Green Leader – dzień chwały rodezyjskiego lotnictwa

Koniec lat 70-tych XX wieku upłynął w południowej części Afryki pod znakiem wojen, zarówno domowych, jak i międzypaństwowych. Na swoją czarną legendę zapracowała Niezależna Ludowa Rewolucyjna Armia Zimbabwe, jedna z organizacji opozycyjnych walczących przeciwko siłom rządowym w Rodezji. Wspierana przez państwa bloku komunistycznego, przeprowadzała coraz śmielsze akcje terrorystyczne. Rebelianci działali z baz założonych na terenie sąsiedniej Zambii – byli pewni, że rodezyjskie wojska nie odważą się tam na atak, zwłaszcza w pobliżu stolicy i centrum kraju – Lusaki. Zmieniło się to jednak 19 października 1978 roku.

Sklep Urodzeni Patrioci

Tło polityczne

Z racji niewielkiej popularności w naszym kraju dziejów „Wojny w buszu”, jak określają szerzej opisywane tu wydarzenia historycy anglojęzyczni, warto przytoczyć ogólny zarys sytuacji w tamtym rejonie świata.

Interesujące nas terytoria znajdowały się od czasu „wyścigu o Afrykę” pod koniec XIX wieku w rękach Imperium Brytyjskiego. W latach 60 – tych XX wieku rejonem wstrząsnęła fala ruchów narodowościowych, przy czym ludność była niejednokrotnie podburzana przez kraje komunistyczne, walczące o wpływy na Czarnym Lądzie. Zjednoczone Królestwo zrezygnowało ostatecznie ze swoich kolonii, które, jedna po drugiej, ogłaszały niepodległość. W latach 70 – tych z rąk Portugalczyków wyrwały się natomiast Angola i Mozambik, które, tak jak wcześniej Zambia, dołączyły do grona państw rządzących przez ugrupowania skrajnie lewicowe.

Odmienna sytuacja miała miejsce na terytorium Rodezji. Ogłosiła ona swą niepodległość w 1965 roku, ale władza trafiła w ręce białej mniejszości, co nie zadowoliło społeczności międzynarodowej. Wielka Brytania i inne państwa zachodnie dążyły do równouprawnienia czarnej ludności, dlatego też przez dłuższy okres nie wspierały rządów w stołecznym Salisbury (obecnie Harare). W całym regionie najbliższym sojusznikiem kraju stała się Republika Południowej Afryki (niepodległa od 1961 roku), także rządzona przez potomków Brytyjczyków i Burów.

Rodezja i kraje ościenne w 1975 roku. Na niebiesko sojusznicy Rodezji, na czerwono kraje komunistyczne / Źródło: Wikimedia

Rodezja i kraje ościenne w 1975 roku. Na niebiesko sojusznicy Rodezji, na czerwono kraje komunistyczne / Źródło: Wikimedia

Komunistyczni partyzanci w Rodezji związani byli zasadniczo z dwoma ugrupowaniami: finansowanym przez Związek Radziecki Afrykańskim Narodowym Związkiem Zimbabwe (ZANU) pod przewodnictwem Roberta Mugabe i popieranym przez Chiny Afrykańskim Ludowym Związkiem Zimbabwe (ZAPU). Zbrojnym ramieniem ZAPU była natomiast Niezależna Ludowa Rewolucyjna Armia Zimbabwe (ZIPRA).

Wojna w Rodezji

Wojna, zwana także rodezyjską, wybuchła w 1972 roku. Kłopoty dla rządu w Salisbury, kierowanego przez premiera Iana Smitha, zaczęły się w 1974 roku. Na jego niekorzyść zmieniła się wtedy sytuacja geopolityczna w regionie. W Portugalii doszło do tzw. Rewolucji Goździków, zakończonej upadkiem tamtejszego reżimu. Nastąpiła wspomniana wyżej dekolonizacja Angoli i Mozambiku, a następnie przejęcie tam władzy przez komunistów, otwarcie wspierających działania partyzantów w Rodezji. W kolejnych latach Ian Smith zmuszony został do negocjacji pokojowych z bardziej ugodowymi stronnictwami opozycyjnymi, gdyż jego pozycja podupadała. Również władze w Republice Południowej Afryki, widząc osaczenie Rodezji przez wrogie jej kraje, nalegały by Salisbury poszło na ustępstwa.

Feralny lot 825

3 września 1978 roku, należący do Air Rhodesia samolot pasażerski Vickers Viscount o nazwie własnej Hunyani wystartował z Victoria Falls i skierował się w stronę Salisbury. Nie dotarł jednak do celu – niedługo po starcie maszyna została trafiona pociskiem przeciwlotniczym i musiała wylądować awaryjnie. Większość pasażerów poniosła śmierć, ośmioro zdołało szybko opuścić wrak i ukryć się w buszu. Dziesięcioro pozostałych zastrzelono na miejscu katastrofy, używając karabinów AK47.

Do przeprowadzenia zamachu przyznał się Joshua Nkomo, lider ZIPRA. Równocześnie zaprzeczył, jakoby miał jakiś związek z masakrą na ziemi. Nie ulega jednak wątpliwości, że za śmiercią pasażerów stali członkowie komunistycznych bojówek. Jest jednakże bardzo prawdopodobne, że decyzja o rozstrzelaniu ocalałych została podjęta na niskim szczeblu przez niezdyscyplinowanych partyzantów.

Zestrzelenie Hunyani wpłynęło fatalnie na rozmowy pokojowe. Co ciekawe, podczas mających miejsce w Zambii negocjacji, Ian Smith kontaktował się nie tylko z ugodowym biskupem Abelem Murozewą, ale także z samym Nkomo. W dodatku rozmowy te okazały się sukcesem; strona rodezyjska zadowolona była z postępów. Wypadki 3 września położyły jednak kres dążeniom do pokoju. Władze w Salisbury nie mogły jednak postąpić inaczej, zwłaszcza, że tragiczne wydarzenia wstrząsnęły opinią publiczną. Wśród białych mieszkańców Rodezji dało się wyczuć nagłą falę złości skierowaną przeciwko ogółowi czarnoskórych. Choć w takich okolicznościach zrozumiałe, było to jednak niesprawiedliwe – większość mieszkańców kraju, bez względu na rasę, uważała zestrzelenie pasażerskiego samolotu za akt terroryzmu.

Zemsta Rhodesian Air Force

Smith oraz decydenci w Salisbury doszli do wniosku, że w wynikłej sytuacji konieczne są drastyczne ruchy, samo zerwanie rozmów z Nkomo nie wystarczy. Konieczne było uderzenie na wrogie bazy znajdujące się poza granicami  kraju. Wiadome było, że ZIPRA używa ich do przeprowadzania wypadów  na terytorium Rodezji oraz, że gromadzi tam sprzęt, również ciężki, pochodzący z krajów bloku komunistycznego – zestrzelony Vickers Viscount padł ofiarą radzieckiej ręcznej wyrzutni przeciwlotniczej Strzała-2.

Salisbury zdecydowało się na odważny krok, jakim był atak na terytorium Zambii, w dodatku w głębi kraju, kilkanaście kilometrów od jej stolicy – Lusaki. Dokładnym celem był obóz ZIPRA w Westland Farm, zwany także jako Freedom Camp. Partyzanci, wierząc w bezpieczeństwo tego miejsca, założyli tam swoją główną siedzibę oraz centrum szkoleniowe.

Rhodesian Air Force (RhAF) planowało uderzenie z powietrza, z użyciem różnych typów maszyn – były to lekkie bombowce Canberra (Sekcja Zielona), myśliwce Hawker Hunter (sekcje: Niebieska, Czerwona i Biała). Całość wspierały śmigłowce Alouette, znane w siłach rodezyjskich jako K-Cars, używane w tym wypadku do celów szturmowych.

Myśliwiec Hawker Hunter - tutaj w barwach RAF / Źródło: Wikimedia

Myśliwiec Hawker Hunter – tutaj w barwach RAF / Źródło: Wikimedia

19 października 1978 roku siły rodezyjskie rozpoczęły operację „Gatling”. Po przekroczeniu granicy, atakująca formacja zeszła poniżej poziomu umożliwiającego wykrycie jej przez zambijskie radary. Sprawiło to pewne kłopoty załogom bombowców Canberra, które na niskim pułapie wpadały często w turbulencje. Nie poskutkowało to jednak poważniejszymi problemami i maszyny dotarły nad cel.

Pierwsze uderzyły Huntery za pomocą bomb 1000 – funtowych oraz bomb z napalmem. Już na tym etapie można było zauważyć pierwsze sukcesy, nieprzyjaciel został bowiem całkowicie zaskoczony i nie stawiał oporu, a piloci meldowali o wrogich żołnierzach, uciekających we wszystkich kierunkach oraz o ciężkich zniszczeniach dokonanych przez nalot. Następnie nad celem pojawiły się Canberry, zrzucając niewielkie bomby typu Alpha, przystosowane do niszczenia siły żywej (300 na jeden samolot – eksplodowały po odbiciu się od ziemi na wysokość około 10 metrów). W trzeciej fali nadciągnęły śmigłowce Alouette, ostrzeliwując obozy ZIPRA za pomocą działek 20mm.

Podczas gdy helikoptery dokonywały dzieła zniszczenia, Sekcja Czerwona krążyła nad polem walki, osłaniając siły uderzeniowe przed ewentualnym atakiem z powietrza. W tym czasie większość bombowców Sekcji Zielonej była już w drodze do domu, natomiast jej dowódca, Squadron Leader Chris Dixon, skierował swój samolot nad lotnisko międzynarodowe w Lusace. Przedstawiając się jako Green Leader, poinformował wieżę kontroli lotów, iż atak skierowany jest na rodezyjskich dysydentów, a nie na Zambię. Równocześnie ostrzegł jednak, iż jakiekolwiek poderwane do lotu maszyny Zambian Air Force zostaną natychmiast zestrzelone. Lusaka wypełniła skrupulatnie polecenia, zastopowała także loty pasażerskie. Kapitan Kenijskich Linii Lotniczych, czekający długo na pozwolenie na lądowanie, zapytał w końcu, kto ma pierwszeństwo w zaistniałej sytuacji. „Sądzę – padła odpowiedź z wieży kontrolnej – że mają ją Rodezyjczycy!”

Green Leader i jego legenda

Operacja „Gatling” zakończyła się wielkim sukcesem RhAF. Według Rodezyjczyków zginąć miało ponad półtora tysiąca bojowników, wśród nich także instruktorzy z Kuby. ZIPRA nie przyznawała się do tak wysokich strat, twierdząc, że były one minimalne, a śmierć ponieśli obozujący w pobliżu bezbronni uchodźcy. Takie podejście jest dzisiaj przyjmowane w mediach w Zimbabwe, co nie dziwi, zważywszy na to, że ucierpiały organizacje, do których przynależeli obecni rządzący.

Rodezja odniosła natomiast niewątpliwy sukces propagandowy. Oprócz tego, że wzięto odwet za zestrzelenie Hunyani, mieszkańcy kraju mogli dokładnie poznać przebieg operacji. Natychmiast po rajdzie, Rhodesia Broadcasting Corporation wypuściła na rynek nagranie z kokpitu Chrisa Dixona. „Green Leader” oraz jego nawigator są na nim nagrani podczas bombardowania Westland Farm oraz w czasie rozmowy z wieżą kontroli lotów w Lusace. Kasety natychmiast stały się wielkim hitem. Nic dziwnego, skoro oprócz tego, że wpłynęły pozytywnie na dumę Rodezyjczyków, zawierały jeszcze dużą dawkę emocji, jakie towarzyszyły lotnikom podczas rozgrywającego się dramatu. W tle słychać bowiem wybuchy i strzały, nerwowe oddechy członków załogi, przekleństwa i okrzyki radości, kiedy bomby trafiały w cel. Nagranie, które stało się legendą, trafiło początkowo za granicę w ocenzurowanej formie. Dzisiaj jest natomiast szeroko dostępne w Internecie, często skrócone, przedstawiające „najgorętsze” momenty akcji. Na rynek trafiły w ciągu minionych lat różnorakie gadżety związane z akcją „Green Leadera”, takie jak chociażby koszulki z nadrukiem zrzucającego bomby samolotu Canberra.

Premier Rodezji Ian Smith - zdjęcie z 1975 roku / Źródło: Wikimedia

Premier Rodezji Ian Smith – zdjęcie z 1975 roku / Źródło: Wikimedia

Zakończenie

Jako podsumowanie należy wspomnieć o dalszych losach interesującego nas regionu. Już wkrótce po opisanych tu wydarzeniach w Salisbury doszło do zmian, które w 1980 roku, po niedługim okresie przejściowym, doprowadziły do powstania państwa Zimbabwe i objęcia władzy dyktatorskiej przez Roberta Mugabe. Charyzmatyczny premier Ian Smith nie wyjechał z kraju i aż do 1987 roku brał czynny udział w rodzimej polityce, tym razem jako członek opozycji. Do końca życia uważał, że Rodezja została zdradzona przez władze Zjednoczonego Królestwa. Zmarł w Kapsztadzie w 2007 roku, w wieku 88 lat. „Green Leader” Chris Dixon odszedł natomiast 21 października roku 2011.

Komentarze

Najpopularniejsze posty