men03

Elementarz PR-u

1 września 2014 r. pierwszoklasiści mają otrzymać darmowy podręcznik, a do 2017 roku, wg J. Kluzik-Rostkowskiej  darmowe podręczniki będą mieć już wszyscy uczniowie szkoły podstawowej.  Od ogłoszenia przez Premiera tego pomysłu, do głosowania nad nowelizacją ustawy o systemie oświaty minął nieco ponad miesiąc. Problem drogich podręczników nęka polskich rodziców od kilku dobrych lat. Co takiego się zdarzyło, że Rząd  rozwiązanie kilkuletniego problemu wymyślił w tak krótkim czasie i tak pośpiesznie chce go zrealizować?

Rodzice dzieci rozpoczynających edukację za komplet podręczników muszą zapłacić nawet 250 zł.  Wprowadzenie jednego, darmowego podręcznika, dla wielu rodzin, zwłaszcza wielodzietnych będzie dużą ulgą finansową. Cała idea powrotu do jednego elementarza wieloletniego użytku, dodatkowo sfinansowanego z budżetu państwa może więc budzić entuzjazm. Entuzjazm jednak stygnie, kiedy okazuje się, że nowy podręcznik będzie pisany na kolanie.

Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiada, że rządowy podręcznik zostanie zaprezentowany w wersji elektronicznej pod koniec maja.  Oznacza to, że eksperci (o ile takowi będą pracować nad podręcznikiem) przygotują go w trzy miesiące, a wersja drukowana trafi do tornistrów sześciolatków przed 1 września tego roku. Konsultacje nad książkami dla uczniów w normalnych warunkach trwają nawet 1,5 roku, dlatego tempo zaproponowanych zmian budzi wątpliwości wydawców, rodziców i nauczycieli. Związek Nauczycielstwa Polskiego wystosował List otwarty do posłów w sprawie sposobu wdrażania darmowego podręcznika dla uczniów klas I szkoły podstawowej. Apeluje w nim o nie głosowanie za projektem, który Minister Edukacji „chce przeprowadzić przez Sejm za wszelką cenę i w błyskawicznym tempie nie patrząc na skutki związane z nieuchronnym obniżeniem  jakości edukacji”. Zlecenie opracowania i wydania podręczników szkolnych ma należeć do ministerstwa. Wg ustaleń, za jakość podręcznika będzie odpowiadał urzędnik, a nie jak dotychczas ekspert.  Może to być przyczyną utraty wysokiej jakości merytorycznej podręczników szkolnych. Nie wiadomo także jaki będzie zakres ingerencji, otwartej na „europejskie standardy edukacji” minister, w treść podręcznika.

Pomysł darmowego podręcznika z ust premiera i Kluzik – Rostkowskiej wydaje się tak prosty i tak banalny do przeprowadzenia, że dziwnym staje się fakt, iż zanim Platforma go wymyśliła kazała kupić rodzicom kilka wersji tzw. pakietów podręczników,  na które rodzice przez lata wydali bajońskie sumy. Sprawa może jednak  stać  się jasna jak iluminacja Donalda Tuska, jeśli okaże się, że pod pomysłem kryją się doradcy nie od edukacji, a od wizerunku.

Źródło: www.zbigniewzduniak.pl

Źródło: www.zbigniewzduniak.pl

Tegoroczni pierwszoklasiści to ponad pół miliona dzieci. Dzieci, których rodzice zostali rozdrażnieni przez premiera i Platformę Obywatelską odmawiając im głosu w sprawie posyłania ich własnych pociech do szkoły. Darmowy podręcznik jest więc  środkiem uspokajającym dla rodziców dzisiejszych sześciolatków. Śmiertelnie obrażeni na premiera szybko nie wybaczą, dlatego minister edukacji musi z reformą uwinąć się szybko, żeby to oni byli pierwszymi beneficjentami nowelizacji ustawy. Jeśli reforma weszłaby dopiero za rok, Tusk może stracić ich poparcie bezpowrotnie. Zostaliby skrzywdzeni przez niego dwukrotnie – raz za sześciolatków w szkole, połączonych dodatkowo ze starszym rocznikiem, dwa za rozbudzenie apetytu na darmowe podręczniki.  Premierowi pozostałoby wówczas jedynie rozgoryczenie utratą zaufania i przede wszystkim potencjalnych głosów blisko miliona wyborców. Darmowy podręcznik ma ugłaskać ich jak Ala kota. Jak dużo oszczędzą rodzice, tak wielki będzie polityczny zysk Tuska.

Osunięcie planów obdarowywania narodu przez premiera nie wchodzi w grę, kiedy miałoby ominąć dwie kampanie wyborcze. Wprowadzenie zmian na jesieni następnego roku, po  przynajmniej rocznych konsultacjach z ekspertami, może dałoby dobry przełomowy podręcznik, ale nie przyniosłoby kapitału politycznego. Tak hojne działania polityczne partii, która traci w sondażach blisko dziesięć punktów w stosunku do partii opozycyjnej, nie mogą obejść się bez rozgłosu medialnego. Temat podręcznika będzie wracał jak bumerang aż do jesieni, nie ominie także sezonu ogórkowego. Jak mówi minister edukacji  „Będzie to najbardziej czytany podręcznik tego lata”.

Krytykę pośpiesznego trybu, w jakim przeprowadzana ma być reforma, Kluzik – Rostkowska kwituje zdaniem „Kilka agencji PR pracuje nad tym, żeby ta reforma się nie udała” i zdaje się jedna bardzo solidnie, żeby wszystko wczytało się na czas. PO na ostatnią prostą drugiej kadencji przygotuje obywatelom najlepsze od sześciu lat prezenty.  Na początek do podręczników proponuję strugane z lasów państwowych ołówki…

Komentarze

Najpopularniejsze posty