Armia Królestwa Prus w okresie Wojen Napoleońskich

Konflikty zbrojne lat 1792-1815 upłynęły pod dominującym wpływem Francji, najpierw rewolucyjnej, następnie imperialnej, co zresztą ma odzwierciedlenie w nazwie epoki. Wojska Pruskie, pozostające przez ten czas w cieniu napoleońskiej epopei, przeszły przez niezwykle ciekawy okres wzlotów i upadków. Pewne jest, że wokół armii potomków Fryderyka Wielkiego narosło wiele – mniej lub bardziej prawdziwych – legend i mitów.

Mówiąc o zmianach w Pruskiej Armii w latach Wojen Rewolucyjnych i Napoleońskich należy wziąć pod uwagę różne elementy. Po pierwsze, dla zrozumienia sytuacji, konieczne jest nakreślenie historii działań wojennych, w których brała ona udział. W tych czasach dokonano znacznych zmian z zakresu taktyki oraz struktury armii, oraz tych związanych z powstaniem sztabu generalnego, co było nowością na skalę światową. Kolejnym ważnym elementem tej układanki jest wzrost uczuć nacjonalistycznych w Prusach, co przełożyło się na wysokie morale w wojnie 1813 roku, nazywanej zresztą w Niemczech „Wojną o Wyzwolenie”.

Prusy w wojnach z Rewolucyjną Francją

Choć Wojny Rewolucyjne i Napoleońskie tworzyły jeden ciąg zdarzeń, w niniejszym artykule główna uwaga skupiona zostanie na latach 1806-1815. Wprawdzie Prusy prowadziły wojnę z Francją w latach 1792-1795, ale konflikt ten nie może być raczej uznany za decydujący. Podczas kampanii nie stoczono w dodatku żadnej walnej batalii – bitwa pod Valmy, która zadecydowała o wycofaniu się Prus z dalszej walki, nie bez powodu nazywana jest „kanonadą pod Valmy”, jako że obie strony ograniczyły się w dużej mierze do przygotowania artyleryjskiego. Warto jednak pamiętać, iż walki w Nadrenii i Palatynacie trwały do roku 1795 i wojska pruskie odnosiły w nich sukcesy. Zwraca uwagę to, co stało się później symbolem zwycięstw Bonapartego – użycie walczących w tyralierze strzelców, skuteczny ogień artylerii, współdziałanie wszystkich rodzajów broni. Można spokojnie przyjąć, iż w tym okresie armia Fryderyka Wilhelma III nie ustępowała Francuzom pod względem taktycznym, a nawet posiadała nad nimi przewagę. Monarchia Hohenzollernów zdecydowała się zakończyć wojnę z pobudek politycznych, nie odniósłszy żadnego zwycięstwa, ale też uniknąwszy większej porażki. W ten sposób dla Prus nastała ponad dekada nie angażowania się w zmagania zbrojne na kontynencie.

Dekada pokoju 1795-1806

Oczywiście przez jedenaście lat sytuacja uległa gwałtownej zmianie. O ile w roku 1792 „stara” Europa chciała stłamsić rewolucję i przywrócić dawny porządek, w 1806 drżała przed będącym u szczytu potęgi Cesarzem Napoleonem I. Tym bardziej, że niewyszkolone masy ogarnięte rewolucyjnym zapałem zostały zastąpione przez Grande Armee – prawdopodobnie jeden z najskuteczniejszych związków operacyjnych w historii wojen. Armia ta w 1805 roku zadała Habsburgom i wspierających ich Rosjanom druzgocącą porażkę, po której rozpadła się III Koalicja. Kiedy w 1806 roku Prusy stanęły do walki jako członek IV Koalicji, dysproporcja sił, choć wtedy nie aż tak bardzo dla wszystkich oczywista, była widoczna.

Gebhard Leberecht von BGebhard Leberecht von Blucher/ Źródło: Wikimedia

Gebhard Leberecht von Blucher/ Źródło: Wikimedia

Nie da się ukryć, iż pomiędzy końcem Wojny Siedmioletniej, a rokiem 1806, Armia Pruska nie poddana została żadnemu naprawdę poważnemu sprawdzianowi (można wyróżnić Wojnę o Sukcesję Bawarską w 1778 roku oraz kampanię z lat 1792-1795). Trzymano się starych fryderycjańskich wzorów, co doprowadziło do tego, iż wojska, nie unowocześniając się, cofały się w rozwoju. Tradycyjny dryl, połączony z karami cielesnymi, powodował, iż konieczność służby wojskowej była dla niżej urodzonych katorgą – w czasie kiedy szeregi przeciwnika uzupełniali pełni patriotycznego zapału ochotnicy. Peruki i harcapy, przeżytek poprzedniej epoki, wciąż pozostawały podstawowym elementem stroju.

Dowodzenie armią szwankowało z dwóch głównych powodów. Po pierwsze, monarcha i członkowie rodziny królewskiej mieli w dalszym ciągu kluczowy wpływ na poczynania armii, co mogło prowadzić do różnicy zdań między nimi, a zawodowymi oficerami; a trzeba tu zauważyć, iż Fryderyk Wilhelm III, jakkolwiek by nie oceniać jego panowania, nie odziedziczył talentów wojskowych po swoim „Wielkim” przodku. Po drugie, większość generalicji pruskiej znajdowała się w wieku dość sędziwym, często utrudniającym lub uniemożliwiającym skuteczne dowodzenie w polu. Wprawdzie Gebhard Leberecht von Blucher (64 lata w 1806 roku) swoje największe sukcesy miał jeszcze przed sobą, jednakże był to raczej wyjątek, niż reguła. Choć wiele można mówić o nadmiernej ambicji i pyszałkowatości marszałków Bonapartego, ich młodość, energia oraz świeżo zdobyte doświadczenie dawały im przewagę w nadchodzącym konflikcie.

W sprawach taktyki na polu walki Armia Pruska opierała się na odnoszącej przed pół wieku oszałamiające sukcesy szkole Fryderyka Wielkiego. Piechota walczyła w linii, wynoszącej zazwyczaj trzy szeregi, co dawało najbardziej optymalne wykorzystanie dostępnej siły ognia oraz minimalizowało straty w przypadku dostania się pod ostrzał artyleryjski. Piechota walcząca w tyralierze, wbrew popularnym stereotypom nie była wynalazkiem okresu rewolucji francuskiej: już Fryderyk Wielki zaczął wprowadzać ją po starciach z oddziałami lekkimi Austriaków. W przededniu kampanii 1806 roku w armii Prus istniało kilka rodzajów „harcowników” – Jegrzy, Schutzen (stanowili część jednostek piechoty liniowej) oraz Fizylierzy (w przypadku tych ostatnich nazwa może być myląca, jako że w wojskach napoleońskich fizylierami nazywano jednostki piechoty liniowej, czyli odpowiedników pruskich muszkieterów). Jednakże rola formacji tego typu była znacznie mniejsza niż miało to miejsce w Armii Francuskiej. Mniejszą rolę niż w wojskach napoleońskich miało także przygotowanie artyleryjskie, w związku z czym fizyczna eliminacja wroga spoczywała na barkach piechoty liniowej (muszkieterów i grenadierów). Opierając się na doświadczeniach fryderycjańskich, wojska przygotowywano do walki z walczącym w linii przeciwnikiem, przy czym jego rozerwanie uzyskiwano poprzez atak eszelonami.

System ten był już w 1806 roku z wielu powodów wadliwy. Atak w szyku linearnym nastręczał licznych problemów, a w przypadku poruszania się przez teren z przeszkodami (drzewa, budynki, skały, rowy, płoty, itd…) niemożliwym było utrzymanie linii nawet w przypadku dysponowania najbardziej karnymi wojskami. Powodowało to oczywiście konieczność czekania na oddziały, które zostały w tyle, bądź przegrupowywania się, często pod ogniem nieprzyjaciela. W tym samym czasie Armia Francuska doprowadziła do perfekcji atak z użyciem kolumn utworzonych na bazie jednostek różnej wielkości (w latach 1805-1806 dominowały niewielkie i elastyczne kolumny batalionowe) oraz w końcowej fazie natarcia – rozwinięcie linii w celu zwiększenia siły ognia lub kontynuowanie ataku na bagnety w kolumnie. Wszystkie te manewry odbywały się pod osłoną ognia prowadzonego przez formacje tyralierskie. Linie pruskiej piechoty generalnie nie były gotowe na taką walkę i okazywały się zbyt ociężałe. Trzeba przy tym pamiętać, iż stosunkowo niska skuteczność ognia karabinowego (pogarszająca się z biegiem czasu, kiedy dym prochowy spowijał pole bitwy) dawała przewagę temu, kto ruszył do zdecydowanego ataku, przy wsparciu celniejszego ognia rozproszonych strzelców (sam szturm na bagnety miał zwykle wymiar psychologiczny – rzadko dochodziło do walk w zwarciu; jeśli obrońcy nie zatrzymali ataku w porę, rzucali się do ucieczki, podczas którego otrzymywali salwę w plecy).

Fryderyk Wielki również kawalerię pruską uczynił jedną z najlepszych – a być może najlepszą na świecie. I tak jak w wypadku piechoty, w 1806 roku pozostawała głównie sława minionych lat i ogromny respekt wśród przeciwnika – jak się okazało, nieuzasadniony.

Jazda pruska tego okresu, jeśli chodzi o rodzaje formacji, nie różniła się szczególnie od tej z innych krajów Europy. Ciężką konnicę, przeznaczoną do przełamywania linii wroga, tworzyli kirasjerzy, którzy, co ciekawe, nie nosili w tym okresie kirysów. Kawalerię liniową uzupełniali dragoni – w początku XIX wieku zanikało używanie tej formacji jako „mobilnej piechoty”, stanowili oni więc trzon kawalerii, którą można nazwać „średnią”. Jazdę lekką w Armii Pruskiej reprezentowali huzarzy. Ich rolę stanowiły zadania rozpoznawcze, pościgowe, a na polu bitwy – wspomaganie i osłona innych rodzajów kawalerii. Do konnicy lekkiej należeli także lansjerzy – w okresie Wojny Siedmioletniej byli to Bośniacy, w epoce Napoleońskiej używano natomiast oddziałów rekrutowanych na terenach polskich (oddziały tzw. „Towarzyszy”).

Tak jak w przypadku piechoty, w ataku kawaleryjskim preferowano atak eszelonami, co ułatwiało natarcie w trudnym terenie (w porównaniu z atakiem w linii), miał on mieć także większy wpływ psychologiczny na nieprzyjaciela. Atak wykonywano w dwóch lub trzech liniach, z tym że starano się jak najdłużej utrzymać szyk, by przeprowadzić szarżę na ostatnich osiemdziesięciu krokach. Do pościgu za uciekającym nieprzyjacielem wydzielano część sił, lub pozostawiano to zadanie jeździe lekkiej, jako że przegrupowanie i gotowość do dalszej walki były kluczowe. Do osłony głównej masy kawalerii używano konnych strzelców w postaci flankierów. Szarżujący natomiast stosowali broń palną dopiero po przełamaniu wrogich formacji (użycie pistoletów bezpośrednio przed szarżą odrzucano kilkukrotnie w historii wojskowości jako nieefektywne).

Klęskę pruskiej kawalerii w kampanii roku 1806 można wyjaśnić z dwóch powodów. Po pierwsze, Prusacy zdecydowali się, opierając się na wzorach francuskich, na utworzenie jednostek większych od pułku. W powstałych w ten sposób dywizjach pomieszano różne rodzaje broni, przez to oddziały jazdy zostały rozproszone, co znacznie zmniejszyło ich efektywność i stało w przeciwieństwie do praktyk Fryderyka Wielkiego. Po drugie, czas przeznaczany na szkolenie kawalerzystów uległ znacznemu skróceniu, co musiało mieć negatywny wpływ na umiejętności żołnierzy potrzebne do zwycięstwa na polu walki. W tym wypadku nie pomogła więc chwała z lat Wojny Siedmioletniej, ani posiadanie jednych z najlepszych koni w Europie.

Dekady 1795-1806, którą Prusy spędziły w pokoju, nie można z pewnością nazwać rewolucyjną dla armii tego kraju, choć nie należy upraszczać, twierdząc, że okres ten zupełnie „przespano”. Zbrojnym zmaganiom w Europie przyglądano się, uwagę zwracając między innymi na konieczność szerszego użycia lekkiej piechoty. Wprowadzono szereg nowych regulaminów; choć na polach bitew roku 1806 można było zobaczyć pewne usprawnienia, większość działań ograniczyła się jednak do teorii.

Rok 1806

Kampania roku 1806 rozstrzygnęła się na polach dwóch toczonych jednocześnie bitew: pod Jeną i Auerstedt (Auerstadt, Auerstaedt). Dokładny przebieg tych batalii nie jest tematem tego artykułu, należy jednak przedstawić główne wnioski oraz rozprawić się z błędnymi stereotypami. Po pierwsze, uznanie, że walkę stoczyły mało mobilne pruskie linie przeciwko francuskim kolumnom i tyralierom, jest zdecydowanie zbytnim uproszczeniem. Istotnie, należy uznać, iż Francuzi przeważali, jeśli chodzi o elastyczność, współdziałanie różnych rodzajów broni i dowodzenie. Piechota obydwu stron walczyła w liniach wspartych tyralierami strzelców (również Prusacy odnieśli pewne sukcesy w tym elemencie), Francuzi kolumn używali w początkowej fazie ataków, by następnie rozwinąć linie. Generalnie rzecz biorąc, nie pomyli się ten, kto prześledziwszy przebieg bitwy pod Jeną, stwierdzi iż ważnym powodem zwycięstwa Napoleona była po prostu przewaga liczebna. Inaczej nieco sprawa miała się pod Auerstedt, gdzie marszałek Davout pokonał przeważające siły pruskie. Tam istotnie, zarówno piechota, jak i kawaleria pruska nie potrafiła osiągnąć sukcesu, a kunszt taktyczny Davouta i podległych mu generałów ukazał się w pełnej krasie. Trzeba jednak zauważyć, że problemy jakie Prusacy mieli w sferze dowodzenia, zostały tu spotęgowane, kiedy głównodowodzący, sędziwy książę Brunszwicki, został śmiertelnie ranny.

Podsumowując, trzeba z pewnością uznać wyższość armii francuskiej, natomiast stan armii Fryderyka Wilhelma III nie był z pewnością aż tak zły, jak jest to często przedstawiane. Oczywiście wpływ na takie postrzeganie miał ostateczny wynik wojny, całkowite poniżenie Prus oraz zepchnięcie tego kraju na drugorzędną pozycję w Europie.

Lata 1806-1813

Jakby nie oceniać Pruskiej Armii pod Jeną i Auerstedt, klęska była oczywista i w zaistniałej sytuacji reformy stały się konieczne, by znów przywrócić krajowi i siłom zbrojnym miejsce w światowej czołówce. Na szczęście, oprócz zdolnych praktyków wojennego rzemiosła (Blucher, Yorck) Prusy posiadały także najwyższej klasy teoretyków wojskowości (Scharnhorst, Gneisenau, Massenbach, można także wyróżnić należącego do młodszego pokolenia Clausewitza). Ich praca stworzyła podstawy armii zwycięskiej w roku 1813.

Gerhard von Scharnhorst/ Źródło: Wikimedia

Gerhard von Scharnhorst/ Źródło: Wikimedia

Reformy były początkowo utrudnione z powodów ekonomicznych oraz z racji zmniejszenia armii po traktacie pokojowym z Francją, w dodatku z racji utraty części terytoriów liczba obywateli spadła o około połowę. Z biegiem czasu dokonano jednak znacznych postępów. Znów zwrócono uwagę na rolę lekkiej piechoty walczącej w tyralierach, zdecydowano się przeznaczać do tego celu żołnierzy trzeciego szeregu z piechoty liniowej, którzy rzadko brali udział w walce ogniowej. Zaczęto zalecać natarcie kolumnami – po części wyciągając wnioski ze zwycięstw Napoleona, po części z faktu, że było to spore ułatwienie, zwłaszcza w momencie tworzenia armii od podstaw i zapełniania jej „zielonymi” rekrutami. W przypadku kawalerii największą zmianą było utworzenie jednostek ułanów na miejsce wcześniejszych formacji lansjerów. Oczywiście, na co wpływ miały sprawy związane zarówno z modą, jak i wygodą, zmianom podlegało również umundurowanie. Wprowadzono krótsze, praktyczniejsze mundury, żołnierze otrzymali płaszcze zimowe, do historii przeszły peruki oraz (nie licząc oficerów) kapelusze – bikorny oraz grenadierskie czapy. Piechota i większość jazdy otrzymała czaka, natomiast kirasjerzy – kaski, podobne do tych u ich odpowiedników z innych krajów Europy (choć wciąż nie doczekali się kirysów). Fizylierzy, noszący do tej pory zielone mundury (tak jak Jegrzy), otrzymali mundury w kolorze granatowym, takim jak Muszkieterzy i Grenadierzy.

Już wcześniej zaznaczono pozytywny wpływ, jaki na Armię miały nowatorskie metody wprowadzania oficerów sztabowych od Departamentu Wojny aż po poziom brygad. Sztaby nie były w Prusach niczym nowym, ich tradycja sięgała bowiem około stu lat wstecz, natomiast ich rola była do tej pory znacznie ograniczona – nie przypominały raczej sztabów w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Scharnhorst i Gneisenau wyciągnęli wnioski z kampanii 1806 roku. Okazało się, że bezpośrednie przeniesienie wzorców francuskich nie przyniosło pożądanych efektów, a brak doświadczenia oficerów w koordynowaniu działań różnych rodzajów sił zbrojnych spowodował, iż wprowadzenie dywizji nie przyniosło oczekiwanych efektów. Scharnhorst doszedł do wniosku, iż tylko nieliczni wielcy wodzowie, jak Napoleon, mogą radzić sobie z dowodzeniem wielkimi związkami operacyjnymi samodzielnie (sam Bonaparte przestawał radzić sobie z tym, jako że armie przybierały coraz większe rozmiary; wojna 1813 roku jest tego przykładem). W związku z tym oficerowie sztabowi pojawili się na różnych szczeblach dowodzenia, jako ludzie, których głównym zadaniem było wprowadzanie w życie zamierzeń dowódców, pilnowanie, by ich rozkazy były wykonywane w praktyce. Dało to początek pruskiej szkole, w której historii łatwo wyróżnić skuteczne tandemy: charyzmatycznego wodza i pracującego w jego cieniu sztabowca (chociażby Hindenburg i Ludendorff w czasie I Wojny Światowej).

August Neidhardt von Gneisenau/ Źródło: Wikimedia

August Neidhardt von Gneisenau/ Źródło: Wikimedia

W roku 1812 powołano stałe Brygady, w których znalazły się oddziały piechoty, kawalerii i artylerii. Należy zwrócić uwagę, że o ile zreformowana w tym okresie Pruska Armia odniosła same sukcesy, to trudno nazwać zmiany, które zaszły, pokłosiem doświadczenia w wojnach z Napoleonem (oraz u jego boku: trzy pruskie brygady wyruszyły u boku Cesarza na Rosję). Użycie dużych mas kawalerii, przynajmniej teoretycznie, nie wchodziło w grę, jako że nie brano pod uwagę operowania jazdą na poziomie wyższym od Brygad. Artyleria, w której ze względów ekonomicznych znaczne podniesienie liczby luf nie było możliwe, także została rozproszona. Nie powstała rezerwa tego rodzaju broni, niemożliwe było utworzenie na wzór napoleoński „wielkich baterii”. Wojna w roku 1813 wpłynęła nieco na kolejne zmiany, zwłaszcza w zakresie jazdy, która, notabene, miała w kampanii wiele chwalebnych momentów.

Również w 1813 roku powołano Landwerę, to jest milicję, co wydatnie zwiększyło rozmiary armii, choć oczywiście nie wpłynęło pozytywnie na jej jakość. We wstępie wspomniano o rozwoju uczuć patriotycznych w Niemczech w tym okresie i o „Wojnach o Wyzwolenie”; trzeba tu zauważyć, że morale utrzymywało się zwykle na wysokim poziomie, a oddziały Landwery brały udział w walnych bitwach. Ich udział w wojnie sukcesywnie zresztą wzrastał, jako że ciężkie straty ponoszone przez wojska regularne nie mogły być odpowiednio szybko uzupełniane.

Wojny lat 1813-1814

Po klęsce Napoleona w Rosji, sytuacja Francji w Europie Środkowej uległa drastycznemu pogorszeniu, a „przymusowi” sojusznicy mogli odejść od Cesarza i przyłączyć się do jego nieprzyjaciół. Prusy przeszły tę drogę, dołączając do państw zrzeszonych w Szóstej Koalicji. Było to o tyle proste, że 20 tysięcy pruskich żołnierzy w Rosji, choć w bitwach charakteryzowało się militarnym profesjonalizmem, ostentacyjnie okazywało brak poparcia dla sprawy, a oficerowie przywiązywali wagę do tego, by ludności cywilnej nie działa się krzywda. Powrót do przymierza z Carem nie był więc szczególnie utrudniony. Dodatkowo Yorck, dowódca kontyngentu pruskiego, na wieść o nieuchronnej klęsce wojsk francuskich, podpisał z Rosjanami konwencję w Taurogach, na mocy której jego oddziały zostały uznane za neutralne i przeszły do Prus Wschodnich, co można uznać za początek „Wojen o Wyzwolenie”.

Przedstawione zostaną teraz najważniejsze epizody kampanii w roku 1813. Oprócz jej znaczenia politycznego (utrata przez Bonapartego wpływów w Niemczech), miała ona spore znaczenie wojskowe – rozmiary walczących armii ulegały cały czas powiększeniu; jak zostało już wcześniej wspomniane, sprawne dowodzenie zgrupowaniami liczącymi po kilkaset tysięcy ludzi, było już poza możliwościami pojedynczych generałów.

Na wiosnę 1813 roku rozpoczęła się kampania w Saksonii. Dla wojsk Napoleona, stacjonujących w kraju sojusznika, ewentualna strata tego terenu byłaby fatalna dla pozycji Cesarza w Niemczech. Jednocześnie odzyskanie inicjatywy dałoby możliwość ataku na wschód i dotarcia do pozostających na tyłach wroga twierdz – te Francuzi trzymali na linii Wisły, Odry oraz Łaby. Sytuacja Bonapartego nie przedstawiała się w tym momencie tragicznie – do grona przeciwników na tym etapie zaliczały się z większych państw tylko Prusy i Rosja. Wbrew pozorom dramatyczny odwrót spod Moskwy i kolejny rok wojny w Hiszpanii nie wyczerpały zaplecza mobilizacyjnego Francji i pod względem liczebności wojsk Napoleon szybko zdystansował rywali. Natomiast jakość tej „nowej” armii pozostawiała już wiele do życzenia.

Do dwóch największych starć tej kampanii doszło pod Grossgorschen (Lutzen) oraz pod Bautzen. W obydwu bitwach górą byli przeważający liczebnie Francuzi, aczkolwiek ich straty były bolesne, nie udało się także zniszczyć przeciwnika. Z przebiegu tych bitew można wyciągnąć następujące wnioski. Co do wojsk Napoleońskich, widoczne było, że ich sprawność w boju ma się nijak do tej, jaką mogła się szczycić Grande Armee w latach 1805-1807. Co do Armii Pruskiej, trzeba przyznać, iż uniknęła ona klęski i przeciwstawiła się liczniejszym nieprzyjaciołom, co musiało mieć pozytywny wpływ na morale wojsk. Z drugiej strony, nie udało się pokonać słabszego niż kiedykolwiek wroga, a międzysojusznicze dowództwo nie zawsze stawało na wysokości zadania (pod Grossgorschen nie udało się w porę zniszczyć odosobnionego korpusu Neya, mimo że zwycięstwo zdawało się być na wyciągnięcie ręki).

Lato roku 1813 spędzono na przysłowiowym „lizaniu ran” (obie strony zgodziły się na zawieszenie broni). Sprzymierzeni z pewnością bardziej skorzystali na tym okresie, jako że do koalicji przystąpiła w końcu Austria, również wojska szwedzkie, pod dowództwem byłego Marszałka Francji Bernadotte’a, stały w gotowości do udzielenia im wsparcia.

Gdy późnym latem walki rozgorzały na nowo, trzymający Saksonię Francuzi musieli stawić czoła trzem armiom sojuszniczym: Armii Północy (Prusacy, Rosjanie, Szwedzi), Armii Śląska (Prusacy, Rosjanie) oraz Armii Czech (Austriacy, Prusacy, Rosjanie). Celem Napoleona było oczywiście pobicie tych zgrupowań osobno, zanim zdążą się połączyć. Celem Koalicjantów było unikanie walnej bitwy, aż do połączenia wszystkich sił – tego trudnego pod względem logistycznym manewru nie ułatwiała konieczność przeprawienia się na zachodni brzeg Łaby pod nosem Francuzów.

Sojusznikom pomógł fakt, iż Bonaparte nie docenił siły Armii Północy i wysłał korpus Oudinota w celu szybkiego zdobycia Berlina. Dysponujący przewagą liczebną Prusacy pokonali te oddziały 23 sierpnia pod Grossbeeren. W tym samym czasie Cesarz Francuzów ruszył przeciwko Armii Śląska, która realizując strategię unikania bitwy, cofała się przed nim. Wykorzystała to Armia Czech, która, wykorzystując zaangażowanie Napoleona w innym miejscu, postanowiła zająć ważne dla Francuzów ze względów zaopatrzeniowych Drezno. Jednakże 26 sierpnia nie udało się, mimo zdecydowanej przewagi, doprowadzić do osiągnięcia tego celu. Tak jak w poprzednich kampaniach, dowodzenie alianckie kulało, wszystkie strony prowadziły grę polityczną, a sytuację pogarszał fakt ingerowania w sprawy wojskowe trzech obecnych w obozie monarchów: pruskiego, austriackiego oraz rosyjskiego, z których żaden nie przejawiał w tej dziedzinie specjalnych talentów. 27 sierpnia na polu bitwy zjawił się Bonaparte ze świeżymi siłami, po czym zadał klęskę Koalicjantom.

Przebieg tej kampanii daje sporo do myślenia. O ile Napoleon nie był już wodzem tak błyskotliwym, jak w początkach kariery, a jego armii daleko było do doskonałości, to wciąż potrafił on pobić wojska nieprzyjaciół. Warto też odejść od stereotypu, jakoby opisywana tu Armia Prus miała przejść od całkowitej nieporadności w roku 1806 do potęgi w roku 1813. Oczywiście, postęp był widoczny, ale miał raczej postać ewolucji niż rewolucji. Niepewność na najwyższych stopniach hierarchii ujawniła się po raz kolejny i stanowiła przykład pozostałości po roku 1805, czy 1806.

Praca pruskich sztabowców i ich wyższość nad Napoleonem, niepotrafiącym zapanować nad swymi ogromnymi armiami na kilku teatrach wojennych oraz jego marszałkami, niezdolnymi do samodzielnego dowodzenia wielkimi jednostkami, ukazała się wszakże w okresie po bitwie pod Dreznem. Bonaparte przejął bowiem inicjatywę; mógł doprowadzić do całkowitego zniszczenia Armii Czech i zająć się resztą sojuszniczych wojsk. Następujące po sobie wydarzenia stanowiły jednak czarną serię niepowodzeń, w której rolę główną zagrały wojska pruskie.

Najpierw, jeszcze 26 sierpnia, marszałek MacDonald, zostawiony przez Napoleona naprzeciwko Armii Śląska, został pokonany przez Prusaków w bitwie nad Kaczawą (Blucher, Yorck i Gneisenau stanęli tam na wysokości zadania). Generał Vandamme, rzucony w pościg za Armią Czech, podczas ataku na pozycje rosyjskie pod Kulm 30 sierpnia, został otoczony przez pruski korpus Kleista; jego wojska poniosły klęskę, a on sam dostał się do niewoli. Napoleon musiał znów zwrócić się z głównymi siłami przeciwko Armii Czech, mimo, że początkowo ruszył w kierunku Armii Północy. Pozostawiony tam przez niego Ney poniósł całkowitą klęskę z rąk Prusaków oraz wspierających ich Rosjan i Szwedów pod Dennewitz 6 września. 3 października Bertrand, próbujący utrzymać linię Łaby, został pokonany przez Prusaków pod Wartenburgiem, a główna rola przypadła oddziałom Yorcka. W ten sposób, głównie za sprawą Prus, negatywne skutki bitwy pod Dreznem zostały zniwelowane. Sojusznicy przejęli inicjatywę i zaczęli zacieśniać pętlę wokół wojsk Napoleona, który wciąż liczył na utrzymanie Niemiec. 14 października jazda pruska zapisała chwalebną kartę w bitwie z kawalerią Murata pod Liebertwolkwitz. Dwa dni później chwałą znów okryła się piechota Yorcka w walce o Mockern. Wojska francuskie trzymały się w Lipsku bez nadziei na sukces, ostatecznie opuściły miasto 19 października, ponosząc ogromne straty. Napoleon musiał wycofać się z Niemiec.

Ludwig Yorck/ Źródło: Wikimedia

Ludwig Yorck/ Źródło: Wikimedia

Zwycięstwo polityczne Prus było ogromne, a nastroje nacjonalistyczne w Niemczech były w zenicie. Jena została pomszczona, sukces wojsk był istotnie wielki, aczkolwiek legenda jeszcze go zwielokrotniła. Nie był to jednak koniec wojny; zanim Napoleon abdykował, sojuszników czekała mozolna kampania w 1814 roku. 1 lutego Blucher pokonał Napoleona pod La Rothiere. Miał jednak przewagę liczebną, a armia francuska znajdowała się w coraz gorszym stanie. Prusacy w trakcie kampanii wykrwawiali się coraz bardziej – stąd zwiększająca się rola Landwery w działaniach wojennych.

Prusy podczas Kampanii 100 dni

Próba powrotu Napoleona do władzy i do panowania nad Europą wstrząsnęła Kontynentem w 1815 roku. Wojska pruskie pod wodzą Bluchera odegrały w kampanii w Belgii kluczową rolę, prawdopodobnie większą niż jest to zazwyczaj nakreślane, zwłaszcza w literaturze anglosaskiej. Przed decydującym starciem Blucher musiał połączyć się z Wellingtonem, dowodzącym armią sojuszniczą (pod względem narodowościowym dominowali w niej Niemcy, obok Holendrów, Belgów oraz narodów zamieszkujących Wyspy Brytyjskie). Bonaparte zmusił Bluchera do przyjęcia bitwy w okolicy Ligny i pokonał jego wojska, ale nie zdołał ich zniszczyć. Najsławniejszy pruski dowódca tego okresu wycofał się, przy okazji wywodząc w pole marszałka Grouchy’ego, który ruszył za nim. Pod Waterloo, 18 czerwca 1815 roku, prawie od początku walki siły Bluchera przybywały na pole bitwy, angażując prawą flankę Francuzów i wpływając na ostateczny wynik batalii, która zakończyła Epokę Napoleońską. Zwycięstwo odniesione przez Grouchy’ego pod Wavre dzień później nie miało już znaczenia. Blucher ruszył na Francję, neutralizując szybko nadgraniczne twierdze i przypieczętowując koniec Napoleona.

Podsumowanie

Jak zostało już podkreślone, nie należy myśleć o Armii Pruskiej okresu napoleońskiego w czarno-białych barwach: nie istniała przestarzała armia 1806 roku i nowoczesna armia 1813 roku. Dowódcy, którzy odnosili zwycięstwa w latach 1813-1815, często byli tymi samymi, którzy w 1806 musieli przełknąć gorycz porażki. Praca pruskich teoretyków nie zaczęła się po Jenie i Auerstadt, ale znacznie wcześniej. Nie znaczy to oczywiście, że przeprowadzone po klęsce reformy nie miały żadnego znaczenia; trzeba jednakże patrzeć na wydarzenia „Wojny o Wyzwolenie” przez pryzmat sytuacji politycznej oraz siły przeciwnika, z którym walczono. Najskuteczniejsi z pruskich oficerów zasłużenie przeszli do historii jako jedni z największych epoki. Owoców zwycięstwa nie mógł skosztować być może ten, któremu Prusacy zawdzięczają najwięcej – generał Scharnhorst zmarł 28 czerwca 1813 roku, w wyniku ran odniesionych pod Grossgorschen. Historycy spierają się, jak ważna w ostatecznym zwycięstwie nad Napoleonem była osoba Bluchera. Peter Hofschroer przytacza słowa wypowiedziane przez Bonapartego na Świętej Helenie po śmierci marszałka w 1819 roku:

„Wellington powinien zaświecić świeczkę staremu Blucherowi;

Nie wiem, gdzie Jego Łaskawość, jak na niego mówią, byłby teraz bez niego;

Jeśli chodzi o mnie, z pewnością nie byłoby mnie tutaj.”

 

Bibliografia

Publikacje:

Chandler D. „Jena 1806” Osprey Publishing, 1996

Griffith P. „French Napoleonic Infantry Tactics 1792-1815” Osprey Publishing, 2007

Hofschroer P. „Lutzen & Bautzen 1813” Osprey Publishing, 2001

Hofschroer P. „Leipzig 1813. The Battle of the Nations” Osprey Publishing, 1993

Hofschroer P. „Prussian Cavalry 1792-1807”, Osprey Publishing, 1987

Hofschroer P. „Prussian Cavalry 1807-1815”, Osprey Publishing, 1986

Hofschroer P. „Prussian Light Infantry 1792-1815”, Osprey Publishing, 1995

Hofschroer P. „Prussian Line Infantry 1792-1815”, Osprey Publishing, 1993

Hofschroer P. „Prussian Napoleonic Tactics 1792-1815”, Osprey Publishing, 2011

Hofschroer P. „Prussian Staff and Specialist Troops 1791-1815”, Osprey Publishing, 2003

Leśniewski S. „Jena i Auerstadt 1806”, Bellona, Warszawa 2011

Young P. „Blucher’s Army 1813-1815” Osprey Publishing, 1973

Strony internetowe:

http://www.napolun.com/mirror/napoleonistyka.atspace.com/

Artykuły:

Charles Francois Dumouriez pod Valmy, Rzeczpospolita, 6 września 2008

Davout pod Auerstaedt, Rzeczpospolita, 20 września 2008

Komentarze

Najpopularniejsze posty