Źródło: Wikimedia Commons

Jak posłowie bawią się w wojskową ciuciubabkę!

W ostatnim tygodniu w niektórych mediach zaczęto komentować projekt zmian w ustawie o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych. Jest on zaskakujący z kilku względów. Po pierwsze jego inicjatorami była grupa ponad 30 posłów z PO podczas gdy jeśli się przyjrzymy projektom ustaw koalicji rządzącej dotyczących MON to są one niezwykle rzadko tworzone z inicjatywy poselskiej. Po drugie większość posłów którzy są inicjatorami tej ustawy (jeśli nie wszyscy) mają mętne pojęcie o obronie narodowej i nie odróżniają nawet stopni wojskowych łącznie z szefem komisji Obrony Narodowej w Sejmie – Stefanem Niesiołowskim. Po trzecie wreszcie owa inicjatywa wyszła w iście ekspresowym tempie. 16 stycznia projekt trafił do Sejmu a już 22 stycznia było jego pierwsze czytanie. Stąd nie należy się dziwić że projekt ten stał się obiektem zainteresowań mediów.

Co przynosi ta ustawa? Ano zmiana ustawy o służbie zawodowej ma umożliwić ministrowi przedłużenie służby do ukończenia 63 roku życia nie tylko generałom i admirałom zajmującym trzy najwyższe stanowiska w Wojsku Polskim (Szefa Sztabu Generalnego, Dowódcy Generalnego RSZ i Dowódcy Operacyjnego RSZ) oraz stanowiska w międzynarodowych organizacjach i strukturach wojskowych, ale także attache obrony. Z tym że ci ostatni mogą być również w stopniach pułkowników.

W mediach pojawiło się mnóstwo spekulacji na temat przyczyn takich zmian, na nieszczęście raczej mniej trafnych aby nie rzec fantastycznych. Ale owe komentarze ogólnie zdecydowanie przeceniają zdolności obecnej władzy stosowania zasady podwójnego dna przy tego typu inicjatywach poselskich. Mając w pamięci „aferę taśmową”, nie należy daleko szukać pobudek posłów do nagłego się zainteresowania losem kilkudziesięciu starszych oficerów i generałów tylko się po prostu zastanowić pod jaką to osobę jest szykowana taka zmiana przepisów i co zawdzięczają tej osobie politycy skoro zdecydowali się na taki krok?

Korzystając z informacji generała w stanie spoczynku Piotra Makarewicza i pomijając kuriozalne uzasadnienie posłów dla zmian w tej ustawie można od razu wskazać tego wybrańca. Jest nim attache w Chińskiej Republice Ludowej admirał floty Tomasza Mathea. To jedyna osoba z wyższych dowódców którzy po „reformie” system dowodzenia nie zostali „zagospodarowani” przez obecnie rządzących. Stąd admirał pod koniec zeszłego roku otrzymał funkcję attache wojskowego w Chinach. Nikt jednak nie spostrzegł że za parę miesięcy w kwietniu ów oficer kończy 60 lat i będzie musiał się zgodnie z ustawą udać w stan spoczynku. Stąd prawdopodobnie, na prośbę MON szybka akcja posłów.

Oczywiście ustawa ta obejmie i innych oficerów na placówkach dyplomatycznych. Jak należy się domyślać jest to „podziękowanie” rządzącej koalicji tym oficerom którzy nie krytykowali „reformy” dowodzenia a odnieśli się do niej bezkrytycznie i z odpowiednim entuzjazmem. Dlatego też z kręgów wojskowych nie wyszedł żaden negatywny komentarz pod adresem w/w „reformy” dowodzenia, choć gołym okiem widać iż wprowadza ona zamieszanie i jest bublem legislacyjnym. Jeśli ktoś w to nie wierzy, niech się zapyta jakiegokolwiek polityka koalicji rządzącej (nie wyłączając z tego Premiera i Prezydenta) kto imiennie będzie dowodził polskimi siłami zbrojnymi w czasie wojny? Na podobne pytanie dotyczące dowodzenia siłami zbrojnymi w czasie wojny Niemiec, USA, Szwecji, Francji czy wszystkich innych krajów NATO odpowie większość polityków tych krajów, w dodatku powołując się na odpowiednie przepisy. W Polsce na to proste pytanie, nie potrafi w tej chwili odpowiedzieć nikt! To nie żart. Po prostu, po reformie dowodzenia część ustaw i przepisów o tym mówiących jest ze sobą wzajemnie sprzeczne.

Nie będę pisał skąd u koalicji rządzącej to nagłe zamiłowanie do zmian systemu dowodzenia armią, gdyż to osobny temat. Można się tylko domyślać że po prostu chodzi dyletanctwo jej ministrów Obrony Narodowej którzy nie umieli odpowiednio zarządzać strukturami dowodzenia w wojsku więc postanowili tak kompetencję generałów rozbić aby żaden z nich nie miał wpływu na całość sił zbrojnych. Liczą że w ten sposób cały system decyzyjny będzie przebiegał przez ich biurka. A że to jest wbrew sztuce wojennej i zdrowemu rozsądkowi to już inna sprawa.

Podsumowując owe zmiany w ustawie o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych to niestety należy stwierdzić że jest to kolejny zły przykład „kupowania lojalności” wyższych oficerów poprzez polityków aktualnie rządzącej partii. Te praktyki „korupcji politycznej” były stosowane i za PiS i za SLD i są obecnie stosowane przez PO i PSL (gdyż ten też ma swojego wiceministra w MON). Wprowadzają one w wojsku nie tylko ferment i elementy psucia czegoś co się nazywa espirt de corps ale także poczucie żołnierzy że ich kariera nie zależy od ich umiejętności i doświadczenia ale od widzi mi się przypadkowego polityka, np. lekarza – psychiatry. Sprawę by załatwiło wprowadzenie ustawy o mianowaniu starszych oficerów i generałów na wyższe stopnie wojskowe, tak jak ma to miejsce w najlepszych armiach NATO. Ale wtedy nasi politycy utracili by kolejną z „zabawek” i „strefę wpływów” i dla przykładu, żaden z Prezydentów nie mógłby pilotowi powiedzieć – kto tu dowodzi? Stąd nadal wojsko w naszym kraju będzie tylko zabawką w rękach niepoważnych polityków a nie siłą zbrojną nastawioną na obronę kraju. Choć może czas już skończyć tą zabawę w wojskową ciuciubabkę?

Komentarze

Oficer rezerwy rozpoznania, ukończył historię na Uniwersytecie Szczecińskim i studia podyplomowe na SGGW. Manager zarządzający i doradca w firmach konsultingowych

Najpopularniejsze posty