Źródło: www.rzeszow.ipn.gov.pl

Marzec 1968 – studenckie wybryki czy kryzys PRL?

Jest rok 1968. Środek „siermiężnego socjalizmu”. Protestujący studenci zostają brutalnie spacyfikowani przez oddziały ORMO i „aktyw robotniczy”. Tymczasem w PZPR toczą się wewnętrzne rozgrywki, których jednym z elementów jest urzędowy antysemityzm. Obecność tak wielu wydarzeń powoduje, że wydarzenia marcowe są jednym z najbardziej złożonym kryzysem Polski Ludowej.

„Nasi Żydzi pobili ich Arabów”

5 czerwca 1967 roku na Bliskim Wschodzie wybuchł kolejny konflikt izraelsko-arabski. Przeszedł on do historii pod nazwą wojny sześciodniowej, z racji błyskawicznej zwycięskiej kampanii Państwa Żydowskiego. Porażka państw arabskich, wspieranych przez Związek Sowiecki i państwa Bloku Komunistycznego odbiła się szerokim echem na świecie. Satelici Kremla – z wyjątkiem Rumunii – zerwali kontakty dyplomatyczne z Izraelem, a z rozkazu Moskwy w krajach za żelazną kurtyną rozpętała się propagandowa kampania antyizraelska, połączona często z antysemityzmem. Podobne działania podjęli komuniści rządzący Polską. W jednym ze swoich przemówień, na VI Kongresie Związków Zawodowych ówczesny I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka mówił: „W związku z tym, że agresja Izraela na kraje arabskie spotkała się z aplauzem w syjonistycznych środowiskach Żydów – pragnę oświadczyć, co następuje: nie czyniliśmy przeszkód obywatelom polskim narodowości żydowskiej w przeniesieniu się do Izraela.(…) Ale nie możemy być obojętni wobec ludzi, którzy w obliczu zagrożenia pokoju światowego, a więc również bezpieczeństwa Polski i pokojowej pracy naszego narodu powiadają się za agresorem, za burzycielem pokoju, za imperializmem”1. Transmitowane na cały kraj przemówienie zawierało też sformułowania o żydowskiej „piątej kolumnie”. Za sprawą wyolbrzymianych, często nieprawdziwych informacji ówczesnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych kierowanego przez gen. Mieczysława Moczara rozpoczęła się kampania antysemicka obejmująca nie tylko prasę, ale także aparat partyjny. Usuwaniem personelu wojskowego pochodzenia żydowskiego lub podejrzewanego o sympatię proizraelskie w Ludowym Wojsku Polskim zajął się ówczesny szef Sztabu Generalnego gen. Wojciech Jaruzelski. W kraju odbywały się propagandowe wiece i masówki potępiające działania Izraela z hasłami typu „Syjoniści do Syjamu!” (będącego niegdyś nazwą Tajlandii). Działania propagandowe były umiejętnie podsycane przez nową grupę wewnątrz PZPR – „partyzantów”. Warto zaznaczyć, że wielu Polaków cieszyło się ze zwycięstwa Izraela, który ośmieszył ZSRR. Kraj Rad wyłożył bowiem ogromne środki na wsparcie armii państw arabskich – stąd powstało hasło mówiące o tym, że „Nasi Żydzi pobili ich Arabów”.

Walka w Partii

Gen. Mieczysław Moczar / Źródło: www.collections.yadvashem.org

Pod koniec lat 60. popularność Władysława Gomułki, postrzeganego jako autora wolnościowych przemian z października 1956 roku zaczęła gwałtownie spadać. Sytuacja gospodarcza pogarszała się, a młode pokolenie miało inne aspiracje niż ludzie pamiętający przedwojenną Polskę. Również w PZPR Gomułka stawał się niepopularny. Przekonany o własnej nieomylności I Sekretarz współpracował z wąskim gronem zaufanych sobie ludzi, jak Zenon Kliszko czy premier Józef Cyrankiewicz. Do głosu zaczęła dochodzić ukształtowana na początku lat 60. nowa frakcja wewnątrz partii o charakterze narodowo-zachowawczym – „partyzanci”. Była to grupa skupiona wokół gen. Mieczysława Moczara, szefa MSW. Jej członkowie, mający w większości wspólną przeszłość w komunistycznej partyzantce podczas II wojny światowej odwoływali się do haseł narodowych i obecnego w PZPR antysemityzmu, walczyli też rewizjonizmem partyjnym i tak jak Władysław Gomułka z pogardą odnosili się do inteligencji. Sam przywódca koterii – Mieczysław Moczar był przedwojennym komunistą, a w czasie wojny sowieckim agentem i dowódcą Gwardii/Armii Ludowej na Kielecczyźnie i Lubelszczyźnie. Zasłynął jako autor słów: „Dla nas, partyjniaków, Związek Radziecki jest ojczyzną. Nasze granice przebiegają dziś za Berlinem, ale jutro będą na Gibraltarze”2 Po wojnie, w latach 1945-1948 pełnił funkcję szefa Urzędu Bezpieczeństwa w Łodzi. Później w wyniku walk partyjnych został odsunięty od piastowanego stanowiska. Po 1956 roku jego kariera znowu nabrała tempa – w 1964 roku został Ministrem Spraw Wewnętrznych i prezesem Zarządu Głównego ZBoWiD3. W szkołach jako lekturę czytano – rzekomo- jego dzieło- „Barwy Walki” (prawdziwego autora do dziś nie ustalono). „Partyzanci” odwoływali się do żydowskiego pochodzenia ( i stalinowskiej przeszłości wielu z nich) w celu wykonania czystek i zajęcia ich miejsca. Sam „Mietek” (pseudonim partyzancki Moczara) dążył do objęcia stanowiska I Sekretarza. Dlatego też gen. Moczar chciał jak najwięcej wykorzystać z przyspieszenia historii, które już miało miejsce w lecie 1967 roku.

  (Nie)chciane przedstawienie

Kolejnym punktem zapalnym, który miał przyczynić się do protestów z marca 1968 roku była decyzja władz o zdjęciu spektaklu „Dziadów” w reżyserii Kazimierza Dejmka, wystawianego na deskach Teatru Narodowego w Warszawie. Przedstawienie, przygotowane z okazji rocznicy rewolucji październikowej w listopadzie 1967 roku, spotkało się z negatywną reakcją komunistów. Sztuka – ich zdaniem- z racji swojej antyrosyjskości miała wbijać nóż w plecy „przyjaźni polsko-radzieckiej”. Co ciekawe, po kilku spektaklach – które cieszyły się dużą popularnością – została ogłoszona decyzja o zdjęciu sztuki z afisza. W odróżnieniu od innych przypadków cenzury, sztuki nie zdjęto od razu – ostatnie przedstawienie miało odbyć się 30 stycznia 1968 roku. Decyzja ta mogła być efektem toczących się walk w partii komunistycznej. Po ostatnim spektaklu mickiewiczowskiego dzieła, kilkaset osób przeszło w pochodzie spod teatru pod pomnik Adam Mickiewicza i złożyło kwiaty. Tuż po zakończeniu demonstracji, milicja użyła pałek i aresztował ok. 35 uczestników. Duża grupa protestujących należała do grupy studentów „Komandosów”. Środowisko to, związane z partyjnymi rewizjonistami, odwoływało się do komunistycznych korzeni – wielu studentów było dziećmi partyjnych czy lewicowych działaczy. Swoją nazwę zawdzięczają „desantom” jakie przeprowadzali na otwarte zebrania na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie poruszali kontrowersyjne tematy. Dla władz byli o tyle groźni, że podejmowali dyskusje ideowe w obrębie komunizmu. Do grupy „Komandosów” należeli m.in. : Adam Michnik, Józef Dajczgewand, Henryk Szlajfer.

Informacja o zdjęciu sztuki rozeszła po całym kraju. W Warszawie i Wrocławiu zbierano petycje do Sejmu z protestem przeciwko usunięciu „Dziadów”. Swój protest po burzliwym zebraniu zgłosił też warszawski oddział Związku Literatów Polskich. Stefan Kisielewski, który w swojej wypowiedzi określił system panujący w Polsce „dyktaturą ciemniaków”, został pobity w marcu przez „nieznanych sprawców”4.

Protesty Studentów

Czara goryczy młodych przelała się, gdy 4 marca poinformowano, że minister oświaty i szkolnictwa wyższego Henryk Jabłoński – jak się okazało niezgodnie z prawem – relegował z UW Michnika i Szlajfera. „Komandosi” zorganizowali 8 marca, w południe, wiec protestacyjny przeciwko decyzji władz. Na dziedzińcu przed Biblioteką UW zebrało się ok. 2 -3 tysięcy osób.

Demonstracja przed Biblioteką UW / Źródło: www.marzec1968.pl

Demonstracja przed Biblioteką UW / Źródło: www.marzec1968.pl

Do studentów przemówił prorektor Zygmunt Rybicki, który zgodził się przyjąć delegacje studentów, ale jednocześnie wezwał do rozejścia się. Wychodzących studentów zaatakowały oddziały ZOMO, a także ORMO (tzw. aktyw robotniczy)5. Bito wszystkich bez względu na płeć. Starcia przeniosły się na Krakowskie Przedmieście. Ostatecznie milicja rozpędziła demonstracje. W prasie podano informacje o wybrykach „bananowej młodzieży”. Już nazajutrz, 9 marca wysłano emisariuszy do innych miast akademickich, aby poinformować o prawdziwym przebiegu zdarzeń. Tymczasem na UW zaczęły pojawiać się prowokacyjne ulotki o pochodzeniu „Komandosów” – dzieci działaczy partyjnych, które miały ośmieszyć i oczernić studentów w oczach protestujących. Wątek prowokacji ze strony władz, będzie przewijał się przez cały okres wydarzeń marcowych. Studenci z innych warszawskich uczelni i miast akademickich rozpoczęli protesty przeciwko łamaniu prawa i brutalnemu traktowaniu studentów. Na Politechnice Warszawskiej, gdzie studenci wykazali się doskonałą samoorganizacją, została powołana odpowiednia straż, która miała sprawdzać każdą osobę, która chciała dostać się na teren budynku uczelni. W tym celu studenci skorzystali z prostej metody – aby wejść na uczelnię osoba musiała rozwiązać… pochodną, co potrafił każdy student uczelni technicznej. Miało to zapobiec przeniknięciu prowokatorów. 13 marca milicja najpierw rozpędziła studencką demonstrację w Krakowie, a później wdarła się do budynku Collegium Novum należącego do uniwersytetu. Następnego dnia, w Gdańsku, doszło do starcia 20 tys. demonstrantów z siłami porządkowymi. Po wydarzeniach marcowych mówiono, że podniósł się poziom wykształcenia milicjantów, ponieważ spędzili dwa tygodnie na uniwersytetach.

Transparent po wiecu studenckim na Politechnice Gdańskiej / Fot. Stefan Figlarowicz, Źródło: www.marzec1968.pl

Manifestacjom młodzieży towarzyszyły propagandowe wiece, które miały potępiać protesty studentów i popierać politykę Władysława Gomułki. Podnoszono argument o żydowskim pochodzeniu żaków. Szczególne wsparcie dla akcji propagandowych przejawiali „partyzanci”. Niewątpliwe za akcje przeciwko studentom odpowiada też gen. Mieczysław Moczar. Z kolei na jednym z wieców I sekretarz KW PZPR w Katowicach Edward Gierek przestrzegał przed „mąceniem śląskiej wody”. Protesty studenckie, w wyniku represji, osłabły po dwóch tygodniach. 28 marca odbył się ostatni wiec studencki na Uniwersytecie Warszawskim. Za testament ruchu studenckiego można uważać „Deklarację Ruchu Studenckiego” ze śmiałymi hasłami politycznymi i społecznymi.

Konsekwencje

Protesty studenckie z marca 1968 roku nie były więc wybrykiem młodzieży, ale buntem przeciwko władzy nieszanującej polskiej kultury, a przede wszystkim ludzi, do której wychodzi z milicyjną pałką. Wielu studentów, jak i pracowników akademickich zostało usuniętych z uczelni. Miejsce tych ostatnich zajęło wielu tzw. „docentów marcowych” – będącymi osobami bez habilitacji, których jedynym atutem była wierność komunistycznemu systemowi. Niektórzy studenci zostali też karnie wcieleni do wojska. Kampania antysemicka, która towarzyszyła wydarzeniom marcowym przyczyniła się do emigracji z Polski 13 tys. osób narodowości żydowskiej.

Nie doszło jednak do zajęcia najważniejszych stanowisk partyjnych przez „partyzantów”. Sam Moczar dostał. „kopniaka w górę” – został członkiem Biura Politycznego KC i sekretarzem KC, ale jednocześnie stracił tekę szefa MSW. Dla Gomułki natomiast był to początek końca jego kariery politycznej, który dopełnił się w grudniu 1970 roku. Jedynym pozytywnym aspektem tych wydarzeń było ukształtowanie się całego pokolenia opozycjonistów, które odegra ogromną rolę w roku 1980.

Przypisy:

[1] Cyt. za: Sowa Andrzej, Wielka historia Polski t.10. Od Drugiej do Trzeciej Rzeczypospolitej, Kraków 2001, s. 192.
[2] Cyt. za: Najnowsza Historia Polaków. Oblicza PRL nr 7, pod red. M. Rosalaka „Rzeczpospolita”, 2007, s.12.
[3] ZBoWiD-Związek Bojowników o Wolność i Demokrację – organizacja kombatancka podporządkowana do 1989 roku PZPR.
[4] Eufemistyczne określenie na grupy dokonujące z polecenia komunistycznych władz przestępstw – pobić, a nawet zabójstw.
[5] Nie do końca wiadomo kto wchodził w skład tego „aktywu robotniczego” – czy robotnicy zmuszeni do tłumienia demonstracji, czy może żołnierze przebrani za ormowców.

Bibliografia:

1. Dziorok A., Gałęziewski M., Kamiński Ł., Musiał F., Od niepodległości do niepodległości. Historia Polski 1918-1989, Warszawa 2011.
2. Eisler J., Marzec 1968: geneza,przebieg, konsekwencje, Warszawa 1991.
3. Sowa A., Wielka historia Polski t.10. Od Drugiej do Trzeciej Rzeczypospolitej, Kraków 2001.
4. Najnowsza Historia Polaków. Oblicza PRL nr 7, pod red. M. Rosalaka, „Rzeczpospolita” 2007
5. www.marzec1968.pl

 

Komentarze

Najpopularniejsze posty