Brawurowa akcja cichociemnego Jana Piwnika

18 stycznia 1943 roku miała miejsce jedna z najbardziej spektakularnych akcji polskiego podziemia w czasie II wojny światowej, a mianowicie odbicie więźniów przetrzymywanych w pińskim więzieniu przez Gestapo.

 

Alfred Paczkowski /Źródło: wikimedia

Alfred Paczkowski /Źródło: wikimedia

W listopadzie 1942 roku Niemcy aresztowali grupę oficerów w której znajdowali się Mieczysław Eckhardt „Bocian”, Piotr Downar „Azor”, Marian Czarnecki „Ryś”oraz  Alfred Paczkowski „Wania”, wszyscy czterej byli członkami „Wachlarza” – organizacji której celem było prowadzenie dywersji na tyłach wojsk hitlerowskich na wschodzie. Sam zaś „Wania” był dowódcą III Odcinak „Wachlarza” operującego w okolicach Brześcia, Pińska oraz Dawidgródka. Wiadomość o wpadce podkomendnych nie zrobiła większego wrażenia na komendancie „Wachlarza” podpułkowniku Adamie Grocholskim ps. „Doktor”, który to spisał całą czwórkę na straty! Na szczęście dla uwięzionych informacje na ich temat dotarły do samego generała Stefana Roweckiego Grota, który zdecydował o konieczności uwolnienia jeńców.

Zadanie uwolnienia jeńców z Pińska generał Rowecki postanowił powierzyć Janowi Piwnikowi ps.”Ponury”. Był to doskonale wyszkolony cichociemny , przerzucony do kraju w listopadzie 1941 r., który zdążył w czasie swej działalności w strukturach AK objąć dowództwo II Odcinak „Wachlarza”, zaliczył aresztowanie i ucieczkę z więzienia w Nowogrodzie Wołyńskim z którego to pieszą przedostał się do Warszawy! W stolicy zaś po dojściu do siebie po przebytej czerwonce zajął funkcję inspektora i prowadził szkolenia z zakresu dywersji. Wobec takich dokonań nie dziwi fakt, iż został wybrany do przeprowadzenia trudnej misji.

Jan Piwnik "Ponury" / Źródło: www.kurkiewicz-family.com

Jan Piwnik „Ponury” / Źródło: www.kurkiewicz-family.com

Zgodnie z otrzymanymi wytycznymi, „Ponury” początkowo podjął próbę wykupu więźniów, jednak działanie to nie przyniosło efektów. Wobec tego zdecydowano się na rozwiązanie siłowe.

Na początku stycznia kapitan Paczkowski, przebywający w pińskim więzieniu otrzymał gryps następującej treści: „Pozdrowienia od pani Atkinson”. Nazwisko to było mu świetnie znane, gdyż to u owej pani Atkinson mieszkał wraz z por. Piwnikiem podczas szkolenia w Anglii. Wiadomość ta podniosła go na duchu i pozwoliła mieć nadzieję na uwolnienie.

Szczegóły akcji odbicia opracowało czterech oficerów – Jan Piwnik, Wacław Kopisto „Kry”, Michał Fijałek „Kawa”, Jan Rogowski „Czarka”. Zadanie jakie ich czekało było niezwykle trudne, gdyż w mieście i jego okolicach znajdowało się blisko 3 tysiące żołnierzy Niemieckich i ich sojuszników. Do bezpośredniej akcji „Ponury” wyznaczył szesnaście osób. Jak widać przewaga nieprzyjaciela była ogromna, dlatego też Piwnik rozważał różne scenariusze w tym te najgorsze. Stąd też w folwarku Eleonory Paszkiewiczowej nakazał urządzić szpital polowy dla ewentualnych rannych w akcji.

Najwięcej niepokoju w całej akcji budził w głównodowodzącym tzw. odskok, czyli ucieczka z Pińska i przedostanie się do Warszawy, gdyż jak wiadomo na trasie czekało mnóstwo zagrożeń w postaci patroli niemieckich, punktów kontrolnych oraz innych niebezpieczeństw.

17 stycznia rano Rogowski otrzymał polecenie, aby zebrać ludzi i wieczorem zameldować się umówionym miejscu w Pińsku. W momencie gdy cała grupa dotarła do miejsca docelowego na ulicy Wałowej 3, „Ponury” powiadomił wszystkich o szczegółach akcji, której celem było odbicie przetrzymywanych w więzieniu. Aby zapobiec represjom przeciw miejscowej polskiej ludności, Piwnik postanowił całą akcję upozorować na działanie radzieckich partyzantów, dlatego też nakazał posługiwanie się językiem rosyjskim lub niemieckim w czasie działania. Kolejnym ważnym elementem miało stać się ciche działanie bez niepotrzebnego użycia broni palnej, korzystać z niej należało jedynie w ostateczności.  Zgodnie z zaleceniem por. Piwnika akcja miała trwać maksymalnie pół godziny, aby nie wzbudzać podejrzeń uczestniczy zostali podzieleni na cztery grupy.

18 stycznia 1943 r. o godzinie 17 pod bramę pińskiego więzienia podjechał opel z którego wyszedł oficer w mundurze SS nakazując strażnikowi otworzyć bramę. Po przedostaniu się na dziedziniec więzienia pasażerowie opla „Esesman” i „Motor” próbowali obezwładnić strażnika, lecz wobec jego oporu „Motor” musiał go zastrzelić. Następnie na teren więzienia dostali się „Wrona” i „Dzik” których celem była osłona działań na terenie więzienia.

Druga grupa rozpoczęła działania od ulicy Cegielnianej, gdzie przeskoczyła mur zaś następnie dostała się do budynku kancelarii w którym wyrwała przewód telefoniczny – kończąc w ten sposób kontakt więzienia ze światem zewnętrznym.

Następna grupa pod dowództwem „Kawy” przedostała się również do środka i zaskoczyła komendanta Hellingera i jego zastępcę Zöllnera, ci jednak nie zamierzali poddać się wobec czego rozpętała się walka w której postrzelony w ramię został Czesław Hołub „Ryks”, zaś obaj Niemcy padli trupem pod kulami por. Fijałka i brata zranionego Wiktora „Kmicica”. Polacy przy ciele komendanta znaleźli klucze potem zaś udali się biegiem do wieży strażniczej. Wspiął się na nią doskonale wyszkolony „Kawa”, po czym spuścił linę oczekującym na dole ludziom, chwilę po tym znaleźli się na wewnętrznym dziedzińcu „Kawa”, „Kmicic” i „Dzik”.

Strażnicy strzegący wewnętrznego dziedzińca nie dali namówić się namowom Zygmunta Sulima”Esesmana”, by otworzyli bramę. Słysząc wystrzały zdawali sobie sprawę, iż więzienie zostało zaatakowane, dlatego też czekali spokojnie na odsiecz, nie zdawali sobie sprawę iż napastników jest więcej, a co gorsze dla nich znajdują się już w środku za ich plecami. Przekonali się o tym w momencie gdy obezwładnił ich „Kawa” – wobec tego oddali klucze i zostali zakuci w kajdanki. Następnie przed budynek w którym trzymano więźniów wjechał opel „Esesmana”.

Akowcy wpadli do budynku, otwierając kolejne cele krzyczeli: „Wo w imieni Stalina wy swobodny, wychoditie!”. Uwolnieni więźniowie „Wania”, „Azor”, „Ryś” zajeli  miejsca w oplu zaś kierujący nim Hackiewicz „MSZ” wyjechał z więzienia i ruszył na zachód.

Po przejechaniu kilkunastu kilometrów stare opony opla nie wytrzymały obciążenia i wystrzeliły. Uwolnieni musieli czekać na ciężarówkę, którą nadjechać miał Piwnik.  Po kilku minutach nadjechał ciężarowy chevrolet na którego przesiedli się odbici Polacy, opla zaś dla zatarcia śladów spalono. Uwolnieni więźniowie zostali następnie przetransportowani do Warszawy.

W ten oto sposób ta śmiała i spektakularna akcja zakończyła się pełnym sukcesem. Jan Piwnik „Ponury” i Jan Rogowski „Czarka” otrzymali nadania Krzyża Srebrnego Orderu Wojennego Virtuti Militari  i to z rąk samego generała „Grota” Roweckiego.

Źródła:

Kacper Śledziński, Cichociemni. Elita polskiej dywersji, Kraków 2012.

http://www.polskieradio.pl/39/247/Artykul/168400,Jan-Piwnik

Jan Piwnik, Działanie zbrojne na więzienie w Pińsku w: Alfred Paczkowski, Ankieta cichociemnego, Warszawa, 1987.

Komentarze

Absolwent historii na Uniwersytecie Marii-Curie Skłodowskiej w Lublinie. Interesuje się historią wojskowości XIX i XX wieku oraz dziejami Rosji. Był członkiem koła historyków krajów Europy Wschodniej.