Leon Taraszkiewicz „Jastrząb” – żołnierz WiN na Polesiu Lubelskim

Wśród tysięcy Żołnierzy Wyklętych warto zwrócić uwagę na sylwetkę porucznika Leona Taraszkiewicza ps. „Jastrząb”, żołnierza Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, którego oddział partyzancki w latach 1945-1947 dał się mocno we znaki „władzy ludowej” na terenie Polesia Lubelskiego. 

Sklep Urodzeni Patrioci
Źródło:http://podziemiezbrojne.blox.pl

Źródło:http://podziemiezbrojne.blox.pl

Leon Taraszkiewicz urodził się 13 maja 1925 r. w Duisburgu. Jego ojciec, Władysław był jeńcem z czasów I wojny światowej i pracował w tamtejszej kopalni węgla. W Niemczech poznał swoją przyszłą żonę, Różę. Oprócz Leona, państwo Taraszkiewiczowie mieli jeszcze czworo dzieci: Edwarda, Władysława, Rozalię i Józefa. W sierpniu 1925 r. rodzina wróciła do Polski i osiadła we Włodawie. Leon ukończył szkołę podstawową, a następnie pracował u miejscowego masarza. Po klęsce wrześniowej pomógł kilku polskim żołnierzom w ucieczce przed Niemcami, ukrył ich broń oraz załatwił cywilne ubrania. Broń podczas rewizji została znaleziona przez hitlerowców, a Leon trafił do więzienia. Los jednak obniósł się z nim łagodnie i wkrótce wrócił do domu. W trakcie okupacji Leon Taraszkiewicz pracował w rzeźni. W 1942 r. został wcielony do Baudienstu (Służba Budowlana) i wysłany do Radomia, gdzie wykonywał różne prace nakazane przez okupanta. Udało mu się nawiązać kontakt z miejscową konspiracją. Niemcy wpadli na ślady jego działalności i został aresztowany. Udało mu się jednak uciec i powrócić w rodzinne strony, gdzie niestety w wyniku donosu został powtórnie złapany i przewieziony do Radomia. Taraszkiewicz został poddany brutalnemu śledztwu, ale nie wydał nikogo z radomskiej siatki AK. W trakcie transportu koleją, po raz kolejny uciekł i mimo postrzału zdołał dotrzeć do Chełma. Miał w planach powrót do Włodawy, ale pech chciał, że został schwytany podczas kontroli dokumentów, których nie posiadał. Niemcy przewieźli go na Zamek w Lublinie. „Odwiedził” również lubelską siedzibę Gestapo „Pod Zegarem”. W trakcie drogi powrotnej do więzienia udało mu się uciec i dzięki pomocy znajomego wrócił do Włodawy latem 1943 r. Taraszkiewiczowi nie udało się jednak zbyt długo pozostawać na melinie i zagrożony aresztowaniem zdecydował się na pójście „do lasu”. Traf chciał, że nie dostał się do polskiego oddziału partyzanckiego, a do działającej na tych terenach formacji sowieckiej, którą dowodził kapitan „Anatol”. Jak jego brat, Edward ps. „Żelazny” w czasie walk wykazał się męstwem i odwagą, za co został mianowany porucznikiem i otrzymał order „Czerwonej Gwiazdy”.

Krzyż Zrzeszenia WiN/Źródło:http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Krzy%C5%BC_Zrzeszenia_WiN.jpg?uselang=pl

Krzyż Zrzeszenia WiN | Źródło: Wikimedia

Kiedy na tereny włodawskie wkroczyła Armia Czerwona, Leon wrócił do Włodawy i zaczął pracę jako masarz. Otrzymał także propozycję wstąpienia do PPR oraz PUBP we Włodawie lecz odmówił tego „zaszczytu”. Jak wszędzie po wkroczeniu sowietów, żołnierze AK stali się ofiarami masowych aresztowań i represji. Ochoczo nowego okupanta wspierało miejscowe UB. W grudniu 1944 r. rodzice oraz Rozalia i Leon zostali aresztowani, a śledczy przypięli im łatkę volksdeutschów. Rodzina została rozdzielona i trafiła do różnych obozów. Leona Taraszkiewicza przewieziono ponownie na Zamek, tym razem zmienili się tylko „gospodarze”. Następnie został wysłany do obozu w Błudku-Nowinach. W marcu 1945 r. zdołał uciec z pociągu zdążającego na wschód. Przedostał się w rodzinne strony, ukrywając się przed UB. Wczesną wiosną Leon podporządkował się por. Klemensowi Panasiukowi ps. „Orlis”. Został członkiem oddziału Tadeusza Bychawskiego ps. „Sęp”. Od tej chwili jako „Jastrząb” stał się postrachem sowieckich i polskich organów bezpieczeństwa.

Oddział „Sępa” rozbijał posterunki MO m.in. w Wytycznie, Hańsku, Sosnowicy i Dubecznie. W czerwcu 1945 r. w zasadzce zorganizowanej przez UB poległ „Sęp”. Jeden z partyzantów został schwytany i po przesłuchaniu zdradził miejsce, gdzie ukrywał się „Jastrząb”. Mimo naprędce zorganizowanej obławy udało mu się po raz kolejny uciec. Na rozkaz „Orlisa” Leon Taraszkiewicz objął dowództwo nad oddziałem. Do końca roku grupa „Jastrzębia” zajmowała się potyczkami z oddziałami MO i UB oraz akcjami aprowizacyjnymi. Do oddziału dołączali nowi ochotnicy m.in. dezerterzy z WP. W zakres zadań jakie Taraszkiewicz wyznaczał swoim podkomendnym była także walka z tak pospolitym po wojnie bandytyzmem szerzącym się także na terenie Polesia Lubelskiego.

W połowie stycznia 1946 r. oddział „Jastrzębia” udał się do dwóch ukraińskich wsi: Zienki i Górki, których mieszkańcy dawali się we znaki swoim polskim sąsiadom. Zarekwirowano kilkanaście sztuk broni oraz nakazano Ukraińcom odśpiewać polski hymn. W drodze powrotnej doszło do wymiany ognia z przybyłą znienacka grupą ubeków. Innymi wsiami ukraińskimi, do których udawał się „Jastrząb” były m.in. wsie Kodeniec i Krzywowierzba.

Najsłynniejszą akcją oddziału WiN „Jastrzębia” było zajęcie na kilka godzin Parczewa 5 lutego 1946 r. Celem ataku było uderzenie w komunistyczny aparat represji, który szczególnie terroryzował mieszkańców miasta. Podczas samej akcji doszło do wydarzeń, budzących do dziś wątpliwości wielu historyków. Część z nich oskarża „Jastrzębia” o antysemityzm i wymienia ofiary żydowskiego pochodzenia wśród zabitych podczas akcji. Jednak wśród członków MO i UB oraz sympatyzujących z nimi mieszkańcami Parczewa byli w większości właśnie Żydzi. Taki argument broniący „Jastrzębia” przytacza druga grupa historyków. Następnego dnia oddział WiN zaatakowała wysłana w pogoń jednostka KBW, która starła się z oddziałem w okolicy wsi Wielki Łan, tracąc 6 zabitych i 4 rannych. Partyzanci byli tropieni dalej, ale po stoczeniu walki we wsi Marianki udało im się oderwać od wroga.

Cały rok 1946 upłynął „Jastrzębiowi” na likwidowaniu posterunków MO (Urszulin, Łęczna, Opole), członków PPR i UB (np. sekretarza powiatowego włodawskiej PPR Józefa Kiełba), akcjach na pociągi (np. stoczenie walki 12 maja w Gródku z podróżującym koleją oddziałem NKWD) oraz potyczkach z MO, KBW i UB.

Oddział Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" nad zwłokami Stefana Kucharuka "Rysia" - 1946 r. / Źródło: www.podziemiezbrojne.blox.pl

Oddział Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” nad zwłokami Stefana Kucharuka „Rysia” – 1946 r. / Źródło: www.podziemiezbrojne.blox.pl

Warto wspomnieć jeszcze o dwóch zdarzeniach, w których aktywny udział brał „Jastrząb”. Szerokim echem obiła się akcja z 17 lipca 1946 r. Tego dnia w okolicach Marysina, w ręce współpracujących ze sobą oddziałów WiN „Jastrzębia” i NSZ Stefana Brzuszka ps. „Boruty” wpadła siostra Bolesława Bieruta – Zofia Malewska, jej mąż, syn i synowa. Mimo tak cennej zdobyczy przełożeni porucznika Taraszkiewicza rozkazali wypuścić więźniów, ponieważ w teren wysłano znaczne liczby jednostek KBW. Drugie wydarzenie to rozbicie przez połączone oddziały WiN „Jastrzębia” oraz Józefa Struga ps. „Ordon” PUBP-u we Włodawie, które miało miejsce 22 października 1946 r. Wcześniej tego dnia partyzanci rozbroili posterunki MO w Cycowie, Milejowie i Łęcznej, a po wkroczeniu do Włodawy zajęli jeszcze Komendę Powiatową MO. W wyniku udanej akcji uwolniono ok. 100 więźniów.

W noc sylwestrową wspólnie z innymi oddziałami WiN, „Jastrząb” dokonał ataku na Radzyń Podlaski, gdzie celem był m.in. tamtejszy PUBP, a w Nowy Rok stoczył walkę z grupą pościgową KBW-UB. Niestety dwa dni później „Jastrząb” zginął podczas akcji na garnizon KBW w Siemieniu. Otrzymał śmiertelny postrzał i został potajemnie pochowany na miejscowym cmentarzu. Okoliczności jego śmierci nie zostały do końca wyjaśnione. Według jednej wersji został postrzelony przez wartownika, natomiast druga mówi o tym, że w szeregach oddziału działał agent UB o pseudonimie „Bolek”, który miał być sprawcą jego śmierci. Ponowny pogrzeb „Jastrzębia” odbył się 30 czerwca 1991 r. Wśród żegnających porucznika Leona Taraszkiewicza byli jego dawni żołnierze.

Komentarze

Absolwent historii UMCS. Jego zainteresowania to historia XX-lecia międzywojennego, front wschodni podczas II Wojny Światowej, historia wojsk powietrznodesantowych oraz dzieje Waffen SS.

Najpopularniejsze posty