Czy w listopadzie czeka nas wznowienie ciężkich walk w Donbasie?

W ciągu ostatnich kilku dni doszło na Ukrainie do kilku ważnych wydarzeń, które wskazywać mogą na to, iż istnieje bardzo duże ryzyko wznowienia regularnych działań wojennych w Donbasie. Według coraz większej liczby obserwatorów ryzyko rozpoczęcia nowej ukraińskiej ofensywy jest z każdym dniem coraz większe, a jej rozmach mógłby przyćmić wydarzenia z minionego lata.


Od momentu zawieszenia broni sytuacja na froncie w Donbasie nie uległa dużym zmianom. Separatyści kontrolują mniej więcej ten sam obszar jaki posiadali w momencie zawieszenia broni:

Front północny – tereny na południe od połączenia się rzeki Donieck z granicą rosyjsko-ukraińską, aż po okolice miejscowości Kryms’ke.

Front zachodni – tereny na wschód od linii Pervomais’ka – Gorłówka – Donieck – Marjinka. Wyjątkiem jest miasto Debalcewo i jego okolice nadal z wielkim trudem kontrolowane przez siły ukraińskie.

Front południowy – tereny na wschód od linii Olenivka – Dokuczajewsk – Styla i okolice – centralny i wschodni obszar rejonu telmanowskiego i większość nowoazowskiego.

Strona ukraińska od chwili zawieszenia walk we wrześniu systematycznie starała się uzupełnić straty, jakie poniosły siły zbrojne i wewnętrzne podczas walk od czerwca do połowy września tego roku. Były one bardzo duże i obejmowały kilka tysięcy zabitych, rannych i zaginionych oraz setki pojazdów bojowych, wsparcia, transportowych oraz systemów artyleryjskich. Straty systematycznie ponoszone były także i po zawieszeniu walk, aczkolwiek nie był one już tak duże jak w lipcu i sierpniu – zazwyczaj od kilku do kilkunastu zabitych w ciągu tygodnia oraz od kilku do kilkunastu jednostek różnego typu sprzętu.

Z tego też powodu do służby przywracano bardzo dużą liczbę sprzętu, który był zepsuty lub zmagazynowany.  Do wojska wcielono także szereg nowych rezerwistów. Wydaje się, iż zdołano nie tylko uzupełnić dużą część strat ludzkich i sprzętowych w rozbitych oraz osłabionych jednostkach z kampanii letniej, ale także znacznie zwiększyć swój potencjał w regionie Donbasu.

Kijów w celu wzmocnienia swoich sił w Donbasie oraz zabezpieczenia obszaru Starobielskiego oraz okolic Charkowa zmobilizował większość swoich rezerw, powołał szereg nowych jednostek w tym także nowe 2 lub 3 brygady (prawdopodobnie jedna z nich jeszcze się mobilizuje) oraz skierował większość z tych sił na wschód.

W razie wznowienia walk i kolejnej tak dużej klęski jak w lecie tego roku, Ukraińscy nie będą mieli już czym tak szybko uzupełnić strat materialnych. Prawdopodobnie sprzęt który nie został jeszcze zmobilizowany w większości nie nadaje się już do remontu, musi być poddany gruntownym i długim remontom lub po prostu wyczerpano zapasy w niektórych przypadkach. W razie wznowienia walk i klęski będą zmuszeni do dużych zakupów używanego sprzętu w państwach byłego Układu Warszawskiego.

Od wielu dni w internecie ukazują się coraz to nowe zdjęcia i filmiki z kolejnymi transportami jadącymi na wschód Ukrainy – tak kolejowymi jak i kolumnami drogowymi. Według różnych analiz w regionie Donbasu może być już od 50 do nawet ponad 80 tys. żołnierzy, ochotników i funkcjonariuszy (wliczając w to „Garnizon Mariupol”), od 1100 do 1400 sztuk sprzętu pancernego różnego typu (czołgi, BWP, KTO, opancerzone wozy wsparcia itp.), od 300 do ponad 500 systemów artyleryjskich (działa samobieżne, zestawy rakietowe, działa holowane, ciężkie moździerze), kilka tysięcy kołowych pojazdów wsparcia (pojazdy ciężarowe w tym mobilizowane z cywilnych zasobów, samochody terenowe itp.) i szereg innego sprzętu. Rozbudowywane są także systemy fortyfikacyjne, bazy logistyczne oraz inna infrastruktura (jak improwizowane przeprawy przez rzeki, drogi itp.).

Tak duża koncentracja sił świadczyć może o tym, że Kijów może spróbować przez dużymi mrozami oraz opadami śniegu jakie występują od drugiej połowy listopada spróbować przeprowadzić generalną ofensywę. Prawdopodobnie tym razem Kijów będzie działał głównie na froncie zachodnim, gdzie ulokowano największe siły.

Ciężko jednak określić to jak mogłaby wyglądać taka „inwazja”, ale niewątpliwe Kijów starałby się:
– Bardzo silnym i gwałtownym uderzeniem błyskawicznie otoczyć Gorłowkę, zablokować ją oraz zmusić do kapitulacji silnym i ciągłym ostrzałem artyleryjskim połączonym ze szturmem. Jej zdobycie jest konieczne dla możliwości otoczenia Doniecka oraz poprawy sytuacji w regionie Debalcewa i dalszego bezpiecznego prowadzenia ofensywy.
– Otoczyć silnym manewrem pancerno-zmechanizowanym Donieck, prowadząc klasyczną operację oskrzydlającą z dwóch kierunków – północnego (z regionu Awdijiwki w stronę miasta Charcyźk) i południowo-zachodniego (z okolic Dokuczajewska w stronę Iłowiańska, a następnie przecięcia drogi łączącej Donieck z Torezem). Wszystko w połączeniu z obezwładniającym przeciwnika ostrzałem artyleryjskim.
– W celu osłony południowego skrzydła mającego otoczyć Donieck opanować Style i Starobeszewo oraz ich okolice. Bez tego istniałaby groźba stworzenia przez separatystów/kontratak rosyjski nowego kotła z otoczoną w nim „szpicą” ukraińską.
– Odblokować lotnisko w Donbasie.
– Opanować region Pervomais’ka, aby móc uderzyć na Ałczewśk, co otworzyłoby bezpieczną drogę w stronę Ługańska od zachodu i w dalszej perspektywie mogło być połączone z atakiem ukraińskiego dużego zgrupowania znajdującego się w regionie miasta Szczastia.

Wykonanie tych zadań zmniejszyłoby obszar kontrolowany przez separatystów o przynajmniej 40 do 50%, odcięło Donieck od pomocy ze strony Rosji, mogło doprowadzić do szybkiej kapitulacji Gorłówki oraz być może zmusiło separatystów/Rosjan od regionu położonego na wschód od Mariupola. Z drugiej jednak strony nie wiadomo jak zachowa się w takiej sytuacji Rosja. Jej silny kontratak mógłby doprowadzić do ponownego załamania się frontu ukraińskiego, gdyż Kijów nie ma sił i środków aby powstrzymać armie rosyjską. Ma za to wystarczajace siły aby dosłownie „rozjechać” i „wbić w ziemię” separatystów jeśli ci nie dostaną wsparcia z Rosji. Armia ukraińska ma tam więcej ludzi i sprzętu niż w lipcu i sierpniu tego roku oraz cenne doświadczenie z walk.

Nie próżnują też separatyści. Oprócz tego, iż próbują np. zlikwidować wojska ukraińskie na lotnisku pod Donieckiem, to także systematycznie starają się naprawiać i wcielać do służby sprzęt porzucony przez Ukraińców. Rozbudowywane są także umocnienia. Powstają kolejne nowe „improwizowane środki walki”. Od kilku dni pojawiły się także dowody, iż znów z terenów Rosji do Donbasu wjeżdżają posiłki – czołgi, inne pojazdy pancerne, ciężarówki z zaopatrzeniem,a także zwykła pomoc humanitarna (tak twierdzi jednak Rosja – może być różnie). Pojawiają się także od kilku dni zdjęcia i filmiki z kolumnami rosyjskiej armii jadącej w region Rostowa nad Donem i przegrupowaniu sił na Krymie.

Pikanterii tej sytuacji dodaje fakt, że Kijów wycofał się z uzgodnionej w Mińsku tzw. „linii przerwania walk”, nie wycofa z regionu ciężkiego uzbrojenia oraz nie zgodził się na stworzenie strefy „zdemilitaryzowanej”. Zakończył się także okres wyborczy, a wielu polityków znów głośno „biję w bębenek” i domaga się walki. Kijów nie uzna także wyborów zorganizowanych przez separatystów, które poparła Moskwa.

Należy również pamiętać o tym, że od kilku dni gwałtownie rośnie liczba różnego typu incydentów zbrojnych i małych potyczek między siłami rządowymi (które wyraźnie prowadzą działania rozpoznawcze i badają obronę wroga), a separatystami.

Atak strony ukraińskiej może być kwestią dni, jeśli Kijów podjął decyzje o jeszcze jednej próbie odbicia Doniecka póki cieszy się dużym poparciem społecznym i istnieją odpowiednie warunki atmosferyczne. Najbliższe 2 tygodnie będą jednymi z bardziej kluczowych w historii tego konfliktu i mogą przynieść nieprzewidywalne w tym regionie konsekwencje łącznie z jeszcze większą kampanią zbrojną niż ta, która miała miejsce tego lata.

Według autora należy spodziewać się „złych” wiadomości ze wschodu Ukrainy. Wojna się jeszcze nie skończyła, może wejść w nową fazę, a nawet zakończyć się jak gruzińska interwencja w Osetii Południowej – wydaje się jednak, iż Moskwa aż tak ostro nie będzie grać, gdyż jej sytuacja gospodarcza i tak już jest ciężka oraz ulega dalszemu pogorszeniu.

Komentarze

Politolog, historyk wojskowości specjalizujący się w historii armii francuskiej w XX w. oraz współczesnych konfliktach zbrojnych.

Najpopularniejsze posty