Straty hinduskie wyniosły 22 zabitych i 54 rannych. Obecność Portugalczyków w Indiach dobiegła końca.

Portugalczycy podpisują kapitulację/ Źródło: Wikimedia

Portugalczycy podpisują kapitulację/ Źródło: Wikimedia

Skutki działań

Militarne, polityczne i propagandowe zwycięstwo Indii było niezaprzeczalne, tym bardziej, że władze w Lizbonie nie posiadały jakiejkolwiek możliwości prowadzenia dalszej walki o odzyskanie utraconych terenów i musiały pogodzić się z klęską.

Indie przedstawiły światu zajęcie Goa jako akt walki z imperializmem i wyzwolenie „własnych” terenów. Po „Rewolucji Goździków” w 1974 roku Portugalia zerwała z kolonialną przeszłością i rozpoczęła budowanie dobrych relacji z Nowym Delhi, przez co przyjęła tamtejszy punkt widzenia. Sytuacja w 1961 roku nie była jednak tak prosta.

Trudno zgodzić się ze stwierdzeniem, iż przeważająca część mieszkańców Goa wyczekiwała wyzwolenia przez Siły Zbrojne Indii. Nie należy zapominać, że obecność Iberyjczyków na tych terenach trwała około 450 lat. Powodowało to oczywiście mieszanie się ludności, wielu rdzennych mieszkańców przyjęło portugalskie zwyczaje i język, część przeszła na Katolicyzm (dla przykładu: w 2001 roku liczba Chrześcijan w Goa wynosiła 26,6% ludności, przy 2,34% w całych Indiach). Jednakże najważniejszym czynnikiem zniechęcającym do „wyzwolicieli” był czynnik ekonomiczny. W Goa panowało przekonanie, iż przyłączenie do znacznie uboższych Indii spowoduje zbiednienie społeczeństwa (Goa, obecnie jeden z indyjskich stanów, pozostało bogate na tle reszty kraju. W 2012 roku roczny PKB na głowę mieszkańca wyniósł tam 167 838 rupii, przy krajowej średniej 40 605 rupii. W tym samym roku poniżej indyjskiego progu ubóstwa żyło w Goa 5,08% społeczeństwa, średnia krajowa wyniosła 21,92%).

Patrząc z perspektywy historycznej warto zauważyć, że kiedy Portugalczycy przybyli do Goa, nie istniało jednolite państwo indyjskie, które mogłoby żądać zwrotu zabranych ziem. W dodatku kolonizatorzy zdobyli ten teren z rąk islamskiego Sułtanatu Bijapuru, wspieranego przez Osmanów. Pozostał więc czynnik geograficzny – zjednoczenie całego subkontynentu pod władzą Nowego Delhi. Jednocześnie, jak już było wspomniane, dużą rolę odgrywała ideologia. Wszakże kraje bloku komunistycznego, zwłaszcza afrykańskie, krytykowały Nehru za opieszałość w stosunku do Goa i reszty portugalskich kolonii. Według nich brak działań zaczepnych w tamtym rejonie świata pozwalał Lizbonie skupić się całkowicie na prowadzeniu wojny w Angoli.

Konsekwencje polityczne i militarne

Dla władz w Nowym Delhi operacja „Vijay” zakończyła się całkowitym sukcesem, zapoczątkowała jednakże serię niefortunnych dla Indii wydarzeń, daleko ważniejszych od opanowania niewielkiej portugalskiej kolonii. Po pierwsze, militarne zwycięstwo sprawiło, iż Nehru, jak i ludzie z jego najbliższego otoczenia, nabrali złudnego przekonania o sile własnych wojsk, jak i o swojej pozycji w gronie największych mocarstw. Szybka i w miarę bezproblemowa wygrana sprawiła, iż z coraz większą akceptacją podchodzić zaczęto do siłowego rozwiązywania konfliktów. Wydawać się może, że nie zwracano uwagi na fakt, iż po stronie pokonanych znalazły się skromne siły wysłane przez drugorzędne wówczas państwo oddalone o tysiące kilometrów.

W 1962 roku zaczęło dochodzić do coraz częstszych incydentów na granicy z Chinami. Rozległe, choć słabo zaludnione i rozwinięte tereny sporne, to jest Aksai Chin oraz Arunachal Pradesh, były przyczyną niezgody między obydwoma krajami, przy czym obie strony nie zamierzały ustąpić, nie zrezygnowały także z wojennej retoryki.

W październiku 1962 wybuchła Wojna Chińsko – Indyjska, po miesiącu działań w górach zakończona decydującym zwycięstwem Pekinu. Klęska dała kres imperialnym marzeniom Nehru, będąc szokiem po udanych działaniach przeciwko Goa. W wyniku konfliktu doszło także do pewnego przetasowania na arenie międzynarodowej.

Po pierwsze, kraje zachodu, pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych, uznały za agresora Chiny, które były dla nich znacznie groźniejszym przeciwnikiem. Jednakże za słowami tymi nie poszły czyny, choćby w postaci dostaw broni, o które prosił Nehru. Indie zwróciły się wobec tego w stronę Związku Radzieckiego, rozpoczynając okres zbliżania się do siebie tych krajów. Było to możliwe z powodu rosnących rozdźwięków politycznych i ideologicznych między Moskwą, a Pekinem, które przejść miały w 1969 roku w konflikt graniczny. Jednocześnie osłabienie sojuszu ze Związkiem Radzieckim umożliwiło Chinom otworzenie się na zachód, czego kulminacją była wizyta w tym kraju Richarda Nixona w 1971 roku.

Jednocześnie stosunki między Chinami a Indiami pozostały chłodne. Decydenci w Nowym Delhi przekonali się o militarnej przewadze północnego sąsiada, co zmusiło ich do szybkiej modernizacji własnych sił zbrojnych. Kiedy w 1964 roku Chiny przeprowadziły pierwszą próbę nuklearną, Indie przyspieszyły prace nad swoim programem atomowym, który udało się z sukcesem ukończyć po dekadzie prac – w 1974 roku. Oczywiście ruch taki wzmocnił chęć posiadania tego rodzaju broni przez Pakistan. Islamabad swoją pierwszą próbę wykonał dopiero w 1998 roku. Trudno uznać to wydarzenie za bezpośrednią konsekwencję operacji Viyaj, jednakże pewne jest, iż walki o Goa przyczyniły się pośrednio do wzrostu militaryzacji regionu.

Komentarze