BRDM-2 UA

Koniec ukraińskiego oporu pod Debalcewem

W ciągu ostatnich kilku godzin doszło do zakończania większych walk w kotle debalcewskim. Praktycznie wszystkie miejscowości i ważne punkty w jego regionie są pod kontrolą sił tzw. „Nowej Rosji”. Część wojsk ukraińskich zdołała się wyrwać z kotła, lecz miała prawdopodobnie ponieść przy tym duże straty. Dwie drogi odwrotu biegły przez otwarty teren, który był systematycznie ostrzeliwany przez wrogie czołgi i różnego typu systemy artyleryjskie przeciwnika. Obszar ten został także silnie zaminowany.

Wojska ukraińskiej od wielu tygodni broniły strategicznie istotnego regionu Debalcewa. Znajduje się tutaj ważny węzeł kolejowy i drogowy, który po prowizorycznych remontach znacznie ułatwi funkcjonowanie i współdziałanie sił prorosyjskich z Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Czas przerzutu sił i środków między Ługańskiem a Donieckiem skróci się o kilka godzin. Jest to także ważny obszar przemysłowy – m.in. znajdują się tutaj kopalnie i kilka zakładów przemysłowych. Wg wstępnych informacji duża część z nich została jednak zniszczona lub poważnie uszkodzona na skutek walk oraz odwrotu sił ukraińskich. Zajęcie tego obszaru pozwoli także zwolnić dużą liczbę żołnierzy „Nowej Rosji” w inne regionu frontu, gdzie obecnie trwa stagnacja a siły ukraińskie mają teoretyczną przewagę liczebną, aczkolwiek nie prowadzą działań zaczepnych. Wg wstępnych informacji separatyści mieli zdobyć także znaczącą liczbę sprzętu wojskowego należącego do sił ukraińskich, co także będzie dla nich wzmocnieniem. Niewątpliwie jest to także sukces propagandowy i sposób na zwiększenie morale we własnych szeregach oraz obniżenia go po stronie ukraińskiej, która doznała kolejnej klęski (mimo iż władze w Kijowie nazywają to… sukcesem).

Proces likwidacji kotła rozpoczął się na początku lutego gdy siły Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej zdołały odciąć wojska ukraińskie broniące Debalcewa i miejscowości położonych na południe od niego. Na początku jednostki prorosyjskie zdobyły na zachód od drogi M03 miejscowości Łozowoje i Kalinowka, a na wschód wzgórza 307 i 312 oraz podeszły pod Nowogrigorowkę. Po opanowaniu tego terenu siłom ukraińskim zostało bardzo wąskie gardło, którym można było dostarczać zaopatrzenie dla wojsk znajdujących się w południowej części worka. W tym momencie rozpoczął się proces pogarszania się sytuacji zaopatrzeniowej otaczanych wojsk. W dodatku wąski kilku kilometrowy korytarz i jego funkcjonowanie zależało od tego, czy uda się utrzymać dwie małe miejscowości – Łogwinowo i Niżnoje Łozowoje. Pierwsza z nich została zdobyta przez jednostki prorosyjskie ponad tydzień temu – strona ukraińska kilka razy bez skutecznie próbowała się odbić. Z kolei druga wieś stała się miejscem ciągłych walk, które trwają w jej regionie do teraz. Od tego momentu można mówić już o fizycznym otoczeniu sił ukraińskich.

Przez te dwie miejscowości biegły dwie drogi, którymi można było dostarczać zaopatrzenie, posiłki i ewakuować rannych z Debalcewa oraz jego południowego regionu. Zajęcie Łogwinowo zablokowało drogę M03 i odcięło główną arterię zaopatrzeniową sił ukraińskich, a walki w regionie wsi Niżnoje Łozowoje spowodowały, że poruszanie się tam znajdującą się lokalną drogą było skrajnie niebezpieczne. Spowodowało to, iż de facto otoczonym wojskom ukraińskim zaczęły kurczyć się zapasy a sytuacja taktyczna z każdym dniem ulegała pogorszeniu z powodu kolejnych ataków przeciwnika. Duży wpływ na nią miały także ciągłe ostrzały artyleryjskie.

Ostatnia faza likwidacji kotła rozpoczęła się wieczorem 16 lutego od intensywnych ostrzałów artyleryjskich oraz wypadów grup zwiadowczych. Generalny atak nastąpił rano 17 lutego. Po całym dniu intensywnych walk separatyści zajęli większość Debalcewa, zablokowali z trzech stron Czernuchino oraz przejęli kontrolę nad dużą częścią ukraińskich pozycji w regionie Nowogrigorowki w tym wzgórze 332.

Doprowadziło to do sytuacji, iż siły ukraińskie znajdujące się w kilku wsiach i na kilkunastu różnych pozycjach ulokowanych w polu na południe i południowy-zachód od Debalcewa przystąpiły do samowolnego odejścia na północ w stronę Debalcewa. Żołnierze zaczęli opuszczać region wzgórza 331, Kamienki, Olchowatki, Kamyszatki, Bulawinskiego, Oleniwki oraz wschodnich i południowo-wschodnich podejść do Uglegorska. Gdy dowództwo ukraińskie zdało sobie z tego sprawę z powagi sytuacji wydało z bardzo dużym opóźnieniem rozkaz odwrotu, gdy ten realnie trwał już od kilku godzin. Wszystko po to, aby nie zostać później oskarżonym o bezczynność. Nie wszystkie jednak oddziały odeszły na północ w stronę Debalcewa. Małe odizolowane od siebie poddziały tam pozostały pełniąc zadanie ubezpieczania tyłów.

Wojska ukraińskie pozostały tylko w Czernuchino. Tam opór stawiały nadal przez całą noc i do południa 18 lutego. Rano część sił miała spróbować się wyrwać w stronę Debalcewa, aczkolwiek nie wiadomo czy operacja ta zakończyła się sukcesem. Po południu siły ukraińskie, które pozostały w Czernuchino złożyły broń. Obecnie cały region tego miasteczka jest w rękach jednostek prorosyjskich.

W nocy siły ukraińskie próbowały także przeprowadzić kolejne ataki na Łogwinowo i Niżnoje Łozowoje, aczkolwiek wg wstępnych informacji zakończyły się one fiaskiem – głównie za sprawą bardzo silnego ognia artyleryjskiego sił przeciwnika.

Z samego rana 18 lutego wojska ukraińskie ulokowane na zachód i północny-zachód od Debalcewa przystąpiły do generalnego odwrotu w stronę miejscowości Niżnoje Łozowoje, a następnie na Ługańskie, aby w jej regionie przekroczyć Zbiorniki Mironowski i udać się w bezpieczny region położony po jego północnej stronie.

Wg wstępnych relacji i w przeciwieństwie do tego, co podał oficjalnie Kijów w tym Prezydent Poroszenko odwrót nie był tak do końca skoordynowany. Wg niepotwierdzonych tak do końca informacji kilka improwizowanych grup bojowych próbowała przebijać się przez Niżnoje Łozowoje, aczkolwiek co najmniej jedna miała pójść inną trasą – po zachodniej stronie drogi M03 i miejscowości Łogwinowo. Prawdopodobnie ta ostatnia grupa została rozbita przez przeciwnika na skutek ataku jego czołgów.

Cała ponad 15 km trasa odwrotu przebiegała pod silnym ostrzałem artyleryjskim oraz ogniem wrogich czołgów i innych pojazdów pancernych. Ukraińska artyleria od samej nocy starała się osłaniać flanki tego manewru, aczkolwiek raczej bez większych efektów. Dużym utrudnieniem były także pola minowe.

Obecnie całe Debalcewe i jego okolice są pod kontrolą jednostek prorosyjskich. Tylko w kilku miejscach mają jeszcze znajdować się odizolowane punkty ukraińskiego oporu.

Wg wstępnych informacji siły ukraińskie poniosły w ciągu ostatnich kilku dni bardzo duże straty tak w ludziach jak i sprzęcie. Tylko dziś do samego Artiomowska dostarczono ok. 50 ciał i ok. 170 rannych żołnierzy. Oprócz tego część rannych i zabitych miała być także przewieziona do innych okolicznych miast. Łącznie za ostatnie 3 dni można mówić o co najmniej 300  rannych żołnierzach ukraińskich. Szpital w Artiomowsku przez 3 dni ciągle przyjmował rannych, a następie odsyłał do innych szpitali np. w Słowiańsku, Kramatorsku i Charkowie tych, którzy nadawali się do dalszego transportu.

Dziś jednostki prorosyjskie wzięły do niewoli wg różnych źródeł nawet od 150 do ponad 400 żołnierzy (są rozbieżności). Łącznie w ciągu 3 dni do niewoli mogło dostać się nawet 1000 żołnierzy (w tym też część rannych),  akcja wyłapywania „maruderów” oraz czyszczenia ostatnich ognisk oporu w kotle nadal trwa i należy się spodziewać kolejnych jeńców.

Wg wstępnych informacji do tej pory z garnizonu liczącego ok. 3500 ludzi przedarło się ok. 1100-1300 żołnierzy (być może liczba ta doszła do 1500 osób w ciągu 3 dni). Wg. oficjalnych danych ukraińskich z okrążenia wyszło ponad 2,4 tys. osób oraz ok. 200 pojazdów w tym głównie ciężarówek, ale wydaje się to być bardzo wątpliwe jak wiele innych ukraińskich raportów, które później okazywały się być „przekoloryzowane”.

Prawdopodobnie siły ukraińskie straciły w kotle przez ostatnie 2 tygodnie od 1000 do maksymalnie 1500 zabitych (oficjalnie Kijów podaje liczbę tylko… 22 zabitych za 3 dni walk), rannych (część się zdołała wydostać), zaginionych, a przede wszystkim głównie jeńców. Oprócz tego ponad 150 pojazdów pancernych i systemów artyleryjskich oraz dużą liczbę ciężarówek. Sama 128. Brygada Piechoty Górskiej od 1 do 16 lutego miała 190 zabitych, rannych, zaginionych i jeńców. Główne walki toczyła jednak 17 i 18 lutego – straty za ten okres ze względu na charakter działań i gwałtowne pogorszenie się sytuacji na pewno były duże.

W ciągu najbliższych dni można spodziewać się, że kolejnym celem sił „Nowej Rosji” będzie miejscowości Ługańskie, Mirowskoje, Troickoje oraz Switłodarśk. Dzięki temu separatyści zabezpieczą dotychczasowe zdobycze, odciągnął od Debalcewa ukraińskie siły oraz zabezpieczą sobie front na długości ponad 20 km w oparciu o przeszkody terenowe.

Jeśli jednostki prorosyjskie będą chciały nadal atakować to najbardziej prawdopodobne wydaje się wyprowadzenie ataku na Artiomowsk, a dokładnie ofensywa z Gorłówki przez Dzierżyńsk na Artiomowsk wzdłuż drogi T0513 oraz z regionu Popasnej (po jej opanowaniu) w stronę Artiomowska wzdłuż drogi T0504. Są to kolejne szanse na drugi kocioł. Dzięki temu Kramatorsk oraz Słowiańsk byłby w zasięgu systemów artyleryjskich BM-21/27 i dział 152 mm. Ostrzeliwanie tego obszaru byłoby bardzo ważne, gdyż są tam główne sztaby działań ukraińskich w Donbasie oraz bardzo duże zapasy, lotnisko, warsztaty, sporo zabudowy koszarowej itd. Po opanowaniu regiony w trójkącie Gorłówka-Artiomowsk-Popasna separatyści mogą spróbować opanować także resztę tereny między Artiomowskiem a Lisiczańskiem. Wydaje się to iż jest to najbardziej logiczny kierunek dalszych działań.

Wg wielu osób obecnie jednak dojdzie prawdopodobnie do deeskalacji działań wojennych na przynajmniej kilka tygodni.

Komentarze

Politolog, historyk wojskowości specjalizujący się w historii armii francuskiej w XX w. oraz współczesnych konfliktach zbrojnych.

Najpopularniejsze posty