Ludmiła Pawliczenko – najgroźniejsza kobieta świata

W momencie, gdy 22 czerwca 1941 r. niemieckie myśliwce i bombowce rozpoczęły atakować i bombardować Kijów, 24-letnia studentka historii Ludmiła Michajłowa Pawliczenko szła na uczelnię. Dziewczyna widząc zniszczenia jakie dokonały niemieckie naloty podjęła decyzję: będę walczyć. Jutro idę do biura werbunkowego! W ciągu roku ta drobna, ciemnooka piękność stała się jedną z najniebezpieczniejszych kobiet XX wieku, najgroźniejszym snajperem-kobietą ze wszystkich armii świata.

Urodzona 12 lipca 1916 r., Pawliczenko, zgodnie z obietnicą pojawiła się w biurze werbunkowym następnego ranka. Szczupła, zgrabna i piękna, na wysokich obcasach, w jedwabnej sukience, z paznokciami przyozdobionymi eleganckim manicure, zakomunikowała: Chcę się zaciągnąć jako snajper. W tym momencie starszy żołnierz prowadzący rekrutację ogłupiał, albowiem ta elegancka kobieta wyglądała bardziej na modelkę niż zabójcę Niemców. Jednakże Pawliczenko nie była zwykłą kobietą już wcześniej interesowała się sportem i zajęciami o charakterze wojskowym. Jej poszukiwanie przygód znajdowało upust w skokach spadochronowych i lataniu małymi samolotami. Wyróżniała się jako zdumiewający talent strzelecki, zdobyła odznakę strzelca woroszyłowksiego i brała udział w lokalnych zawodach strzeleckich, osiągając bardzo dobre wyniki. W momencie pokazania licznych dokumentów potwierdzających jej talent oficer werbunkowy powiedział: zniszczysz sobie paznokcie i przybił pieczątkę „przyjęte” na jej podaniu.

W ramach pobieżnego przeszkolenia zapoznano ją z podstawowymi zasadami taktyki i techniki snajperskiej, takimi jak techniki obserwacji, kamuflażu i ukrywania się, celowania i wybierania obiektów. Ponieważ ze względu na złą sytuację na froncie na nic więcej nie było czasu, została natychmiast przydzielona do 25. Dywizji Strzeleckiej im. Wasilija Iwanowicza Czapajewa, wchodzącej w skład Samodzielnej Armii Nadmorskiej.

Wiedziałam, że moim zadaniem jest strzelać do ludzi

Wyposażona w nowy pięciostrzałowy powtarzalny karabin Mosin-Nagant 91/30 wraz z celownikiem optycznym i 120 sztuk amunicji, już nie w stroju z żurnala, ale w luźnym męskim mundurze khaki, w maskującym kombinezonie, w snajperskim kapturze i z siatkową maską na twarz w plecaku, czekała na dworcu w Kijowie na transport na front. Jej jednostka walczyła już desperacko w Mołdawii z rumuńskimi i niemieckimi wojskami, które starały się zablokować dojście od południa do Odessy nad Morzem Czarnym, bardzo ważnego portu handlowego i bazy sowieckiej marynarki wojennej.

Pierwszego Niemca Pawliczenko zabiła 9 sierpnia, w czasie czterodniowej walki o wzgórze 54.2 koło Biełajewki, gdzie bronił się jej pułk. Wraz z obserwatorem* podczołgała się przez wątłe krzaki, poza linię obrony, i tam się ukryła, wypatrując wroga tam, gdzie mógł się pojawić z największym prawdopodobieństwem. W jej lunecie z 4-krotnym powiększeniem pojawili się trzej Niemcy, spokojnie poruszający się na granicy cienia, nieświadomości, że są obserwowani. Pawliczenko czekała na odpowiedni moment. Kiedy cel przystanął, aby się rozejrzeć, nacisnęła spust. Siła uderzenia pocisku obróciła Niemca i rzuciła go na kolana. Jeszcze zanim upadł na ziemię, przeładowała i zabiła drugiego. Trzeci żołnierz uciekł w panice, zanim zdążyła do niego strzelić. Jak później opowiadał jej obserwator: wyraz jej ślicznej twarzy nie zmienił się w najmniejszym stopniu.

Wściekłość skierowana przeciw niemieckim napastnikom na jej kraj przerodziła się w nienawiść, kiedy wojska Osi przełamały sowiecką obronę i otoczyły Odessę. Snajper musiał wykazywać się cierpliwością, wytrwałością, stalowymi nerwami i pewnym palcem na spuście. Pawliczenko nie raz dowiodła, że jest równie nieustępliwa jak atrakcyjna. Doskonała maszyna do zabijania. Dzień po dniu wraz z obserwatorem czołgała się na ziemię niczyją, żeby znaczyć swój krwawy szlak. Liczba zabitych na jej koncie rosła prawie z każdym dniem. Obrona miasta trwała 73 dni, a liczba zabitych na koncie Pawliczenki osiągnęła 187 wrogów. W czasie walk o Odessę została trzykrotnie ranna, a za swoje zasługi otrzymała awans na starszego sierżanta.

9 października została ranna odłamkiem w głowę, pomimo tego z brudnym bandażem na głowie, z twarzą pokrytą własną krwią przejęła dowodzenie nad oddziałem snajperskim. Po odparciu natarcia została skierowana do batalionu medycznego, skąd 15 października, tuż przed kapitulacją miasta, została przetransportowana do Sewastopola, gdzie ponownie trafiła na pierwszą linię walk.

Tchórze! Popatrzcie na tę kobietę. Pawliczenko ma jaja jak facet!

Sewastopol, leżący na końcu wcinającego się w Morze Czarne Półwyspu Krymskiego, był jednym z najważniejszych punktów obrony na froncie wschodnim. Bitwa o Przesmyk Perekopski, a następnie atak na miasto i ukrytą w nim sowiecką flotę, rozpoczęła się 24 września 1941 r. i toczyła przez następnych dziewięć miesięcy. Przez ten czas Pawliczenko ubrana w spodnie i workowaty kombinezon kamuflujący z wielkim kapturem i pętlami na liście, zabijała codziennie jednego lub dwóch wrogów. Była w nieustannym ruchu, przenosiła się z sektora o sektora, tam gdzie jej oko i ręka mogły przynieść najwięcej korzyści. Jej sława rosła. Stała się bliska wszystkim Rosjanom, w miarę jak wieści o jej osiągnięciach stawały się coraz głośniejsze. Partia komunistyczna podawała ją jako przykład zwykłym ludziom, cierpiącym z powodu okrutnych warunków wojennych. Nawet Niemcy mieli świadomość jej istnienia i jej bezbłędnego oka, nazywając ją „ruską dziwką z piekła rodem”.

W czasie określanym przez Niemców jako „zimowy kryzys” Pawliczenko i jej partner Leonid Kicenko nadal wywoływali chaos wśród wroga. Głodni, zmarznięci i cierpiący na skutek starych i nowych ran, walczyli w śniegu. Wiosną 1942 r. Ludmiła była już weteranem, służącym jako frontowy snajper w pobliżu obleganego Inkarmentu. Opiekowała się nowicjuszami i uczyła ich tajników sztuki snajperskiej. Pod koniec maja dowództwo armii południowej wymieniło jej nazwisko w związku zabiciem 257 Niemców. W czasie spotkania ze swoim oddziałem snajperskim zobowiązała się do podniesienia wyniku do 300 w ciągu następnych kilku dni i dotrzymała słowa.

W piekle ognia Pawliczenko została raniona pociskiem odłamkowym. Niezdolna do kontynuowania swojej prywatnej wendety, została przeniesiona do fabryki szampana nad zatoką Siewiernaja, zamienionej w skład amunicji i szpital polowy. Od tej pory nie uczestniczyła w walce. Została ewakuowana okrętem podwodnym w nocy, zanim 1 lipca Niemcy weszli do miasta. Dokonania wojenne Ludmiły Pawliczenko to 309 zabitych, w tym ponad 200 oficerów i 36 snajperów wroga. Ponieważ często działała sama, a każdy zabity musiał uzyskać niezależne potwierdzenie, rzeczywista liczba mogła wynosić ok. 500. Dla porównania, kolejny sławny rosyjski snajper, Wasilij Zajcew, zabił podczas bitwy pod Stalingradem 225 Niemców.

To niezwykłe, że ta mała, delikatna dłoń zabiła setki nazistów

Ludmił Pawliczenko ze względu na swą sławę, została pod koniec 1942 r. wysłana do Stanów Zjednoczonych Ameryki i Kanady, aby uzyskać wsparcie dla wojny. Wygłosiła przemówienia w 43 amerykańskich miastach i była pierwszym sowieckim obywatelem przyjmowanym w Białym Domu na obiedzie u prezydenta Franklina Roosvelta i Pierwszej Damy Eleonory Roosevelt, której została przyjaciółką. Stała się bohaterką niezliczonych reportaży i artykułów, otrzymując pseudonim „Lady Sniper”.

Ludmiła Pawliczenko na znaczku poczty ZSRR z 1976 r.

Po powrocie do ZSRR Ludmiła do końca wojny była instruktorem szkoły strzelców wyborowych niedaleko Moskwy. Za swoje zasługi otrzymała Order Lenina ze Złotą Gwiazdą, Medal za Odwagę, nagrody dla snajperów mających ponad 40 trafień i wreszcie tytuł Bohatera Związku Radzieckiego – najwyższe sowieckie odznaczenie. Spośród 11 635 tytułów Bohatera Związku Radzieckiego zaledwie 92 przyznano kobietom, z czego 50 otrzymało pośmiertnie.

„Najgroźniejsza kobieta świata” zakończyła karierę wojskowa w 1945 r. w stopniu majora i wróciła na Uniwersytet Kijowski, aby kontynuować studia podyplomowe. Na jej cześć wydano w Związku Sowieckim dwa znaczki pocztowe, a jej imieniem nazwano statek Ministerstwa Rybołówstwa. Przez resztę życia pracowała jako historyk dla dowództwa Marynarki Wojennej. Ludmiła Pawliczenko zmarła z przyczyn naturalnych 27 października 1974 r. w wieku 58 lat. Została pochowana na Cmentarzu Nowodziewiczym w Moskwie.

 * Warto, tutaj nadmienić, iż ZSRR było pierwszym państwem, który wprowadził dwuosobowe zespoły snajperskie, składające się ze strzelca i obserwatora.

Komentarze

Absolwent historii i politologii na Uniwersytecie Marii-Curie Skłodowskiej w Lublinie. Interesuje się historią wojskowości XX w., stosunkami międzynarodowymi, terroryzmem oraz polskimi misjami stabilizacyjnymi poza granicami kraju.

Najpopularniejsze posty