Mord na Polakach w Koniuchach

Koniuchy, to wieś znajdująca się w pobliżu Puszczy Rudnickiej w której sowiecko-żydowska partyzantka dopuściła się zbrodni na bezbronnej wsi zamieszkanej przez Polaków w nocy z dnia 28 na 29 stycznia 1944 roku.

Wcześniej wieś ta znajdowała się w gminie Bieniakonie w powiecie Lida w województwie nowogródzkim. Obecnie znajduje się w Republice Litewskiej w rejonie Sołeczniki. W latach 1941-1944 wieś była stale nawiedzana przez uzbrojonych żydów oraz partyzantkę sowiecką celem grabieży dóbr materialnych oraz rekwirowania żywności. Historia tej wsi jest smutna, dziesiątki Polaków zostało bestialsko zamordowanych. Żydzi dostają za to medale, pisząc w książkach czy pamiętnikach jak walczyli z bandytami. Nikt nie został skazany za te mordy, a w mediach nikt nie wspomina o tej tragedii. Poniżej przedstawię kilka cytatów dotyczących tej rzezi.

Żydowscy bojownicy (w środku tylnego rzędu Abba Kovner) z FPO w Wilnie po zdobyciu Wilna przez siły AK i Armii Czerwonej, 14 lipca 1944 roku / Źródło: Wikimedia

Żydowscy bojownicy (w środku tylnego rzędu Abba Kovner) z FPO w Wilnie po zdobyciu Wilna przez siły AK i Armii Czerwonej, 14 lipca 1944 roku / Źródło: Wikimedia

Napady na wioskę i grabież odbywała się dość często. Izrael Weiss, jeden z oprawców tak wspomina swoje czyny:

Jednakże na zdobywanie zaopatrzenia składało się więcej niż tylko przekonanie niechętnych chłopów. Stoi mi wyjątkowo jasno przed oczyma jedna taka akcja. Oddział w sile kompanii pod dowództwem Szlomo Branda wyruszył o zmroku tego zimowego dnia, aby zaopatrzyć się w zdobycze w bogatej wiosce niedaleko miasteczka Ejszyszki. (…) Pracowaliśmy jak w gorączce przez całą noc zbierając jedzenie i byliśmy gotowi do odwrotu(…). W żadnym wypadku nie był to jakiś wyjątek

Ciągłe napaście partyzantki sowiecko-żydowskiej były źródłem konfliktów pomiędzy nimi a ludnością Polską. Mieszkańcy zorganizowali grupę samoobrony przed ciągłymi napadami. Z tego względu, partyzanci postanowili zrównać Koniuchy z ziemią o czym wspomina morderca Chaim Lazar w swojej książce opublikowanej w Nowym Jorku w 1985 roku:

Sztab Brygady zdecydował zrównać Koniuchy z ziemią, aby dać przykład innym.
Pewnego wieczoru 120 najlepszych partyzantów ze wszystkich obozów, uzbrojonych w najlepszą broń, wyruszyło w stronę tej wsi. Między nimi było około 50 Żydów, którymi dowodził Jaakow (Jakub) Prenner. O północy dotarli w okolicę wioski i zajęli pozycje wyjściowe. Mieli rozkaz, aby nie darować nikomu życia. Nawet bydło i nierogacizna miały być wybite (…).
Sygnał dano już przed wschodem słońca. W ciągu kilku minut okrążono wieś z trzech stron. Z czwartej strony była rzeka, a jedyny most był w rękach partyzantów. Przygotowani zawczasu pochodniami partyzanci palili domy, stajnie, magazyny, gęsto ostrzeliwując siedliska ludzkie. (…) Słychać było huk eksplozji z wielu domów. (…) Półnadzy chłopi wyskakiwali przez okna i usiłowali uciekać. Ale zewsząd czekały ich śmiertelne pociski. Wielu z nich wskoczyło do rzeki, aby przepłynąć na drugą stronę, ale tam też spotkał ich taki sam los. Zadanie wykonano w krótkim czasie. Sześćdziesiąt gospodarstw chłopskich, w których mieszkało około 300 osób, zniszczono. Nie uratował się nikt.

W wiosce nie wszyscy zginęli. W opowieściach oprawców znajduje się wiele kłamstw, jak np. że wioska była ufortyfikowana, posiadała wieże strażnicze, a nawet, że znajdował się tam niemiecki garnizon! Przykładowo, Rich Cohen, w książce wydanej w 2000 roku pisze tak:

Koniuchy były wioską o zakurzonych drogach i osiadłych w ziemi, niepomalowanych domach. (…) Partyzanci – Rosjanie, Litwini i Żydzi – zaatakowali Koniuchy (…). Odezwał się ogień z wież strażniczych. Partyzanci odpowiedzieli ogniem. Chłopi uciekli do swych domów. Partyzanci wrzucili granaty na dachy, a w domach wystrzeliły płomienie. Chłopi wybiegali drzwiami i biegli drogą. Partyzanci ich gonili, strzelając do mężczyzn, kobiet i dzieci. Większość chłopów biegła w stronę niemieckiego garnizonu, a więc przez cmentarz na skraju miasta. Komandir partyzantów przewidział to i dlatego nakazał kilku sowim ludziom schować się przy grobach. Gdy partyzanci otworzyli ogień, chłopi zawrócili i wpadli w ręce żołnierzy, którzy ścigali ich z drugiej strony. Setki chłopów zginęło złapanych w ogień krzyżowy.

Źródła podają o liczbie 34-45 zabitych oraz 12-14 osób rannych, w tym wielu ciężko rannych. Z 85 spalonych domów zostały tylko cztery. Mieszkaniec wsi Edward Tubin, który przeżył rzeź miał wówczas 13 lat. Tę okropną noc wspominał tak:

Nie było różnicy, kogo złapali, to wszystkich bili. Nawet kobietę jedną, uciekała tam w las ku cmentarzu, to nie strzelali, ale kamieniem zabili, kamieniem w głowę. Jak mamę zabili, to może z 8 kul po piersiach puścili (…). Wojtkiewicza żona była w ciąży i chłopak był, nie miał nawet 2 latka. Zbili ją, a chłopak został żywy. Przynieśli słomę, na nią rzucili, zapalili. Temu chłopaczkowi nogi poopalało – paluszki jemu odpadły. Przeżył pod tą matką. Jak zapalili, to tylko nogi mu się spaliły. Było strasznie, było strasznie, nie przepuścili nikomu.

Paul (Po)l Bagransky – żydowski partyzant wspomina jedną z scen, których był świadkiem:

Gdy dotarłem do swego oddziału, zobaczyłem, jak jeden z naszych ludzi trzymał głowę kobiety w średnim wieku na dużym kamieniu i uderzył ją innym kamieniem. Za każdym walnięciem krzyczał: to za moją zamordowaną matkę, a to za mego zabitego ojca, a to za mego uśmierconego brata itd. Był to młody człowiek w wieku około 22 lat i byłem z nim przez cały czas w podziemiu. Był przyjacielskim i cichym człowiekiem. Nigdy nie spodziewałem się po nim, że zrobi coś takiego.

Jak pisze L. Żebrowski – mordercą rodziny tego żyda byli Niemcy. Jestem przekonany, że ten młody żyd uwierzył w komunistyczną propagandę i kłamstwa, jakoby Polacy współpracowali z Niemcami. Tak więc swoją złość wyładował na bezbronnych, niewinnych Polakach. Niektórzy mordercy w opowieściach wspominają o bardzo małej liczbie uczestników, którzy nie byli zadowoleni z tego co się wydarzyło i gryzło ich sumienie. Znaczna większość bardzo się cieszyła z powodzenia akcji – urządzali po niej zabawy z dużą ilością alkoholu, ale także bawili się z samymi ciałami ofiar:

Gdy dotarłem do oddziału, aby przekazać nowe rozkazy, zobaczyłem straszny, przerażający obraz. (…) Na małej polance w lesie leżały półkolem ciała sześciu kobiet w różnym wieku i dwóch mężczyzn. Ciała były rozebrane i położone na plecach. Padało na nie światło księżyca. Jeden po drugim partyzanci strzelali trupom między nogi. Gdy kule dosięgały nerwów, trupy reagowały jak żywe. Drgały i wykrzywiały się przez kilka sekund. Trupy kobiet reagowały w bardziej gwałtowny sposób niż mężczyzn. Wszyscy partyzanci z tego oddziału brali udział w tej okrutnej zabawie, śmiejąc się w dzikim szaleństwie. Najpierw przestraszyłem się tym przedstawieniem, ale potem zaczęło mnie ono w chory sposób interesować. (…) Im się nie spieszyło i dopiero jak trupy przestały reagować na kule, przemieścili się na nową pozycję.

Pomnik upamiętniający masakrę / Źródło: Wikimedia

Pomnik upamiętniający masakrę / Źródło: Wikimedia

Henoch Zimach vel Genrikas Zimanas, który był I sekretarzem Południowego Obwodowego Komitetu KP Litwy oraz dowódcą Południowej Brygady Partyzanckiej dowodził całą akcją ludobójczą. Został on odznaczony po wojnie Orderem Wojennym Virtuti Militari przez przywódców PRL. Odznaczenie zostali także inni żydzi – niektórzy uznawani za „bohaterów”. O swoich czynach mówią z dumą, a jak przedstawiono powyżej – opis akcji przez niektórych jest przekoloryzowany, być może aby usprawiedliwić swoje czyny, a może by podkreślić swoją bohaterską walkę w której musieli się bronić przed „ogniem z wież strażniczych” w tak ufortyfikowanej wsi. Warto napomnieć, że wieś była tak dobrze broniona przez „bandytów”, że po stronie partyzantów sowiecko-żydowskich nie zginęła ani jedna osoba! To musiała być dopiero walka!

Autor: Paweł Wątor

Źródło fot.: Wikimedia Commons

Komentarze

Nowa Strategia” jest portalem internetowym poświęconym tematyce bezpieczeństwa, historii oraz wojska. Informujemy o najważniejszych wydarzeniach oraz przedstawiamy własne komentarze na ich temat. Obejmujemy również patronatami wydarzenia naukowe, społeczne oraz sportowe w Polsce.

Najpopularniejsze posty