Leopardy do Żagania

Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak będący z wizytą w województwie lubuskim potwierdził oficjalnie, że drugą brygadą wyposażoną w czołgi typu Leopard 2 będzie 34. Brygada Kawalerii Pancernej z Żagania. Wydaje się, że jest to dobra decyzja, aczkolwiek posiada pewne wady.

Potwierdzenie informacji o Leopardach w Żaganiu oznacza, że 11. Dywizja Kawalerii Pancernej uzyska kolejne wzmocnienie nie tylko pod względem nowej partii czołgów oraz pojazdów wsparcia zakupionych w Niemczech i w Polsce (np. zestawy mostowe MS-20 Daglezja), ale także zostanie w ciągu kilku lat wzmocniona osobowo. Mocno dziś skadrowana 34. BKPanc. liczy tylko ok. 700 żołnierzy, choć powinna posiadać ich blisko 3 tys. Oznacza to, że wraz z nowymi Leopardami i sprzętem towarzyszącym dojdzie do odtworzenia siły bojowej tego związku taktycznego, a dzięki czemu cała dywizja w perspektywie kolejnych lat uzyska trzy w pełni rozwinięte brygady – dwie pancerne (10. i 34. Brygada) oraz jedną zmechanizowaną (17. Brygada). Marzenia o „polskim młocie pancernych” powoli zaczynają się spełniać. W przyszłości dywizja być może przejmie część elementów 12. Dywizji, której los jest niepewny. 3 ośrodki dowodzenia szczebla dywizyjnego (a prawie że korpuśnego) są nam niepotrzebne przy coraz głośniejszym założeniu iż wojska lądowe mogą pozostać tylko z 9-10 brygadami liniowymi.

Źródlo: 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana

Źródło: 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana

Leopardy w Żaganiu to z kilku powodów dobra decyzja. Przede wszystkim bliskość 10. BKPanc. i Ośrodek Szkolenia Leopard pozwoli przyśpieszyć proces odbudowy jej gotowości bojowej i przeszkolenia się na nowy typ uzbrojenia. Także bliskość rozbudowywanej infrastruktury w 10. Brygadzie i Poznaniu służącej dla wsparcia technicznego Leopardów zmniejszy koszty funkcjonowania takiej jednostki i pozwoli częściowo 34. Brygadzie korzystać z bazy 10. Brygady.

Nie bez znaczenia jest także bliskość kompleksu poligonowego, a przede wszystkim fakt iż nasza główna masa kontrofensywa znajdować się będzie daleko poza głównym obszarem oddziaływania wrogich ataków lotniczych, rakietowych i artyleryjskich. Dzięki temu wróg – który z naturalnych powodów znajduje się na wschodzie – nie zdoła zaskoczyć „śmietanki” naszych wojsk lądowych z „opuszczonymi spodniami”, a przy dzisiejszym rozwoju środków i infrastruktury transportowej przerzucenie takich jednostek w obliczy kryzysu nie będzie procesem długim.

Źródło: 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana

Źródło: 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana

Jest także inny ważny powód dla którego Leopardy w Żaganiu są ważne – wojska lądowe będą „odbudowywać” jednostkę od podstaw, podczas gdy Leopardy w Braniewie lub Wesołej albo w 2. Brygadzie Zmechanizowanej oznaczałby jej realne rozbicie pod względem przede wszystkim szkoleniowym i etatowym na kilka lat, co jeszcze bardziej zmniejszyłoby liczbę „gotowych” do działań związków taktycznych.

Są również dwa inne aspekty, które zdaje się, iż potwierdzają słuszność takiej lokalizacji Leopardów. Po pierwsze są to względy gospodarcze, które pozwolą pobudzić ten stosunkowo biedny region do rozwoju. Po drugie bliskość koszar 10. i 34. Brygady pozwoli na swobodne i tanie przesuwanie czołgów i elementów wsparcia między tymi jednostkami oraz ułatwi wspólne ćwiczenia, a przede wszystkim jeszcze bardziej ujednolici wyposażenie dywizji. Być może nowe Leopardy tak naprawdę trafią do 10. Brygady, podczas gdy obecne A4 powędrują do Żagania aby tam rocznie ok. 30 z nich wysyłanych było do modernizacji. Dzięki temu udałoby się zachować, a nawet wzmocnić potencjał 10. Brygady i przy okazji odbudować 34. Brygadę, której nie tak dawno temu groziła „w plotkach” likwidacja.

Źródło: 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana

Źródło: 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana

Z drugiej strony są i pewne wady. Przede wszystkim problemem będzie rozbudowa etatowa jednostkę. Żagań i jego okolice nie wydają się być atrakcyjnym miejscem „osiedlenia” się rodzin żołnierzy mających służyć w 34. Brygadzie. O ile nie powinno być problemów z znalezieniem szeregowych i częściowo podoficerów z regionu, w który charakteryzuje się dużym bezrobociem, o tyle problemem będą etaty oficerskie. Drugi problem to sama infrastruktura koszarowa – nie ma, co do tego żadnych wątpliwości, ale wraz z pojawieniem się Leopardów MON będzie musiał wydać kilkadziesiąt milionów złotych na jej remonty i rozbudowę.

Co w tym czasie będzie się działo z czołgami PT-91, które są w 34. Brygadzie? Pojazdy te na 90% trafią do obecnie także wzmacnianej etatowo 9. Brygady Pancernej z Braniewa. Pewne jest to, że Wojsko Polskie pozostanie z 3 brygadami pancernymi. Czy będzie jeszcze jedna brygada pancerna (1. Warszawska Brygada Pancerna) – przyszłość odpowie nam na to pytanie. Wg autora brygada ta przetrwa i zostanie w przyszłości wzmocniona sprzętem pancernym kosztem mniejszej liczebności piechoty gdyż utrzymanie brygady pancernej wydaje się być tańsze niż brygady zmechanizowanej ze względu na mniejszą liczbę etatów.

Warto tutaj zadać pytanie – a może dobrze byłoby pomyśleć o dodatkowych 50-55 Leopardach 2A4 z Hiszpanii (z ich automatyczną modernizacją i remontem), zmniejszyć liczbę czołgów Leopard w batalionie do 44, a dzięki czemu udałoby się stworzyć trzeci związek taktyczny na czołgach Leopard – np. 1. Brygada Pancerna a w jej ramach 2 bataliony Leopardów.

Komentarze

Politolog, historyk wojskowości specjalizujący się w historii armii francuskiej w XX w. oraz współczesnych konfliktach zbrojnych.

Najpopularniejsze posty