Bosak – nadzieja polskiej prawicy

W ostatnich miesiącach polskie media przeżywają wyraźną „odwilż”. Przejawia się ona zapraszaniem do programów publicystycznych osób, nieprzychylnych obecnej władzy. O ile w Internecie informacje dotyczące opozycyjnych działaczy znaleźć można w sposób banalnie prosty, o tyle mass media, a szczególnie te komercyjne jak Polsat czy TVN, raczej stroniły od merytorycznej debaty. Ktoś, kto w sieci bywa rzadko, uzna pewnie Roberta Winnickiego, Mariana Kowalskiego czy Krzysztofa Bosaka za osoby anonimowe. Na przykładzie tego ostatniego postaram się skupić w tym artykule, ponieważ to właśnie byłego prezesa Młodzieży Wszechpolskiej uważam za główną siłę rodzącego się w Polsce silnego i opozycyjnego ruchu narodowego.

Krzysztof Bosak / Źródło: Facebook (Krzysztof Bosak | MIKROBLOG)

Krzysztof Bosak / Źródło: Facebook (Krzysztof Bosak | MIKROBLOG)

Nie ma co ukrywać i dłużej chować głowy w piasek; w Polsce nareszcie narodziła się antyrządowa, wyrastającą niemalże spod ziemi opozycja, która skupia wokół siebie coraz więcej osób. Mowa tu o Ruch Narodowym, czyli inicjatywie m.in. trzech wyżej wymienionych Panów. Po tylu latach od wprowadzenia w Polsce demokracji, nareszcie doczekaliśmy się działań, które mają coś wspólnego z tym ustrojem. Podejmowane są w dużej mierze przez samo społeczeństwo, które zauważyło możliwość wywierania wpływu na rządzących. Ruch Narodowy, który fundusze na swoją działalność posiada głównie ze składek wpłacanych przez członków lub sympatyków tej organizacji, czy chociażby inicjatywa Pawła Kukiza – zmieleni.pl, należą właśnie do tych zdrowych przejawów demokracji. Obrazują to, że jeżeli ma się tylko chęci do działania, można zaistnieć w przestrzeni publicznej, wprowadzając w niej niezłe zamieszanie. Obserwując publicystyczne programy, szczególnie te emitowanie we wspomnianych wcześniej stacjach, zauważyłem, że coraz większa rolę zaczynają odgrywać w nich m.in. osoby ze wspomnianego Ruchu Narodowego, a najjaśniejszą postacią wydaje się być Krzysztof Bosak.

Pan Krzysztof nie jest politycznym żółtodziobem, za czym mógłby przemawiać chociażby jego niepozorny wygląd zewnętrzny. Działalność polityczną oficjalnie rozpoczął w 2000 roku, wstępując w szeregi Młodzieży Wszechpolskiej we Wrocławiu, a jego dalsze losy potoczyły się dość dynamicznie. Rok później wstąpił do tworzącej się wówczas Ligi Polskich Rodzin, która potrzebowała ludzi takich jak on – młodych, sprawnych i o konserwatywnych poglądach. Z jej ramienia w 2002 roku kandydował w wyborach samorządowych, zakończonych porażką. 2005 rok przyniósł jednak istotne zmiany w politycznej karierze Bosaka, a właściwie Pana Posła Bosaka, gdyż w ówczesnych wyborach parlamentarnych udało mu się zdobyć mandat poselski, startując dopiero z 10 miejsca na liście wyborczej LPR. Okres funkcjonowania w parlamencie wykorzystywał dosyć aktywnie, zasiadając m.in. Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży czy Komisji Kultury i Środków Przekazu. Przez pewien czas był również sekretarzem Sejmu RP. Przedterminowe wybory w 2007 roku zakończyły jednak okres politycznej prosperity Krzysztofa Bosaka i całej Ligi Polskich Rodzin, która nie dostała się do polskiego parlamentu. Po wspomnianej klęsce postanowił wycofać się z polityki. W międzyczasie udzielał się jeszcze w Fundacji Republikańskiej – organizacji pozarządowej prowadzącej działalność edukacyjną, kongresach republikańskich, spotkaniach lub debatach z zaproszonymi ekspertami. W 2012 roku Krzysztof Bosak postanowił wrócić do polityki, wstępując w szeregi raczkującego wówczas Ruchu Narodowego, a już w 2013 roku wszedł w skład rady decyzyjnej tej organizacji.

Pod Pałacem Prezydenckim, Warszawa 09.05.10  / Źródło: Facebook

Pod Pałacem Prezydenckim, Warszawa 09.05.10 / Źródło: Facebook (Krzysztof Bosak | MIKROBLOG)

Tyle suchych faktów, pora przejść do konkretów. Co wyróżnia Krzysztofa Bosaka spośród całej mizerii, mieniącej się polityczną elitą naszego kraju? Przede wszystkim to, że jest on osobą przeczącą wszelkim stereotypom i wyobrażeniom na temat polityków. Bystry, inteligentny, z dużą wiedzą, a do tego posiadający niezwykle celną i szybką ripostę oraz umiejętność skutecznego argumentowania swoich racji. Wszystkie te cechy pozwoliły mu w bardzo krótkim czasie stać się medialną „bestią” i postrachem dziennikarzy, takich jak Monika Olejnik czy Andrzej Morozowski, którzy kolokwialnie mówiąc, zostali przez Bosaka „rozjechani” w swoich autorskich programach. Podczas dyskusji w „Kropce nad i” członek rady decyzyjnej Ruchu Narodowego, musiał zmagać się nie tylko ze swoim politycznym „przeciwnikiem” Krzysztofem Gawkowskim z SLD, ale również z prowadzącą program redaktor Olejnik. Pokazało to czarno na białym, że mamy do czynienia z rodzącym się nowym, silnym liderem politycznym, który jest w stanie porwać za sobą tłumy. Bezradność jaką można było wyczytać z oczu i słów Krzysztofa Gawkowskiego świadczyła o tym dobitnie. Z kolei prowadząca program, dosyć długo utrzymywała nerwy na wodzy, ale gdy poruszony został temat wykładu prof. Baumana i żywych protestów, które się tam odbyły – wybuchła. Jako że akcja protestacyjna, potępiająca wystąpienie Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim, organizowana była przez wrocławski NOP i środowisko kibiców, przepraszam „kiboli” Śląska Wrocław, pani Monika Olejnik starała się za wszelką cenę przypisać Bosakowi zażyłą znajomość z Romanem Zielińskim – będącym „kibicowską” legendą Śląska, a także autorem m.in. takich książek jak „Pamiętnik kibica”, czy „Jak pokochałem Adolfa Hitlera”. Oczywiście to ostatni tytuł wywarł na redaktor Olejnik największe wrażenie, a wiedząc, że Bosak swoją działalność polityczną rozpoczynał właśnie we Wrocławiu, starała się za wszelką cenę połączyć kumpelskimi więzami obydwu Panów. Reprezentant Ruchu Narodowego w studio TVN nie dał się sprowokować, kilkakrotnie podkreślając, że Roman Zieliński jego kolegą nie jest, co było wyjątkowo nie na rękę sympatycznej pani redaktor, oczekującej zapewne odpowiedzi w stylu: „Tak, spotykamy się raz w tygodniu na wódeczce i wspólnie czytamy Mein Kampf”. Słowo „faszyzm” w całej rozmowie padło z ust oponentów Krzysztofa Bosaka co najmniej kilkadziesiąt razy. Bosak w całej tej farsie ani razu nie dał się sprowokować, co więcej kilkakrotnie swoimi pytaniami, czy celnymi ripostami stawiał pod ścianą Gawkowskiego, któremu momentami wyraźnie brakowało przysłowiowego „języka w gębie”. Nokautującym ciosem w stronę posła SLD było pytanie czy wybiera się on na urodziny gen. Jaruzelskiego, zadane przez samą Monikę Olejnik, na co pytany odpowiedział twierdząco. Komizm całej sytuacji polega na tym, że szanowny pan poseł podczas rozmowy z Bosakiem kilkukrotnie zarzucał mu faszyzm, a koniec końców sam rozkosznie odparł, że wybiera się na imprezę organizowaną na cześć człowieka, mającego polską krew na rękach. Kto programu nie widział, polecam jak najszybciej nadrobić zaległości.


Program „Kropka nad i” (Bosak vs Gawkowski) / Źródło: YouTube

Program Andrzeja Morozowskiego, którego tematem przewodnim był Kongres Ruchu Narodowego, również za wiele wspólnego z rzetelnym dziennikarstwem nie miał. Krzysztof Bosak, podobnie jak w rozmowie z Moniką Olejnik, musiał zmierzyć się z nastawionym stronniczo prowadzącym. Programy tego typu i próby skompromitowania w nich Bosaka sprawiają, że w dosłownie każdym przypadku mamy do czynienia z „efektem bumerangu”. Osoby próbujące zaatakować działacza Ruchu Narodowego, same zostają nim trafione prosto czoło. Szach i mat. Bosak w rozmowie z Morozowskim pokazał swoją wyższość kilkakrotnie, zmuszając, wydawałoby się doświadczonego dziennikarza, do dosyć absurdalnych wypowiedzi, takich jak ta, że Kongres Ruchu Narodowego nie był na tyle istotnym wydarzeniem, aby pokazywać je w głównym wydaniu Faktów. Po co w takim razie Pan Krzysztof Bosak w studio komentujący całe to wydarzenie? Drugim dosyć zabawnym momentem był fragment rozmowy, w którym Pan Morozowski zarzuca członkom Ruchu Narodowego podobieństwo do Wiesława Gomułki, który tak samo jak oni – wg redaktora Mrozowskiego – głosił hasła, dotyczące niezbyt entuzjastycznego integrowania się z Zachodem. Bosak całą sytuację skwitował krótko: „[…] jeżeli Panu eurosceptycyzm kojarzy się z Gomułką to wyrazy współczucia”. Krótko, celnie i w czuły punkt. Cała rozmowa toczy się w podobnym tonie – Morozowski atakuje, Bosak z uśmiechem na ustach te ataki odpiera. Pan redaktor następnym razem powinien załadować ostrą amunicję, bo tym razem strzelał zaledwie ślepakami.


Tak Jest – gość: Krzysztof Bosak 10-06-2013 / Źródło: YouTube

Wyraźnie widać, że Bosak po klęsce LPR w przedterminowych wyborach w 2007 roku nie próżnował. Działacz Ruchu Narodowego politycznie dojrzał, stając się niewygodnym partnerem do rozmowy nawet dla starych wyjadaczy, nie mówiąc o osobach takich jak Robert Biedroń. Ten w rozmowie z Bosakiem, wykazał się brakiem jakichkolwiek argumentów, prezentując dodatkowo swój klasyczny już syndrom zdartej płyty, polegający na nieustannym powtarzaniu, że osoby o homoseksualnej orientacji są w Polsce notorycznie prześladowane. Krzysztof Bosak wzbudza strach w potencjalnych rozmówcach, ponieważ mówi to, co myśli (mówi jak jest!) bez zbytecznej dyplomacji, jednocześnie nie zapominając o zasadach kulturalnego i merytorycznego dialogu. Jego wypowiedzi są wyważone, ale potrafią skutecznie dopiec tym, w stronę których są kierowane. Bosak w pewien sposób przywraca w Polsce to, co dotychczas nie było regułą, czyli merytoryczną debatę, w której zamiast wzajemnego opluwania się, strony walczą przede wszystkim na argumenty, a rozmowy w których uczestniczy, wnoszą naprawdę dużo kolorytu do świata politycznych dyskusji. Póki co on sam, jak i Ruch Narodowy, są traktowani przez innych polityków oraz niektóre media trochę po macoszemu, ze względu na brak przedstawicielstwa w parlamencie, a jak wiadomo ze zdaniem tych, którzy są poza tzw. „głównym nurtem” mało kto się liczy.

Mem internetowy powstały po programie Mariusza Max Kolonko / Źródło: Facebook

Mem internetowy powstały po programie Mariusza Max Kolonko / Źródło: Facebook

Bosak stał się popularną postacią wśród ludzi, znudzonych nieustannym oglądaniem tych samych twarzy w telewizji, które od tylu lat wciąż nie mają im nic do zaoferowania. Choć jego młodość nie jest żadnym argumentem i nie może być w żadnym wypadku zapisywana przy członku rady decyzyjnej RN jako aspekt, który stawia go ponad resztą środowiska politycznego, to jednak świeżość jaką wniósł wraz ze swoją osobą jest niepodważalna. Młodzi ludzie potrzebują autorytetów, którzy „walą prosto z mostu” bez owijania w bawełnę i uprawiania demagogii. Krzysztof „Keanu” Bosak, jak nazwał go w swoim internetowym programie Mariusz Max Kolonko, porusza niewygodne tematy, których jak ognia boją się inni politycy, którzy z przerażeniem w oczach obserwują swoje pikujące poparcie. Hasło „Norymberga dla komuny”, które kilkakrotnie powtarzał we wspomnianym wcześniej programie Moniki Olejnik, stanowi tylko przykład, iż nie ma dla niego tematów tabu. Dał tym samym swoistego „powera” obywatelom, którzy idąc wydeptaną przez niego ścieżką coraz częściej zdają sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach pomimo steku oszczerstw, które czekają na osoby głoszące radykalne hasła, tylko w ten sposób uda się skruszyć beton na najwyższych szczeblach władzy. Bosak przeciwstawia się wszechobecnej, duszącej tak, jak zbyt mocno zawiązany krawat, poprawności politycznej. Usiłuje zaszczepić w Polakach, nie tylko tych młodych, zupełnie inne myślenie o polityce, w którym obywatel zrzuca z siebie poddańcze piętno. W wystąpieniach publicznych, takich jak organizowane w całym kraju spotkania z sympatykami Ruchu Narodowego, Bosakowi daleko do charyzmy prezentowanej chociażby przez Mariana Kowalskiego, ale jego rzeczowość i umiejętność chłodnego prezentowania faktów wydają się być równie istotne. Moim zdaniem „Keanu” Bosak najlepiej sprawdza się w telewizyjnym studio podczas merytorycznej debaty, gdzie wszelkie próby zdyskredytowania jego osoby, stają ością w gardle tym, którzy próbują się podjąć tego karkołomnego zadania.

Ruch Narodowy ma w swoich rękach diament, który moim zdaniem jest już w pełni oszlifowany. Problem może zacząć się wtedy, gdy RN – o ile zdecyduje się wystartować jako partia polityczna – przegra wybory do parlamentu. Ambicje Bosaka z pewnością sięgają wyżej niż obecność na peryferiach wielkiej polityki. Terenowe spotkania z obywatelami, które regularnie organizuje RN to oczywiście rzecz niesłychanie istotna, ale mimo wszystko jedynie obecność we wspomnianym wcześniej „głównym nurcie” pozwala  na realne zaprezentowanie swoich umiejętności i wprowadzenie głoszonych przez siebie postulatów w życie. Mimo wszystko dawno po prawej stronie barykady nie było tak wyrazistej i wartościowej postaci, którą z pewnością w swoich szeregach widziała by niejedna „konserwatywno-mainstreamowa” partia, na czele z PIS-em. Tacy ludzie jak Krzysztof Bosak dają nadzieję, że do zardzewiałych bram, za którymi wygodne rozsiadają się „polityczne elity”, z coraz większą siłą dobijają się „młode wilki” głodne prawdy, pełne chęci i motywacji, żeby zmieniać otaczającą rzeczywistość. Z pewnością jest to postać, którą należy uważnie obserwować i śledzić jej poczynania. Wiadomą sprawą jest, że nie można płynąć na fali wznoszącej przez cały czas, ale jeżeli Bosak będzie nadal trzymał obrany przez siebie kierunek, to wielka polityczna kariera przed nim.

Felieton pochodzi z kwartalnika "Nowa Strategia" (nr 2/2013). Więcej artykułów z tego numeru można zobaczyć pod linkiem: http://www.nowastrategia.org.pl/pobierz

Komentarze

Politolog - absolwent studiów magisterskich na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Interesuje się polityką współczesną i okresem II wojny światowej. Ponadto jest pasjonatem piłki nożnej i muzyki rap.

Najpopularniejsze posty