pilecki

Dzieciństwo i lata młodzieńcze Witolda Pileckiego

Witold Pilecki od najmłodszych lat obcował z literaturą i sztuką pełną etosu narodowego. Czytana przez matkę trylogia Henryka Sienkiewicza, opowieści o powstaniu styczniowym, w którym walczyli jego przodkowie czy muzyka Chopina grana podczas długich zimowych wieczorów miały zapewne niemały wpływ na jego patriotyczną postawę.

Witold pochodził z rodziny szlacheckiej. Jego dziadek, Józef Pilecki, uczestniczył w powstaniu styczniowym, za co został zesłany na Syberię i pozbawiony majątku. Ojciec Witolda, Julian, po ukończeniu Instytutu Leśnego w Petersburgu, objął posadę pomocnika leśniczego w rosyjskim mieście Ołoniec. Praca ta dawała mu stabilizację życiową i zawodową. Mama, Ludwika, zajmowała się domem. To ona stała się budzicielką ducha patriotycznego w dość licznej rodzinie albowiem małżeństwo Pileckich dochowało się pięciorga dzieci.

Rodzina Witolda była jedną z najbogatszych w Ołońcu. Mieli konie i bryczkę. Dzięki temu  możliwe były wypady za miasto. O ile pogoda była dogodna, rodzice organizowali wycieczki do lasu. Tamtejsi Polacy mieli też zwyczaj studiowania literatury (co robiono przez kilka godzin dziennie), czytania gazet i listów przychodzących dwa razy w tygodniu oraz organizacji spotkań towarzyskich. Te aktywności dawały namiastkę życia kulturalnego.

Wyjątkowe znaczenie miał udział w mszach świętych. Odprawianych w domach polskich księży-zesłańców. Uczestnicy porównywali mistycyzm tych obrzędów do mitycznych początków chrześcijaństwa. Być może to właśnie tam została zasiana głęboka religijność przyszłego ochotnika do Auschwitz. Ta sfera dziecięcej wrażliwości również była pielęgnowana przez mamę.

Ośrodkiem życia rodzinnego w Ołońcu był dom leżący blisko nurtu rzeki Megregi, która widoczna była zza okna. Mieszkanie miało sześć pokoi i kuchnię; nie było w nim łazienki. Pokoje urządzone były zgodnie z ówczesną modą. W salonie meble kryte brązowym pluszem w subtelne wzorki.

Dochody ojca pozwalały na zatrudnienie służby. Dziećmi i domem opiekowała się pokojówka Olga oraz niania Praskawia. Obie były narodowości karelskiej. Dla Witolda i jego starszej siostry Marii były nauczycielkami rosyjskiego. Po jakimś czasie w codziennej polszczyźnie rodzeństwa zaczęły pojawiać się rusycyzmy. Mama postanowiła się temu przeciwstawić. Zaczęła im regularnie wieczorami czytać bajki z bajarza polskiego. A gdy byli starsi trylogię Sienkiewicza.

Dla wychowania w duchu patriotycznym Ludwika opowiadała pociechom o powstaniu styczniowym, ilustrując to obrazami Artura Grottgera. Rodzinna legenda głosiła, że na jednym z rysunków twórca umieścił ich dziadka. Innym przejawem starań matki o ich rozwój było granie muzyki Fryderyka Chopina. Te wszystkie przeżycia miały z pewnością wpływ na postawę Witolda wobec ojczyzny. Dzięki temu ukształtowała się w nim świadomość narodowa, która uodparniała go na rusyfikację.

Monotonna egzystencja w prowincjonalnym mieście łagodzona była przez wizyty znajomych. Polacy tworzyli na terenie rosyjskiego Ołońca silną, solidarną choć nieliczną kolonię. Podczas spotkań rozmawiali i muzykowali. Czasem wspólnie spędzali święta. Dla dzieci Ludwiki i Juliana wizyty przyjaciół i rodziny były chwilami radości. Warto podkreślić, że Pileccy utrzymywali bliskie kontakty z rodowitymi Rosjanami. Pokazuje to, że złe doświadczenia związane z systemem carskich rządów nie zrodziły w nich uprzedzeń do ogółu społeczeństwa rosyjskiego. Działało to w dwie strony: otwartość Polaków była przez Rosjan odwzajemniana. Natomiast Pileccy, jak większość Polaków, unikali kontaktów z rosyjskimi urzędnikami. Taką postawę traktowano jako patriotyczny obowiązek.

Mimo, że Pileccy dbali o swoje dzieci, okres dzieciństwa Witolda nie był wolny od stresów. Źródłem lęku był charakter ojca. Człowieka agresywnego, którego porywczość ujawniała się szczególnie podczas kłótni z żoną. Ojciec zabraniał dzieciom płakać. Taka postawa taty wpłynęła na osobowość przyszłego ochotnika do Auschwitz. W dorosłym życiu był łagodny i wyrozumiały dla innych, ale wymagał od siebie.

Pełne lęku dzieciństwo rekompensowały wakacje spędzane w Hawryłkowie, rodzinnym mieście jego mamy. Tam wolny od nadzoru ojca bawił się i pogłębiał swoją wiedzę pod okiem cioci. Ona również kształtowała u niego ducha patriotyzmu. Witek bardzo lubił gry i zabawy o charakterze wojskowym. Przejawiał też zdolności artystyczne. Zarówno do malarstwa, jak i do muzyki, i poezji.

Aby uchronić dzieci przed rusyfikacją i zapewnić im odpowiednie wykształcenie, rodzice zdecydowali się w 1910 roku na przeprowadzkę do Wilna, miasta które tętniło kulturą. Julian Pilecki musiał z powodu obowiązków zawodowych pozostać w Ołońcu. Nowe miejsce zamieszkania dało Witoldowi lepsze warunki rozwoju. Rozpoczął tam naukę w szkole handlowej. Gdy miał dwanaście lat, wstąpił do tajnych kółek samokształceniowych, w których były wpajane patriotyczne wartości. Rolę uwrażliwiania na los ojczyzny dopełniał skauting, do którego wstąpił w 1913 roku. Skauting był zakonspirowanym Związkiem Harcerstwa Polskiego.

Gdy do uszu Witolda  dotarła wiadomość o wybuchu I wojny światowej, przebywał niedaleko Hawryłkowa. Tam został przez cztery lata i kontynuował naukę. Założył w tym czasie swój zastęp harcerski, który szybko rozrósł się w drużynę a następnie w hufiec. Harcerze przeprowadzali akcje bojowe oraz uwalniali więźniów. Widząc, co się dzieje w Polsce w 1917 roku, Pilecki postanowił się rok później włączyć do walki o niepodległość.

>>> Czytaj także: Witold Pilecki – romantyk, artysta, kochający ojciec <<<

Bibliografia:

  1. Adam Cyra, Rotmistrz Pilecki. Ochotnik do Auschwitz
  2. Krzysztof Tracki, Młodość Witolda Pileckiego

 

Komentarze

Najpopularniejsze posty