Dramat sił ukraińskich w Donbasie. Załamanie południowego frontu!

Wydarzenia z ostatnich kilku dni we wschodniej Ukrainie są potwierdzeniem trwającej i nasilającej się kontrofensywy separatystów silnie wspieranych przez Siły Zbrojne Rosji. Siły ukraińskie są na kilku odcinkach „frontu” w odwrocie, niektóre z nich zostały otoczone i ponoszą duże straty, a tylko w niektórych miejscach utrzymują wcześniej zdobyte pozycje, choć i to staje się coraz trudniejsze. Coraz więcej ukraińskich ekspertów mówi o prawdziwej katastrofie na froncie. Dla armii ukraińskiej sytuacja jest bardzo zła, a będzie prawdopodobnie jeszcze gorsza.

Front północy (Ługańsk- Słowianoserbsk- Siewierodonieck)

Front północy w toczącej się wojnie na wschodzie Ukrainy na dzień dzisiejszy to obszar działań wojennych ciągnący się od granicy ukraińsko-rosyjskiej w regionie Ługańska aż do południowych podejść pod miasto Siewierodonieck, mniej więcej wzdłuż rzeki Donieck.

Jeszcze 4 dni temu sytuacja na tym odcinku nie charakteryzowała się dużą dynamiką działań wojennych, lecz obecnie toczą się tam coraz większe walki. Siły Ługańskiej Republiki Ludowej przeszły na tym odcinku do zdecydowanych działań ofensywnych, a sytuacja oddziałów ukraińskich stała się bardzo ciężka i niebezpieczna. W regionie siły ukraińskie dysponują zgrupowaniem bojowym z 1. Brygady Pancernej, zgrupowaniem bojowym z 80. Brygady Aeromobilnej, 13. batalionem obrony terytorialnej, 24. batalionem obrony terytorialnej Ajdar i 55. batalionem obrony terytorialnej oraz kilkoma innymi jednostkami wsparcia w tym również pododdziałami granicznymi.

Wojska ukraińskie na południu Ługańska, według najnowszych doniesień, zostały najpierw otoczone na 3 lub 4 odizolowane od siebie punkty, po czym separatyści przeszli do likwidowania ich jeden po drugim. Zdołali oczyścić z sił ukraińskich miejscowości Nowoswietłowka i Hrjuszczuwate, dzięki czemu odzyskali bezpośrednie połączenie drogowe z Ługańska do przejścia granicznego w Izvaryne (droga M04).

Wojska rządowe straciły w tych dwóch miejscowościach co najmniej 14-15 pojazdów pancernych w tym 9 czołgów niszcząc prawdopodobnie tylko 1 czołg T-72 należący do separatystów. Oprócz tego zarejestrowano także utratę różnego typu pojazdów transportowych. Liczba zabitych i rannych nie jest znana, aczkolwiek zdjęcia z pobojowiska wskazują, iż nie były małe.

Następnie powstańcy zaatakowali w niedziele siły ukraińskie znajdujące się na lotnisku w Ługańsku (jest tam do 1 tys. żołnierzy rządowych). Według najnowszych doniesień mieli opanować część pozycji zajmowanych tam przez stronę rządową. Walki nadal trwają, aczkolwiek los zgrupowania ukraińskiego wydaje się być przesądzony –  zostanie rozbite w najbliższym czasie – kilku godzin – nie dotrwa w żaden sposób do wtorku. Potwierdzeniem tego stanu rzeczy ma być wiadomość z Kijowa, iż siły tam znajdujące się dostały w końcu rozkaz do odwrotu, co w „żargonie” Kijowa oznacza, iż mogły zostać po prostu zniszczone. Miały wycofać się w sposób zorganizowany i „godny”, aczkolwiek osobiście w to absolutnie nie wierzę, w myśl zasady – jak bijesz wroga to go bij do końca bez litości. Separatyści nie mieliby żadnego interesu aby pozwolić wycofać się siłom ukraińskim, chyba że byłby to odwrót bez broni.

Pytanie tylko, gdzie mają ten odwrót przeprowadzić, skoro są de facto okrążeni. Próba przebijania się do drugiego jeszcze prawdopodobnie działającego kotła na południowym-zachodzie Ługańska mogłaby zakończyć się tragicznie. Lotnisko w Ługańsku jest stracone, a sam odwrót może być de facto tylko pustym hasłem, gdyż nie będzie miał kto się wycofywać. Do wieczora 1 września sytuacja się wyjaśni i informacja zostanie zaktualizowana.

Front północy (Ługańsk- Słowianoserbsk- Siewierodonieck)Front północy (Ługańsk- Słowianoserbsk- Siewierodonieck)

Front północy (Ługańsk- Słowianoserbsk- Siewierodonieck)Jak widać, różne mapki nie do końca przedstawiają ten sam obraz sytuacji i to, kto co kontroluje. Wynika to z chaosu informacyjnego.

Separatyści atakują także siły ukraińskie w regionie miejscowości Heorhiivka i Bile. Sytuacja tam znajdujących się oddziałów jest nieznana, aczkolwiek pewne jest to, iż nie mogą się już wycofać na północ, jak i również nie ma żadnych szans, aby mogły otrzymać wsparcie. W ciągu 1-3 dni znajdujące się tam oddziały zostaną prawdopodobnie zniszczone.

Wydarzenia na południu i zachodzie Ługańska to bardzo duży cios w siłę bojową elitarnej ukraińskiej 1. Brygady Pancernej – najlepszego ukraińskiego związku taktycznego jaki działa w Donbasie. Dużą część sił zgrupowania bojowego wysłanego w region Ługańska została zniszczone lub otoczone. Sam sposób wykorzystania jej potencjału na froncie jest przykładem marnotrawstwa dużej wartości bojowej tej jednostki. To jej działania z lipca i początku sierpnia pozwoliły siłom rządowym opanować zachodnie i południowe przedpola Ługańska oraz dojść aż do miejscowości Nowoswietłowka. Siły brygady przeprowadziły klasyczny manewr oskrzydlający, choć trwał on dość długo. Armia ukraińska nie miała jednak na tyle sił, aby w pełni otoczyć Ługańsk i z tego powodu musiała przejść do defensywy. Zgrupowanie bojowe 1. BPanc. nie zostało wycofane z frontu, aby mogły odzyskać swobodę działania, lecz zostało rozczłonkowane i zaczęło pojedynczymi plutonami lub kompaniami wspierać obsadę określonych miejscowości i lotniska w regionie Ługańska. W taki sposób brygada została rozproszona i przestała istnieć, jako samodzielnych związek taktyczny. Obecnie na północ od rzeki Donieck operują siły brygady nie większe niż ekwiwalent słabego batalionu. Jedna z najbardziej wartościowych brygad ukraińskiej armii straciła de facto możliwości ofensywne na podłożu operacyjnym, a prawdopodobnie niedługo będzie można stwierdzić iż jej zgrupowanie bojowe pod Ługańskiem zostało rozbite.

Dzięki sukcesom na południu i zachodzie Ługańska separatyści zdołają w najbliższym czasie nasilić działania bojowe na północ od miasta. Również tam sytuacja dla sił ukraińskich jest coraz trudniejsza. Wojska ukraińskie są w odwrocie. Separatyści zdobyli miejscowość Metalist znajdującą się na północ od Ługańska. Wojska rządowe nie kontrolują tutaj prawdopodobnie już żadnego obszaru znajdującego się między Ługańskiem a rzeką Donieck. Mało tego – prorosyjscy powstańcy zdołali prawdopodobnie już przejść rzekę na wschód od miasta Szczastia. W ciągu najbliższych kilkunastu godzin, tudzież 1-2 dni istnieje ryzyko, że separatyści zdołają je zająć. Póki co nie udaje im się to, gdyż działa tam jeszcze duże zgrupowanie sił ukraińskich, które miało w niedziele przejść do lokalnego słabego kontrataku. Są jednak pierwsze objawy załamania frontu w tym regionie – ogień ukraińskiej artylerii na Ługańsk uległ wyraźnemu osłabieniu, co może oznaczać, że siły ukraińskie odchodzą pomału jeszcze bardziej na północ w stronę Nowoajdara. Jeśli tak się stanie to siły ukraińskie będą zbyt słabe aby nawet myśleć o próbach zbliżenia się do Ługańska przez najbliższe tygodnie. Może okazać się, że za 2-3 tygodnie będziemy mówić o sporadycznych walkach na przedpolach… Starobielska.

Bardziej na zachód od Ługańska i Szczastia siły separatystów także prowadzą działania ofensywne – zdołały m. in. podejść pod rogatki miasta Lisiczańsk. Ukraińcy mają umacniać się na jego przedpolach.

Siły prorosyjskie opanowały również od tego miasta aż po Ługańsk prawie wszystkie miejscowości i miasta znajdujące się na południe od rzeki Donieck. Walki trwają już tylko w regionie miasta Słowianoserbsk.

Według niepotwierdzonych informacji separatyści mieli także przejść rzekę Donieck i opanować miejscowość Borivs’ke położoną już tylko kilka kilometrów na południowy-wschód od Siewierodoniecka. Nie ma na to jednak obecnie jeszcze potwierdzenia.

Sytuacja na froncie północnym w ciągu ostatnich 4 dni uległa wyraźnemu pogorszeniu. Siły ukraińskie utraciły kontrole nad wieloma miejscowości i coraz widoczniej zaczynają być albo niszczone albo zmuszane do odwrotu. Bezpośrednio zagrożone są także dwa ważne miasta w tym regionie – Lisiczańsk i Siewierodonieck. Siły separatystów nie będą chyba chciały aż tak daleko wysuwać się na północny-zachód, póki nie „załatwią problemu” w regionie Gorłówki. Z tego powodu nie należy jednak spodziewać się tego, aby separatyści mieli je szybko opanować. Mimo to w najbliższym czasie celem rebeliantów w tym obszarze może być otoczenie Lisiczańska oraz opanowanie na północ od Ługańska terenów wzdłuż drogi P22, jak i również całego obszaru leśnego między nią, a drogą H21 (biegnącą z Ługańska do Starobielska) wraz z miastem Szczastia, co pozwoliłoby już całkowicie odciągnąć od Ługańska siły ukraińskie i trwale przerwać ostrzeliwanie miasta. Wymaga to jednak zaangażowania dodatkowych środków i dalszej aktywnej pomocy ze strony Rosji – przynajmniej artyleryjskiej przez najbliższe dni. Ostatnie walki pokazują, że jest ona całkiem znacząca i poważnie utrudnia działania sił rządowych.

Front zachodni (Lisiczańsk-Debalcewe-Gorłówka-Donieck)

Jako front zachodni określić możemy obszar położony od regionu Lisiczańska, przez okolice miast takich jak Debalcewe i Gorłówka aż po obszar zachodniego Doniecka.

W działania na tym obszarze ze strony ukraińskiej zaangażowane są m. in. zgrupowania bojowe z 25. Brygady Areomobilnej, część zgrupowania 93. Brygady Zmechanizowanej, nie więcej niż ekwiwalent 1 kompanii 1. Brygady Pancernej i liczne jednostki ochotnicze (w tym Gwardia Narodowa Ukrainy i obrony terytorialnej prawdopodobnie 3 do 4 batalionów). Z regionu działań ma być prawdopodobnie wycofywana 1. Brygada Operacyjna Gwardii Narodowej (operuje w regionie Debalcewe). Siły tej brygady mają natychmiast się udać w region Mariupola. W region skąd wycofują się gwardziści kierowane są posiłki w postaci zgrupowania bojowego 79. Brygady po tym jak zdołano uzupełnić część strat po walkach z lipca. Jej kolumny zaobserwowano w ostatni weekend w regionie Krematorska. Siły ukraińskie nie dysponują jednak na tym obszarze możliwościami ofensywnymi na podłożu operacyjnym.

W ciągu ostatnich 4 dni separatyści poza wcześniej wymienionymi działaniami w kierunku Lisiczańska podjęli tylko kilka działań ofensywnych – głównie w regionie miasta Debalcewe i lotniska pod Donieckiem.

W regionie Debalcewa trwają niezbyt intensywne walki, aczkolwiek separatyści coraz widoczniej chcą je zdobyć lub też przynajmniej otoczyć. Jest to dla nich istotny cel, gdyż miasto jest ważnym węzłem komunikacyjnym w regionie. Krzyżują się tutaj dwie ważne drogi w Donbasie: M03 (od granicy rosyjskiej, przez Krasnyj Łucz, dalej przez Słowiańsk, do Charkowa) oraz M04 (od granicy rosyjskiej, przez Ługańsk, do Doniecka). W ciągu najbliższych dni należy spodziewać się zwiększenia intensywności działań wojennych w jego okolicy. Separatyści będą prawdopodobnie chcieli je otoczyć lub wyprzeć z niego siły ukraińskie. Jeśli im się to uda zdołają zniszczyć ukraińskie zagłębienie w ich „pozycjach” oraz odblokują od północnego-wschodu Gorłówkę.

Na pozostałych obszarach nie doszło do znaczących zmian w sytuacji. Separatyści prowadzą bardzo ograniczone działania mające na celu odtworzyć bezpośrednie połączenie między Donieckiem a Gorłówką. Nie zdołali tego jednak jeszcze uczynić, tak jak i również zająć miejscowości Awdijiwka i Pisky położonych na północy-zachód od Doniecka.

Nadal trwają walki na lotnisku w Doniecku. Według najnowszych informacji część jego terenu miała zostać już opanowana przez separatystów. Jego opanowanie jest konieczne do tego, aby odciągnąć od miasta siły ukraińskie i móc prowadzić dalsze działania w kierunku północnym i północno-zachodnim.

Separatyści od 2-3 dni starają się także zniszczyć małe siły ukraińskie w regionie miejscowości Zhdanivka, które prawdopodobnie są odcięte od reszty sił rządowych.

Jedynie w regionie miejscowości Marjinka – na zachód od Doniecka – powstańcy poczynili nieduże postępy, nadal jednak prawdopodobnie jej jeszcze nie kontrolują.

Na froncie zachodnim w ciągu następnych kilku dni niewątpliwie celem separatystów będzie już wspomniane wcześniej opanowanie miasta Debalcewe i jego okolic oraz odepchnięcie sił rządowych od Doniecka i Gołrówki.

Front północno-zachodni (Lisiczańsk-Debalcewe-Gorłówka-Donieck)Front północno-zachodni (Lisiczańsk-Debalcewe-Gorłówka-Donieck)

Front północno-zachodni (Lisiczańsk-Debalcewe-Gorłówka-Donieck)

Front południowy (Donieck-Wołnowacha-Mariupol)

Front południowy możemy obecnie podzielić na trzy fragmenty. Pierwszy z nich ciągnie się od Doniecka do miasta Wołnowacha mniej więcej wzdłuż drogi H20. Prawdopodobnie znajdujący się na wschód od tej drogi Dokuczajewsk jest już kontrolowany przez separatystów lub też trwają jeszcze o niego walki. Na tym odcinku ze strony ukraińskiej wzdłuż drogi H20 znajduje się część zgrupowania bojowego 93. Brygady Zmechanizowanej oraz elementy 6. batalionu obrony terytorialnej. Prawdopodobnie są to zbyt małe siły, aby móc zabezpieczyć tak duży obszar, przez to też istnieje ryzyko, że niedługo Wołnowacha może zostać przejęta przez separatystów.

Wytyczenie drugiego odcinka „frontu” jest bardzo problematyczne, ponieważ na południe od miasta Wołnowacha (leżącego na drodze H20 i jeszcze kontrolnego przez siły ukraińskie) ciężko jest ocenić z powodu chaosu informacyjnego, nie wiadomo dokąd udało się wejść małych jednostkom separatystów oraz jakie i ile jest sił wiernych władzom z Kijowa. Armia ukraińska na tym kierunku działań nie posiada prawdopodobnie jeszcze żadnych większych sił wojskowych poza tymi, które znajdują się w Mariupolu. Z tego też powodu pojawiły się informacje, że separatyści zdołali nie tylko przejść drogę H20, ale też zająć na zachód od niej położone takie miejscowości. Nie ma jednak jeszcze pełnego potwierdzenia.

Front południowy (Donieck-Wołnowacha-Mariupol)Front zachodni (Donieck-Wołnowacha-Mariupol)

Front zachodni (Donieck-Wołnowacha-Mariupol)Sam Mariupol można nazwać już, jako 3 fragment frontu zachodniego. W mieście znajduje się do maksymalnie 4-5 tys. ukraińskich żołnierzy, ochotników i milicjantów nieposiadających żadnego ciężkiego uzbrojenia tj. czołgów i artylerii samobieżnej. Na wyposażeniu znajdujących się tam sił jest prawdopodobnie tylko kilkanaście pojazdów typu BTR oraz szereg różnego typu pojazdów patrolowych i transportowych. Od kilku dni w mieście i na jego obrzeżach trwa budowa okopów, rowów przeciwczołgowych, stawianie barykad na drogach prowadzących do miasta oraz tworzenie różnego typu punktów kontrolnych i obronnych. Według separatystów, mieli oni w jego regionie zestrzelić śmigłowiec Mi-8 oraz samolot Su-25.

W dłuższej perspektywie czasowej separatyści będą prawdopodobnie chcieli na froncie zachodnim umocnić swoje pozycje wzdłuż drogi H20 oraz zabezpieczyć kordon blokujący Mariupol od reszty terytorium kontrolowanego przez Kijów. Same władze ukraińskie ze względu na bardzo ciężką sytuacje w regionie Doniecka i Amwrosijewki nie mają obecnie sił i środków, które mogłyby szybko skierować w region Mariupola. Choć w drodze w ten region frontu ma być 1. Brygada Operacyjna Gwardii Narodowej to jej przybycie nastąpi jednak dopiero ok. wtorku lub środy. Z tego też powodu separatyści będą mieli niewątpliwie czas na umocnienie swoich pozycji, a gdy to uczynią odblokowania miasta stanie się bardzo trudnym i ciężkim zadaniem dla coraz bardziej przemęczonych i słabnących sił zaangażowanych w działania antyterrorystyczne na wschodzie Ukrainy.

Sytuacja wojsk otoczonych na terenie donieckiej republiki ludowej

W szczególnie ciężkim położeniu dla ukraińskich wojsk lądowych i sił wewnętrznych znajdują się jednostki otoczone na południe i południowy-wschód od Doniecka, gdzie istnieją cztery de facto odizolowane od siebie zgrupowania sił rządowych.

Pierwsze i najmniejsze z nich znajduje się na wschód od wzgórza Saur-Mogila między miejscowościami Dmitrovka a Dyakove tuż obok granicy z Rosją, gdzie w pułapce są już bardzo małe elementy z zgrupowania bojowego 24. Brygady Zmechanizowanej i 25. Brygady Areomobilnej. Łącznie w otoczeniu od 3 tygodni znajduje się tutaj nie więcej niż 500-600 ukraińskich żołnierzy. Władze w Kijowie nie podają żadnych informacji na temat sytuacji w jakiej się znajdują, ale ta musi być już dramatyczna. Wiadomo jednak, iż oddziałom tam otoczonym na pewno nie przyjdzie na ratunek żadne zgrupowanie bojowe sił lądowych Ukrainy, gdyż te są w defensywie i toczą ciężkie walki w kotłach położonych na zachód od wzgórza Saur-Mogila.

Drugie większe zgrupowanie otoczonych sił ukraińskich znajduje się w rejonie Ilowajska. Według ostatnich doniesień większość miasta jest już pod kontrolą separatystów lub też toczą się tam ciężkie walki. Separatystom udało się w tym miejscu otoczyć siły z części zgrupowania bojowego 17. Brygady Pancernej oraz całe lub elementy batalionów Donbass, Dniepr-1, Kriwbass, Myrotworec, Świteź, Iwano-Frankowsk, Chersoń oraz kilka mniejszych pododdziałów wsparcia (w tym m. in. ochotniczy oddział Krym). Sytuacja sił się tam znajdujących ma być dramatyczna – większość ciężkiego sprzętu została zniszczona, jest wielu rannych i zabitych, a amunicja i żywność jest na wyczerpaniu. W niedziele siły ukraińskie znajdujące się w mieście postanowiły prawdopodobnie podjąć próbę wyrywania się z otoczenia poprzez korytarz humanitarny jakiego powstania domagał się sam Władimir Putin. Niestety dla sił rządowych próba wyjścia z miasta miała zakończyć się bardzo dużymi stratami.

Wojska ukraińskie wpadły w pułapkę, ale mimo to miały atakować i przełamać resztkami sił pozycje rebeliantów. Ze względu na straty i szybkie wsparcie jakie otrzymali separatyści z pułapki zdołały wydostać się tylko małe grupki ukraińskich żołnierzy z batalionów Dnipro-1, Myrotworec i Donbas oraz ochotniczego oddziału Krym (łącznie do 450 żołnierzy – od 1 do nawet 2,5 tys. miało pozostać): „Oto, jaki korytarz dała nam Rosja. Setki trupów, dziesiątki ludzi w niewoli. Korytarza nie było. Nasza kolumna została ostrzelana. Przebiliśmy się przez dwa pierścienie okrążenia i wyszliśmy” – poinformował dowódca oddziału Krym. Nieoficjalnie w czasie próby wyrwania się z otoczenia mogło zginąć nawet do 100 ukraińskich żołnierzy.

Pozostałe siły, którym nie udało się wyjść z otoczenia albo zostały całkowicie zniszczone albo wycofały się do ostatniego fragmentu miasta, który jeszcze kontrolowały/kontrolują. Prawdopodobne wszystkie siły ukraińskie, która tam pozostały zostały już zniszczone lub w ciągu kilkudziesięciu godzin spotka ich taki los, a samo miasto będzie jeszcze dziś pod całkowitą kontrolą separatystów. Klęska tego kotła stała się faktem.

Od początku walk w mieście siły ukraińskie mogły tam stracić nawet do 200 zabitych żołnierzy z batalionów ochotniczych. Kijów kilka dni temu utajnił  wszelkie informacje płynące z tego regionu walk, co może świadczyć o tym, iż klęska była duża i zakończyła się śmiercią bardzo wielu żołnierzy. Prawdopodobnie na pomoc otoczonym siłom leciał śmigłowiec transportowy, lecz został zestrzelony. Póki co brak potwierdzenia.

Siły otoczone w kotłach na południe od linii miast Donieck-Torez

Siły otoczone w kotłach na południe od linii miast Donieck-TorezSiły otoczone w kotłach na południe od linii miast Donieck-TorezTrzeci kocioł z siłami ukraińskimi na znajdować się na północy-zachód od Starobeszewa. W izolacji od reszty terytorium kontrolowanego przez Kijów znajdują się tutaj resztki zgrupowania bojowego 51. Brygady Zmechanizowanej, elementy 17. Brygady Pancernej, 26. Brygady Artylerii oraz prawdopodobnie bardzo małe pododdziały 11. Brygady Artylerii, 93. Brygady Zmechanizowanej i batalionu Azow. Być może są tutaj także pojedynczy żołnierze z innych ochotniczych batalionów. Część sił (elementy 17. Brygady Pancernej) miała wyjść z okrążenia. Siły ukraińskie zaatakowały wczoraj separatystów w Starobeszewie. Po 2 godzinach walki separatyści w zamian za oddanie przez Ukraińców kilku pojazdów pancernych mieli się zgodzić na przejście reszty sił przez ich pozycje.

Największy punkt z izolowanymi wojskami ukraińskimi znajduje się na zachód od wzgórza Saur-Mogiła w regionie Amwrosijewka. W otoczeniu znajdować mają się tutaj zgrupowania bojowe lub ich elementy/resztki z 28. i 30. Brygady Zmechanizowanej, 17. Brygady Pancernej, 25. i 95. Brygady Areomobilnej, 11. i 26. Brygady Artylerii, dowództwa i służb logistycznych 8. Korpusu Armijnego, 3. Pułku Specjalnego Przeznaczenia oraz małe elementy z 8 lub 9 batalionów ochotniczych (Ajdar, Donbas, Szachtarsk, Azow, Dnipro, Iwano-Frankowsk, Wołyń, Chersoń i Kriwbass), których część sił otoczona jest także w innym wcześniej wymienionych miejscach. W pułapce miały znaleźć się także inne różne małe pododdziały wsparcia. Łącznie jest to prawie 30% sił ukraińskich zaangażowanych w walki na wschodzie! Łącznie w kotłach (w tym też pod Ługańskiem) mogło znaleźć się nawet do 60% sił zaangażowanych w walki – łącznie do 8 tys. żołnierzy i ochotników.

Według niepotwierdzonych jeszcze informacji za otoczenie tak dużych sił odpowiadają nie tylko separatyści, ale także regularne pododdziały Sił Zbrojnych Rosji (98. Dywizji Powietrzno-Desantowej i 8. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych). Nie ma na to jednak jeszcze wystarczających dowodów. W ciąg niespełna 4 dni sytuacja Ukraińców stała się tutaj bardzo ciężka nie tylko ze względu na ich otoczenie, ale również regularne ataki artylerii separatystów i jednostek rosyjskich. Siły z tego kotła starają się prawdopodobnie przebijać na zachód w stronę otoczonego zgrupowania ukraińskiego w regionie Starobeszewa, aby następnie wspólnie przejść drogę H20 i dołączyć do reszty sił (93. Brygady Zmechanizowanej) z coraz większym trudem trzymających pozycje w regionie Doniecka. Szanse na to są jednak małe i jeśli z otoczenia wyrwą się jakieś jednostki to będą to pojedyncze plutony i pojazdy.

Większość z ukraińskich sił znajdujących się w tych kotłach jest izolowana w większy lub mniejszy sposób, ale przede wszystkim działania separatystów i Rosji praktycznie uniemożliwiają jakakolwiek swobodę manewru siłom ukraińskim, nie pozwalają dostarczyć im zaopatrzenia, ani nawet wywieźć rannych.

Sytuacja okrążonych ukraińskich sił jest dramatyczna. Kijów nie ma żadnych wolnych rezerw, które mogłyby szybko wyprowadzić uderzenia mające odblokować okrążone siły znajdujące się na wschód od drogi H20. Siły ukraińskie przebywające w okrążeniu są również już tak słabe, iż szanse tego, że zdołają się same przebić na zachód można ocenić, jako bardzo niskie. Największe szanse na taki „sukces” mają elementy znajdujące się w regionie Starobeszewo oraz być może jeszcze te, które operują na południe w regionie Amwrosijewka. Wojska w regionie miejscowości Dmitrovka i Dyakove nie mają już najmniejszych nawet szans, aby móc samemu opuścić ten obszar, a siły w Ilowajsku zostały kompletnie rozbite.

Sytuacja w Donbasie wg Kijowa – „spokojnie, aż tak źle nie jest” przynajmniej według tej mapy.

ATO - 31 s ierpniaNa zakończenie analizy ostatnich wydarzeń należy wspomnieć o pierwszym morskim wydarzeniu z toczącej się wojny. W dniu wczorajszym siły separatystów (prawdopodobnie artyleria lub ogniem z czołgów ustawionych na wybrzeżu) zatopiły/uszkodziły dwa kutry patrolowe należące do ukraińskich sił granicznych w regionie Mariupola.

Podsumowanie

Sytuacja sił ukraińskich na całym wschodzie i południowym-wschodzie Ukrainy staje się dramatyczne. Kręgosłup sił ukraińskich prowadzących operacje w Donbasie został bardzo nadwyrężony, jeśli nie całkowicie złamany. Na całej linii wojska ukraińskie są w defensywie, morale upada, mnożą się plotki o wielkich siłach rosyjskich wkraczających na Ukrainę, co powoduje, iż niektóre miejscowości mają być niby opuszczane przez Ukraińców na samą wieść o nadchodzącej armii rosyjskiej. Najgorsze dla Kijowa jest jednak to, że wbrew twierdzeniom nie kontroluje sytuacji, a coraz bardziej uwidacznia się panika wśród wojsk ukraińskich. Ukraińska propaganda ma dość zauważalny wpływ na ostatnie wydarzenia wojenne na wschodzie Ukrainy.

O skali klęsk, jakich doświadcza armia ukraińska niech świadczy to, iż separatyści mają coraz większy problem z gwałtownie zwiększająca się liczbą jeńców, w tym także rannych. Na dziś wg różnych źródeł w niewoli może być już do 3 tys. żołnierzy i funkcjonariuszy mimo tego iż co jakiś czas trwa wymiana jeńców (dla porównania zazwyczaj zgrupowanie bojowe wystawione przez brygadę wojsk lądowych Ukrainy liczy do 1,5 tys. żołnierzy).

Również wymowna jest orientacyjna liczba ok. 40 do 50 sprawnych wozów pancernych, jakie przejęli separatyści w ciągu ostatnich 4 dni (tylko w sobotę i niedziele było tego prawdopodobnie ponad 30 sztuk). Wraz z wcześniejszymi, równie dużymi zdobyczami w ciągu 10 dni prorosyjscy separatyści mogli przejąć nawet do 100 różnego typu pojazdów pancernych i dużo więcej innego sprzętu – liczba samochodów, moździerzy, naczep i innego sprzętu często sprawnego lub lekko uszkodzonego idzie już w dziesiątki sztuk. Ogólnie od początku operacji na wschodzie Ukrainy liczba zniszczonych i porzuconych pojazdów gąsienicowych, kołowych, zestawów artyleryjskich (samobieżnych, holowanych w tym moździerzy), naczep i innego „większego” sprzętu musi iść już w bardzo duże liczby. Na początku sierpnia było tego ponad tysiąc sztuk. Obecnie ciężko to oszacować.

Kijów uruchamia co prawda w dużym pośpiechu dalsze rezerwy materiałowe, stara się jak może uzupełniać straty w ludziach i sprzęcie, odtwarza możliwości bojowe brygad na ile to jest możliwe (i wymaga czasu czego przykładem jest 79. Brygada) oraz powstają nowe bataliony ochotnicze, aczkolwiek jest to stanowczo za mało aby zrekompensować gwałtownie rosnące straty. Ukrainie kończą się możliwości wystawiania dalszych dużych zgrupowań bojowych z istniejących już brygad – należy tylko czekać na informacje, iż na front zostaną skierowane siły z ostatnich wolnych związków brygadowych – 92. i 128. Brygady Zmechanizowanej (być może już są w drodze/walce ale autor nic na ten temat nie wie), aczkolwiek ich wartość bojowa ma być mimo długiej mobilizacji stosunkowo niska. Coraz bardziej Kijów będzie musiał opierać się na dalszych formacjach ochotniczych, jeśli separatyści zakończą sprawę z kotłami i nie wypuszczą z nich sił ukraińskich. A wydaje się nie być odległym momentem.

Z tego też powodów Kijów coraz głośniej domaga się jakiejkolwiek pomocy sprzętowej z Zachodu – zestawów przeciwpancernych, śmigłowców transportowych, opancerzonych pojazdów patrolowych z zwiększoną ochroną przed minami, sprzętu do walk w nocy, amunicji, wyposażenia indywidualnego czy nawet być może będzie niedługo chciał już sprzętu ciężkiego z państw byłego Układu Warszawskiego. Mimo iż Ukraina posiada nadal tysiące różnego typu pojazdów pancernych, transportowych, zestawów artyleryjskich, specjalistycznych naczep itd. to ogromnym problemem są przeszło 20 letnie zaniedbania w remontach konserwacyjnych na które dość często nie było środków albo też kontrakty takie padały ofiarą „zarazy korupcyjnej” niszczącej Ukrainę od środka.

Jeśli wsparcie Rosji dla separatystów utrzyma się przynajmniej do końca września (prawie dzień w dzień są zdjęcia/filmiki z dostarczaniem uzbrojenia/zaopatrzenia/wsparcia artyleryjskiego dla separatystów), to ci zdołają już zająć tyle terenu i zadać tak duże straty siłom rządowym, iż Kijów de facto przegra tą wojnę i będzie mógł stawiać tylko pozory obrony. Oczywiście nikt tutaj nie piszę o tym, iż zagrożona może być obecnie Odessa,  Dniepropetrowsk, czy Charków, aczkolwiek Mariupol, Berdiańsk, Słowiańsk czy Krematorsk już tak – istnieje coraz większa szansa – nadal nie jest jakoś duża – ale separatyści mają dużo większe szanse tam wrócić niż kiedykolwiek wcześniej. Być może jest to jeszcze przesadzona opinia na temat możliwości separatystów, aczkolwiek dynamika sukcesów z ich strony staje się coraz większa. Być może Putin zakręci korek z dostawami gdy uzna, iż separatyści są na tyle silni aby wytrwać na własnych pozycjach, ale za słabi aby iść dalej na zachód i północ.

Komentarze

Politolog, historyk wojskowości specjalizujący się w historii armii francuskiej w XX w. oraz współczesnych konfliktach zbrojnych.

Najpopularniejsze posty