jkm

Kongres Nowej Prawicy – nowy wróg TVN-u

No to się zaczęło. Dyskusje, reportaże, analizy, a to wszystko w związku z niedawnym ogłoszeniem wyników sondaży według których Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego przekracza próg wyborczy. Rosnące poparcie KNP media głównego nurtu jeszcze jakiś czas temu usiłowały przemilczeć, ale w obliczu informacji spływających z ośrodków zajmujących się badaniem opinii publicznej, musiały zmienić swoją taktykę. Postanowiłem przyjrzeć się bliżej temu niecodziennemu przecież zjawisku. Analizując większość programów telewizyjnych sprzed kilku dni, trafiłem na prawdziwy rodzynek. Mam na myśli główne wydanie Faktów z 11 kwietnia i zaprezentowany w nich ponad 3 minutowy materiał dotyczący Janusza Korwin-Mikkego. Wprawdzie nigdy nie uważałem wieczornego serwisu informacyjnego emitowanego w telewizji TVN za rzetelne źródło politycznej wiedzy, ale po tym co zobaczyłem tego dnia ręce opadły mi do samej podłogi.

Manipulacja. To słowo najczęściej przewijało się w komentarzach internautów pod wspomnianym wcześniej materiałem, który już po kilkudziesięciu minutach został zamieszczony w sieci. Trudno się z takim zarzutem nie zgodzić, bo powiedzieć, że fragment serwisu poświęcony JKM był stronniczy, to nie powiedzieć nic. Dziennikarze TVN-u od kilku lat poruszają się w ramach utartego schematu, który polega na dyskredytowaniu realnych sił opozycyjnych w naszym kraju. Mówiąc realne siły opozycyjne mam na myśli partie polityczne, których przedstawiciele nie kryją swoich antypatii wobec aktualnego rządu, nie bawią się w dyplomację i nie stanowią w oczach ludzi z Wiertniczej potencjalnego koalicjanta dla Platformy Obywatelskiej. Krucjaty prowadzone przeciwko PiS, Solidarnej Polsce czy osobom związanym z Ruchem Narodowym pomału zaczęły stawać się wtórne i ciężkie do przetrawienia, w związku z czym postanowiono wykorzystać okres tzw. „sondażowej gorączki” i naświetlić kolejne, świeże zagrożenie w postaci charyzmatycznego pana z muszką.

źródło: wikimedia.org

źródło: wikimedia.org

Tworzenie czarnego PR-u. Umiejętność ta została opanowana niemalże do perfekcji przez media związane z koncernem ITI. Ten sztandarowy element sztuki propagandowej, pozostający jednocześnie w sprzeczności z etyką dziennikarską, zastosowano również w przypadku JKM. Materiał poświęcony KNP rozpoczął się od zasugerowania widzom, że  lider tego ugrupowania to polityczny nieudacznik, który od lat przegrywa wszystkie wybory. W dalszej części, pozostając oczywiście w zgodzie z modelowym schematem propagandy, zaprezentowano powyrywane z kontekstu wypowiedzi z największym namaszczeniem przypominając te najbardziej zakurzone, czyli rozmowę z Robertem Biedroniem oraz komentarz JKM odnośnie Anny Grodzkiej. Nie obyło się również bez kwestii niepełnosprawnych dzieci i Igrzysk paraolimpijskich. Wszystko to okraszone zostało wypowiedziami Leszka Millera, Andrzeja Halickiego i Janusza Palikota, który stwierdził, że obawia się lidera KNP, ponieważ ten „powołuje się na Hitlera”. Klasyka gatunku. Dobór komentatorów również nie był przypadkowy, ale to już temat na inny tekst. Wszyscy ci, którzy interesują się polityczną rzeczywistością, a wiedzę na jej temat czerpią nie tylko z programów telewizyjnych, doskonale zdają sobie sprawę, że JKM reprezentuje specyficzny rodzaj prowadzenia dyskusji. Często prowokuje, ubarwia swoje wypowiedzi i stosuje obrazoburcze w odczuciu niektórych porównania. Wszystko po to, żeby wyłuszczyć rzeczywisty problem. Osoby przygotowujące materiał dla TVN-u bez skrupułów ten fakt wykorzystały. Z precyzją zegarmistrza pocięto rozmowę z Robertem Biedroniem gdzie JKM sprzeciwia się dyktatowi gejów dodając jednocześnie, że prawdziwi homoseksualiści nie stanowią dla niego problemu. Końcowej fazy tej wypowiedzi – cóż za zaskoczenie – oczywiście nie usłyszeliśmy. Podobnie rzecz miała się w przypadku Igrzysk paraolimpijskich. Zacytowano jedynie wąski, mający wzbudzić negatywne emocje fragment wypowiedzi, która w całości dotyczyła negatywnych konsekwencji jakie ponoszą niepełnosprawni na skutek organizacji podobnych „eventów”. Analogiczne przykłady na podstawie tego nagrania można mnożyć. Nie będę opisywał ich po kolei gdyż zwyczajnie szkoda mi na to czasu, ale każdy kto chciałby sprawdzić jak wyglądały wypowiedzi JKM przed tym zanim wpadły w ręce specjalistów od montażu z łatwością odnajdzie je na YouTube.

Klecąc ten materiał TVN po raz kolejny udowodnił, że należy do typu mediów, które panicznie boją się nazywania pewnych spraw po imieniu. Trzęsą się na myśl o tym, że ktoś nazwie oszusta oszustem, a złodzieja złodziejem. Stąd decyzja o wyemitowaniu nagrania tak niskich lotów. JKM przedstawiono jako niegroźnego wariata. Ot, taki wesoły dziadek co to postradał rozum. Nawet przez moment nie zająknięto się na temat systemu gospodarczego, który lider KNP proponuje. Ani przez chwilę nie zainteresowano się polityką podatkową będącą przecież głównym punktem programu wyborczego tego ugrupowania. Skupiono się – kolokwialnie mówiąc – na pierdołach, traktując wyborców zasiadających tego dnia przed telewizorami jak stado baranów, które w nadchodzących wyborach powinno sugerować się tym, kto popiera gejów, a kto jest im przeciwny. Farsa. Jak widać strach przed zburzeniem starego, dobrze zabetonowanego układu wśród osób mieniących się „medialnymi autorytetami” jest ogromny. Oczywiście po publikacji tego tekstu mogę zostać posądzony o „fanatyczny korwinizm”, ale uwierzcie, że podobnie reaguje na materiały szkalujące PiS, Ruch Narodowy czy pozostałe opozycyjne ugrupowania. Nie godzę się po prostu na pranie mózgów ludziom i ograniczanie im dostępu do rzetelnej informacji. Tym bardziej w przededniu wyborów. To co zaprezentowali w swoim serwisie informacyjnym dziennikarze TVN-u to nic innego jak próba wykreowania kolejnego wroga zagrażającego panującemu porządkowi. Pocieszające jest jednak to, że coraz więcej osób podobne praktyki zauważa i w odpowiedni sposób je ocenia. Żeby jednak nie było tak kolorowo należy brać pod uwagę również fakt, że w tym niemalże 40 milionowym kraju żyje spora grupa ludzi, która postrzega telewizję i jej przekaz jako swoiste kompendium wiedzy. Tacy ludzie nie analizują, nie wyszukują informacji. Są podatni na tego typu zabiegi. W związku z tym podobne przykłady jawnego przeinaczania faktów należy sukcesywnie nagłaśniać. Nie dajmy się oszukiwać!

 

Komentarze

Politolog - absolwent studiów magisterskich na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Interesuje się polityką współczesną i okresem II wojny światowej. Ponadto jest pasjonatem piłki nożnej i muzyki rap.

Najpopularniejsze posty