Michael E. Haskew, Broń piechoty II wojny światowej – donośność, szybkostrzelność, pojemność magazynka

Michael E. Haskew w 2014 r. opublikował książkę pt. Broń piechoty II wojny światowej – donośność, szybkostrzelność, pojemność magazynka, będącą jedną z części serii „Panorama Techniki Wojskowej”, która ukazuje się dzięki Wydawnictwu Almapress. Autor na niespełna 50 stronach przedstawia podstawowe typy najpopularniejszej typów broni strzeleckiej, moździerzy, rusznic przeciwpancernych i miotaczy ognia.

Wydawać by się mogło, że II wojna światowa została rozstrzygnięta na polu walki dzięki czołgom, artylerii, samolotom i okrętom. I tak było, aczkolwiek zapomina się o tym, iż podstawowym typem wyposażenia każdej armii była jednak przede wszystkim broń strzelecka, moździerza, a w mniejszym stopniu także miotacze ognia oraz rusznice przeciwpancerne. Tego typu uzbrojenie było najliczniej produkowanym wyposażeniem bojowym przez okres całej II wojny światowej. O możliwościach bojowych oraz sile ognia żołnierza alianckiego i państw osi decydowało ich uzbrojenie indywidualne lub dość często wsparcie ogniowe znajdujące się na poziomie pododdziałów (a więc najszybciej dostępne dla żołnierzy na pierwszej linii) – takie jak ręczne zestawy ppanc. lub moździerze. W omawianym okresie wszelkie typy uzbrojenia charakteryzowały się bardzo dużym zróżnicowaniem pod względem zastosowanych rozwiązań i parametrów technicznych.

Broń piechoty w wielu państwach w momencie wybuchu II wojny światowej odbiegała od siebie pod względami techniczno-taktycznymi, gdyż każde państwo od momentu Wielkiej Wojny rozwijało własne konstrukcję i ideę jego wykorzystania w oparciu o własne doświadczenia zdobyte z lat 1914-1918. Do zmiany nie doszło także w latach 1939-1945 i różnorodność uzbrojenia lekkiego nadal zostało utrzymane. Z tego też powodu nie lada wyzwaniem jest porównanie uzbrojenia strzeleckiego, moździerzy lub miotaczy ognia z tego okresu. Podjął się tego Michael E. Haskew – stworzył on książkę ciekawą, fajną, kolorową, taką „multimedialną”, ale niestety skierowaną raczej do osób w młodym wieku, które dopiero wchodzą w pasjonujących świat historii wojskowości. Czy ta krytyka jest uzasadniona? Tak, jest, gdyż większa część książki to same zdjęcia i głównie grafiki – niektóre ciekawe, niektóre kompletnie zbędne i śmieszne.

W książce podzielonej na 19 części poruszany jest szereg różnego typu tematów. Mamy opisaną (choć to za wiele napisane) broń krótką, powtarzalną, samopowtarzalną, maszynową, karabiny automatyczne i szturmowe, lekkie i ciężkie karabiny maszynowe oraz pistolety maszynowe. Oprócz tego autor przedstawia nam miotacze płomieni, rusznice przeciwpancerne, pancerzownice, granaty oraz broń specjalnego przeznaczenia. Opisana jest także broń maszynowa i ręczną użyta podczas walk na Pacyfiku (w tym m.in. na Okinawie) oraz na froncie wschodnim (w tym podczas walk w Stalingradzie). Na dwóch stronach publikacji dokonano także bardzo krótkiego porównania amerykańskiej i niemieckiej drużyny piechoty z 1944 r. W publikacji znajduje się szereg danych techniczno-taktycznych takich jak skuteczny zasięg danej broni, grubość przebijanego pancerza, szybkostrzelność, kaliber pocisków czy pojemność magazynków broni strzeleckiej. Zestawienia opatrzone są zazwyczaj bardzo krótkim komentarzem, w którym uzasadnione jest to dlaczego akurat ten rodzaj uzbrojenia zyskał popularność, oraz jakie były jego najważniejsze cechy.

Jak widać tematyka jest szeroka, a gdyby chciał opisać merytorycznie i dokładnie całą taki przekrój wyposażenia używanego podczas II wojny światowej to i 1000 stron tekstu byłoby co najwyżej tylko „zarysem problematyki”. Nam autor oferuję niespełna 50 stron, gdzie większość miejsca to grafiki. Oczywiście – to leksykon a nie monografia tematyczna więc mój zarzut może ktoś uznać za bezpodstawny.

Niewątpliwie Wydawnictwo Almapress tak samo jak w wypadku poprzedniej publikacji pt. „Broń pancerna II wojny światowej” wykonało kawał dobrej pracy. Pod względem technicznym nie można mieć absolutnie jakichkolwiek zarzutów. Książka wygląda pod tym względem dobrze – jest kredowy papier, duży format, twarda okładka, ciekawa kompozycja wnętrza i brak błędów w tekście. Rysunki i grafiki są czytelne i wykonane w dobrej jakości. Największą zaletą tej książki jest praca włożona przez pracowników wydawnictwa i na tym jak w przypadku poprzedniczki kończą się zalety – przynajmniej wg mnie.

Gorzej wygląda jednak treść merytoryczna. Po pierwsze z książki nie wyciągniemy za dużo wartościowych informacji na temat opisywanego tam uzbrojenia. Są same ogólniki ogólników i tylko kilkanaście ciekawostek. Tekst pod względem merytorycznym jest na bardzo niskim poziomie, a w dodatku jest go mało co tylko potęguje negatywne odczucia. Generalnie pod wieloma względami publikacja ta nie może służyć, jako źródło szerokiego spektrum informacji na temat danego typu uzbrojenia, lecz jako prosty leksykon dla początkującego pasjonata historii. W publikacji nie zawarto szeregu ważnych informacji i nie opisano niektórych modelów uzbrojenia jakie tam powinny się znaleźć. Autor się nie napracował, aczkolwiek plusem jest to, że starał się podchodzić do tematu opierając się tylko na rozważaniach teoretycznych nie dokonując oceny praktycznego wykorzystania danego typu uzbrojenia w sytuacji bojowej.

Po drugie wiele grafik i rysunków jest zbędna. Niektóre rzeczy łatwiej i czytelniej byłoby przedstawić w prostych tabelach, a nie rysunkach zajmujących czasem bardzo dużo miejsca. Wykorzystane miejsce można byłoby lepiej zagospodarować – czy to na więcej merytorycznego tekstu (a tego jest bardzo mało), czy też na ciekawe zdjęcia, lub większą liczbę ciekawych przekrojów broni (tych trochę jest ale mało). Niektóre grafiki budzą u mnie nawet śmiech jak pokazywanie masy danego typu uzbrojenia na wielkich „zegarach”, czy też dostępny na stronie 15-tej rysunek przedstawiający namalowane pociski – całą jedną pełną stronę pocisków! Totalny bezsens i głupota. Podobnych idiotyzmów jest dużo więcej.

Cóż mogę więcej powiedzieć o tej książce. Niewątpliwe pod względem graficznym i technicznym mi się podoba. Generalnie w książce opisane są tylko i wyłącznie te rzeczy z broni, które miały żywotne znaczenie dla oceny jakości danego uzbrojenia. Gdybym miał 10-14-16 lat to pewnie byłaby dla mnie to ciekawa publikacja, aczkolwiek obecnie traktują ją tylko jako ciekawostkę i lekki oraz krótki leksykon. Mimo wszystko polecam ją mieć na półce jako kolejną część serii (która ogólnie była dobra z tym wyjątkiem).

Komentarze

Politolog, historyk wojskowości specjalizujący się w historii armii francuskiej w XX w. oraz współczesnych konfliktach zbrojnych.

Najpopularniejsze posty