Nikita Chruszczow i Dwight Eisenhower wraz z małżonkami/ Źródło: Wikimedia Commons

Gdzie jest Myszka Miki? – Zgrzyty i komiczne sytuacje podczas wizyty Nikity Chruszczowa w Stanach Zjednoczonych

W drugiej połowie 1959 r. I Sekretarz KPZR Nikita Chruszczow złożył wizytę za Oceanem Atlantyckim. Była to pierwsza podróż przywódcy Związku Radzieckiego do Stanów Zjednoczonych. W jej trakcie nie obyło się bez wpadek i humorystycznych sytuacji, o których dzisiaj możemy przeczytać z uśmiechem.

Celem wizyty I Sekretarza KPZR były rozmowy z prezydentem Dwightem Eisenhowerem o kryzysie berlińskim, RFN i NRD, kwestiach rozbrojenia i broni jądrowej. Stwierdził, że podróż do USA będzie dobrym początkiem ku poprawie stosunków między oboma mocarstwami. Jednym z głównych punktów było także wystąpienie na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ (słynny przemówienie „z butem” nastąpiło rok później). Wizyta miała także służyć zaspokojeniu ciekawości Chruszczowa, który chciał na własne oczy zobaczyć „Amerykę”. W trakcie oficjalnych spotkań z politykami, przedsiębiorcami, działaczami, ówczesnymi celebrytami czy zwykłymi ludźmi doszło do kilku zgrzytów i komicznych sytuacji.

Chruszczow chciał pokazać się z jak najlepszej strony, dlatego w podróż do Stanów wybrał się turbośmigłowym Tu-114. Ciekawostką jest, że jego prototyp został zamówiony przez Nikitę w roku 1955, kiedy okazało się, że na konferencję w Genewie radziecki przywódca przyleciał najmniejszym samolotem. Przy maszynach przywódców zza „żelaznej kurtyny” jego Iljuszyn-14 wyglądał jak to określił Nikita – „jak owad”. Teraz miał pokazać Amerykanom „cudeńko” radzieckiej techniki. Niestety dla strony sowieckiej Tu-114 sprawiał mnóstwo problemów konstrukcyjnych i pojawiło się ryzyko katastrofy podczas podróży Chruszczowa. Niezrażony docierającymi na Kreml pesymistycznymi wieściami odnośnie maszyny Nikita nie zrezygnował z zaprezentowania stronie amerykańskiej samolotu. Na pokład zabrał radzieckich inżynierów, którzy przez cały czas lotu sprawdzali czy z kadłubem i skrzydłami jest wszystko w porządku. Obawy były tak wielkie, że radzieckie statki handlowe, które znajdowały się na Atlantyku otrzymały rozkaz gotowości do ratowania rozbitków z samolotu Chruszczowa. Mimo obaw, lot przebiegł spokojnie i 15 września 1959 r. delegacja radziecka znalazła się w bazie lotniczej Andrews. Rosjanie mieli jednak problem z opuszczeniem pokładu Tu-114, gdyż ze względu na swoje gabaryty (samolot był wówczas najwyższy na świecie) obsługa naziemna nie miała odpowiedniej wysokości ruchomych schodów, po których mógł zejść I sekretarz KC KPZR ze swoją świtą. Jedynym wyjściem było użycie drabiny ratunkowej znajdującej się z tyłu samolotu. Moment ten wywołał na pewno szereg uśmiechów u gospodarzy.

I Sekretarz KPZR - Nikita Siergiejewicz Chruszczow/ Źródło: Wikimedia Commons

I Sekretarz KPZR – Nikita Siergiejewicz Chruszczow/ Źródło: Wikimedia Commons

Chruszczowa powitał prezydent Dwight Eisenhower po czym obaj przywódcy rozpoczęli przegląd amerykańskiej kompanii reprezentacyjnej. Krótkonogi Chruszczow miał problemy z dotrzymaniem kroku postawnemu Eisenhowerowi, co wyglądało dość komicznie. Zarówno I Sekretarz jak i członkowie jego rodziny, którą zabrał ze sobą za Atlantyk (żona – Nina Pietrowna, syn – Siergiej i córki – Rada i Julia) nie czuli się momentami dobrze na amerykańskiej ziemi. Na trasach przejazdu kolumny samochodów z radzieckimi gośćmi na ulicach Nowego Jorku i Waszyngtonu zwykli Amerykanie przyglądali im się w milczeniu. Zabrakło wiwatów czy pozdrowień z ich strony. Oczywiście spowodowane było to w pewnym stopniu „zimnowojennymi” stosunkami między oboma mocarstwami. Z drugiej jednak strony sam Chruszczow uważał, że władze amerykańskie specjalnie tworzą wokół niego swoisty kordon, nie dając mu szansy poznać zwykłych obywateli. Tymczasem w kolejnych dniach  I Sekretarz spotykał się z przyjaznymi gestami ze strony jankesów. Zdarzyło się, że kilka razy wmieszał się między zwykłych ludzi, zadając im pytania. Podczas jednej z takich sytuacji zgubił w tłumie swój Medal Nagrody Leninowskiej. Osoba, która go znalazła oddała medal Henry’emu Cabot Lodge’owi, stałemu amerykańskiemu przedstawicielowi przy ONZ, który towarzyszył Chruszczowowi przez cały okres pobytu w Stanach. Zadowolony Nikita wspomniał, że ta sytuacja bardzo go zadowoliła. Oprócz przyjaznych gestów ze strony amerykańskiej opinii publicznej zdarzały się również demonstracje osób przeciwnych jego wizycie. Amerykanie starali się ograniczać ich zasięg tak, aby dostojny gość nie był ich naocznym świadkiem. Jednak nie zawsze się to udawało, czego przykładem jest skarga jaką złożyła strona radziecka na kobietę stojącą przed hotelem, gdzie mieszkał Chruszczow z tablicą „Śmierć Chruszczowowi, Katowi Węgier”.

Podczas swojej wizyty w USA Chruszczow złożył kwiaty w Mauzoleum Lincolna i Hyde Park’u, upamiętniając tym samym obu amerykańskich prezydentów, odpowiednio – Abrahama Lincolna i Franklina Delano Roosevelta. Jak wspominają obecni Chruszczow pokłonił się nisko sylwetce prezydenta Lincolna.

Chruszczow w towarzystwie żony Niny oraz wdowy po prezydencie Roosevelcie, Eleanor w Hyde Park'u/ Źródło: Wikimedia Commons

Chruszczow w towarzystwie żony Niny oraz wdowy po prezydencie Roosevelcie, Eleanor w Hyde Park’u/ Źródło: Wikimedia Commons

Nikita miał momentami problem z amerykańskimi dziennikarzami. Nie był przyzwyczajony do odpowiadania przed niezależną prasą. Mimo kilku nieprzyjemnych sytuacji stosunki Chruszczow – amerykańska prasa układały się dobrze. Sami dziennikarze walczyli między sobą o to, którzy z nich będą mogli poruszać się w samochodach będących częścią kolumny radzieckiego gościa. W trakcie podróży specjalnym pociągiem przez Stany Nikita chętnie przechadzał się po wagonach, korzystając z obecności prasy. Jeden z dziennikarzy wpadł na pomysł zatrzymania przy swoim stoliku Chruszczowa, stawiając u siebie duża butelkę wódki.

Najwięcej zgrzytów pomiędzy radzieckim przywódcą a gospodarzami zdarzyło się w Kalifornii. Najbardziej znanym z nich jest oczywiście nieudana wizyta w Disneylandzie. Amerykanie poinformowali Chruszczowa, że policja z Los Angeles uznała, że wycieczka do tego miejsca jest zbyt ryzykowna. Nie spodobało się to Nikicie, który przyjął za pewnik, że władze amerykańskie próbują go dalej izolować od zwykłych obywateli. Poskarżył się podczas jednego z obiadów, mówiąc: „Czy panuje tam jakaś epidemia albo zbudowano jakąś wyrzutnię?”. Jednym z kolejnych punktów wizyty Chruszczowa w Stanach Zjednoczonych był wystawny obiad w wytwórni filmowej Twentieth Century Fox, gdzie siedziały obok niego ówczesne gwiazdy takie jak Kirk Douglas, Marilyn Monroe, Dean Martin, Judy Garland czy Gregory Peck.

Umożliwiono mu również oglądanie nagrywania jednej sceny z filmu „Can-Can”. Doszło wtedy do małego skandalu. Chruszczowowi nie spodobały się tancerki podnoszące sukienki i wykonujące skłony. Stwierdził, że to nieprzyzwoite i określił Amerykanów jako „pornografów”. Jeden z fotografów chciał nakłonić ponadto dwie tancerki, aby zapozowały do zdjęcia z Nikitą, podnosząc sukienki do góry. Na szczęście dla obu stron nie doszło do tego.

Podczas pobytu w Kalifornii radziecki przywódca wszelkie zgrzyty zrzucał na Victora Cartera, producenta filmowego, który jak Żyd, syn bogatego kupca – uciekinier z Rostowa był dla niego wrogiem klasowym. Uważał, że Amerykanie specjalnie podstawili właśnie jego, aby dopiec Nikicie. Momentem, kiedy wydawało się, że wizyta Chruszczowa może zostać przerwana było spotkanie z burmistrzem Los Angeles, Norris’em Poulsonem. Chruszczow wściekł się, gdy w przemówieniu wygłoszonym przez Poulsona padły słowa, które Nikita zinterpretował jako obrazę swojej osoby i narodu radzieckiego. Wykrzyknął, że zaraz może wsiąść z powrotem do samolotu i wrócić do ZSRR. Później zażądał oficjalnych przeprosin od rządu amerykańskiego.

Amerykanie chcieli także zabłysnąć przed Nikitą siedzibą IBM w San Jose. Ale z tego co wyznał później jego syn, Siergiej – jego ojciec był skupiony bardziej na miejscowej stołówce niż na aspektach technicznych. Po powrocie do kraju polecił zorganizować moskiewskie jadłodajnie na wzór tej, którą widział w San Jose.

Ostatnią rzeczą, o której chciałem wspomnieć jest Camp David. Przed drugą turą rozmów „face to face” z Eisenhowerem strona radziecka obawiała się początkowo miejsca spotkania. Rosjanie otrzymali informację, że prezydent podejmie swojego gościa w Camp David – ośrodku wypoczynkowym amerykańskiego prezydenta w stanie Maryland. Sowieci nie mieli pojęcia czym jest Camp David, Chruszczow podejrzewał, że to miejsce kwarantanny i internowania.

Jak widać pierwsza wizyta najważniejszej osoby w ówczesnym ZSRR w Stanach Zjednoczonych nie obyła się bez interesujących sytuacji, ale ci, którzy wiedzieli jakim człowiekiem z charakteru był Nikita Siergiejewicz Chruszczow mogli być pewni, że nie przebiegnie ona w spokoju.

Komentarze

Absolwent historii UMCS. Jego zainteresowania to historia XX-lecia międzywojennego, front wschodni podczas II Wojny Światowej, historia wojsk powietrznodesantowych oraz dzieje Waffen SS.

Najpopularniejsze posty