Źródło: Własne
Źródło: Własne

Boże Igrzysko czyli MON w rękach polityków… Cz. 1.

Od końca lat dziewięćdziesiątych można zaobserwować stała degradację techniczną, ilościową oraz jakościową Wojska Polskiego. Niestety ten trend jest wynikiem nieudolnej cywilnej kontroli nad armią, a w zasadzie jej nieumiejętnym i koniunkturalnym wykorzystywaniem przez polityków którzy szefowali MON, i którzy w miażdżącej większości byli i są dyletantami w zakresie obrony narodowej. Czy PiS przerwie ten trend?

O wynikach rządów SLD w zakresie modernizacji i reformy naszych sił zbrojnych nie będę się rozpisywał gdyż o zmarłych (ówczesnym szefie MON – Jerzym Szmajdzińskim) mówi się dobrze lub wcale. Wystarczy że wspomnę offset za F-16, najdroższą motorówkę świata czy program Krab, który najlepiej oddają wgląd w kompetencję tej osoby w zakresie kierowania MON.

Podobnie rzecz się na z jego następcą – Radkiem Sikorskim, który wprawdzie publicznie oświadczył że kocha wojsko, tylko pewnie to drugie nie odwzajemnia tych uczuć, o czym świadczy jego powszechnie używany pseudonim w środowisku wojskowym „plakietka” (to on wdrożył w WP naszywki z nazwiskiem na mundurach).

Także nie chcę wspominać ŚP. Ministra Aleksandra Szczygły którego stosunek do wojska najlepiej oddały bulwersujące słowa wypowiedziane przez niego, pod adresem żołnierzy którzy uczestniczyli w tragicznych wydarzeniach w Nangar Khel.

Warto się jednak zatrzymać na dokonaniach ich następców, którzy z taką pompą medialną ogłosili profesjonalizację naszej armii. A jak się ma to rzeczywistości?

Z całej tzw. profesjonalizacji armii pewne jest jedno – zawieszono obowiązek służby wojskowej. Ale trudno to uznać za profesjonalizację armii. Pozostałe projekty PO, związane z profesjonalizacją raczej nie zostały zakończone a wielu wypadkach prowadziły do ewidentnych, a co gorsze do szkodliwych dla systemu obrony – błędów.

Podstawowym błędem była całkowita rezygnacja ze szkolenia rezerw osobowych armii oraz de facto mocne okrojenie systemu mobilizacyjnego. Działacze PO po prostu uznali że Polsce w najbliższych dekadach nie grozi konflikt konwencjonalny, co jak wiemy było błędnym myśleniem. Przez 5 lat rządów PO nie powołano na ćwiczenia żadnego rezerwisty! Obecnie ten błąd jest naprawiany ale nadal liczba szkoleń rezerwistów jest nie wystarczająca gdyż rocznie jest ich przeszkalanych ok. 3-6 razy mniej niż miało to miejsce przed reformą! W ostatnim okresie szef MON osobiście przyznał się do błędu w postaci zaprzestania szkolenia rezerw i ogłosił iż rocznie należy zwiększyć liczbę rezerwistów powoływanych na ćwiczenia z 23 tysięcy rocznie do 60 tysięcy(!) czyli przywrócić stan sprzed reformy jaką przeprowadziła w MON w latach 2008-2010!

Nie mniejszy błąd popełniono przy pozyskiwaniu i uzupełnianiu rezerw osobowych. Pozostawiono zaledwie 8-9 ośrodków szkolenia podstawowego które średniorocznie przeszkalały 4500-5000 ochotników. W ciągu pierwszych lat reformy 2010-2014 przeszkolono zaledwie 20 691 żołnierzy (warto zauważyć że przeszkolono a nie wyszkolono). Przypomnijmy że nawet gdyby Polska chciała w razie mobilizacji powołać tylko taką samą liczbę żołnierzy jak Ukraina (250 tys.) to potrzebowałaby ok. 150 tys. WYSZKOLONYCH rezerwistów. Przy tym tempie ich pozyskania (ok. 5000 przeszkoleń rocznie) zajęłoby to ok. 40 lat!!! Szerzej temat opisałem tutaj –http://www.mpolska24.pl/post/8268 Kuriozalnym wydaje się zatem ogłoszony przez MON pomysł powołania Gwardii Krajowej w liczbie 300 000 żołnierzy! Przy przeszkalaniu, po reformie PO średnio około 5000 żołnierzy rocznie wynika że komponent Gwardii Krajowej Platforma Obywatelska zamierza tworzyć przez … 60 lat! Nawet gdyby przyjąć że rocznie będzie szkolić około 15 tysięcy ochotników to tworzenie tego komponentu będzie trwało około 30 lat, wliczając w to też bieżące potrzeby wojska.

Jeśli prześledzimy liczby związane ze stanem ewidencyjnym oficerów i ich liczby w stosunku do, podoficerów i szeregowych w Wojsku Polskim na przestrzeni ostatnich 8 lat, to dojdziemy do jeszcze bardziej zaskakujących faktów. Otóż tzw. „profesjonalizacja” problem przerostu kadry oficerskiej w wojsku, nie tylko nie zlikwidowała ale mocno pogłębiła! Co potwierdza niżej zamieszczona tabela:

073438f5883d7fbc94d4fdd7f50efc68.jpg

Jak widać w roku 2007 gdy PO doszła do władzy na jednego oficera przypadało 4,48 podoficerów i szeregowych. Po 8 latach profesjonalizacji w wykonaniu PO na jednego oficera przypada 3,84 podoficerów i szeregowców. Warto dodać że w USA ten stosunek wynosi 5,35:1 (dane z 30 czerwca 2015 Defence Statistics), zaś w Wielkiej Brytanii 4,73:1 (dane: Tri-Service). Słowem przez 8 lat uzawodowiono nieco ponad 10 000 żołnierzy, jednocześnie niekorzystnie zmieniając stosunek oficerów do podoficerów i szeregowych.

Kolejnym wskaźnikiem świadczącym o klęsce profesjonalizacji naszej armii jest stosunek oddziałów bojowych do administracji i jednostek zabezpieczenia. Niestety mimo szumnie zapowiadanej profesjonalizacji, Wojsko Polskie ma pod tym względem jedne z najgorszych wskaźników w NATO – wynoszące ok. 16% dla jednostek bojowych, 9% dla jednostek zabezpieczenia i aż 76% innych w służbie (stanowiska niebojowe). Podczas gdy średni procent jednostek bojowych w 20 największych armiach wynosi 26%!

Kolejnym nieudanym pomysłem PO było powołanie Narodowych Sił Rezerwy (NSR). Wynalazek ten nie wyniknął z potrzeb wojska ale był pomysłem polityków. Z zaplanowanego etatu 120 tysięcy zawodowych żołnierzy (zgodnie z rządowym „Programem profesjonalizacji Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej na lata 2008-2010˝)postanowiono 20 tysięcy przesunąć do kontraktowej rezerwy. W ten sposób „oszczędzono” 20 tys. etatów i powstała koncepcja NSR. Najbardziej rzucającą się w oczy porażką NSR jest jego liczebność. Mimo wsparcia idei NSR przez Premiera, ministrów, MON oraz kosztownych kampanii reklamowych formacja ta nigdy nie przekroczyła liczby 12 tys. żołnierzy choć w założeniach miała na stałe osiągnąć liczebność 20 tys. żołnierzy. O pomyłce jaką było powołanie NSR, nich świadczą liczne próby jej reform. Pierwsza była dokonana zaledwie 2 miesiące po powołaniu NSR! Nad kolejnymi reformami tej instytucji pracował zarówno Bogdan Klich jak i Tomasz Siemoniak. Ten ostatni, poza kolejnymi zmianami w przepisach regulujących funkcjonowanie NSR, po czterech latach „intensywnych” prac ogłosił tylko … założenia do reformy NSR! Szerzej problem opisałem tutaj – http://www.mpolska24.pl/…/nsr-czyli-kompromitacja-wicepremi…

Nie lepiej przedstawia się problem szkolenia, a w zasadzie wyszkolenia naszej armii. Zarówno tej zawodowej jak i znajdującej się w rezerwie mobilizacyjnej. Jeszcze przed samą reformą w połowie pierwszego dziesięciolecia XXI wieku około 80% żołnierzy Wojsk Lądowych miała za sobą przynajmniej jeden kilkutygodniowy poligon zimowy, gdzie zgrywano min. taktycznie wyższe pododdziały WL lub ćwiczono współpracę pomiędzy różnymi rodzajami broni. Po dokonaniu reform de facto zlikwidowano wielotygodniowe ciężkie dla sprzętu i ludzi poligony zimowe. Zastąpiono je krótkookresowymi ćwiczeniami (do 2 tygodni), które niestety nie są w stanie stworzyć warunków zbliżonych do realiów wojny, zaś wiele elementów taktycznych, nie da się w tak krótkim czasie wyćwiczyć. O innych aspektach szkolenia w WP, nie będę pisał gdyż jego niedoskonałość jest widoczna w zbyt wielu aspektach. Można o tym poczytać na forach militarnych.

Reasumując tak zwana profesjonalizacja armii, mimo że odtrąbiona jako sukces Rządu Tuska, takim sukcesem nie jest. Świadczą o tym statystyki jak również dane podawane przez sam MON. A najlepszym dowodem na jej połowiczny sukces są ostatnie wypowiedzi szefa MON o konieczności zwiększenia szkoleń, rezerw osobowych, potrzebie komplementarnych zmian w NSR, czy przeroście kadry oficerskiej, co jest najlepszym dowodem iż 5 lat po tzw. profesjonalizacji, armia potrzebuje równie gruntownych zmian jak przed profesjonalizacją.

Modernizacja armii w oparciu o wieloletnie programy modernizacyjne – to postulat PO sprzed 8 lat. Niestety i tutaj trudno sie doszukiwać jakiś istotnych sukcesów. Wprawdzie po raz pierwszy od 25 lat wprowadzono w MON tak długoletni program modernizacyjny Wojska Polskiego (co jest standardem w większości armii NATO), przy rekordowych wręcz wydatkach ale jego opracowanie trwało aż 5 lat (207-2012)! Czyli połowę czasu na jaki go określono (2013-2022)! Natomiast przez 8 lat nie zrealizowano od początku do końca (czyli od zamówienia do wcielenia do służby i osiągnięcia pełnej, zakładanej gotowości bojowej pierwszego egzemplarza) żadnego(!) programu modernizacyjnego obejmującego ciężki sprzęt. Przypomnę Langustę „odziedziczono” po poprzednikach, zaś NDR nadal nie ma pełnych zakładanych zdolności bojowych.

Mało tego, niektóre programy modernizacyjne za rządów PO osiągnęły „pełnoletniość”, czyli prace nad nimi trwają dłużej niż 18 lat. Sztandarowym przykładem jest tutaj haubico-armata Krab. Przypomnę że w Niemczech od podjęcia prac nad całkowicie nową armato-haubicą – Pz- 2000 (1987 rok)a pierwszymi egzemplarzami wcielonymi do służby upłynęło 11 lat (1998). W Polsce od podjęcia decyzji zakupu tego typu broni upłynęło już 19 lat i nadal nie ma żadnego egzemplarza w służbie!
Obecnie na 14 programów Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2013-2022 (PMT), 10 ma poważne opóźnienie, 3 są realizowane terminowo lub zostały zakończone, jednego stanu realizacji nie znam (dane Dziennik Zbrojny).

Ale to nie jedyny obecny ból głowy dotyczący modernizacji sił zbrojnych. Okazało się że plany modernizacji wojska, opracowane przez rząd PO jest bardzo mocno nie doszacowne, co może rodzić problemy z ich finansowaniem. Widoczne to stało się przy okazji rozstrzygnięcia przetargu na śmigłowiec transportowy, gdzie koszt pojedynczego śmigłowca okazał się wyższy aż o ok. 50% w stosunku do wcześniejszych szacunków. Prawdopodobnie podobna sytuacja będzie z programem Wisła (obrona przeciwlotnicza). Jeszcze w lutym br. pojawiały się informacje iż jego koszt wyniesie 16 mld zł. zaś obecnie przejmujący władzę politycy mówią o szacunkach 20-30 mld zł.

Poza tym okazać się może, że w procesie modernizacji konieczne będzie wprowadzenie istotnych systemowych zmian. Przede wszystkim konieczne się wydaje uporządkowanie obecnych programów i całego procesu pozyskiwania uzbrojenia. Niezbędne też mogą być ewentualne korekty w części programów operacyjnych. Także konieczne wydaje się wypracowanie nowego systemu podejmowania decyzji i wyboru uzbrojenia.
Do tego dochodzi jeszcze brak transparentności co do rozstrzygania poszczególnych programów. MON przy okazji ich realizacji nie ujawniał ani analiz ani szczegółów kontraktów (np. do tej pory nie znamy offsetu za program śmigłowców transportowych). Poza tym zdarzały się trudno wytłumaczalne wykluczenia niektórych oferentów z programów modernizacyjnych (np. MEADS z programu Wisła) które w znacznej części ustawiały dany przetarg. Także wiele zapytań posłów z Sejmowej Komisji Obron Narodowej (SKON) pozostawały często bez odpowiedzi MON.
Sam program modernizacji zawiera wiele podstawowych błędów w tym najpoważniejszy, czyli realne określenie kosztów poszczególnych programów. Widać że PMT był robiony bez szczegółowych analiz podobnych programów zakupowych realizowanych na Świecie i jak pokazał pierwszy większy przetarg na śmigłowce transportowe nie tylko będzie musiał być zrewidowany pod względem ilościowych zakupów ale przede wszystkim pod względem ceny. A to może rodzić poważne problemy z finansowaniem całego PMT. Niestety prze te osiem lat szereg podstawowego uzbrojenia jak BWP czy artyleria uległy dalszej degradacji czasowej i średnia wieku prawie całego ciężkiego sprzętu w WP znacznie się wydłużyła.

PMT bardziej przypomina zbiór życzeń niż jakiś przemyślany strategiczny plan zakupów. Zakupy często odbywają się „od Sasa do Lasa” i zdarza się że w jednym przetargu startują zupełnie różne konstrukcję o zupełnie różnych zastosowaniach i parametrach technicznych. Poza tym z przebiegów przetargów robi się niczym nie uzasadnioną tajemnicę przed opinią publiczną. Dal przykładu w USA każdy przetarg jest rozpisany w planie zakupowym tamtejszego ministerstwa obrony i jest on szerzej udostępniony opinii publicznej.

Przeprowadzenie kompleksowej reformy kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi zajęło PO aż 8 lat. Ale najwidoczniej proces ten, mimo to nie został ukończony, gdyż nadal MON dokonuje w nim zmiany. Szczególnie dotyczy to Sił Specjalnych. Przypomnijmy że reforma zakładała:
• zwiększenie cywilnej kontroli nad armią,
• poprawienie efektywności dowodzenia,
• zmniejszenie liczby etatów sztabowych na korzyść etatów w jednostkach liniowych,
• oszczędności finansowe.

Nie chcąc oceniać zasadności samej reformy (nie mam do tego wystarczających danych ani kompetencji), mogę stwierdzić iż żaden z powyższych celów reformy kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi nie został osiągnięty. Cywilna kontrola nad armią ani się nie zwiększyła ani tez nie zmniejszyła, zwiększonej efektywności dowodzenia na niższych szczeblach dowodzenia się nie odczuwa, zaś nie zmniejszono odczuwalnie ani etatów sztabowych (co już wyżej pokazałem) ani nie uzyskano oszczędności finansowych. Słowem na dzień dzisiejszy reforma nie osiągnęła zakładanych celów, czego ukryć się nie da.

Racjonalna strategia udziału w misjach zagranicznych – zapowiadana przez PO „racjonalizacja” udziału w misjach zagranicznych nie do końca się udała. Wprawdzie z ok. 900 żołnierzy w Iraku w roku 2007 zostało ich, po 4 latach, zaledwie dziesięciu (w roku 2011). Ale w tym samym czasie Platforma Obywatelska, wbrew temu co głosiła, zwiększyła liczebność kontyngentu w Afganistanie z 1200 żołnierzy w roku 2007 do 2600 w roku 2011 . Wprawdzie zmniejszanie kontyngentu zaczęło się już w roku 2012 ale dopiero wojna na Ukrainie zmusiła władze do jego całkowitego wycofania.
Co gorsze, ocena działań naszego kontyngentu w Afganistanie przed dowództwo amerykańskie była i jest skrajnie niekorzystna. Co może się w przyszłości przyczynić do negatywnego postrzegania zdolności bojowych naszych sił zbrojnych przez tego strategicznego sojusznika. Niestety nikt z decydentów nie potrafił tego wizerunku zmienić i obawiam się że taki obraz naszej armii będzie na długo znajdował się głowach decydentów w Waszyngtonie.

Przekształcenie służb wywiadu wojskowego – niestety nie są mi dostępne informację na temat tego zagadnienia i sukcesów bądź porażek w tym zakresie rządów PO. Ale ujawniona ostatnio sprawa gdzie ponad 10 000 pracowników wojska dostawało dziwne telefony z Rosji, wcześniejsza sprawa silników do MiG-29 czy dosyć łatwe przenikanie, za nie wielką sumę pieniędzy, do MON agentów rosyjskiego wywiadu świadczyć może że Służba Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) pracuje źle lub wręcz skandalicznie.
Niestety, nawet wyżsi oficerowie rezerwy podkreślają w wywiadach publicznych iż Wojsko Polskie nie stanowi żadnych tajemnic dla wywiadu rosyjskiego. Stąd należy wnioskować że wszelkie reformy i przekształcenia SKW za rządów PO nie wiele dały.

________________________________________________________________________________

Źródła:

[1] Dane MON

[1] Krzysztof Komorowski [red.]: Kronika Wojska Polskiego 2007. s. 02.

[1] MON – http://www.wp.mil.pl” „target=_blank]www.wp.mil.pl, stan an 30 września 2009 r.

[1] MON – dane na dzień 30 kwietnia 2011 r.

[1] Kronika Wojska Polskiego 2012 r.

[1] Kronika Wojska Polskiego 2013 rok.

[1] Kronika Wojska Polskiego 2014 dane z 01.01.2015 r.

[1] Źródło ISAF placemat

[1]Krystian Piątkowski Polski przemysł zbrojeniowy na rozdrożu

[1] Dziennik Zbrojny

[1] Kronika Wojska Polskiego 2007

 

Komentarze

Oficer rezerwy rozpoznania, ukończył historię na Uniwersytecie Szczecińskim i studia podyplomowe na SGGW. Manager zarządzający i doradca w firmach konsultingowych