żródł: wikimedia.org
żródł: wikimedia.org

Kibole. Gasnący temat

W cieniu sprawy Mariusza Trynkiewicza i medialnego gwaru z nią związanego, kibice piłki nożnej, po cichutku, przygotowują się do inauguracji rundy wiosennej polskiej Ekstraklasy. Nie przypadkowo postanowiłem skupić się na tej kwestii, ponieważ dyżurny temat zastępczy, o którym media prorządowe w obliczu ostatnich wydarzeń oraz zimowej przerwy w rozgrywkach zapomniały, zdaje się powoli tracić na swojej mocy.

Na wybudzonych z amoku dziennikarzy, którzy chcieliby znów poznęcać się nad środowiskiem kibicowskim, czeka niemiła niespodzianka w postaci raportu opublikowanego przez PZPN. Dokument, który zamieściły władze związku na swojej oficjalnej stronie internetowej zawiera szczegółową analizę dotyczącą poziomu organizacji oraz bezpieczeństwa na polskich stadionach, datowaną na jesień sezonu 2013/2014. W publikacji znajdziemy dane będące wynikiem pracy Delegatów Meczowych PZPN, a także informacje przekazywane przez same kluby. Jakie wnioski nasuwają się po przeczytaniu 55 stron raportu? A no takie, że na stadionach jest bezpiecznie. Na 168 spotkań, rozegranych na poziomie Ekstraklasy, zaledwie 5 zostało na krótko przerwanych. Szczebel niżej, czyli podczas rozgrywek klubów I-ligowych, przypadków krótkotrwałego przerwania meczu było jeszcze mniej, ponieważ sędzia zmuszony był do podjęcia takiej decyzji tylko dwukrotnie na 162 spotkania. W przypadku II-giej ligi, mecze przerywane były szcześciokrotnie, ale warto zaznaczyć, że rozgrywki te dzielimy na grupę wschodnią i zachodnią co w efekcie daje nam 322 spotkania. Dodatkowo w raporcie możemy znaleźć informacje odnośnie charakteru incydentów, które miały miejsce podczas imprezy sportowej. I tak, w Ekstraklasie, incydentami o największej skali, występującymi 110 razy były wulgarne okrzyki, na drugim miejscu z liczbą 34 incydentów znajdziemy użycie środków pirotechnicznych, zaś tak podnoszone przez antykibicowskie media zamieszki, miały miejsce 6 razy w okolicy stadionu i 5 na samym stadionie. Oczywiście za chwilę odezwą się głosy, że i tak jest ich zdecydowanie za dużo, ale każdy kto chociaż trochę interesuje się tym tematem zauważy drastyczny spadek oraz nieporównywalnie mniejszą skalę takich zachowań. W obliczu tych liczb, z rąk dziennikarzy TVN-u i Gazety Wyborczej, wytrącony został oręż, za pomocą którego polskie stadiony przedstawiane są jako siedliska bandytów terroryzujących wszystkich dookoła. Świadczy o tym fakt, że sam raport, opublikowany 4 lutego, został w mediach głównego nurtu praktycznie przemilczany. TVN na swojej stronie internetowej próbuje wprawdzie obalić ogrom argumentów zawartych w dokumencie sugerując, że dzikie hordy skupiające się na arenach sportowych to nadal wielki problem lecz wygląda to wyjątkowo nieudolnie. Pośród argumentów, które możemy przeczytać, zaledwie jeden – dotyczący zamieszek w Bydgoszczy, przy okazji meczu Zawisza – Widzew – rzeczywiście ma swoją wagę, pozostałe, traktujące o wielkim zagrożeniu płynącym ze strony rac i sektorówek, można zbyć pustym śmiechem.

źródło: wikimedia.org

źródło: wikimedia.org

Raport PZPN godzi również w kompetencje policji. Na podstawie przedstawionych faktów, czarno na białym widać, że kibice na stadionie – poza incydentalnymi przypadkami – nie sprawiają większych problemów. W związku z tym, prośbę wystosowaną pod koniec listopada zeszłego roku, przez szefa policji Marka Działoszyńskiego w stronę prezesa PZPN Zbigniewa Bońka, aby kilka ostatnich kolejek rundy jesiennej zostało rozegranych bez obecności kibiców gości, traktować można jako wyraz bezsilności stróżów prawa. „Dalej zabezpieczamy za miliony złotych na koszt polskiego podatnika przejazdy kibiców, a kibole nadal mają okazję do tego, żeby sobie wyjechać i bawić się kosztem nas wszystkich” – tak skomentował odmowę Zbigniewa Bońka na postulaty wysuwane przez mundurowych rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji. Równie dobrze każdy z nas mógłby powiedzieć, że „po to co miesiąc płacę podatki, żebyście w końcu poradzili sobie z tym problemem, zamiast wylewać dziecko z kąpielą, zabraniając ludziom – często Bogu ducha winnym – wejścia na stadion”. Zresztą czy rzeczywiście problem był tak poważny? Według danych, które podaje portal stadiony.net, w okresie gdy policja apelowała do PZPN-u o zamknięcie sektorów gości, na 136 meczów Ekstraklasy, tylko 16 razy miały miejsce incydenty związane z przejazdem kibiców z miasta do miasta. Czy rzeczywiście był to powód do podnoszenia alarmu? Czy może po prostu chęć umycia rąk i odłożenia na jakiś czas tematu, który wymaga trochę więcej pracy? W przypadkach zabezpieczania transportu grup kibiców, policja nigdy nie ma do czynienia z agresywnym zachowaniem całej grupy, zazwyczaj są to przypadki jednostkowe, więc dlaczego cała reszta miałaby zostać pozbawiona wyjazdu na mecz swojej ukochanej drużyny? Na tej podstawie widać jak zaniedbana została praca prewencyjna, która przecież powinna być przyczółkiem do eliminacji stwarzających zagrożenie jednostek. Zamiast tego mamy do czynienia z absurdalną deklaracją bezradności, która dodatkowo została opublikowana we wszystkich możliwych mediach. W żadnym cywilizowanym kraju, konsekwencji za zachowanie części osób, nie ponosi cała grupa społeczna, za jaką można uznać w tym przypadku fanów piłki nożnej. To samo zresztą tyczy się stadionu Legii i jego niedawnego zamknięcia przez wojewodę w wyniku odpalenia rac przez kilkadziesiąt osób, ale to już temat na dłuższą debatę. Problem kibiców nie leży po stronie PZPN-u, co najchętniej wmówiłaby wszystkim policja, lecz po stronie samych mundurowych, a opublikowany niedawno raport dobitnie o tym świadczy. Kluby potrafią poradzić sobie z bezpieczeństwem na stadionie, a po to wszyscy płacimy podatki, żeby policja potrafiła zadbać o jego zapewnienie również poza nim. Zresztą mając w pamięci niedawne zachwyty nad pracą jaką wykonali stróże prawa przed Euro 2012, co w konsekwencji przełożyło się na zredukowanie liczby chuligańskich wybryków i bezpieczeństwo na stadionach (taki był medialny przekaz), prośby kierowane w stronę PZPN-u brzmią groteskowo. Tak wielką imprezę byli w stanie zabezpieczyć, a przejazd kibiców raz na tydzień już nie? Gdzie tu logika?

źródło: wikimedia.org

źródło: wikimedia.org

Publikacja PZPN-u dotycząca bezpieczeństwa na stadionach to niesłychanie ważna inicjatywa, zawężająca pole do manipulacji wszystkim, którzy chcieliby po raz kolejny ugrać dla siebie kilka punktów, oblewając pomyjami wizerunek przeciętnego kibica. Środowisko pseudokibiców oczywiście istnieje i co do tego nie można mieć wątpliwości, ale trzeba być jednocześnie mocno odpornym na fakty, by nie dostrzegać jego marginalizacji. Jeżeli tendencja o której mowa w raporcie nadal się utrzyma, niektóre media będą musiały skupić się na poszukiwaniu innego tematu zastępczego o podobnej skali oddziaływania. Dodatkowo, na podstawie tej analizy, można zauważyć jaka jest rzeczywista przyczyna nagonki na środowiska kibicowskie. Nie zadymy, bo przecież ich jak na lekarstwo, nie rasizm i antysemityzm, bo raport mówi o zaledwie jednym takim przypadku, co więc jest solą w oku GW, czy TVN? A no patriotyczny charakter, który prezentują polskie stadiony. Upamiętnianie rocznic, oddawanie należnego szacunku bohaterom, czyli coś, co w rzeczywistości kreowanej przez wspomniane wyżej media jest niekoniecznie trendy. Mam nadzieje, że liczby, które do publicznej wiadomości podał piłkarski związek przemówią niektórym do rozsądku i pozwolą spojrzeć na tą sprawę chociaż raz w sposób obiektywny.

>>> RAPORT PZPN <<<

Komentarze

Politolog - absolwent studiów magisterskich na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Interesuje się polityką współczesną i okresem II wojny światowej. Ponadto jest pasjonatem piłki nożnej i muzyki rap.