Małgorzata Okrafka-Nędza „Bóg liczy łzy kobiet” – recenzja

Bóg liczy łzy kobiet. Prawdziwa historia kobiety zgwałconej przez sowieckiego „oswobodziciela”, która zdecydowała się wbrew wszystkich wychować jego dziecko” to książka niewielka, ale tak wielowymiarowa, że nawet długi tytuł nie opisuje jej przesłania w całości. Jest pewnego rodzaju soczewką, która skupia los setek tysięcy polskich (i nie tylko) kobiet w czasie i tuż po II wojnie światowej, które padły ofiarą brutalnego zezwierzęcenia ze strony czerwonoarmistów.

Gdy młody artysta, w 2013 roku, ustawił w Gdańsku, w pobliżu czołgu upamiętniającego zdobycie miasta przez Armię Czerwoną, rzeźbę sowieckiego żołnierza gwałcącego brzemienną kobietę, została ona usunięta przez służby miejskie, a ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce z oburzeniem nazwał ją „wybrykiem, który znieważył pamięć ponad 600 tysięcy żołnierzy radzieckich, poległych w walce o wolność i niepodległość Polski”.

Ze wstępu dr Joanny Wieliczki-Szarkowej, str. 5.

Boże, kiedyś szłam przez naszą wioskę, a tu tak przy drodze kilku żołnierzy gwałciło kobietę. Wyobrażasz sobie! Jak zwierzęta, jak psy, nawet się nie ukryli, tylko tak przy wszystkich, tak przy drodze! Boże mój, jak człowiek może tak upodlić siebie i innych. I to nie był ten jeden przypadek. Ojciec zabronił mi w ogóle wychodzić z domu. Do dzisiaj pamiętam te ich zapite twarze, gwałcili ją i bili, a ci, co patrzyli śmiali się i wykrzykiwali coś po rosyjsku. Biedna ta kobieta, znałam ją – mieszkała niedaleko nas, miała trójkę dzieci. Po tym wszystkim nie doszła już do siebie, tydzień leżała i w końcu zmarła.

Ze wspomnień głównej bohaterki, Pelagii, str. 68.

Gdy wziąłem do ręki tą niewielką książkę, sądziłem, że szybko ją przeczytam i zrecenzuję. I tak było, przeczytałem ją „jednym tchem”, ale do napisania recenzji musiałem się „z tym przespać”, poukładać to wszystko, mając cały czas tę historię w głowie. Miękka, „atrakcyjna” wizualnie okładka (o ile to dobre określenie) zawiera bowiem opowieść, która momentami wydaje się nieprawdopodobna, aby była historią jednej kobiety. A jednak.

Z rzeczy jeszcze technicznych. Zanim zaczyna się właściwa historia Pelagii, babci Małgorzaty Okrafki-Nędzy, na wstępie otrzymujemy komentarz historyczny od dr Joanny Wiliczki-Szarkowej dotyczący skali gwałtów w Europie Środkowej ze strony czerwonoarmistów maszerujących na Berlin. Książkę zamyka natomiast posłowie autorstwa Kai Godek nt. kwestii aborcji dziecka pochodzącego z gwałtu.

Forma zasadniczej opowieści to wspomnienia autorki z szeregu rozmów ze śmiertelnie chorą babcią, która „wyczuwała” swój koniec i postanowiła opowiedzieć swoją historię przed śmiercią. Dowiadujemy się o dobrych i złych doświadczeniach młodej kobiety w wojnę i po niej z mężczyznami: miłości jej życia, Janku Groszku, prawdopodobnie zakatowanym przez NKWD, następnie sowieckim oficerze-gwałcicielu, nieznanym z imienia i nazwiska, który został ojcem jej córki, Alusi, milicjancie Stachu, który okazał się zwyrodnialcem, koledze z dzieciństwa Tadeuszu, który uwolnił główną bohaterkę z kolejnego piekła oraz Pawle, z którym ostatecznie ułożyła swoje życie.

Choć na pierwszy rzut oka mamy do czynienia biografią, tragiczną, ale jednak biografią i do tego osoby zasadniczo anonimowej, czytając tę recenzję możecie zastanawiać się czy portal historyczno-militarny jest właściwym miejscem na jej publikację? Otóż tak. Historia Pelagii to w zasadzie soczewka historii wojennej i powojennej Polski: brutalna okupacja niemiecka, następnie masowe gwałty na Polkach popełnione przez czerwonoarmiejców, jak również nietykalność późniejszej władzy ludowej, której symbolem jest milicjant, stosujący przemoc domową w stosunku do głównej bohaterki (a także jej córki) i będący w tym zupełnie ponad prawem.

Chociaż miałem bardzo duże pojęcie o sytuacji Polek, jak i innych kobiet w Europie Środkowej w czasie „wyzwalania” jej spod okupacji niemieckiej (w najgorszej sytuacji były Niemki, na których Rosjanie brali „odwet”, ale nie lepiej traktowano nawet Rosjanki wyzwalane z niemieckich obozów koncentracyjnych), to wcześniej ta historia nie miała konkretnej twarzy. W książce Małgorzaty Okrafki-Nędzy jest to twarz Pelagii (pewnie dlatego autorka umieściła na jej kartach dwie fotografie swojej babci). Na tym polega wielowymiarowość tej książki.

Książkę chciałbym polecić każdemu, a zważywszy na jej niewielkie rozmiary, jak i cenę, uważam że to naprawdę świetna inwestycja i nader potrzebna dla powszechnej świadomości Polaków o naszej historii najnowszej, której masowe gwałty na Polkach są jednym z przemilczanych aspektów. Dla mnie osobiście, historia Pelagii (a więc i historia setek tysięcy kobiet) zostanie w głowie na zawsze i nie obawiam się użyć tego słowa.

MAŁGORZATA OKRAFKA-NĘDZA – urodziła się i wychowała na Śląsku w Rydułtowach. Absolwentka Akademii Ignatianum w Krakowie. Przez kilka lat pracowała na tej uczelni jako asystentka. Jest autorką książki „Obronić własną osobowość”. Obecnie pracuje jako pedagog i terapeuta Biofeedback.


Bog-liczy-lzy-kobiet-mm-360x573Autor: Małgorzata Okrafka-Nędza

Tytuł: Bóg liczy łzy kobiet. Prawdziwa historia kobiety zgwałconej przez sowieckiego „oswobodziciela”, która zdecydowała się wbrew wszystkich wychować jego dziecko

Wydawnictwo: Fronda Wydawnictwo

Oprawa: Miękka + skrzydełka

Rok wydania: 2016

ISBN: 978-83-8079-081-0

Liczba stron: 180

Format: 12 x 19 cm

>>>> Książkę można kupić u wydawcy tutaj <<<<

Komentarze

Rafał "Ralph" Muczyński, koordynator działu "Wojsko". Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie w Białymstoku i politologii na Politechnice Białostockiej. Rysownik-hobbysta (więcej: http://ralph1989.deviantart.com oraz www.facebook.com/Ralph1989Arts) Zainteresowania: rysunek, wojskowość (szeroko pojęte zagadnienia współczesnej armii od strony uzbrojenia, zwłaszcza lotnictwo i technika rakietowa), polityka międzynarodowa, historia XX wieku.

Najpopularniejsze posty