Mapa Zatoki Adeńskiej znajdującej się od strony południowej Jemenu | Źródło: Wikimedia Commons

Były prezydent Jemenu Ali Abdullah Salih zadeklarował współpracę z Huti

Oficjalne ogłoszenie współpracy z Huti – bojownikami okupującymi tereny Jemenu – przez byłego prezydenta tego państwa Alego Abdullaha Saliha, który 25 lutego 2012 roku zdał swój urząd nowemu prezydentowi Abd Rabuuh Mansur Hadiemu, nastąpiło, gdy siły arabskiej koalicji przeprowadziły w niedzielę dwa ataki powietrzne na jego dom w stolicy Jemenu – Sanie.

Były prezydent Jemenu Ali Abd Allah Salih / Źródło: Wikimedia Commons

Były prezydent Jemenu Ali Abd Allah Salih / Źródło: Wikimedia Commons

Salih był prezydentem Jemenu w latach 1990-2012. Przekazał swoje stanowisko w wyniku antyrządowej Rewolucji w Jemenie, która rozpoczęła się 27 stycznia 2011 roku przeciwko bezrobociu, złej sytuacji materialnej, korupcji, ograniczaniu praw obywatelskich oraz przeciw rządom prezydenta Saliha.

Ataki powietrzne przeprowadzone w niedzielę rano na dom byłego prezydenta Jemenu kosztowały życie trzech strażników i zniszczyły trzy budynki. Samego Saliha nie było w domu podczas bombardowania. Po ataku zwrócił się do bojowników Huti, by prowadzili dalej swoje działania i byli gotowi poświęcić swoje życie w obronie przed agresją nacierających sił. O samym ataku wypowiedział się, że był to akt tchórzostwa i rzucił wyzwanie arabskiej koalicji, by sprawę rozwiązać na polu walki a on wraz ze swoimi siłami stawią im czoła. Zapowiedział, że ataki z powietrza są bezcelowe.

Komentarz Saliha pojawił się po oświadczeniu wydanym przez bojowników ruchu Huti o tym, że pozytywnie zareagują na każde działania mające na celu zniesienie cierpień jemeńskich cywilów znajdujących się w środku krwawego konfliktu. Te słowa mogą świadczyć o tym, iż Huti mogą zgodzić się na zawieszenie broni zaproponowane przez Arabię Saudyjską, która prowadzi koalicję państw przeciw bojownikom. Rada polityczna ugrupowania Huti poinformowała w niedzielę, że chcieliby zobaczyć pomoc humanitarną niesioną jemeńskiemu ludowi najszybciej, jak to możliwe. W oświadczeniu dodano, iż ugrupowanie to chce prowadzić rozmowy pomiędzy politycznymi frakcjami pod egidą ONZ. Anonimowe źródło z ruchu Huti zdradziło portalowi Al Jazeera informację, że ugrupowanie to nie zaakceptuje rozmów, gdy prowadzone będą w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej, lub w innych państwach znajdujących się w koalicji z Arabią Saudyjską, które bombardowały Jemen od 26 marca 2015 roku.

Pięciodniowe zawieszenie broni

Saudyjski minister spraw zagranicznych Adel al-Jubeir w czwartek ogłosił propozycję pięciodniowego zawieszenia broni, by móc ułatwić niesienie pomocy humanitarnej jemeńskim cywilom, ale tylko pod warunkiem, że Huti dostosuje się i również wstrzyma ogień w tym czasie. Jeżeli oferta saudyjskiego ministra zostanie przyjęta, zawieszenie broni rozpocznie się we wtorek. Według źródeł serwisu Al Jazeera rzecznik spraw zagranicznych ugrupowania Huti napisał w serwisie społecznościowym, że mogą zaakceptować tę propozycję, ale pod warunkiem, że będzie „rzeczywista i poważna”.

Według raportu ONZ konflikt w Jemenie kosztował życie ponad 1 400 ludzi (licząc od 19 marca 2015 roku), w większości byli to cywile. Ostatnie naloty z powietrza na stolicę Jemenu miały miejsce po tym, jak koordynator humanitarny ONZ ds. Jemenu Johannes Van Der Klaauw wydał oświadczenie, iż bombardowanie terenów zamieszkałych, bez względu na to, czy uprzednio zostało wydane ostrzeżenie przed atakiem, czy nie – łamie międzynarodowe prawo humanitarne, gdyż działa na szkodę ludności cywilnej.

Szczyt w Camp David

Tymczasem saudyjski minister spraw zagranicznych Adel al-Jubeir ogłosił, że król Arabii Saudyjskiej Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud nie weźmie udziału w czwartkowym szczycie w Camp David, na którym będą obecne Stany Zjednoczone oraz liderzy państw sprzymierzonych z Arabią Saudyjską. Powodem jest kolizja terminów, gdyż szczyt pokrywa się z datą rozpoczęcia niesienia pomocy humanitarnej dla Jemeńczyków. Jubeir zadeklarował, że na szczycie pojawi się za to saudyjski książę Muhammad ibn Najif ibn Abd al-Aziz Al Su’ud, który jest synem następcy tonu Arabii Saudyjskiej oraz ministrem spraw wewnętrznych i może przewodzić delegacji. W spotkaniu tym uczestniczyć również ma książę Mohammad bin Salman Al Saud, będący zastępcą tronu, drugim wiceministrem oraz ministrem obrony Arabii Saudyjskiej.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama planował osobiste spotkanie z Salmanem na dzień przed szczytem w Camp David, jednak ze względu na wycofanie się króla Arabii Saudyjskiej z udziału w tym zjeździe, spotkanie nie odbędzie się. Biały Dom ogłosił, że brak Salmana na szczycie nie wpłynie na datę zebrania, a także nie oznacza, iż stanowisko Arabii Saudyjskiej odbiega od stanowiska Stanów Zjednoczonych.

Podczas szczytu przywódcy państw Zatoki Perskiej będą próbowali wspólnie ustalić sposób działania i kolektywnie zapewnić prezydenta Obamę o wsparciu dla terenów oblężonych przez uzbrojone grupy bojowników oraz ustalić działania dla Syrii, Iraku oraz Jemenu. Arabscy sojusznicy czują również zagrożenie ze strony rosnących wpływów Iranu oraz czują zaniepokojenie związane z ramowym porozumieniem nuklearnym między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Obawy dotyczą również faktu, iż Iran i inne kraje mogą ośmielić Teheran do wzmożonej agresji na sąsiadów. Według agendy na spotkaniu będą omawiane również zagrożenia ze strony grup takich jak ISIS (Państwo Islamskie) czy Al-Kaida.

Więcej o rozpoczęciu konfliktu w Jemenie znajduje się tutaj.

Komentarze