Louis Nicolas Davout – Żelazny Marszałek Napoleona i jego kampanie

Bez wątpienia jeden z największych wodzów epoki. Dzięki wiktorii pod Auerstaedt jeden z głównych, a być może najważniejszy architekt zwycięstwa Francji nad Prusami w 1806 roku. Uczestnik prawie wszystkich kluczowych kampanii napoleońskich. Wierny Cesarzowi do końca. Niepokonany przez całą karierę. Charyzmatyczna i barwna postać.

Sklep Urodzeni Patrioci

Młodość i początek kariery oficerskiej

Louis Nicolas Davout urodził się 10 maja 1770 roku. Pochodził z Burgundii ze szlacheckiej rodziny z bogatymi tradycjami wojskowymi, kształcił się w elitarnej Ecole Militaire w Paryżu. Wyróżniał się tym wśród przyszłych Marszałków Cesarstwa, którzy często pochodzili z niższych warstw społecznych, a swe doświadczenia zdobywali w praktyce na polu walki.

Młody oficer zaczął służbę jeszcze w Armii Królewskiej, ale jego kariera, tak jak w wielu innych przypadkach w tym okresie, nabrała rozpędu dopiero po rewolucji. Davout zmienił wówczas nazwisko, wcześniej było ono zapisywane jako D’Avout, co oczywiście kojarzyło się z arystokracją. Gest ten był symbolem poparcia dla nowego ustroju, ale nie uchronił go do końca przed negatywnym postrzeganiem. Od początku Wojen Rewolucyjnych Davout dał się poznać z dobrej strony. Walczył w Niderlandach i Nadrenii (został tam wzięty do niewoli, a wkrótce zwolniony w ramach wymiany jeńców), gdzie dorobił się stopnia generała brygady, awans został jednak cofnięty ze względu na jego szlacheckie pochodzenie.

Wkrótce jednak Davout wrócił do łask, tym razem już u boku Napoleona Bonaparte, z którym odbył kampanię w Egipcie. Przyszły Cesarz przekonał do siebie Burgundczyka, poznał się także na jego talentach; po powrocie do Francji awansował go do stopnia generała dywizji.

Kolejny krok, który zaowocował w przyszłej karierze, podjął Davout w sferze osobistej. Po tym jak jego pierwsze małżeństwo zakończyło się rozwodem, generał wziął w 1801 roku za żonę Aimee Leclerc, której brat był mężem siostry Napoleona, Pauliny. Wejście do rodziny Bonapartych na pewno nie zaszkodziło mu, co pokazały kolejne lata.

Marszałek w Wielkiej Armii

W 1804 roku Napoleon postanowił przywrócić w Armii stopień Marszałka Francji, zniesiony po rewolucji, jako kojarzący się z panowaniem Burbonów. Do awansu wytypowanych zostało osiemnastu zasłużonych generałów, wśród nich Louis-Nicolas Davout. Marszałkowie stanowili elitę i ich rola w państwie rozszerzyła się daleko poza sprawy czysto militarne. Wkrótce, dzięki zwycięstwom i podbojom, posypały się na nich tytuły markizów, hrabiów, diuków i książąt.

Louis-Nicolas Davout jako Marszałek Francji/ Źródło: Wikimedia

Louis-Nicolas Davout jako Marszałek Francji/ Źródło: Wikimedia

Jako Marszałek, Davout otrzymał dowództwo nad III Korpusem napoleońskiej „Wielkiej Armii”. W 1805 roku brał z nim udział w marszu przez Bawarię i Austrię. Po zdobyciu Wiednia, Korpus Davouta stacjonował na wschód od miasta, gotowy na odparcie ewentualnej kontrakcji Austriaków z rejonu Węgier. Kiedy Napoleon nakazał koncentrację sił koło Brna, Davout ruszył na Morawy i po sprawnym, choć wyczerpującym marszu, stawił się na czas pod Austerlitz, by wesprzeć obronę francuskiego południowego skrzydła koło miejscowości Telnice i Sokolnice. W rejonie tym udało się za pomocą około 7 tysięcy ludzi zaangażować w ciężkie walki wojska nieprzyjacielskie szacowane na 13 tysięcy żołnierzy. Dzięki temu flankę udało się utrzymać, pozwalając Korpusowi Soulta wykonać decydujące uderzenie na Wzgórza Prackie nieco dalej na północ. Wkład Davouta w zwycięstwo był więc istotny, choć ograniczona rola Marszałka postawiła go nieco w cieniu kolegów.

Rok 1806 – Auerstaedt i szczyt sławy

Zupełnie inaczej przebiegła dla III Korpusu kampania przeciwko Prusom w roku 1806. 14 października tego roku był dla Davouta szczytowym momentem jego kariery i jednym z najwspanialszych zwycięstw w historii wojen, choć początkowo nieplanowanym. Bonaparte tym razem dał się wprowadzić w błąd i oczekiwał starcia z całością wojsk pruskich w okolicach Jeny. Davout posuwał się na północ od sił głównych, a jego zadaniem było uderzenie na flankę lub tyły nieprzyjaciela, gdy będzie taka sposobność. Okazało się jednak, że pod Jeną Napoleon stoczył bitwę z ustępującymi mu liczebnie siłami wroga. Natomiast około 15-20 kilometrów na północ, pod Auerstaedt, Davout był zmuszony walczyć o przetrwanie w obliczu natarcia głównej armii prusko-saksońskiej.

Sytuacja wydawała się być krytyczna, jako że III Korpus posiadał około 29 tysięcy żołnierzy i 46 armat, a naprzeciw niemu książę Brunszwicki mógł wystawić 63 tysiące ludzi (około 50 tysięcy z nich wzięło udział w bitwie) oraz 163 armaty. To co nastąpiło, można jednak określić mianem perfekcji taktycznej i elastyczności na najwyższym poziomie. Piechota francuska z trzech dywizji III Korpusu sformowała czworoboki i odparła wściekłe i powtarzane bezsilnie szarże kawalerii pruskiej. Również pruskie pułki piesze nie osiągnęły sukcesu. Francuzi z biegłością formowali linie z kolumn marszowych i czworoboków, po czym prowadzili skuteczny ogień karabinowy. Prusacy z trudem zdobyli miejscowość Hassenhausen, o którą toczono ciężkie boje, aczkolwiek zapłacili za to wielkimi stratami. Marszałek Davout osobiście pilnował natomiast, by nie doszło do załamania jego własnych wojsk i swymi działaniami wprowadzał spokój, gdziekolwiek oddziały wycofywały się lub chwiały w obliczu nieprzyjaciela. W tym samym czasie książę Brunszwicki został śmiertelnie ranny. O ile do tej pory Prusacy nie mogli sprawnie zsynchronizować ataków w czasie, to od tego momentu dowodzenie w wojskach króla Fryderyka Wilhelma III załamało się całkowicie. Około godziny dwunastej, to jest mniej więcej pięć godzin od początkowych starć, Davout przeszedł do ataku, tym razem formując kolumny szturmowe. Mimo ciężkich strat zadawanych przez ogień artylerii i powtarzające się szarże kawalerii, Francuzi parli naprzód, opanowując miejscowości Reheausen, Poppel oraz wzgórza Eckartsberg, górujące nad Auerstaedt. O wpół do piątej było już po wszystkim. Doskonale spisali się dowódcy dywizji w III Korpusie, generałowie Friant, Morand i Gudin. Marszałek Bernadotte, usytuowany ze swoim korpusem między Jeną a Auerstaedt, przez cały dzień nie ruszył swych wojsk. Był skłócony z Davoutem; nigdy nie będziemy mieć jednak całkowitej pewności, iż celowo nie przyszedł mu na pomoc.

Davout pod Auerstaedt/ Źródło: Wikimedia

Davout pod Auerstaedt/ Źródło: Wikimedia

Davout stracił 7 tysięcy ludzi, biorąc 3 tysiące jeńców i uszczuplając siły pruskie o 10 tysięcy zabitych oraz doprowadzając nieprzyjacielską armię do stanu całkowitej rozsypki. Zwycięstwo Napoleona pod Jeną, odniesione tego samego dnia, wydawało się być tylko dodatkiem do wiktorii pod Auerstaedt. Był to pierwszy raz, kiedy Bonaparte mógł czuć zazdrość oraz bać się utraty popularności na rzecz któregoś ze swych własnych dowódców. Trudno powiedzieć, w jak wielkim stopniu ta zazdrość wpłynęła w późniejszych latach na pewne pozostawianie Davouta na uboczu najważniejszych wydarzeń. Istnieją teorie, iż miało to spore znaczenie; z drugiej strony, trzeba stwierdzić iż Napoleon zawsze wypowiadał się pochlebnie o swoim Marszałku, a ten był jednym z jego najwierniejszych ludzi.

Davout jako człowiek i dowódca

Czym, oprócz wspomnianej wyżej wierności, charakteryzował się Louis-Nicolas Davout? Był człowiekiem zamkniętym w sobie, dumnym, oschłym i opanowanym. Taka postawa nie przysparzała mu popularności, miał niewielu bliskich przyjaciół. Nie najlepsze stosunki łączyły go z wieloma innymi marszałkami; w tym gronie nie było to rzadkością, aczkolwiek, nie często miało to tak poważne konsekwencje jak sprawa z Bernadottem pod Auerstaedt, która mogła mieć dla Armii fatalne konsekwencje. Wśród „wrogów” Davouta znajdowali się także Joachim Murat oraz Louis-Alexandre Berthier.

Nie można natomiast zarzucić Davoutowi typowej dla innych Marszałków Cesarstwa lekkomyślności, czy braku umiejętności skutecznego dowodzenia dużymi samodzielnymi zgrupowaniami. Pod Auerstaedt pokazał, iż w przeciwieństwie do wielu kolegów potrafi poradzić sobie bez cesarskiego zwierzchnictwa. Sukcesy militarne spowodowały, iż wśród żołnierzy Davout był szanowany jako świetny dowódca. Z drugiej strony bano się go, nie można także powiedzieć by był popularny wśród podległych mu oficerów. III Korpus słusznie uznano za być może najlepszy w Armii Napoleona, ale osiągnięto to dzięki żelaznej dyscyplinie oraz dotkliwym karom (stąd przydomek „Żelazny Marszałek”). Davout nie tolerował grabieży i szabrownictwa, a winnych takich występków stawiał przed plutonem egzekucyjnym. Z drugiej strony, potrafił być okrutny również wobec ludności cywilnej, gdy była taka potrzeba. Przydomek „Robespierre’a Hamburga” przylgnął do niego po okresie, w którym pełnił funkcję komendanta miasta. Sam dostosowywał się do swych twardych zasad; uważano go za nieprzekupnego.

Lata 1807-1809 – Pruska Iława, Księstwo Warszawskie i Armia Renu

W kampanii roku 1807 znów pokazał się Davout z jak najlepszej strony, prowadząc III Korpus w bitwie pod Pruską Iławą. Sytuacja była dla niego początkowo podobna do tej spod Austerlitz; ścigał się z czasem, maszerując w celu dołączenia do sił głównych, aby dotrzeć na pole walki na czas, rankiem 8 lutego 1807 roku. Tak jak pod Austerlitz, zajął pozycje na prawej flance wojsk cesarskich, odpierając ataki Rosjan (czworoboki doświadczonych piechurów znów sprawiły się dobrze przeciwko kawalerii). Sytuacja zmieniła się w dalszej części bitwy. Mimo praktycznej straty VII Korpusu, Napoleon utrzymał inicjatywę, a główne natarcie spadło na barki Davouta. III Korpus rozpoczął natarcie na północ, skutecznie spychając rosyjskie lewe skrzydło, zagrażając flance nieprzyjacielskiego centrum i prawie przecinając wrogowi drogę ewentualnego odwrotu. Bliskie już zwycięstwo nie zostało osiągnięte, jako że pruskie oddziały Lestoq’a przyszły w sukurs sojusznikom. Teraz zmęczone oddziały III Korpusu ustępowały, ostatecznie jednak Davout utrzymał nowe linie obronne. Marszałek, tak jak pod Auerstaedt osobiście czuwał nad tym, by morale wojsk nie podupadło. Rzekomo zagrzewał ludzi do walki słowami: „Odważni zginą tutaj, tchórze zdechną na Sybirze!”

W decydującej dla losów wojny bitwie pod Frydlandem (14 czerwca 1807 roku) Louis-Nicolas Davout nie brał już udziału, natomiast miesiąc później został mianowany Generałem-Gubernatorem Wielkiego Księstwa Warszawskiego. W tej administracyjnej roli sprawdził się dobrze, aczkolwiek jego surowość wobec podległej mu ludności cywilnej ukazała się w całej okazałości. W roku 1808 Davout przeniesiony został do Niemiec, na stanowisko dowódcy Armii Renu. Wtedy też w uznaniu wcześniejszych zasług, związanych zwłaszcza ze zwycięstwem nad Prusakami, otrzymał tytuł Diuka Auerstaedt.

Rok 1809 – Eckmuhl i Wagram

Kiedy w roku 1809 wybuchła wojna z Austrią, Davout otrzymał dowództwo nad swoim starym III Korpusem oraz rozkaz dołączenia do Wielkiej Armii, koncentrującej się w Bawarii. 19 kwietnia 1809 roku Korpus po raz pierwszy w tej kampanii znalazł się w niebezpieczeństwie; maszerując na spotkanie sił głównych z Ratyzbony na południowy zachód, wzdłuż Dunaju, musiał odpierać ataki próbujących przechwycić go wojsk austriackich. Seria starć, zwana bitwami pod Thann i Teugen, zakończyła się zwycięstwem Francuzów, a Louis-Nicolas Davout znów wsławił się odwagą osobistą oraz umiejętnościami dowódczymi.

Dzień później Marszałek Lannes odniósł zwycięstwo pod Abensbergiem. Bonaparte uznał, iż nieprzyjaciel uchodzi na południowy wschód, chcąc umknąć na drugi brzeg Izery w rejonie Landshutu, ruszył więc za nim z większością sił, wiedząc, że Marszałek Massena, będąc ze swym Korpusem po drugiej stronie rzeki, może przy odrobinie szczęścia zamknąć wroga w okrążeniu. Choć plan ten nie do końca się udał, 21 kwietnia Napoleon odniósł zwycięstwo pod Landshutem; jak się jednak okazało, Cesarz nie napotkał głównych sił austriackich.

Los chciał, by Davout, który dzień po połączeniu z resztą Armii otrzymał rozkaz pomocniczego natarcia w kierunku Eckmuhl (Eggmuhl), znów stanął samotnie naprzeciw głównych sił nieprzyjaciela; stało się tak, ponieważ Arcyksiążę Karol podjął jeszcze jedną próbę przejęcia inicjatywy i maszerował z rejonu Ratyzbony na zachód. Gdy doszło do pierwszych starć, Karol nie był pewny, jak duże wojska stoją przed nim, działał więc ostrożnie. Davout, po raz kolejny wykazując się doskonałym wyczuciem, wykorzystał to; przez pierwszą część bitwy znajdował się w ofensywie, skutecznie spychając przeważające liczebnie siły austriackie. Wróg przeszedł w końcu do kontrnatarcia, ale gdy zapadła noc, III Korpus utrzymywał swoje pozycje. W południe następnego dnia zaalarmowany Napoleon był już pod Eckmuhl; drugi dzień bitwy zakończył się klęską Austriaków, a Karol musiał ratować wojska, przeprawiając się przez Dunaj w Ratyzbonie. III Korpus ruszył za nieprzyjacielem, odnosząc sukcesy w walkach z jego strażami tylnymi; Davout przemaszerował przez Pasawę i Linz. Wkrótce Francuzi zdobyli Wiedeń; czekała ich tylko decydująca rozprawa z Arcyksięciem Karolem, stojącym po drugiej stronie Dunaju.

Pierwsza próba miała miejsce w dniach 21-22 maja 1809 pod Aspern-Essling. Francuzi przekroczyli Dunaj, po czym zmuszeni byli walczyć plecami do rzeki, której żwawy nurt znosił mosty, uniemożliwiając przerzut amunicji i świeżych sił. Armia poniosła ogromne straty, ale Korpus Davouta został oszczędzony – w wynikłej sytuacji nie zdołał bowiem przeprawić się przez rzekę i wejść do akcji, choć jego udział w walce był planowany.

Kolejne półtora miesiąca Francuzi spędzili na gromadzeniu posiłków i zapasów oraz zapewnieniu sobie skuteczniejszych możliwości przeprawy, niż miało to miejsce w maju. 4 maja Armia Napoleona zaczęła przekraczać Dunaj, a rankiem 5 maja była już rozmieszczona na nieprzyjacielskim brzegu. Rozpoczęło się starcie, nazwane później od miejscowości i wzgórz górujących nad polem walki, bitwą pod Wagram.

Pod Wagram III Korpus, tak jak pod Austerlitz i Pruską Iławą, stanowił prawe skrzydło Armii. 5 maja oddziały Davouta skutecznie wypierały nieprzyjaciela z kolejnych pozycji, ich działania stanowiły jednak głównie wsparcie dla francuskiego centrum, którego atak załamał się w chaosie, spotęgowanym zapadającymi ciemnościami. 6 maja ciąg wydarzeń spowodował, iż Napoleon postanowił przenieść ciężar bitwy na prawą flankę, powodzenie natarcia której spoczęło na barkach Davouta. III Korpus opanował wzgórza na lewym skrzydle austriackim, po czym skręcił na północny zachód, zwijając flanki nieprzyjaciela. W tym samym czasie Generał Macdonald przeprowadził natarcie w centrum, które zadecydowało o ostatecznym zwycięstwie.

Marszałek Davout, litografia z lat 30-tych XIX wieku/ Źródło: Wikimedia

Marszałek Davout, litografia z lat 30-tych XIX wieku/ Źródło: Wikimedia

Odniesione sukcesy przyniosły Davoutowi kolejne wyróżnienie; w sierpniu, w podzięce za zasługi odniesione w początkowej fazie kampanii, Marszałek otrzymał tytuł Księcia Eckmuhl.

Od roku 1809 do Borodino

Lata 1810-1811 minęły dla Davouta stosunkowo spokojnie; nie dane mu było uczestniczyć w przedłużającej się, mozolnej i niszczącej kariery kampanii na Półwyspie Iberyjskim. W tym czasie Marszałek służył na terenie Niemiec, rezydując w Hamburgu, piastując różne wysokie stanowiska, między innymi dowodząc zgrupowaniem znanym jako Armia Łaby.

Przed wyruszeniem na Rosję w roku 1812, Davout powrócił do Wielkiej Armii, otrzymując tym razem dowodzenie nad I Korpusem (znaleźli się w nim jednak trzej jego dawni dywizjonerzy, generałowie Friant, Gudin i Morand). Z nową kampanią Marszałek wiązał spore nadzieje. Liczył bowiem, iż pokonany Car Aleksander będzie musiał zgodzić się na utworzenie Królestwa Polskiego; wtedy on sam stałby się jednym z pretendentów do Korony.

Wojna rozpoczęła się w czerwcu, a już w lipcu doświadczony Davout został dowódcą prawoskrzydłowego zgrupowania Armii, złożonego z czterech korpusów (brat Napoleona, Hieronim Król Westfalii szybko stracił zaufanie Cesarza i został zdjęty z tego stanowiska). Marszałek otrzymał kluczowe zadanie niedopuszczenia do połączenia się rosyjskich armii Bagrationa i de Tolly’ego. 23 lipca w bitwie pod Sołtanówką Davout wykonał to zadanie, odparłszy ataki prawie trzykrotnie liczniejszych sił Bagrationa. 13 sierpnia, po przeprowadzeniu przez Wielką Armię koncentracji, zwycięzca spod Sołtanowki wrócił do swego I Korpusu.

Na jego czele brał udział w natarciu na Smoleńsk. I Korpus wszedł do walk drugiego dnia bitwy (17 sierpnia), prowadząc atak i odpierając rosyjskie kontrataki. W dniu 18 sierpnia razem z innymi jednostkami wkroczył do opuszczanego powoli przez nieprzyjaciół miasta. Podczas ostatnich starć stracił nogi wieloletni podwładny Davouta, generał Charles Etienne Gudin; zmarł on w wyniku odniesionych ran po czterech dniach, to jest 22 sierpnia.

We wrześniu doszło do decydującego starcia w tej kampanii, jako że Kutuzow, który zamienił de Tolly’ego na stanowisku głównodowodzącego, postanowił wydać bitwę w rejonie Borodino. Wstępem do generalnej rozprawy był atak Francuzów na redutę Szewardino, nieco wysuniętą pozycję na lewej (południowej) flance Rosjan. Atak ten, przeprowadzony 5 września 1812 roku, zakończył się całkowitym powodzeniem. Jedna z dywizji Davouta związała przeciwnika od frontu, dwie kolejne uderzyły na jego prawe skrzydło, biorąc Szewardino i decydując o zwycięstwie tego dnia.

Od tego momentu szykowano się do walnej bitwy dnia 7 września. Główny ciężar natarcia Francuskiego miał spaść na rosyjską lewą flankę; celem było zwinięcie linii wroga od tej strony i wepchnięcie go do rzeki Moskwy. Na etapie opracowywania planu doszło do różnicy zdań między Napoleonem, a Davoutem. Cesarz sugerował atak na lewą stronę rosyjskiego centrum, wsparty natarciem flankującym Korpusu Poniatowskiego na skraju nieprzyjacielskich pozycji; Książę Eckmuhl doradzał natomiast znacznie głębsze obejście wrogiej armii przy użyciu dwóch korpusów. Bonaparte ostatecznie postawił na swoim.

7 września I Korpus ruszył na tzw. Flesze Bagrationa, (jedna jego dywizja walczyła nieco na północ w miejscu zwanym redutą Semienowskaja). Pierwszy atak na „Flesze”, zakończył się niepowodzeniem, jako że Rosjanie stawiali zaciekły opór i kontratakowali, a mający wesprzeć natarcie z flanki Poniatowski sam potrzebował pomocy w obliczu przeważającego wroga. Podczas starcia koń Davouta został zabity; Marszałek, obtłuczony i zszokowany w wyniku nagłego i bolesnego upadku, musiał być odniesiony na tyły. Później I Korpus ponawiał szturmy na Flesze Bagrationa; zanim ostatecznie zdobyli je Francuzi, w ciężkich walkach przechodziły z rąk do rąk.

Napoleon zwyciężył pod Borodino, zadając Rosjanom dotkliwe straty, wrogiej armii nie udało się jednak całkowicie zniszczyć. W związku z tym oczywiste są rozważania nad wyższością planu Davouta nad planem Bonapartego. Na pewno zamysł Księcia Eckmuhl był bardziej finezyjny, jak i dawał większe szanse na rozbicie nieprzyjaciela i pełne wykorzystanie sukcesu. Z drugiej strony jednak, wydaje się on bardziej ryzykowny i dopasowany raczej do Wielkiej Armii ery Austerlitz, a nie do tej z roku 1812 – w dużej mierze niedoświadczonej, niedostatecznie wyszkolonej i złożonej z żołnierzy wielu narodowości.

Lata 1812-1814

Kolejnym, tragicznym w skutkach sprawdzianem dla Armii Napoleońskiej był odwrót spod Moskwy. Już jego początek nie był szczęśliwy dla Marszałka Davouta i jego I Korpusu, wyznaczonego początkowo na straż tylną wojsk Cesarza. 3 listopada został on odizolowany pod Wiaźmą i przetrwał dzięki pomocy udzielonej przez oddziały Neya, Poniatowskiego oraz Wicekróla Eugeniusza. 15 listopada sytuacja powtórzyła się koło miejscowości Krasnyj na zachód od Smoleńska. Dwa dni później Napoleon przebił się do odciętych oddziałów, dzięki czemu I Korpus mógł raz jeszcze ujść z matni. Później brał on jeszcze udział w walkach nad Berezyną.

Mimo, że wiosną 1813 roku wybuchła Wojna z Szóstą Koalicją i większość Europy obróciła się przeciwko Bonapartemu, Cesarz zdawał się trzymać jednego ze swych najbardziej doświadczonych Marszałków na uboczu głównych wydarzeń. W marcu Davout dowodził obroną ważnej dla Francuzów bazy zaopatrzeniowej w Dreźnie, od maja natomiast jego nowym przydziałem był znów Hamburg, gdzie objął dowództwo nad XIII Korpusem. Na tym drugorzędnym teatrze Marszałek okazał się dobrym administratorem, ukazała się także w pełni wspomniana wyżej surowość wobec żołnierzy i ludności cywilnej. Czas jego największych zwycięstw na polu bitwy dobiegł już jednak końca. W sierpniu 1813 roku XIII Korpus otrzymał rozkaz rozpoczęcia ofensywy na południowy wschód w celu dołączenia do idącego na Berlin Marszałka Oudinota. Była to jedna z najgorszych kampanii Księcia Eckmuhl. Prowadził ją bez szczególnej werwy i nie przejawiając zbytnio inicjatywy. Wkrótce, na wieść o klęsce Oudinota, rozpoczął odwrót na pozycje wyjściowe.

W Hamburgu ukazała się także wierność Louisa-Nicolasa Davouta do Napoleona. Mimo, że walki w roku 1814 przeniosły się na teren Francji, wciąż utrzymywał on odizolowany Hamburg i poddał go dopiero po abdykacji Bonapartego, z polecenia Króla Ludwika XVIII. Na wcześniejsze wezwania do kapitulacji miał rzekomo odpowiadać, iż „Cesarz nie zwykł wysyłać mu rozkazów za pośrednictwem rosyjskich oficerów”. Davout powrócił do Francji i wycofał się z życia publicznego.

Kampania Stu Dni i dalsze losy

Po powrocie z Elby Napoleon namówił niechętnego początkowo Davouta do wznowienia służby. Zwycięzca spod Auerstaedt i Elkmuhl nie dostał jednak frontowego przydziału; z nadania Cesarza stanął na czele Ministerstwa Wojny. To kolejna kontrowersyjna decyzja budząca spory wśród historyków. Doświadczenia Davouta zabrakło w kluczowych momentach na polach bitew pod Ligny, Quatre Bras i Waterloo, gdzie błędy Neya i Grouchy’ego zadecydowały o fatalnym końcu kampanii. Z drugiej strony, można domyślać się, iż Bonaparte chciał mieć kogoś zaufanego w Paryżu, administratora gotowego w szybkim tempie przygotować armię do wojny. W każdym bądź razie Louis-Nicolas Davout wiernie wytrwał na stanowisku. Jeszcze 30 czerwca, to jest dwanaście dni po bitwie pod Waterloo, pokonał oddziały Bluchera zbliżające się do stolicy. 3 lipca opuścił z wojskami Paryż i ruszył nad Loarę, a 14 lipca poddał oddziały Burbonom. 27 lipca został zdjęty ze stanowiska. Kolejne dwa lata spędził na uchodźstwie wewnętrznym w Louviers.

Grób Marszałka w Paryżu/ Źródło: Wikimedia

Grób Marszałka w Paryżu/ Źródło: Wikimedia

Po latach Davout zaczął powracać do łask, a w 1819 został przyjęty do Izby Parów. Zmarł w roku 1823 w wieku 53 lat. Przeżyła go żona Aimee (zmarła w roku 1868). Mieli dziesięcioro dzieci, z których jednakże tylko czwórka dożyła wieku dorosłego. Podczas swojej bogatej kariery Marszałek Davout nigdy nie został pokonany w walnej bitwie.

Bibliografia:

Bukhari E. „Napoleon’s Marshals”, Osprey Publishing, 1979

Chandler D. „Jena 1806”, Osprey Publishing, 1996

Duffy C. “Borodino and the War of 1812”, Cassel Military Paperbacks, 1999

Dusiewicz A. “Smoleńsk 1812”, Bellona, Warszawa, 2007

Haythornthwaite P. “Napoleon’s Commanders 1792-1809”, Osprey Publishing, 2002

Leggiere M. V. “Napoleon and Berlin. The Franco-Prussian War in North Germany, 1813”, University of Oklahoma Press, 2002

Leśniewski S. „Jena i Auerstadt 1806”, Bellona, Warszawa 2011

Leśniewski S. „Wagram1809”, Bellona, Warszawa 2003

Rogacki T. „Pruska Iława 1807”, Bellona, Warszawa, 2004

Artykuły:

Davout pod Auerstaedt, Rzeczpospolita, 20 września 2008

Napoleon I pod Borodino, Rzeczpospolita, 27 września 2008

Strony Internetowe:

http://www.napoleon-series.org

http://www.napolun.com/mirror/napoleonistyka.atspace.com/

Komentarze

Najpopularniejsze posty