Bretania 1944 – zapomniany kierunek francuskiej kampanii

Rajd na porty w Bretanii, który nastąpił w sierpniu 1944 roku jest stosunkowo mało znanym epizodem II wojny światowej, pozostającym w cieniu kampanii w Normandii. Działania zbrojne w Bretanii charakteryzowały się błyskawicznym pokonywaniem terenu przez amerykańskie dywizje pancerne i ciężkimi walkami miejskimi, z kulminacyjną bitwą o Brest. Jak się później okazało, operacja nie miała większego strategicznego znaczenia, a jej przeprowadzenie wynikało ze sztywnego trzymania się początkowych założeń operacji „Overlord”. Walki w Bretanii są również kolejnym interesującym przykładem niemieckich zdolności do improwizowanej obrony i przerzucania sił w skrajnie niekorzystnych warunkach.

Sklep Urodzeni Patrioci

Normandzki wstęp

Początkowy sukces lądowania w Normandii w dniu 6 czerwca 1944 roku, został okupiony przez aliantów stosunkowo małymi stratami. Jednakże kolejne tygodnie przyniosły zastój na froncie, który nie sposób było przełamać. Próba podjęta w dniach 18-21 lipca 1944 roku  przez Brytyjczyków i Kanadyjczyków Montgomery’ego w ramach operacji „Goodwood”, zakończyła się niepowodzeniem. Natarcie kilku korpusów zostało zatrzymane przez niemieckie dywizje pancerne.

Przełamanie niemieckiego oporu miało miejsce dopiero pod koniec lipca, w wyniku operacji „Cobra”, kiedy to Amerykanie dokonali wyłomu w rejonie Saint-Lô, otwierając tym samym drogę do  reszty Francji. Pomimo niemieckich kontrataków (bitwa pod Mortain), natarcie aliantów finalnie doprowadziło do niemal całkowitego okrążenia wojsk niemieckich w Normandii. Równocześnie jednak rozpoczynała się inna aliancka operacja, której ostrze skierowane było na zachód.

Plan operacji Overlord przewidywał zajęcie portów w Bretanii w okresie od dwóch tygodni do dwóch miesięcy po lądowaniu. Jednakże już na samym początku inwazji, przykład portu w Cherbourgu na półwyspie Cotentin pokazał, że Niemcy są w stanie zniszczyć nabrzeża w takim stopniu, by nie nadawały się one przez dłuższy czas do użytkowania. Istniało wysokie ryzyko, że stanie się tak również z portami w Bretanii, gdzie Niemcy mieli o wiele więcej czasu na podjęcie podobnych działań. Pojawiło się pytanie o sens zdobywania półwyspu, leżącego na uboczu głównych kierunków operacyjnych. Uznano jednak, że należy zlikwidować relatywnie duże zgrupowanie wojsk niemieckich znajdujących się w tym rejonie, oraz uchwycić porty. Na tym etapie walk nie było wiadomo jak szybko alianci przejmą znacznie lepiej położone i większe porty w Hawrze i w Antwerpii. Sztuczne porty typu Mulberry, które montowano na wybrzeżach Normandii, nie wystarczyły, a zapotrzebowanie na dostawy cały czas rosło. Pewną rolę odegrała również rywalizacja wewnątrz alianckiego obozu – Amerykanie zajmujący pozycję na prawej flance sił inwazyjnych, chcieli zagarnąć jak najwięcej portów w swoim obszarze operacyjnym. Podjęto więc decyzję o ataku na Bretanię, licząc na szybkość działania i wykorzystanie efektu zaskoczenia. Nie poprzestano jedynie na odcięciu półwyspu i blokowaniu znajdujących się tam wojsk niemieckich.

Ofensywa VIII Korpusu w Bretanii, pierwsza połowa sierpnia 1944 r. / Źródło: Wikimedia Commons

Siły walczących stron

Niemieckie wojska w Bretanii, liczące kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, zostały zgrupowane w ramach XXV Korpusu pod dowództwem generała artylerii Wilhelma Fahrmbachera. Korpus wchodził w skład 7 Armii. Siły te były mocno osłabione – spora część stacjonujących w Bretanii oddziałów została wcześniej wysłana do Normandii (np. 3 i 5 DPD, 77 i 353 DP). Na półwyspie pozostała statyczna 343 DP w okolicach Brestu, elementy statycznej 266 DP w rejonie Morlaix (strzegące ważnego mostu kolejowego), oraz pozostałości statycznej 265 DP rozlokowanej w miastach na południu: w Lorient, St. Nazaire i Nantes. Siły te były wzmocnione przez baterie artylerii przeciwlotniczej i nadbrzeżnej, a także personel Luftwaffe i Kriegsmarine. Obronę Bretanii nieznacznie wsparły wycofujące się z Normandii pozostałości 77 i 91 DP. Generał Fahrmbacher wiedział, że będzie musiał się oprzeć na obronie portowych miast – twierdz. Wybrzeża Bretanii stanowiły część potężnego Wału Atlantyckiego. W związku z tym w poprzednich latach skupiono się na rozbudowie fortyfikacji od strony morza. Znacznie gorzej wyglądała zaś kwestia umocnień broniących przed atakiem od strony lądu, co trzeba było szybko zmienić.

Generał Troy Middleton, dowódca VIII korpusu / Źródło: Wikimedia Commons

Amerykanie atakowali Bretanię siłami VIII Korpusu, którym dowodził doświadczony gen. Troy Middleton. Na samym początku operacji VIII Korpus przeszedł ze składu 1 Armii gen. Courtneya Hodgesa, do 3 Armii gen. Georga S. Pattona, słynącego z zamiłowania do szybkich działań zagonów pancernych. Trzonem VIII Korpusu były 4 i 6 DPanc., wsparte odpowiednio 8 i 79 DP.

U wrót Bretanii

Kluczową miejscowością dla operacji w Bretanii było Avranches – miasto w zachodniej Normandii, którego zajęcie było warunkiem dalszego natarcia na Bretanię. W dniu 30 lipca 1944 r. 4 DPanc pod dowództwem gen. Mjr. Johna Wooda dotarła na przedmieścia Avranches. W nocy doszło do krótkich i intensywnych walk, w wyniku których Niemcy zostali wyparci z miasta. Kolejnym celem było osiągnięcie linii rzeki Selune – gdy do tego doszło, gen. Troy Middleton wstrzymał natarcie VIII korpusu i zwrócił się o dalsze rozkazy do dowódcy 3 Armii, generała Georga S. Pattona. Patton udzielił krótkiej rady: „Powiedziałem mu, że w dziejach rozwoju świata przegrywano wojny tylko dlatego, że nie przeprawiano się przez rzeki, i że ma to natychmiast uczynić.” Tak też wznowiono natarcie. Ku swojemu zdziwieniu Amerykanie zastali nienaruszony most na rzece Selune w miejscowości Pontaubault – z niewiadomych przyczyn Niemcy popełnili poważny błąd i nie wysadzili przeprawy. 31 lipca zespół z 4 DPanc zajął most bez jednego wystrzału. Okazało się, że również tamy na rzece nadają się do przeprawienia wojska na przeciwległy brzeg. Uchwycenie przepraw na Selune okazało się wielkim sukcesem, również dlatego, że w dniu 31 lipca 1944 r. żołnierze z 4 i 6 DPanc. wzięli do niewoli ok. 4 tys. żołnierzy niemieckich pozostających w tym rejonie i stawiających symboliczny opór. Odpowiedzialny również za Bretanię dowódca niemieckiej Grupy Armii B, marszałek von Kluge domagał się zgody Hitlera na relokację dwóch jednostek, które znacząco wzmocniłyby obronę półwyspu – chodziło o 319 DP znajdującą się na wyspach Jersey i Guernsey, oraz o 2 Dywizję Powietrznodesantową walczącą ciągle w Normandii. Hitler zgodził się jedynie na przerzucenie spadochroniarzy, 319 DP pozostała zaś bezczynnie na wyspach w Kanale La Manche, gdzie nie było z niej żadnego pożytku. Brak swobody w podejmowaniu decyzji przez niemieckich dowódców, sprawiał, że obrona półwyspu była znacznie słabsza niż mogła być. Raz jeszcze sprawdziła się stara wojskowa maksyma głosząca, że kto broni wszystkiego, ten nie broni niczego.

Most w Pontaubault, który nie został zniszczony przez Niemców, stając się tym samym dla wojsk amerykańskich bramą do Bretanii / Źródło: Wikimedia Commons

Niemcy zbyt późno dostrzegli potrzebę obrony strategicznego rejonu Pontaubault i ewentualnego kontrataku. Z pobliskiego Saint-Malo został wysłany niewielki oddział wydzielony z już i tak osłabionej 77 DP, który nie był w stanie powstrzymać Amerykanów. Pomimo tego Niemcy podjęli desperackie próby zniszczenia mostu – z pomocą przyszło Luftwaffe. W nocy 2 sierpnia 1944 r. samoloty Do-217 atakowały most przy pomocy nowatorskiej broni – kierowanych radiowo pocisków Hs-293. Ich wysoka awaryjność i trudna obsługa skutkowały niewielką efektywnością. Tak też most w Pontaubault nie został zniszczony w wyniku ataków lotnictwa i mógł być w kolejnych dniach swobodnie wykorzystywany przez Amerykanów do dalszego przerzutu wojsk.

Kierunki natarcia

Po stosunkowo łatwym otworzeniu drogi w głąb półwyspu, Patton nakazał Middletonowi podział sił VIII Korpusu i jednoczesne uderzenie w kilku różnych kierunkach:

  • 4 DPanc. wraz z 8 DP miała zająć stolicę Bretanii – Rennes;
  • wydzielonemu zgrupowaniu taktycznemu (Grupa Bojowa A) nakazano ominięcie silnie bronionego Saint-Malo i zajęcie całego północnego wybrzeża;
  • w/w Saint-Malo pozostawiono na tyłach wojsk VIII korpusu – miasto miało zostać zdobyte przez 83 DP wzmocnioną pułkiem piechoty z 8 DP;
  • 6 DPanc. wraz z 79 DP otrzymały najbardziej ryzykowne zadanie – miały uderzać daleko na zachód, w kierunku portu w Breście, tak by jak najszybciej zająć odległe miasto.

Jak miało się później okazać, działania wyżej wymienionych sił sprowadzały się przeważnie do prostego schematu – szybki rajd w otwartym terenie zakończony oblężeniem silnie bronionych, ufortyfikowanych miast.

Kierunek – Rennes

4. Dywizja Pancerna, która jako pierwsza dotarła do Rennes 1 sierpnia, napotkała bardzo silny opór. Niemcy zdołali przerzucić do miasta dodatkowe siły i odeprzeć pierwszy atak amerykańskich pancerniaków. Swoje żniwo zebrały panzerfausty oraz działa 88 mm obsługiwane przez personel Luftwaffe z miejscowego lotniska. W związku z tym dowódca 4 DPanc., gen. Wood rozpoczął oblężenie. 3 sierpnia 1944 r. w nocy, niemiecka załoga miasta (ok. 2000 żołnierzy), w obliczu zupełnego okrążenia, otrzymała zgodę na ewakuację. Obrońcom udało się przemknąć przez, jak się okazało, nieszczelne linie amerykańskie wokół Rennes.

5 sierpnia 1944 r. zespół z 4 DPanc. dotarł do Vannes nad zatoką Moriban na południu półwyspu, odcinając tym samym Bretanię od reszty Francji. Spotkało się to z odpowiedzią Niemców, pod postacią słabego kontrataku w rejonie Auray, na zachód od Vannes. Kontratak został z łatwością odparty.

Amerykańscy żołnierze w czasie walk we Francji | Fot. domena publiczna

W dniu 7 sierpnia 1944 r. zespół z 4 DPanc. dotarł do portowego miasta Lorient – nie zostało ono jednak zajęte z marszu, gdyż wydawało się być silnie bronione. W mieście znajdowała się załoga niemiecka złożona z 25 tys. żołnierzy, oraz 197 dział artyleryjskich i 80 dział przeciwpancernych. Rozpoczęto oblężenie, które jak się okazało, miało potrwać niemalże do końca wojny w Europie. Co ciekawe, dowódca wszystkich sił na półwyspie -generał Fahrmabacher, który znajdował się w oblężonym mieście, twierdził później, że gdyby Amerykanie przypuścili szturm z marszu, prawdopodobnie zajęliby miasto z łatwością. Poziom dezorganizacji załogi był ponoć bardzo wysoki, obawiano się również dywersji ze strony francuskiej ludności. Warto zaznaczyć, że Fahrmabacher utracił zdolność dowodzenia obroną półwyspu, pozostając w oblężonym Lorient do końca wojny w Europie.

W ciągu pierwszych dwunastu dni sierpnia sama 4 DPanc. wzięła do niewoli 5000 żołnierzy, zniszczyła bądź przejęła 250 pojazdów, przy następujących stratach własnych: 98 zabitych, 362 rannych, 11 zaginionych, 15 utraconych czołgów i 20 innych pojazdów.

Kierunek – północne wybrzeże Bretanii (Grupa Bojowa A)

Generał Earnest, dowódca Grupy Bojowej A, otrzymał dość istotne zadanie – przez północną część Bretanii przebiegała linia kolejowa Brest-Rennes. Żołnierze Grupy Bojowej A mieli za zadanie zabezpieczyć jak najszybciej tą trasę, a w szczególności zapobiec wysadzeniu mostów kolejowych. Liczono na pomoc francuskiego ruchu oporu. W skład grupy wchodziło ok. 3500 żołnierzy, a wśród nich znajdowali się również saperzy i wsparcie pod postacią niszczycieli czołgów. Stawiano na szybkość działania, co wiązało się z ograniczonymi zapasami jakie mogli zabrać ze sobą żołnierze: racje żywnościowe wystarczyły na sześć dni, zaś zapasy paliwa pozwalały na przejechanie ok. 300 km.

Grupa rozpoczęła działania w dniu 3 sierpnia 1944 r. we wspomnianym wyżej Pontaubault i minęła bronione przez Niemców miasto Dol, które pozostawiono na tyłach. W dalszej kolejności ominięto również Saint-Malo. 6 sierpnia Amerykanie dotarli do St. Brieuc, które zostało wcześniej oczyszczone z Niemców przez francuskich partyzantów z FFI (Forces Francaises de l’Interieur, Francuskie Krajowe Siły Zbrojne). Z pomocą Francuzów zabezpieczono trzy mosty znajdujące się w okolicach miasta, i pozostawiono saperów do ich pilnowania. Grupa bojowa wyruszyła dalej.

Francuski ruch oporu we współpracy z Amerykanami | Fot. domena publiczna (US Army)

W Morlaix znajdował się jeden z największych mostów kolejowych we Francji. Gen. Earnest obawiał się, że napotka tam silny opór niemieckiej 266 DP, chciał nawet wsparcia sąsiedniej 6 DPanc. Jak się jednak okazało, obawy te nie były uzasadnione. Mostu broniło jedynie ok. 100 niemieckich żołnierzy, cała reszta wycofała się w kierunku Brestu. Żołnierze z Grupy Bojowej A zajęli most w dniu 8 sierpnia 1944 r.

Oblężenie Saint-Malo

Kiedy Grupa Bojowa A omijała Saint Malo rozpoczynając swój rajd przez północne wybrzeże Bretanii, 83 DP rozpoczynała krwawe oblężenie miasta. Uchwycenie Saint Malo było dość istotnym celem – w porcie można było rozładować do 1000 ton ładunków dziennie. Amerykański wywiad miał trudności z oszacowaniem liczebności niemieckich żołnierzy broniących miasta. Jak się później okazało było ich ok. 12 000. Saint Malo było silnie ufortyfikowane, a jednym z głównych punktów oporu była XVIII-wieczna cytadela. Ponadto obrońców wspierała artyleria umiejscowiona na niewielkiej wyspie Cezembre. Trzeba również pamiętać, że zaopatrzenie mogło docierać do Saint Malo z Wysp Normandzkich, ciągle zajmowanych przez wojska niemieckie. Obroną Saint Malo dowodził weteran Frontu Wschodniego, pułkownik Andreas von Aulock, który zarzekał się, że uczyni z Saint Malo drugi Stalingrad.

5 sierpnia 1944 r. ewakuowano większość mieszkańców miasta, zaś 6 sierpnia amerykańska 83 DP podjęła pierwszą próbę ataku na miasto, która zakończyła się niepowodzeniem. Walki o miasto trwały do 17 sierpnia 1944 r. Niemcy poddali się dopiero po zmasowanym ostrzale z lądu, morza i powietrza. Został zastosowany napalm. Co ciekawe wśród wziętych do niewoli obrońców znajdowali się również Polacy, Rosjanie i Włosi.

Kierunek – Brest

Najbardziej intensywne były niewątpliwie działania amerykańskie w zachodniej Bretanii, zakończone krwawą i długotrwałą bitwą w terenie zurbanizowanym, w portowym mieście Brest. 6 DPanc., którą dowodził gen. mjr. Robert Grow, parła naprzód praktycznie niepowstrzymywana przez siły przeciwnika. Wspierali ją francuscy partyzanci z FFI, którzy dostarczali informacji wywiadowczych i pomagali oswabadzać kolejne miasta i wioski. Już w dniu 6 sierpnia 1944 r. pierwsze pododdziały ze składu 6 DPanc. dotarły na przedmieścia Brestu, rozpoczynając tym samym jedną z najdłuższych i najbardziej krwawych bitew miejskich, stoczonych przez US Army w Europie.

Brest – obrońcy i oblegający

Brest – miasto które przed wojną liczyło ok. 80 tys. mieszkańców, było w sierpniu 1944 roku silnie strzeżoną twierdzą, która miała być broniona do ostatniego niemieckiego żołnierza. W mieście stacjonowała statyczna 343 DP wraz z kilkoma mniejszymi jednostkami, wspartymi przez dwie baterie artylerii nadbrzeżnej. Początkowo załoga Brestu liczyła ok. 15 tys. żołnierzy. W dniu 9 sierpnia 1944 r. garnizon otrzymał znaczące wzmocnienie pod postacią słynnych Zielonych Diabłów – wspomnianej już 2 Dywizji Powietrznodesantowej, pod dowództwem gen. Bernharda Hermanna Ramcke. Dzięki przybyłym posiłkom, które przedarły się do obleganej twierdzy, w połowie sierpnia w mieście stacjonowało już 35 tys. niemieckich żołnierzy, co pozwalało na podjęcie długiej walki obronnej.

Generał Bernhard Hermann Ramcke, dowódca 2 DPD oraz dowódca obrony twierdzy Brest, na zdjęciu z okresu walk w Północnej Afryce / Źródło: Wikimedia Commons

Gen. Ramcke został dowódcą całości obrony w mieście. Był to doświadczony oficer, który wcześniej wielokrotnie udowadniał swoją wartość, m. in. w trakcie desantu na Krecie w 1941 roku, czy podczas końcowych walk obronnych w Afryce Północnej, w 1943 roku. Ramcke doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie ma szans na pokonanie wojsk atakujących miasto oraz że nie może liczyć na żadną odsiecz. Pomimo tego chciał maksymalnie wykrwawić przeciwnika, w czym miała pomóc rozbudowana linia obrony, na którą składały się betonowe bunkry, umocnione gniazda karabinów maszynowych, pola minowe i rowy przeciwczołgowe rozlokowane na wzgórzach położonych na północ od miasta. Po wycofaniu się z tych pozycji, Niemcy mieli wciągnąć Amerykanów w ciężkie starcia uliczne, tak by atakujący musieli zdobywać dom po domu. Urządzenia portowe miały ulec zniszczeniu. Ramcke był bardzo zdeterminowanym dowódcą, który doskonale wiedział jak wykorzystać powierzone mu siły.

Dowódca 6 DPanc., gen. mjr. Robert Grow, wysłał w dniu 8 sierpnia 1944 r. parlamentariuszy: znający język niemiecki sierżant Alexa Castle oraz major Ernest W. Mitchell, dotarli do niemieckich pozycji oznaczonym na biało jeepem. Niemcy zasłonili im oczy i zaprowadzili przed oblicze dowództwa twierdzy. Amerykanie żądali poddania się załogi do godz. 15:00 tego samego dnia. Generał Ramcke zdecydowanie odrzucił propozycję kapitulacji, twardo trzymając się swojego planu obrony.

Na korzyść niemieckich obrońców miasta zagrał nowy czynnik – siły oblegające Brest zostały niemalże pozbawione wsparcia wojsk pancernych. W dniu 12 sierpnia 1944 r. większa część 6 DPanc. została wysłana za wschód, aby uczestniczyć w okrążaniu niemieckich wojsk w Normandii, jednakże piechota pozostawiona do zdobycia miasta została wsparta przez niszczyciele czołgów z 705-go batalionu. Co ciekawe, niszczyciele dość dobrze sprawdzały się w roli mobilnej artylerii niszczącej umocnione punkty przeciwnika ogniem na wprost.

Osłaniany przez piechotę M18 Hellcat z 705-go batalionu, w trakcie walk na ulicy w Breście, sierpień 1944 roku/źródło: Wikimedia Commons

Cmentarz – twierdza

Skalę trudności starć w Breście dobrze zobrazuje jeden z epizodów bitwy – walka o zamieniony w twierdzę miejski cmentarz w dniach 10-13 września 1944 roku. Niemieccy spadochroniarze rozstawili karabiny maszynowe w jednym z narożników cmentarza. Ich umocnione pozycje były dodatkowo osłonięte przez mauzolea, krypty i nagrobki. Obrońcy mieli doskonały widok na wszystkie bramy cmentarne, i mogli z łatwością pokryć ogniem każdą część nekropolii. Co więcej, ulice przylegające do cmentarza również były strzeżone przez ukryte w budynkach ciężkie karabiny maszynowe, także nikt nie mógł się zbliżyć do niemieckich pozycji niepostrzeżenie. Zadanie zdobycia cmentarza otrzymała kompania F z 2 batalionu 2DP, którą dowodził kapitan George H. Duckworth.

10 września 1944 roku o godz. 18:00 kilka plutonów ze składu kompanii podjęło próbę ataku na słabo rozpoznane stanowiska niemieckie na cmentarzu. Nacierająca piechota została przygwożdżona huraganowym ogniem z głównej pozycji i z okolicznych budynków. Niemcy wymusili na Amerykanach odwrót. Pod osłoną nocy Duckworth wysłał zwiadowców, którzy dokonali częściowego rozpoznania pozycji przeciwnika. Atak wznowiono następnego dnia o godz. 09:00, zaczynając od ostrzału moździerzowego, który to ostrzał pozwolił piechocie wedrzeć się na teren cmentarza. Niemcy odpowiedzieli ogniem z doskonale rozstawionych karabinów maszynowych oraz z moździerzy. Amerykanie ponieśli ciężkie straty i ponownie musieli odstąpić od ataku. Walki toczyły się również o będące kluczem do sukcesu okoliczne budynki, jednak i tam Amerykanie nie odnieśli znaczących sukcesów. Dwie próby ataku zakończyły się porażką. Potrzebna była zmiana planu.

Po pierwsze, dowódca batalionu zadecydował, że kompania Duckwortha zostanie wzmocniona jednym plutonem z kompanii G. Po drugie, postanowiono zastosować bardzo skuteczną taktykę walki w terenie zurbanizowanym, tzw. „wall-busting”. Oddziały szturmowe miały przebijać się z budynku do budynku wysadzając dziury w ścianach, i unikając tym samym przemieszczania się po ulicach. W ten sposób piechurzy mieli zająć zabudowania otaczające cmentarz, tak aby zamknąć niemiecką pozycję w okrążeniu. 1 i 2 pluton kompanii F zostały wyznaczone do zajmowania budynków, zaś 3 pluton wsparty moździerzami otrzymał rozkaz frontalnego ataku na cmentarz w celu odciągnięcia uwagi obrońców. Wzmocnienia pod postacią plutonu wydzielonego z kompanii G miały na razie pozostawać w odwodzie. Obiecano również wsparcie niezawodnych niszczycieli czołgów.

Osłaniany przez piechotę M18 Hellcat z 705-go batalionu, w trakcie walk na ulicy w Breście, sierpień 1944 roku / Źródło: Wikimedia Commons

Atak rozpoczęto 12 września o godzinie 09:00 rano od standardowego ostrzału moździerzowego. W ciągu kilku godzin Amerykanie zajęli większość budynków wokół cmentarza – z wyższych pięter i z dachów można było prowadzić skuteczny ogień w kierunku pozycji niemieckich spadochroniarzy. W końcu nadjechały niszczyciele czołgów, które niszczyły z dystansu kolejne gniazda karabinów maszynowych. Pomimo tego Niemcy utrzymali się jeszcze przez całą noc, choć byli już bardzo mocno osłabieni. 13 września nad ranem wszystkie plutony podległe Duckworthowi ruszyły do ostatniego ataku na cmentarz, likwidując resztki oporu. Tym samym upadła jedna z silniejszych pozycji strzegących dostępu do centrum miasta. Niemcy wiedzieli w jaki sposób Amerykanie zajmują kolejne budynki i starali się zapobiegać postępom oddziałów szturmowych poprzez podłożenie ognia w zabudowaniach stojących na drodze do centrum miasta. Takie rozpaczliwe działania nie mogły jednak na długo powstrzymać natarcia.

Jednym z innych silniejszych punktów oporu był średniowieczny fort Montbarey. Tym razem z pomocą atakującym przybyły elementy brytyjskiej 79 DPanc. posiadające w swym składzie czołgi Churchill Crocodile, wyposażone w miotacze ognia. Walki o fort trwały trzy dni i zakończyły się zdobyciem twierdzy – amerykańska piechota współpracowała ściśle z brytyjskimi pancerniakami.

Ostatecznie Brest został zdobyty w dniu 17 września 1944 r. Generał Ramcke poddał miasto zastępcy dowódcy amerykańskiej 8 DP, gen. Charlesowi Canhamowi. Z momentem kapitulacji wiąże się ciekawa anegdota. Otóż gen. Ramcke poprosił gen. Canhama o okazanie pełnomocnictwa do prowadzenia z nim negocjacji. Generał Canham wskazał na ubłoconego, zmęczonego żołnierza, w towarzystwie którego przybył do wrogiego dowództwa, i odrzekł: „Oto moje pełnomocnictwo”. Słowa te stały się mottem 8 Dywizji Piechoty („These are my credentials„).

Walki ustały. Straty po stronie wojsk III Rzeszy wyniosły ok. 1000 zabitych i 4000 rannych, reszta żołnierzy trafiła wprost do obozów jenieckich. Straty alianckie wyniosły ok. 10 000 zabitych, rannych i zaginionych. W wyniku walk miasto uległo niemalże zupełnemu zniszczeniu.

Epilog i wnioski

Imponujący rajd w głąb Bretanii, w kierunku Brestu, na odległość ok. 320 km był jedną z najdłuższych samodzielnych operacji, przeprowadzonych przez armię amerykańską na froncie zachodnioeuropejskim. Finał tego rajdu był brzemienny w skutki – doświadczenia wyniesione z walk w Breście ostatecznie nauczyły Amerykanów, iż walki miejskie z dobrze przygotowanymi obrońcami niosą ze sobą ryzyko potężnych strat. W związku z tym reszta portów na wybrzeżach Francji została oblężona przez wojska alianckie, lecz nie podejmowano tam tak spektakularnych prób szturmu jak miało to miejsce właśnie w Breście, poprzestając jedynie na blokadzie (wyjątek stanowił Hawr, zajęty szturmem przez Brytyjczyków 12 września 1944 roku, po 2 dniach walk w ramach operacji „Astonia”). Warto zaznaczyć, że dwie twierdze znajdujące się w Bretanii – Lorient i St. Nazaire poddały się dopiero pod koniec wojny, kolejno 10 i 11 maja 1945 roku.

Bitwa o Bretanię może stanowić przyczynek do głębszej refleksji – pojawia się pytanie czy warto było szafować życiem żołnierzy angażując ich w działania, które ze strategicznego punktu widzenia miały znaczenie drugorzędne? Czy nie wystarczyła jedynie blokada całego półwyspu i rozbudowa pozycji obronnych u jego nasady? Zostawienie tak dużych sił niemieckich na tyłach wojsk alianckich niewątpliwie niosłoby pewne ryzyko. Jakkolwiek wojska Osi w tym rejonie miały charakter wybitnie statyczny, mogły one podejmować próby kontrataku (szczególnie biorąc pod uwagę obecność dowódców takich jak generał Ramcke), co odciągałyby siły alianckie od marszu na wschód. Stosunkowo szybka likwidacja takiego zgrupowania przekreślała realizację podobnych scenariuszy – Amerykanie ani na chwilę nie utracili inicjatywy, cały czas pozostając w ofensywie. Port w Breście był zdobyczą o tyle cenną, że kilka miesięcy po dniu D alianci mieli w swych rękach niewielką liczbę portów, z których większość nie nadawała się do normalnego użytku.  Swoją rolę w przeprowadzeniu operacji odegrała również sojusznicza rywalizacja amerykańsko-brytyjska, która była motorem wielu działań w trakcie II wojny światowej. Rywalizacja ta niejednokrotnie doprowadzała do podejmowania ryzykownych bądź kontrowersyjnych decyzji.

Autor: Piotr Landowski

Bibliografia:

  • Blumenson Martin, Breakout and Pursuit, Waszyngton 1993.
  • Balkoski Joseph, From Brittany to the Reich : the 29th Infantry Division in Germany, September–November 1944, Mechanicsburg 2012.
  • Doubler Mike, Closing with the Enemy: How GI’s Fought the War in Europe, 1944-1945, University Press of Kansas 1994.
  • Ford Ken, Caen 1944 Krwawy miesiąc Montgomery’ego, Poznań 2010.
  • Green Michael, Patton: Operation Cobra and beyond, Osceola 1998.
  • Patton George S., Wojna jak ją poznałem, Warszawa 2006.
  • Zaloga Steven J., Operacja „Cobra” 1944 Przełom w Normandii, Poznań 2010.

Komentarze

Nowa Strategia” jest portalem internetowym poświęconym tematyce bezpieczeństwa, historii oraz wojska. Informujemy o najważniejszych wydarzeniach oraz przedstawiamy własne komentarze na ich temat. Obejmujemy również patronatami wydarzenia naukowe, społeczne oraz sportowe w Polsce.

Najpopularniejsze posty