Extremalna promocja notebooka MSI
De Havilland DH-98 "Mosquito"

Atak na MV „Kerlogue” największa wpadka polskich pilotów w II wojnie światowej?

O bohaterskich czynach polskich lotników najpierw nad polskim niebem, a później u boku aliantów słyszał w Polsce niemal każdy. Brawurowe akcje, oszołamiające zwycięstwa był to chleb powszedni wielu Polaków podczas II wojny światowe. Jednak i im czasami zdarzały się wpadki. Do jednej z największych doszło 23 października 1943 roku kiedy to ich ofiarą stał się mały irlandzki statek.

Sklep Urodzeni Patrioci

Z chwilą wybuchu II wojny światowej irlandzki parlament natychmiast uciął wszelkie spekulacje na temat możliwości przystąpienia do walk po którejkolwiek z walczących stron. Nocą z 1 na 2 września 1939 roku ogromną większością głosów przyjęto rezolucję o nieangażowaniu się w konflikt. W kolejnych dniach na wniosek premiera Eamona de Valery przyjęto ustawy „The Emergency Powers Act”, które przyznawały szersze uprawnienia władzy oraz co ważniejsze ustanawiały na terenie całego kraju pewnego rodzaju stan pogotowia wojennego. Wprowadzono m.in. cenzurę środków masowego przekazu, korespondencji i rozmów telefonicznych oraz prawo rządu do zmilitaryzowania wielu gałęzi gospodarki. Zaostrzeniu uległ również kodeks karny wprowadzając szereg nowych wykroczeń. Rozpoczął się w ten sposób długi i jak się miało okazać trudny okres neutralności Irlandii na arenie międzynarodowej. Pomimo nacisków zarówno gospodarczych jak i militarnych ze strony obu walczących stron Irlandczycy w swej polityce niezaangażowania wytrwali, aż do końca wojny. Chociaż trzeba przyznać, że z czasem działania Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii doprowadziły do tak zwanej „przyjaznej neutralności” Irlandczyków w stosunku do nich.

MV „Kerlogue”/ Źródło: Wikimedia

MV „Kerlogue”/ Źródło: Wikimedia

MV „Kerlogue” symbol irlandzkiej floty handlowej

Éire jak swój kraj nazywali mieszkańcy Irlandii nie była samowystarczalna gospodarczo, dlatego też ciężar zaopatrywania kraju w wiele niezbędnych towarów spadł na niewielką irlandzką Marynarkę Handlową. Pomimo że kraj był neutralny w trakcie działań wojennych zginęło aż 149 marynarzy z około 800 osobowego składu floty handlowej. Jedną z jej jednostek był statek MV „Kerlogue”, który z czasem stał się symbolem trudu i poświęcenia Irlandczyków w II wojnie światowej. Ta zbudowana w Holandii jednostka do służby weszła we wrześniu 1939 roku, pomimo niewielkich rozmiarów – niewiele ponad 43 metry długości i 335 ton ładowności – statek oraz jego załoga zapisali się w historii II wojny światowej ratując w kolejnych latach życie marynarzom obu walczących stron. 2 kwietnia 1941 roku załoga MV „Kerlogue” uratowała od niechybnej śmierci brytyjskich marynarzy z węglowca „Wild Rose” zaatakowanego przez bombowce Luftwaffe. W październiku tego samego roku Irlandczycy weszli na minę w Zatoce Cardigan jednak obyło się bez większych strat. Po wyremontowaniu dalej kontynuowali trudną służbę na niespokojnych morzach.

307 Dywizjon Myśliwski Nocny „Lwowskich Puchaczy”

Odznaka 307 Dywizjonu Myśliwskiego "Lwowskich Puchaczy"/ Źródło: Wikimedia

Odznaka 307 Dywizjonu Myśliwskiego „Lwowskich Puchaczy”/ Źródło: Wikimedia

Sformowany w sierpniu 1940 roku w Blackpool z personelu 5 i 6 pułku lotniczego, których kontynuował tradycje 307 Dywizjon był pierwszą polską jednostką myśliwską przeznaczoną głównie do działań nocnych. Co ciekawe w początkowym okresie jednostka nie cieszyła się zbytnią popularnością. Powodem tego był sprzęt na jakim swe zadania mieli wykonywać polscy piloci. Myśliwce Paul Defiant, których konstrukcja sprawiała, iż pilot był „lotniczym woźnicą” skutecznie zniechęcała doświadczonych polskich pilotów do służby w ramach 307 Dywizjonu. Sytuacja zmieniła się w kolejnych latach po przezbrojeniu w nowe modele samolotów na czele z „drewnianym cudem” jakim okrzyknięto samolot De Havilland Mosquito Mk-NF.II. Od sierpnia 1943 roku „Lwowskie puchacze” operowały z lotniska Predannack w Kornwalii. Pomimo, że nazwa zdradzała inne przeznaczenie – piloci wykonywali dzienne loty nad Zatokę Biskajską i nad oceanem Atlantyckim w celu zwalczania niemieckiego lotnictwa oraz nieprzyjacielskich okrętów wojennych. W tym czasie odniesiono pewien sukces zestrzeliwując 5 nieprzyjacielskich maszyn oraz uszkadzając 4 inne.

Feralny dzień

23 października 1943 roku o godzinie 13.00 cztery dwuosobowe załogi wyruszyły na swych Mosquito na kolejny patrol myśliwski. Squadron

Miejsce w którym doszło do ataku na MV "Kerlogue"

Miejsce w którym doszło do ataku na MV „Kerlogue”

Leader Maksymilian Lewandowski z Flight Lieutenantnem Czesławem Krawieckim oraz duet Pilot Officer Bolesław Sochacki i Flying Officer Tadeusz Śliwak po pewnym czasie zostawili pozostałą czwórkę kolegów i wyruszyli na poszukiwanie nieprzyjaciela. Około godziny 16.00 polscy piloci natrafili w rejonie swojego patrolu na jak to określili „nieprzyjacielski statek, prawdopodobnie francuski”. Natychmiast rozpoczęli trwającą prawie dwa kwadranse jatkę, atakując napotkaną jednostkę z broni pokładowej, po czym odlecieli do bazy zostawiając uszkodzoną jednostkę. Jak się okazało ofiarą Polaków padł MV „Kerlogue” płynący z ładunkiem węgla do Portugali. To właśnie temu ładunkowi Irlandczycy zawdzięczają ocalenie, bowiem pociski nie zdołały przebić warstwy węgla i dostać się do maszynowni, ponadto cudem nie zostały uszkodzone pompy. Gorzej wyglądał stan załogi – kapitan Fortune miał przestrzelone obie nogi – efektem czego do końca swoich dni poruszał się o kulach. Drugiemu oficerowi Samuelowi Owensowi w klatce piersiowej utkwiły odłamki pocisków zaś drugi mechanik James Carthy został ranny w plecy. Również pozostali członkowie załogi posiadali niewielkie obrażenia. Po godzinie 18. nad MV „Kerlogue” pojawiła się łódź latająca Short Sunderland z australijskiego 10 Squadronu, jednak mimo odebrania sygnału SOS Australijczycy odmówili pomocy zaatakowanym. Znajdująca się 210 kilometrów od wybrzeży Irlandii jednostka zdołała obrać kurs na Cork do którego udało jej się szczęśliwie dopłynąć.

Kontrowersje

Do dzisiaj część badaczy zastanawia się jak to możliwe, że Polacy nie zauważyli dwóch dużych napisów „Éire” wymalowanych na statku, a także flagi Irlandii wymalowanej na obu burtach i na pokładzie? Jak wreszcie uwadze pilotów umknęła bandera dumnie powiewająca na maszcie jednostki? Wątpliwości budzi również postawa Australijczyków, którzy nie pomogli w żaden sposób zaatakowanym. Niektórzy wysuwają śmiałą teorię, iż było to celowe działanie Brytyjczyków mających rękami Polaków zmusić Irlandczyków do porzucenia neutralności – jednak to wszystko pozostaje w fazie domysłów.

Epilog

Zaloga MV Kerlogue ratuje niemieckich rozbitków. Szkic autorstwa Hansa Karscha/ Źródło: Wikimedia

Zaloga MV Kerlogue ratuje niemieckich rozbitków. Szkic autorstwa Hansa Karscha/ Źródło: Wikimedia

Ostatecznie po pewnym czasie wobec twardych protestów Irlandczyków, Brytyjczycy wypłacili stosowne odszkodowanie załodze MV „Kerlogue”. Co ciekawe sprawcy zajścia z 23 października nie ponieśli żadnych konsekwencji, ba Maksymilian Lewandowski po 2 tygodniach objął dowództwo 307 dywizjonu… Co się stało z feralną jednostką? Po naprawie dalej wróciła do wykonywania zadań w ramach Marynarki Handlowej, a głośno zrobiło się o niej dwa miesiące później. 29 grudnia płynąc tym razem z Lizbony do Dublina z ładunkiem pomarańczy załoga MV „Kerlogue” odebrała sygnał SOS od niemieckich samolotów rozpoznawczych. W zatoce Biskajskiej doszło do bitwy niemiecko – brytyjskiej w efekcie której zatonęły niemieckie: niszczyciel Z27 oraz dwa torpedowce T25 oraz T26, a wodzie znajdowało się blisko 700 marynarzy Kriegsmarine. Ta niewielka jednostka pomimo niekorzystnych warunków pogodowych podjęła akcję ratunkową. Przez 10 godzin udało im się wyłowić z wody 168 niemieckich marynarzy, których przetransportowano do obozu w Curragh w którym dotrwali do końca wojny[czterech zmarło w czasie podróży –JZ].

Bibliografia:

Cynk J., Polskie Siły Powietrzne w wojnie 1943-45, Gdańsk 2001

Jankowska I., Irlandzka neutralność w czasie II wojny światowej, „Przegląd Historyczno-Wojskowy” nr 14(65)/3, Warszawa 2013

Gretzyngier R., 307 Dywizjon Mysliwski Nocny „Lwowskich Puchaczy”, Warszawa 2005

Sikora P., Gredys Ł., Polskie skrzydła nad Irlandią, Warszawa 2015

Komentarze

Absolwent historii na Uniwersytecie Marii-Curie Skłodowskiej w Lublinie. Interesuje się historią wojskowości XIX i XX wieku oraz dziejami Rosji. Był członkiem koła historyków krajów Europy Wschodniej.