Donald Tusk / Źródło: www.se.pl
Donald Tusk / Źródło: www.se.pl

Jak żyć, Panie premierze?

Minęły dwa lata od momentu zaprzysiężenia drugiego rządu Donalda Tuska. Jest to dokładnie połowa kadencji, a więc czas, po którego upłynięciu można pewne sprawy krytycznie ocenić, spoglądając na nie z perspektywy przedwyborczych obietnic. Kilka dni temu, na Facebooku jeden z moich znajomych w ramach żartu wrzucił na tablicę wyborczy plakat Pana Premiera. Widniejące na nim hasła, dzisiaj wzbudzają u mnie jedynie uśmiech. Pozwolę je sobie przytoczyć: „Za kilka miesięcy, jeśli tak zdecydujecie, Platforma stworzy rząd, który pracuje, a nie obiecuje. Uprościmy podatki i obniżymy je do 15%. Wprowadzimy „sądy jednego dnia”, skazujące chuliganów w trybie 48 godzin. Zlikwidujemy przywileje władzy”. Ciekawe, prawda? Zgrabne hasełka, napisane przez speca od marketingu politycznego. W tamtej chwili dla Polaków wystarczyły, a jak sytuacja wygląda dziś?

Donald Tusk / Źródło: www.se.pl

Donald Tusk / Źródło: www.se.pl

Donald Tusk na początku swojej kadencji – posługując się terminologią występującą na wyścigach konnych –  postawił na wierzchowca, na którego – trzeba mu to oddać z całym szacunkiem – stawia nieustannie do dnia dzisiejszego. Owy wierzchowiec to wizerunek medialny. Słowo klucz w przypadku rządów całej Platformy Obywatelskiej. Gdy tylko sytuacja wymyka się spod kontroli, opozycja znów zaczyna „kąsać”, a  na światło dzienne wychodzą różnego rodzaju zaniechania lub jawne przykłady niekompetencji czy nepotyzmu, do gry wkraczają media.  Nie trzeba być geniuszem czy specjalistą od spraw medialnych, żeby dostrzec brak obiektywizmu w niektórych stacjach telewizyjnych czy portalach internetowych. W naszym kraju bardzo popularne stało się kreowanie tak zwanych „tematów zastępczych”. Przed Euro 2012 byli to „kibole”, a w trakcie samej imprezy oprócz widowisk sportowych – sprawa Madzi z Sosnowca oraz jej matki. Rozumiem ogrom tej tragedii, naprawdę współczuję z całego serca rodzinie, ale takie sytuację zdarzają się na całym świecie i media nie krzyczą o nich codziennie przez kilka miesięcy w głównych serwisach informacyjnych, spychając na bok sprawy wagi państwowej o których społeczeństwo w tym czasie informowane jest w sposób zdawkowy lub wcale. Z całym szacunkiem, ale po dwóch, trzech dniach lub nawet tygodniu zamieszania medialnego, sprawę dalej prowadzić powinien „Głos Sosnowca” – o ile takowy istnieje. Kolejną kwestią dotyczącą obecności w mediach jest brak jakiejkolwiek debaty publicznej z opozycją. Faktem jest, że Jarosław Kaczyński i jego świta to wymagający partnerzy do dyskusji, ale rolą Premiera i powołanego przez niego rządu powinno być chyba podjęcie rękawicy i obrona swoich racji, a nie chowanie głowy w piasek? Od razu zaznaczę, że za formę dyskusji nie uznaje nieustannego wyszydzania ludzi dążących do wyjaśnienia niejasności dotyczących katastrofy smoleńskiej, czy określania ugrupowań patriotycznych „faszystowskimi” i w związku z tzym niegodnymi do prowadzenia jakichkolwiek rozmów.

Jeden z wielu memów internetowych przedstawiających Tuska w Nigerii / Źródło: demotywatory.pl

Jeden z wielu memów internetowych przedstawiających D. Tuska w Nigerii / Źródło: Demotywatory.pl

Zostając na moment przy katastrofie smoleńskiej – mimo tego, że ja sam daleki jestem od kreowania jakichkolwiek daleko idących sądów dotyczących samego zdarzenia, zastanowiła mnie jedna kwestia. Jest 10 kwietnia 2013 roku, trzecia rocznica tragedii narodowej – bo tak z całą pewnością można mówić o tym zdarzeniu. Premier normalnego kraju, mieniącego się demokratycznym i cywilizowanym, pojawia się w takiej sytuacji w kulminacyjnym momencie obchodów katastrofy i zabiera głos, wygłasza orędzie, przemowę, cokolwiek. Po prostu tam jest. Niestety. Donald Tusk tego dnia wybrał się w  podróż do Nigerii, doskonale wiedząc co będzie działo się 10 kwietnia i z premedytacją planując taki wyjazd dużo wcześniej. W moich oczach jest to przykład nie tyle niekompetencji, co przede wszystkim braku jakiejkolwiek odwagi cywilnej, oraz chęć umniejszenia rangi tego wydarzenia. W oczach części społeczeństwa, traktującej politykę jako zło konieczne, owa sytuacja może jawić się jako mało istotna, skoro sam premier tego dnia wybiera się w podróż zagraniczną. Przykład zawsze idzie z góry…

Skoro jesteśmy już przy tej kwestii, to premier z całą stanowczością przykładem dla swoich podwładnych być nie może. Jak bowiem, jako przykład można traktować człowieka, który nie wie jakie umowy podpisał, a co za tym idzie nie potrafi wytłumaczyć treści w nich zawartych. Mowa tutaj o „pakcie fiskalnym” oraz o możliwej budowie przez Gazprom gazociągu, który miałby przebiegać przez Polskę. W pierwszym przypadku niekompetencja (nieprzygotowanie, nieodpowiedzialność – niepotrzebne skreślić) premiera została obnażona przez dziennikarkę stacji TVN (!), która zadała Donaldowi Tuskowi dwa pytania. Chcąc sprawdzić jak wypadł premier można wpisać hasło „Tusk pakt fiskalny” na Youtube i zobaczyć to na własne oczy. Obrazując krótko tamtą sytuację: Pan premier stwierdził, że odpowiedzi na dane pytania nie zna i odpowie na nie dopiero wtedy gdy skonsultuje się z ekspertami. Chwała mu za to, że nie owijał w bawełnę i wybronił się stwierdzając, że odpowiedź dziennikarze obecni na konferencji dostaną po jej zakończeniu, ale czy szef rządu wychodząc na briefing  i mając świadomość tego, że ten temat może zostać poruszony, nie powinien przygotować się wcześniej? Druga sprawa dotycząca gazociągu mającego przebiegać przez terytorium Polski prezentuje się podobnie. Jakiś czas po pojawieniu się informacji o tym, że Gazprom i EuRoPol podpisały memorandum dotyczące budowy drugiej nitki gazociągu Jamał-Europa przebiegającej przez teren państwa polskiego, Donald Tusk znalazł się pod ostrzałem pytań dziennikarzy. Przyciśnięty do muru stwierdził, że „musi sprawdzić informacje” oraz, że „nic nie wie i nie będzie komentował rzeczy o których mało wie”. Nasuwa się tylko jedno pytanie, bo skoro Donald Tusk nie wie, to kto o tym wiedzieć powinien? Te kwestie wprawiają w osłupienie ekspertów zajmujących się sprawami politycznymi. Kiedy szef rządu nie wie co dzieje się w jego „ogródku” nie świadczy to dobrze o jego profesjonalizmie i zaangażowaniu w sprawy państwowe.

 


Premier Tusk nie zna założeń paktu fiskalnego? / Źródło: YouTube

 

Brak odpowiedniego zaangażowania i reagowania we właściwym momencie na zaistniałą sytuację przez otoczenie premiera doprowadziły do wzrostu bezrobocia, które jest zdecydowanie wyższe niż wtedy, gdy władza była w rękach PiS-u. Procent ludzi, którzy nie pracują, na chwile obecną utrzymuje się na poziomie 14 %, co oczywiście zamazuje rzeczywisty obraz, ponieważ do tej liczby należy dodać jeszcze procent osób pracujących „na czarno” oraz studiujących, które tworzą tzw. ukryte bezrobocie. Donald Tusk kilka lat temu ochoczo zapraszał wszystkich młodych ludzi do podjęcia studiów, twierdząc jednocześnie, że przez ten czas on i jego rząd są w stanie stworzyć miejsca pracy, które zajmą przyszli absolwenci. Jak w większości przypadków na obietnicach niestety się skończyło, a ekipa rządząca pozbyła się na pewien czas grupy niezadowolonych obywateli, wysyłając ich na utrzymanie rodziców. Nowe miejsca pracy powstają jak na lekarstwo, zdobycie pracy w niektórych regionach kraju graniczy niemal z cudem, a o umowach, które otrzymują „szczęśliwcy” żal nawet wspominać. Młodzi ludzie grupowo wyjeżdżają z kraju, który nie jest w stanie zaproponować im godnego życia. Premier Tusk musi doskonale zdawać sobie sprawę jak opłakane skutki przyniesie ta sytuacja w przyszłości, pozbycie się lekką ręką tylu młodych obywateli przy pikającym przyroście naturalnym doprowadzi do tragicznej sytuacji, a ja po raz kolejny nie mogę się oprzeć wrażeniu, że szef rządu i jego otoczenie myślą tylko o tym, żeby załatać cieknącą rurę tak, aby wytrzymała jeszcze chwilę, a woda zalała dopiero tych, którzy przyjdą tu mieszkać po nich. Kursy, szkolenia i inne tym podobne próby „wsparcia” bezrobotnych w Urzędach Pracy nie przynoszą zamierzonego efektu, a oferty, które przedstawiają urzędnicy swoim petentom są zazwyczaj całkowicie oderwane od rzeczywistości i nie ma praktycznie żadnych szans na zdobycie zatrudnienia w tym miejscu, które zaproponował urząd. Obywatele pozbawieni jakiegokolwiek wsparcia ze strony państwa poszukują pracy na własną rękę, a czas takiego poszukiwania u przeciętnego Polaka wynosi 11 miesięcy. Cóż więcej można dodać…

Kampania przeciwko wprowadzeniu EURO / Źródło: demotywatory.pl

Mem przeciwko wprowadzeniu EURO / Źródło: demotywatory.pl

Donald Tusk jako prawdziwy Europejczyk i gorący zwolennik integracji europejskiej angażuje się z całych sił we wszelkie prace na gruncie Unii Europejskiej. Szczególnie wzmożoną aktywność premier wykazuje w kwestiach dotyczących wspólnej waluty. Zgodnie z danymi, które podaje portal www.prawy.pl, bezrobotnych w całej Unii Europejskiej jest 26, 5 miliona ludzi, z czego aż 19,2 miliona pochodzi z państw, które posługują się wspólną walutą. Premier uważa jednak, że to nie wspólna waluta jest źródłem kryzysu, co więcej w swoich wypowiedziach wyraża nadzieję, że w niedługim czasie Polska będzie w stanie spełnić kryteria umożliwiające jej wejście do strefy EURO. Również w rozmowie z Angelą Merkel Tusk oznajmił, że w Polsce nikt nie myśli o tym czy przyjąć EURO, tylko kiedy powinno to nastąpić. Dyplomacja dyplomacją, ale słowa premiera wydają się być zatrważające. W czasach gdy kryzys w drastycznej postaci dotyka kolejno Grecję, Hiszpanię, Włochy, a ostatnio Cypr, szef naszego rządu wydaje się być całkowicie oderwany od rzeczywistości. Polityka „integracji za wszelką cenę” może poprowadzić nasz kraj do olbrzymich strat, którymi obarczymy kolejne pokolenia – kolejny raz do głowy wraca mi przykład łatania rury. Unia Europejska z każdym kolejnym miesiącem sprawia wrażenie coraz mniej rentownego przedsiębiorstwa, z którego raczej powinno się uratować to, co jeszcze jest możliwe do uratowania, a nie inwestować w nie kolejne fundusze. Polityka uległości, którą prezentuje nasz rząd przynosi nam więcej szkód niż zysków, ale Tusk jako polityk „proeuropejski” nigdy nie pozwoli sobie na zachowania w stylu Orbana i będzie wolał siedzieć cicho, grzecznie kiwając głową, czekając na resztki, które spadną nam ze stołu przy którym siedzą ci, z których zdaniem w Europie naprawdę się liczą.

Przykłady i błędy można by wytykać jeszcze długo. Fotoradary, rosnące podatki, wciąż podnoszący się poziom zadłużenia, kompromitujące wypowiedzi członków rządu na portalach społecznościowych (vide Radosław Sikorski), arogancja i całkowite zawłaszczenie sobie przestrzeni publicznej, czy też doprowadzenie do sytuacji w której obywatel sam musi wyszukiwać sobie informacje, gdyż te podawane w serwisach informacyjnych często z prawdą mają niewiele wspólnego. Daleko mi do radykalizmu, z każdym dniem jednak przekonuję się do tego, że coś tu jest nie tak i nie tak powinno to wszystko wyglądać. Tłumaczenia, że nadal ciągnie się za nami piętno poprzedniej epoki uważam za bezsensowne, ponieważ najczęściej mówią o tym ludzie, którzy sami dbają o to, aby to piętno ciągle się na nas odciskało. Donald Tusk i jego świta najlepiej wypadają w telewizyjnych programach w zaprzyjaźnionych stacjach u zaprzyjaźnionych dziennikarzy, którzy stronią od kontrowersyjnych pytań. Słowa, słowa, słowa… to chyba najlepsze podsumowanie rządów Platformy Obywatelskiej, bo za tymi słowami niestety coraz rzadziej idą czyny. Premier nadal będzie „haratał w gałę”, latał za publiczne pieniądze samolotem do domu w Gdańsku, a w drugiej części kraju ktoś będzie właśnie tracił pracę i próbował utrzymać rodzinę z zasiłku dla bezrobotnych. Tak dziś wygląda Polska. Jak żyć, Panie premierze?

Felieton pochodzi z kwartalnika "Nowa Strategia" (nr 1/2013). Więcej artykułów z tego numeru można zobaczyć pod linkiem: http://www.nowastrategia.org.pl/pobierz

Komentarze

Politolog - absolwent studiów magisterskich na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Interesuje się polityką współczesną i okresem II wojny światowej. Ponadto jest pasjonatem piłki nożnej i muzyki rap.

Najpopularniejsze posty