Źródło: www.polskieradio.pl

Defilada złudzeń

Dziś obchodzona jest w Rosji i na całym świecie 70 rocznica zakończenia II Wojny Światowej. Tysiące Rosjan oblegają plac czerwony, a nawet dachy okolicznych budynków. W tym tak ważnym dniu  warto zastanowić się czy największy kraj świata ma obecnie powody do dumy? Ile w dzisiejszej Federacji Rosyjskiej jest siły, a ile propagandy?

DEFILADA

Głównym wydarzeniem dnia zwycięstwa jest oczywiście defilada wojskowa. Jej celem jest pokazanie całemu światu jak potężną armią dysponuje Kreml. I rzeczywiście, jeśli spojrzeć na liczbę sprzętu oraz żołnierzy dojść można do prostego wniosku, że na palcach jednej dłoni można policzyć kraje, które byłyby w stanie stawić realny opór siłom rosyjskim w wypadku wojny totalnej (nawet z pominięciem arsenału jądrowego). Czy jednak obchody 70 rocznicy zakończenia II Wojny Światowej jest propagandowym sukcesem? Z punktu widzenia polityki wewnętrznej z pewnością tak, dla Rosjan poczucie siły jest bardzo ważne, w myśl zasady „Nie musicie Nas kochać, musicie się Nas bać”. Władimir Putin potrafi skutecznie odwracać uwagę od problemów wewnętrznych poprzez umacnianie i tak głęboko zakorzenionego w rosyjskiej mentalności poczucia „oblężonej twierdzy”. Wszystko, każde niepowodzenie, nieudolność, może tłumaczyć winą czynników zewnętrznych. Sądząc po sondażach prezydenta, taktyka ta w połączeniu z rozbudzaniem nacjonalizmów sprawdza się bardzo skutecznie.

Zewnętrzny wydźwięk dzisiejszego dnia jest już zgoła odmienny. Na defiladę przybyło jedynie 26 głów innych państw z 68 zaproszonych. Władimir Putin, w związku z sytuacją na Ukrainie, został zlekceważony przez wszystkich znaczących przywódców krajów zachodnich.  Państwa, które postanowiły nie potępiać rosyjskiego prezydenta należą w dużej mierze do wspólnoty WNP oraz BRICS. Zasadniczo jedynymi naprawdę znaczącymi głowami państw obecnymi na obchodach są prezydent Chin  Xi Jinping oraz indyjski premier Narendra Modi. Oprócz nich rosyjski prezydent może liczyć głównie na egzotyczne otoczenie głów państw takich jak RPA, Mongolia, Korea Północna Kuba czy Wietnam. Niech o dyplomatycznym krachu Rosji świadczy fakt, że na obchody 9 maja nie przyjechał nawet białoruski prezydent Aleksander Łukaszenka. Zorganizował swoje obchody w Mińsku, na które zaprosił… amerykanów.

ROSYJSKA ARMIA ANNO DOMINI 2015

Pokaz uzbrojenia, którego zachód ma się bać ma znaczenie czysto propagandowe. Zarówno zachodni jak i rosyjscy przywódcy zdają sobie sprawę, że mimo ogromnych pieniędzy pompowanych w armię, jej stan pozostawia nadal wiele do życzenia. Nowinki technologiczne istnieją obecnie w góra kilkunastu egzemplarzach, a ich rzeczywiste możliwości są w gruncie rzeczy nieznane. Ostatnia awaria czołgu T-14 Armata, na próbie generalnej przed dzisiejszą defiladą odbiła się dość szerokim echem w wojskowych kręgach na całym świecie. Oczywiście, nie deprecjonuje to rosyjskiej konstrukcji zupełnie gdyż warto pamiętać, że sytuacje takie przydarzają się nowoczesnym konstrukcjom i trzeba je raczej zaliczać do tzw. „chorób wieku dziecięcego”. Mimo paru znaczących sukcesów związanych z modernizacją armii rosyjskiej, takich jak reforma organizacyjna („spłaszczenie” struktury dowodzenia), zmniejszenie liczby oficerów, polepszenie standardu życia koszarowego, liczba sprzętu przestarzałego względem tego najnowszego jest wziąć nieporównywalna. Nadal trzon wojsk pancernych stanowią czołgi T-72 w różnych niekiedy zmodernizowanych wersjach. Wojska pancerne oraz zmechanizowane prezentują w zdecydowanej większości technologię lat 80tych ( i starszą). Sytuacja wygląda podobnie zarówno w Marynarce Wojennej jak i w Siłach Powietrznych. Mimo wprowadzania kolejnych partii nowego sprzętu, we wszystkich rodzajach wojsk, ich stosunek do sprzętu przestarzałego jest nadal niesatysfakcjonujący. Rosja próbuje odratowywać sytuację poprzez wznawianie produkcji starszego sprzętu takiego jak BMP-3 oraz jego modernizowanie, co jednak nie da identycznego skutku z zakupem sprzętu nowoczesnego. Rosjanie starają się zmienić charakter swojej armii z masowego na dużo mniej liczne siły stałej gotowości, co samo w sobie jest założeniem jak najbardziej poprawnym. Dzieje się tak nie tylko, dlatego, że armia masowa jest już przeżytkiem. Prawdą jest, że Rosjan już na armię masową nie stać, co ewidentnie ukazuje stan demograficzny Rosji, która od upadku ZSRR straciła ponad 20mln ludzi, a przewiduje się, że do 2050 może stracić kolejne 26mln. Kierunek modernizacji jest, więc wynikiem zarówno zdrowego rozsądku jak i nieuniknionej konieczności. Już teraz zgodnie z oświadczeniami rosyjskich władz plan modernizacji został przesunięty (czyt. opóźniony) o 3 lata do przodu, co jest wynikiem bardzo złej sytuacji gospodarczej kraju. Póki co nic nie wskazuje na to, aby sytuacja miała ulec poprawie, wobec czego nasuwa się wniosek, że modernizacja rosyjskiej armii może ulegać kolejnym opóźnieniom.

PODSUMOWUJĄC

Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej przechodzą gruntowne zmiany, co jest faktem nie zaprzeczalnym. Widoczna jest również duża determinacja politycznych i wojskowych elit, ukierunkowana na wzrost siły militarnej naszego największego sąsiada. Święto 9 maja, tak ważne dla Rosjan ma głównie wymiar propagandowy ukierunkowany zarówno wewnętrznie jak i zewnętrznie. Droga do nowoczesnych sił zbrojnych jest jeszcze długa, a pogarszająca się sytuacja gospodarcza Moskwy skłania do przekonania, iż droga ta wydłuży się jeszcze bardziej. Nie posiadając środków finansowych znacząco utrudnione jest zadania wprowadzania najnowszych nowinek technologicznych na masową skalę. Między opracowaniem kilkunastu sztuk nowoczesnego sprzętu, a wprowadzeniem go do seryjnej produkcji jest duża różnica. Znamy to z historii czołgów T-90, których Rosja posiada zaledwie ok. 350-400 sztuk, mimo że według pierwotnych założeń miały zastąpić starsze wersje czołgów.

Obecny stan rosyjskiego państwa, mimo pięknie zaaranżowanej defilady z pewnością nie powinien cieszyć Rosjan. Ich kraj staje się coraz większym międzynarodowym pariasem, gospodarka podupada, a wojna na wchodzie Ukrainy trwa, trawiąc kolejne rosyjskie środki finansowe. Nawet (przyjęta w Rosji z euforią) aneksja Krymu ciągnie za sobą więcej szkód niż zysków, zarówno dla Rosji jak i dla mieszkańców Krymu.
Duma jest, ale czy faktycznie uzasadniona?

Komentarze

Absolwent Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Białymstoku na kierunku "Bezpieczeństwo Narodowe". Obecnie student Uniwersytetu Białostockiego na wydziale historyczno-socjologicznym - kierunek "Stosunki Międzynarodowe". Koordynator działu "Bezpieczeństwo" portalu "Nowa Strategia". Prowadzi bloga "Piotr Kular" na portalu Mpolska24.pl gdzie posiada status eksperta. Obszar jego zainteresowań dotyczy bezpieczeństwa narodowego oraz międzynarodowego w kontekście prowadzonej polityki bezpieczeństwa państw takich jak Rosja, Ukraina oraz Białoruś.