Morski Balet na skraju Cieśniny Koreańskiej. Ulsan i bohaterska epopeja Riurika cz. 2

Druga część artykułu poświęcona działaniom morskim w czasie wojny rosyjsko-japońskiej z lat 1904-1905. Tym razem autor skupia się na opisie jednego z najbardziej osławionych rajdów korsarskich z udziałem rosyjskich krążowników pancernych kontradm. Jessena, bazujących we Władywostoku. Ponadto zostanie szczegółowo przedstawione starcie pod Ulsan, gdzie doszło do konfrontacji z japońskimi krążownikami pancernymi wiceadm. Kamimury, wydzielonymi ze składu Połączonej Floty. Artykuł jest również próbą obalenia rozpowszechnionych mitów na temat rzekomej „nieudolności” rosyjskiej floty w toku tego konfliktu z Nipponem.

Sklep Urodzeni Patrioci

> Morski Balet na skraju Cieśniny Koreańskiej. Ulsan i bohaterska epopeja Riurika cz. 1 <

1 lipca wieczorem, rosyjskie krążowniki niespodziewanie natknęły się na oddalony w majaczących i zapadających ciemnościach… zespół Kamimury (krążowniki pancerne: Izumo, Azuma, Iwate, Tokiwa, wspomagane dodatkowo przez torpedowce.).

Wachty z krążowników japońskich niewątpliwie dostrzegły dokuczliwy zespół rosyjski w zapadających ciemnościach, dlatego też Kamimura podjął natychmiastową decyzję o zwiększeniu szybkości swego zespołu i podążeniu za rosyjskimi jednostkami całością swych sił. Po podniesieniu pary w kotłach i zwiększeniu prędkości, pościg stał się faktem. Lecz płynąc w zaciemnieniu oraz dzięki gęstniejącym ciemnościom podczas tej pochmurnej nocy, Rosjanom udało się uniknąć pościgu. Torpedowce japońskie, które zostały rzucone do ataku na okręty przeciwnika, po znacznym wysforowaniu do przodu, musiały zawrócić, gdyż występująca tej nocy wysoka fala, groziła im zagładą. Po drodze dodatkowo jednostkom rosyjskim udało się przejąć i uprowadzić do Władywostoku płynący z kontrabandą do Japonii brytyjski statek Cheltenham.

Po udanym powrocie wiceadm. Biezobrazow natychmiast przystąpił do planowania następnego (w połowie lipca) – do tej pory najdłuższego i najefektywniejszego rajdu, który również miał zapisać się w historii wojen morskich.

Biezobrazow, wyznaczył podległe mu okręty (niemal całość sił Władywostockiej Eskadry Krążowników) doświadczonego już w tego typu operacjach kadm. Karła Jessena.

16 VII podległe kontradm. Jessenowi siły, wyszły na pełne morze przez Cieśninę Tsugaru, kierując się na Ocean Spokojny celem zwalczania japońskiej żeglugi na wschód od wyspy Honsiu. Japończycy, wiedzący o wyjściu okrętów przeciwnika z bazy władywostockiej, dzięki stałym patrolom w rejonach Cieśnin: Tsugaru i Soya, niemal natychmiast wstrzymali przybrzeżny ruch swych statków, lecz niezrażony tym Jessen popłynął wzdłuż Honsiu w rejon Osaki. Około północy, z 24 na 25 lipca, okręty rosyjskie podeszły w rejon wyspy Oshima nieopodal Zatoki Tokijskiej, podchodząc do jej redy, gdzie zatrzymano mały angielski statek towarowy z kontrabandą. Po jego sprawdzeniu, statek ów zatopiono z powodu kończącego się na nim węgla, co nie pozwalało na odesłanie go (w przeciwieństwie do innych pryzów) do Władywostoku. Aż dziw bierze, iż podczas tak śmiałego rejsu kontradm. Jessen nie posunął się dalej, wpływając w głąb Zatoki Tokijskiej. Reperkusje z tym związane, gdyby krążowniki rosyjskie przepłynęły w pobliżu Tokio (kto wie, może i mając w zasięgu swych dział Pałac Cesarski!), byłyby najprawdopodobniej wprost olbrzymie, i skończyło by się to bardzo ostrymi naciskami politycznymi na dowództwo Połączonej Floty, która w takim wypadku (najprawdopodobniej), musiałaby, żeby trzymać w szachu dokuczliwy zespół, odciągnąć kolejne, jakże potrzebne jednostki spod blokowanego niemal całością japońskich sił morskich, Port Artura.

Podczas tego najdłuższego dotychczas rejsu (od 16 VII do 1 VIII, w trakcie którego przepłynięto 3068 mil morskich), zatopiono ponadto transportowiec Takashima Maru (319 BRT) i 4 szkunery oraz 2 statki z kontrabandą – brytyjski Knight Commander (4306 BRT) i niemiecki Tea (1613 BRT), ponadto zdobyto i uprowadzono jako pryzy 2 inne – niemiecki Arabia (4438 BRT) oraz brytyjski Calchas (6748 BRT.). Krążowniki spod bandery Świętego Andrzeja po swym krótkotrwałym pobycie na wodach redy Zatoki Tokijskiej, powróciły tą samą drogą do Władywostoku, którą przybyły. Zaciekły rywal Jessena i Biezobrazowa – Kamimura, który z kolei myślał, iż celem krążowników rosyjskich jest próba przedarcia się do Port Artura, bezskutecznie ich oczekiwał koło półwyspu Szantung.

W trakcie tego najefektowniejszego i najdłuższego wypadu, rosyjskie siły zostały uszczuplone o kolejny torpedowiec (Nr. 208), który w dniu 23 VII zatonął po wpadnięciu na japońską minę w rejonie wyspy Skryplewa (Zatoka Ussuryjska.). Mimo iż straty poniesione przez japońską marynarkę handlową były w zasadzie nikłe, rajd ten wywarł ogromne wrażenie psychologiczne wewnątrz Japonii, w zasadzie doprowadzając japoński rząd na skraj paniki (jego cień prześladował rzekomo nawet po wielu latach adm. Yamamoto, który obawiał się okrętów nieprzyjaciela wewnątrz Zatoki Tokijskiej, z działami bezpośrednio wymierzonymi w stolicę.). Ponadto działania rosyjskich krążowników dość poważnie zakłóciły żeglugę handlową na tych akwenach, wywierając również silne wrażenie na państwach handlujących z Krajem Wschodzącego Słońca. Dodatkowo (co oczywiste) odciągały spod Port Artur przewyższające je siły japońskie, co niestety, ale jednak nie osłabiło przez to blokady Port Artura, mimo zmuszenia strony japońskiej do stałego utrzymywania w Cieśninie Koreańskiej specjalnego zespołu okrętów wiceadm. Kamimury dla ochrony linii komunikacyjnych między Wyspami a kontynentem (którędy dostarczano posiłki i zaopatrzenie dla armii lądowej, najpierw do Korei, a potem do Mandżurii.).

Oprócz tego, po lipcowym rajdzie w związku z dalszym przechwytywaniem statków państw neutralnych, wiozących kontrabandę, natychmiastowo mocno to wywindowało ceny za fracht i ubezpieczenia (o 20% w górę!), i co bezpośrednio podnosiło koszty toczonej wojny  przez Japonię (na które pozwolić sobie nie mogła) oraz bezpośrednio szkodziło japońskiej gospodarce, opartej w lwiej części (do 85%) na imporcie i eksporcie swych największych portów oceanicznych (Jokohama, Kobe, Osaka.). Parlament znowu podniósł wrzawę wokół osoby wiceadm. Kamimury, żądając tym razem bezpośrednio usunięcia go ze stanowiska dowódcy 2. Eskadry. Mimo tego, głównodowodzący Połączonej Floty – Heihachiro Togo, nie brał sobie do serca owych wtrąceń polityków cywilnych w sprawy dowodzenia flotą i zwierzchnictwa marynarki, wiedząc, że błąd nie leżał ze strony jego podwładnego i wierząc, że w stosownej chwili przechwyci i skutecznie unieszkodliwi dokuczliwy zespół rosyjski, który do tej pory w trakcie wypadów na wody japońskie zatopił łącznie 8 statków i 8 szkunerów japońskich, ponadto 4 statki i szkuner uprowadził jako pryzy. Nie były to straty duże, lecz w niektórych przypadkach bardzo dokuczliwe (utrata Hitachi Maru ze swym niezwykle cennym „ładunkiem”), dodatkowo (po lipcowym rajdzie), doprowadzając do swoistej paniki gospodarczej na Wyspach Japońskich.

Rossija i Gromoboj, przechwytujące 11 lutego 1904 roku pojedynczy japoński statek w warunkach ciężkiego sztormu. Źródło: cityofart.net

Rossija i Gromoboj, przechwytujące 11 lutego 1904 roku pojedynczy japoński statek w warunkach ciężkiego sztormu. Źródło: cityofart.net

10 sierpnia doszło do próby przedarcia się zablokowanej w Port Arturze  Eskadry Oceanu Spokojnego (jak nazywano gros rosyjskich sił morskich, stacjonujących w tej fortecy od strony lądu i morza – zarazem głównej rosyjskiej bazy wojennomorskiej na Dalekim Wschodzie.). Przedzierająca się Eskadra ( 6 pancerników, 4 krążowniki pancernopokładowe, 8 kontrtorpedowców, okręt szpitalny) w rejonie na zachód od półwyspu Szantung ,na Morzu Żółtym, została niemal osaczona przez Połączoną Flotę i na skutek kunktatorstwa rosyjskich dowódców, szczęścia które dopisywało stronie japońskiej (jedno trafienie, które zabiło głównodowodzącego – kontradm. Wilhelma Witgefta i jedno, które zablokowało ster flagowego pancernika – Cesariewicz) oraz daleko posuniętej centralizacji dowodzenia rosyjską Eskadrą, którą po rozproszeniu, gros jej sił zmuszono do zawrócenia do Port Artura z 10 okrętami. 7 zaś zostało internowanych w Cingtao, Szanghaju i Sajgonie.

Równolegle z próbą przedarcia się sił głównych Eskadry Oceanu Spokojnego, z Port Artura do Władywostoku 10 sierpnia 1904, władywostocki zespół krążowników miał zostać wysłany do Cieśniny Koreańskiej (specjalną dyrektywą admirała Aleksiejewa – carskiego namiestnika Floty Oceanu Spokojnego) w celu wsparcia próby przebicia się floty rosyjskiej i wyjścia z matni portarturskiej. Jednakże na przeszkodzie zgrania obu zespołów w zbliżonym czasie stanął problem zarówno braku bezpośredniej łączności z Władywostokiem, jak i konieczność zachowania tajemnicy wojskowej. Z powodu przerwania bezpośredniej łączności z Port Arturem, wiadomość o wyjściu Eskadry do Władywostoku dotarła dopiero w dniu 11 sierpnia, już po niepomyślnym dla Rosjan przebiegu i zakończeniu Bitwy na Morzu Żółtym, zakończonej klęską Eskadry. Użyto w tym celu kontrtorpedowca Reszitielnyj, który skierowano do stacji radiotelegraficznej w Czifu z instrukcjami z Port Artura, lecz następca Witgefta w Port Arturze – kontradm. Grigorowicz z powodu swego sceptycyzmu, kunktatorstwa i zwykłej niechęci uczynił to dopiero wieczorem(!). W konsekwencji wiadomość otrzymał Aleksiejew dopiero nazajutrz już po Bitwie na Morzu Żółtym i nie znając jej wyniku, przekazał rozkaz Skrydłowowi (głównodowodzącemu Floty Oceanu Spokojnego.). Ten zaś nakazał kontradm. Jessenowi wyjście z bazy i skierowanie się w rejon równoleżnika portu koreańskiego – Pusan, i tam właśnie oczekiwać przebijającej się Eskadry, celem połączenia z nią władywostockich krążowników. Wyjście tymczasem było niemożliwe z powodu przeglądu maszyn i mechanizmów, prowadzonych skrupulatnie na Rossiji, Riuriku i Gromoboju.

Dlatego dopiero 12 sierpnia o godz. 5 rano krążowniki opuściły redę Władywostoku przez cieśniny i ruszyły na pełne morze (za dnia idąc szykiem czołowym, przy czym odległości między krążownikami były znaczne <rzędu 3000 – 9000m>, nocą natomiast, podążając w szyku w torowym z wygaszonymi światłami), obierając kurs na archipelag cuszimski.

Gęsto dymiący, idący pod pełną parą Takachiho - japoński krążownik pancernopokładowy, typu Naniwa, weteran również wojny chińsko - japońskiej (1894 - 1895 r.).  Źródło: wikipedia

Gęsto dymiący, idący pod pełną parą Takachiho – japoński krążownik pancernopokładowy, typu Naniwa, weteran również wojny chińsko – japońskiej (1894 – 1895 r.). Źródło: wikipedia

Nad ranem 14 sierpnia, Jessen osiągnął spodziewaną wysokość geograficzną Pusanu. Spodziewanych okrętów, zmierzających z Port Artura nigdzie niestety na linii horyzontalnej nie dostrzeżono, nie natknięto się również na krążowniki Kamimury (z którymi rozminięto się w nocy około godz. 1!). Już poprzedniego dnia Japończycy wiedzieli o wyjściu Rosjan z Władywostoku, dzięki informacjom pozyskanym z prasy brytyjskiej. Już 13 sierpnia japoński zespół wiceadm. Kamimury (którego podległe mu okręty dozorowały u południowo – zachodnich brzegów Korei), odkotwiczył płynąc w kierunku wylotu z Cieśniny Koreańskiej i znajdującemu się tam Władywostokowi. Japoński wiceadmirał na pomoście swego flagowca – Izumi w pobrzmiewającym poranku dnia 14 sierpnia wrócił myślami do dotychczasowych bezowocnych poszukiwań krążowników Jessena.

Miał pod sobą 2 dywizjon krążowników pancernych (Izumi, Iwate, Tokiwa, Azuma), 4 dywizjon krążowników pancernopokładowych, którym dowodził kontradm. Sotokichi Uriu (Naniwa, Takachiho, Niitaka, Tsushima), a które wkrótce tego dnia miały spodziewanie dołączyć do głównych sił oraz 9, 15, 17, 18 i 19 dywizjonami torpedowców (po 4 okręty każdy), a które częścią sił pozostały na archipelagu cuszimskim, a częścią (dywizjony 9 i 19) dozorowały wraz z krążownikami pancernopokładowymi: Niitaka i Tsushima na południe od Shimonoshimy. Linia dozoru ciągnęła się na północ od Kaminoshimy (i Shimonoshima i Kaminoshima to wysepki stanowiące archipelag Cuszima), gdzie pełniły dozór krążowniki (Naniwa – flagowiec Uriu) i Takachiho.

Kamimura, po przejściu poprzedniego dnia całej Cieśniny Koreańskiej, nie napotykając sił Jessena, opuścił zatokę Ozaki, wysyłając Uriu na wspomniany dozór do Cieśniny Koreańskiej, a sam udał się na poszukiwania w rejonie wyspy Quelpart. Nie dostrzegając i tam rosyjskich jednostek, zawrócił ponownie ku Cieśninie Koreańskiej, w nocy z 13 na 14 sierpnia, znajdując się w rejonie wylotu Cieśniny, gdzie łączy się ona z Morzem Japońskim (tzw.” Morze Urusan”.). Japoński 2 dywizjon krążowników pancernych, płynący szykiem torowym (w kolejności: flagowy Izumo, Tokiwa, Azuma i Iwate – flagowy dowódcy dywizjonu, kontradm. Sotaro Misu) wyminął niezauważenie zespół Jessena.

Dochodziła godzina 4, zdesperowany i zdeterminowany Kamimura miał zamiar tak długo pływać po tych niespokojnych i wietrznych wodach, dopóki wreszcie nie przechwyci rosyjskich krążowników. Los miał się do niego wreszcie uśmiechnąć. Zaledwie w kwadrans później, dostrzeżono na horyzoncie nikłe światło (początkowo przyjęte za statek handlowy, a faktycznie będącym niedokładnie zaciemnionym jednym z rosyjskich krążowników.).

Idąc za tym światłem już o godz. 4:37 (czasu tokijskiego), rozpoznano z pomostu, że to władywostockie krążowniki! Wachtowi na rosyjskich jednostkach dostrzegli obce okręty dokładnie w trzy minuty później. W chwili wykrycia Rosjanie znajdowali się oddaleni około 42 mil  od Pusanu, i 36 mil od Kaminoshimy, natomiast od ścigających ich Japończyków o 8 mil, idąc z prędkością marszową 13 węzłów. W chwili, kiedy rozwidniło się, Japończycy płynęli podobnym kursem południowo – zachodnim, co Rosjanie, w odległości ok. 11 km na północny zachód od rosyjskiego zespołu, odcinając mu drogę powrotną do Władywostoku.

Riurik zakotwiczony przy nabrzeżu portowym na wewnętrznej redzie Port Artura. W tle krążownik pancernopokładowy Wariag (wybudowany w Stanach Zjednoczonych wspólnie z pancernikiem Retwizan) - bohaterski okręt nierównego starcia pod Czemulpo z przeważającymi siłami japońskimi kontradm. Sotokichi Uryū. Źródło: cityofart.net

Riurik zakotwiczony przy nabrzeżu portowym na wewnętrznej redzie Port Artura. W tle krążownik pancernopokładowy Wariag (wybudowany w Stanach Zjednoczonych wspólnie z pancernikiem Retwizan) – bohaterski okręt nierównego starcia pod Czemulpo z przeważającymi siłami japońskimi kontradm. Sotokichi Uryū. Źródło: cityofart.net

O 5.05 rosyjski zespół zmienił kurs na wschodni, lecz manewr ten powtórzyli też Japończycy, dążący do bitwy. Od tej pory dowodzenie na wszystkich okrętach przeniesiono do opancerzonych stanowisk dowodzenia. Na okrętach dochodziło do gorączkowych przygotowań do bitwy, obsadzano stanowiska bojowe, przygotowywano sprzęt medyczny i opatrunkowy. Kamimura który rozkazał podnieść wielkie bojowe bandery Wschodzącego Słońca, już wkrótce, idąc z prędkością 16 węzłów szykiem torowym (w kolejności takiej samej jak podano wyżej, i mając prędkość zespołową większą o 2 – 3 węzły od okrętów rosyjskich), położył się na kurs równoległy w stosunku do Jessena i radiotelegraficznie wezwał jako wsparcie do pościgu krążowniki pancernopokładowe kontradm. Uriu.

W tym samym momencie doszło do podniesienia wielkich bander bojowych z niebieskim krzyżem Św. Andrzeja na białym tle, na wszystkich jednostkach rosyjskich (płynących również w szyku torowym – prowadził flagowy Iessena – Rossija, za nim kolejno Gromoboj i Riurik.).

Zespół japoński posiadał niewątpliwie sporą przewagę nad rosyjskim. Japońskie krążowniki pancerne, stanowiąc jednorodny zespół o podobnych właściwościach taktyczno – technicznych był zaprojektowany i zbudowany celowo jako wsparcie floty liniowej, złożonej z pancerników. Stanowiąc protoplastę późniejszych krążowników liniowych, japońskie krążowniki pancerne były budowane do bezpośredniego starcia artyleryjskiego z nieprzyjacielską flotą liniową, działając jako szybkie skrzydło własnej floty liniowej, służące do pościgów oraz osaczania i przechwytywania awangardy i ariergardy szyku bojowego przeciwnika. Były to jednostki najwyższej klasy (w chwili wejścia do służby poszczególnych okrętów, stanowiły one prawdopodobnie najdoskonalsze krążowniki pancerne na świecie pod względem swych walorów taktyczno – technicznych.). Wybudowane w stoczniach: brytyjskich (Izumo i Iwate, obydwa tego samego typu: Izumo) oraz Tokiwa (typu Asama) i francuskiej: Azuma (podobny casus do pojedynczego i podobnego charakterystyką – Yakumo, wybudowanego z kolei, dla odmiany w stoczni niemieckiej, co było krokiem służącym dla zorientowania się przez Japończyków w rozwoju i poziomie światowego budownictwa okrętowego w poszczególnych morskich mocarstwach.). Miały zdecydowaną przewagę nad wszystkimi rosyjskimi krążownikami pancernymi (o pancernopokładowych nie mówiąc), w swej salwie burtowej, dzięki umieszczeniu artylerii głównej w nowoczesnych – obrotowych wieżach, co w żadnym wypadku nie zmniejszało stopnia użycia głównego uzbrojenia, i nie wpływało negatywnie na kąty ostrzału, w przeciwieństwie do kazamat rosyjskich krążowników, w których była umieszczona artyleria główna.

Ich uzbrojenie było zbliżone: 4 x 203 mm, 12  / 14 x 152 mm, 12 x 76 mm, 8 x 47 mm, 4 / 5 wyrzutni torpedowych 457 mm. Działa i lufy, wyprodukowane przez zakłady Armstronga, były nieco bardziej niezawodne niż produkcji Caneta i Zakładów Baranowskich, zastosowane na okrętach rosyjskich. Opancerzenie pokrywało najżywotniejsze części okrętów grubą warstwą stali cementowej Kruppa (za wyjątkiem Tokiwy, pokrytej jeszcze stalą Harveya), również ich prędkość była większa o 2 – 3 węzły od projektowej, osiąganej przez władywostockie krążowniki. Ich walory bojowe powiększał fakt, że system rotacyjny personelu i kadr Połączonej Floty, sprzyjał temu, iż najlepszych artylerzystów (zwłaszcza celowniczych), przenoszono z pozostałych jednostek właśnie na krążowniki pancerne i pancerniki Połączonej Floty, co sprzyjało temu faktowi, iż w bitwach artyleryjskich z okrętami rosyjskimi, to Japończycy byli zawsze stroną górującą, jeśli chodzi o celność i intensywność ognia. Podobnie sprzyjał temu fakt używania przez japońskie krążowniki pancerne, jako przyrządów optycznych do kierowania ognia, najwyższej wówczas jakości dalmierzy brytyjskich, produkcji: Barr & Stroud FA2 (4,5 stopowych), i o ile obydwie strony używały na wzgląd niedoskonałości ówczesnej techniki i ówczesnych celowników optycznych do celowania i kierowania salw ogniowych, przyrządów w zasadzie dosyć prymitywnych, to stroną górującą i na tym polu okazali się być Japończycy.

Również kadra oficerska i dowódcza (wielu z tych ludzi odbywało praktyki i staże w Wlk. Brytanii pod czujnym okiem instruktorów z Royal Navy), była bez zarzutu, co sprzyjało na akwenie bitwy w elastyczności manewrowania zespołowego i doskonałego wykonywania tych właśnie manwerów oraz podejmowaniu samodzielnych inicjatyw – nierzadko kluczowych na morskim akwenie bitwy, co wiązało się zresztą z koniecznością stałego manewrowania na akwenie współczesnej wojny morskiej. W bitwie pod Ulsan zauważamy więc niemal koncepcję starcia dwóch odrębnych szkół budowy krążowników. Koncepcja pierwsza (japońska), której okręty były przygotowane do podejmowania – celem przechwytywania i szarpania wręcz, dzięki osiąganej przewadze prędkości – otwartej bitwy artyleryjskiej z wrogimi pancernikami generacji przeddrednotów oraz druga koncepcja (rosyjska), której okręty nie były budowane do otwartej walki artyleryjskiej z wrogą flotą, lecz wyłącznie do działania na wrogich liniach komunikacyjnych, jako jednostki przeznaczone do zwalczania żeglugi handlowej i transportowej przeciwnika. Władywostockie krążowniki były stworzone, a ich załogi z kolei szkolone wyłącznie do pojedynków ogniowych na bliskich dystansach, w przeciwieństwie do systemu szkoleniowego stosowanego po stronie japońskiej. Lecz również rosyjscy marynarze, służący na krążownikach władywostockich, byli ludźmi w pełni wartościowymi jeżeli chodzi o praktykę morską, a ich artylerzyści jak pokazało zaciekłe i intensywne starcie pod Ulsan, strzelali nie gorzej niż ich adwersarze z Połączonej Floty.

Riurik w suchym doku. Warto zwrócić uwagę na bogato zdobioną dziobówkę - element charakterystyczny niemal wszystkich flot wojennych świata niemal do końca pierwszej dekady XX wieku. Źródło: cityofart.net

Riurik w suchym doku. Warto zwrócić uwagę na bogato zdobioną dziobówkę – element charakterystyczny niemal wszystkich flot wojennych świata niemal do końca pierwszej dekady XX wieku. Źródło: cityofart.net

Doszła godz. 5.10, dzień zapowiadał się na bezchmurny, widoczność stale się poprawiała. Wschodzący poranek zapowiadał się na piękny i takim był, z warunkami widoczności idealnymi po niemal sam horyzont, kiedy tylko poranne mgły opadły i zniknęły. Kiedy o tej godzinie odległość zmalała do 8300 m, Japończycy natychmiast otworzyli gwałtowny ogień. Rosjanie odpowiedzieli prawie natychmiast, zwiększając jednocześnie prędkość do 15 węzłów. Ich położenie w pojedynku artyleryjskim na odległości, na którą rosyjscy artylerzyści nie byli dotąd szkoleni, oraz z racji faktu, iż na salwę burtową ich krążowników składała się jedynie połowa posiadanego uzbrojenia głównego kalibru – nie było najlepsze.

Kamimura, którego artyleria główna, umieszczona była w obracających się na obie burty wieżach pancernych, umiejscowionych na dziobie i rufie, w linii symetrii okrętów – takich problemów nie miał. W stronę Jessena i jego krążowników jednocześnie salwę mogło oddać 16 armat 203 mm, podczas gdy Rosjanie odpowiadali jedynie równocześnie z sześciu dział tego kalibru. Wspierały ich jednocześnie 22 armaty 152 mm i 6 – 120 mm, przeciwko niemal analogicznym 27 – 152 mm po stronie Nipponu.

Na niekorzyść okrętów rosyjskich służyło również porównanie pocisków artyleryjskich obydwu stron. Pociski rosyjskie, będące standardowymi pociskami przeciwpancernymi, których ładunkiem wybuchowym była stosunkowo mała ilość piroksyliny (wytwarzającej mały i słabo widoczny płomień eksplozji, po bezpośrednim trafieniu we wrogie jednostki, co utrudniało celowanie artylerzystom rosyjskim), musiały najpierw dokonać penetracji opancerzenia na odpowiedniej głębokości, żeby uaktywnić ich zapalniki, co w przypadku trafień w elementy nieopancerzone mogło skutkować niewybuchami. Japońskie z kolei były pociskami burzącymi o ogromnej sile rażenia i mocy wybuchu (zwłaszcza w rejonach nieopancerzonych – co ze względu na szczątkowy systemu opancerzenia władywostockich krążowników, miało się okazać wprost tragiczne dla ich żywotności, i ich załóg), ponadto eksplodując, wytwarzały ogromne ilości odłamków (niektórych niewiele większych od ziaren piasku), siekających dosłownie wszystko co stało na ich drodze, w szczególności elementy nieopancerzone. Same pociski, eksperymentalnie, były wypełnione Szimozą – materiałem wybuchowym o ogromnej mocy, który w miejscu eksplozji pocisków ,dosłownie wypalał na wylot nieopancerzone elementy kadłuba i nadbudówek – płomień eksplozji był ogromny i doskonale widoczny, co sprzyjało wstrzeliwaniu się, nakrywaniu celów salwami, i utrzymywaniu stałej celności ognia nawet przy ruchu z prędkością kilkunastu węzłów.

Piękne ujęcie Rossiji w drugim z pokojowych wariantów malowań jednostek pływających Maynarki Wojennej Imperium Rosyjskiego. Czarne kadłuby i nadbudówki oraz żółte kominy z domalowanymi czarnymi opaskami u ich szczytów. Źródło: cityofart.net

Piękne ujęcie Rossiji w drugim z pokojowych wariantów malowań jednostek pływających Maynarki Wojennej Imperium Rosyjskiego. Czarne kadłuby i nadbudówki oraz żółte kominy z domalowanymi czarnymi opaskami u ich szczytów. Źródło: cityofart.net

Od początku starcia, dała się we znaki Rosjanom osławiona i niebywała wręcz szybkostrzelność japońskich kanonierów (na jedną jednostkę ognia, wystrzeloną przez jednostki rosyjskie, przypadały trzy salwy japońskie!), przez co niemal od początku wszystkie trzy jednostki, zostały wprost zasypane lawiną huraganowego ognia. Lecz Rosjanie odgryzali się. Odgryzali skutecznie, o czym dalej, gdyż wobec tak oczywistej przewagi, sam Jessen mógł liczyć jedynie na łut szczęścia i… męstwo swych załóg, a z którego rosyjski marynarz niewątpliwie słynął.

Izumo po ostrzelaniu Riurika, zwiększył samowolnie prędkość do 19 węzłów, dzięki czemu wysforował o 9000 – 10 000 m, co zdezorganizowało szyk japoński, i doprowadziło do mimowolnego podziału celów (mniej skutecznego niż odgórny, skupiony na wybranej pojedynczej jednostce), i tym samym… ułatwiło nieco życie Rosjanom.

Azuma związał się walką z Rossiją, Tokiwa z Gromobojem, a Iwate z Riurikiem. Około godz. 6 Kamimura dążył do zmniejszenia swego dystansu do zawzięcie ostrzeliwującego się wroga, chcąc skutecznie włączyć do walki swą artylerię 152 mm. Jessen, widząc zamierzenia przeciwnika, wykonał zwrot swym zespołem, próbując przerwać się na północny zachód i mając teraz przez resztę starcia Japończyków od wschodu. Podczas tego manewru Rossija w tym czasie nagle zmniejszyła prędkość o 5 w., trafiona pociskiem w trzeci komin, którego liczne odłamki wprost zasypały jeden z cylindrycznych kotłów wodnorurkowych, doprowadzając do jego poważnego uszkodzenia.

Wywołało to istne zamieszaniu w szyku rosyjskim: aby uniknąć zderzeń, Gromoboj wymanewrował swego matelota w lewo, a Riurik w prawo. Japończycy niemal natychmiast wzmogli ogień na tym ostatnim – japoński ogień artyleryjski, porażający swą szybkostrzelnością, precyzją i mocą burzącą granatów, których eksplozje były kilkukrotnie silniejsze od wybuchów pocisków rosyjskich. Celność japońskich trafień w pomosty bojowe i wszystkie najważniejsze części okrętów, kluczowych dla ich żywotności, była dokładna do mechanicznej wprost perfekcji.

Natychmiast wybuchł na dziobie szaleńczo wprost ostrzeliwanego Riurika, silny pożar (zginął wtedy zastępca dowódcy okrętu – kmdr. por. Mikołaj Chłodowski). Niedługo potem kolejny pocisk uszkodził, jedną z armat 203 mm (wyłączając ją z walki), w chwilę potem kolejny – niewątpliwie sporego kalibru – uderzył w wieżę dowodzenia, zasypując jej wnętrze przez zbyt szerokie przezierniki. Dwóch marynarzy poniosło śmierć, dowódca okrętu – kmdr. Eugeniusz Trusow i flagowy nawigator zostali ciężko ranni od licznych odłamków. Ich lawina doprowadziła do całkowitego zablokowania hydraulicznego systemu sterowania, co dla całego okrętu i jego załogi miało mieć decydujący wynik w nieco późniejszym czasie.

Mimo opatrunku, sam Trusow wkrótce stracił przytomność – dowodzenie podczas jego nieobecności przejął oficer torpedowy kpt. mar. Zeniłow, kierujący okrętem z pomieszczenia zapasowej maszyny sterowej na rufie. Już przed godz. 6 (około 5.38), do walki włączył się od południa flagowiec kontradm. Sotokichi Uriu – Naniwa (notabene: pierwszy krążownik pancernopokładowy, który wszedł do służby w Japońskiej Cesarskiej Marynarce Wojennej, wybudowany przez stocznię brytyjską – Armstrong Whitworth, uznawany w chwili wejścia do służby w roku 1885 za najsilniejszy krążownik tego typu na świecie, zarazem również, główny bohater tzw. „czarnego tygodnia”, gdy swym wtargnięciem na redę Honolulu, doprowadził do poważnego incydentu dyplomatycznego ze Stanami Zjednoczonymi, oraz okręt, na którego pokładzie komandor Heihachiro Togo – przyszły głównodowodzący Połączonej Floty, i twórca narodzin mocarstwowości japońskiej na morzu, bez skrupułów obszedł się z okrętem bandery brytyjskiej, będącym zakamuflowanym transportowcem chińskich wojsk – co niewątpliwie świadczyło o wielkiej odwadze -, oddając w jego kierunku skuteczne salwy pod Pungdo, co doprowadziło do wojny z Chinami w roku 1894, a którego uzbrojenie przedstawiało się w okresie wojny rosyjsko – japońskiej, następująco: 8 x152 mm, 2 x 57 mm, 4 wt. 480 mm), włączając do walki z odległości 7000 m, za cel obierając ciągle spowolnioną Rossiję.

Jessen, sygnałami przywołał z trudem manewrującego Riurika, pośród gęsto wznoszonych słupów wody wokół niego, a pochodzących od upadków pocisków przeciwnika, i razem z nim, wstąpił w szyk, wspólnie oddając salwy w stronę Naniwy, która widząc to, oddaliła się od obydwu rosyjskich okrętów. Krążowniki Kamimury z powodu swej ciągłej przewagi w posiadanej prędkości ponownie ostro wysforowały do przodu, niemal na skraj akwenu bitwy. Jessen próbował to wykorzystać, i ponownie z podległymi mu okrętami, próbował – ostro zawracając na północny – zachód – przedrzeć się za rufami krążowników nieprzyjaciela.

Kamimura z kolei, widząc to, zwiększył jeszcze szybkostrzelność swej artylerii okrętowej w kierunku nieco ścieśnionych ze sobą jednostek rosyjskich. Balet na skraju wód Morza Japońskiego trwał więc w najlepsze. Riurik otrzymując kilka ciężkich trafień, otrzymał również to najpoważniejsze, decydujące o jego losie – w rufę, unieruchamiając i uszkadzając ster, oraz zalewając potokami wody pomieszczenie z maszyną sterową. Próby sterowania maszynami głównymi, nie przyniosły pożądanego skutku na okręcie, ciągle otrzymującym coraz to nowe trafienia. Prędkość Riurika spadła do 3 – 4 węzłów, reszta władywostockiego zespołu znalazła się w znacznym oddaleniu od niego, natychmiast drogą radiową powiadomił o wsparcie pozostałe dwa krążowniki (o godz. 6.28.). Kolejne trafienie zaklinowało ster w położeniu na prawą burtę, Riurik wbrew swej woli począł zbliżać się do przeciwnika na odległość nawet 5400 m, dostając się pod skupione salwy pełnoburtowe, oddawane ze wszystkich japońskich krążowników pancernych(!). Salwy burtowe, oddawane co niecałą minutę w kierunku Riurika, dosłownie zasypały go lawiną ognia. W niewielkim czasie dziesięć gęsto otrzymanych trafień, ulokowanych na linii wodnej poważnie uszkodziło kadłub okrętu. Przez około dziesięciu przebić, wdarły się ogromne ilości wody do wnętrza kadłuba, zalewając m.in. komory amunicyjne krążownika na rufie, co tylko dodatkowo zmniejszyło skuteczność ognia rosyjskiego krążownika z ulokowanych na rufie baterii (kanonierzy nurkowali do zalanych komór po pociski.).

Odstrzelona i podziurawiona bandera Marynarki Wojennej Imperium Rosyjskiego z niebieskim krzyżem Św. Andrzeja na białym tle. Zdjęcie, wykonane po starciu pod Ulsan, na krążowniku Gromoboj. Trudno uwierzyć, że ci sami marynarze, dumnie prezentujący się ze swą banderą, mieli niewiele później niż dekadę walnie przyczynić się do ustanowienia bolszewickiej dyktatury w Rosji przy pomocy bagnetów. Źródło: cityofart.net

Odstrzelona i podziurawiona bandera Marynarki Wojennej Imperium Rosyjskiego z niebieskim krzyżem Św. Andrzeja na białym tle. Zdjęcie, wykonane po starciu pod Ulsan, na krążowniku Gromoboj. Trudno uwierzyć, że ci sami marynarze, dumnie prezentujący się ze swą banderą, mieli niewiele później niż dekadę walnie przyczynić się do ustanowienia bolszewickiej dyktatury w Rosji przy pomocy bagnetów. Źródło: cityofart.net

Kolejne bezpośrednie trafienie doprowadziło do tragedii. Pocisk 203 mm, zdetonował na dziobie w pobliżu załadowywanego akurat prawoburtowego działa 203 mm, i doszło przez to do eksplozji zgromadzonej w jego pobliżu amunicji, a z 22 ludzi obsługi, ocalało jedynie 4. Kolejne dwa uszkodzone odłamkami kotły, należało zamknąć, poprzez domknięcie im palenisk, gdyż zaistniało zagrożenie ich eksplozji. Jessen natychmiast zawrócił w rejon dosłownie rozstrzeliwanego przez Kamimurę, Riurika, płynąc mu na pomoc. Mimo postępujących coraz silniejszych uszkodzeń, stale zagrażających żywotności okrętu na wodzie, Riurik, odgryzł się najskuteczniejszym trafieniem w ciągu całej wojny rosyjsko japońskiej (1904 – 1905 r.), jako żywe świadectwo swej desperackiej oraz iście heroicznej obrony!

Po 6.45 jeden z jego pocisków 203 mm, trafił na krążowniku Iwate w jego lewoburtową kazamatę nr. 1 dział 152 mm, umieszczoną w nadbudówce. Znajdowało się tam 7 armat 152 mm: dwie w górnych pancernych kazamatach w nadbudówkach na poziomie pokładu górnego, rozmieszczonych pojedynczo w pobliżu dziobu i rufy, a między nimi dwa stanowiska dział 152 mm, chronione stalowymi osłonami. Z kolei trzy pozostałe stanowiska dział 152 mm, znajdowały się poziom niżej, w kazamatach dolnych, rozmieszczonych na pokładzie bateryjnym wzdłuż linii okrętu. Rosyjski granat, detonując wewnątrz (po przebiciu stropu pancernego kazamaty), spowodował potwornej mocy eksplozję zgromadzonego tam parku amunicyjnego.

Na lewoburtowych pokładach kazamatowych Iwate, rozszalało się piekło. Wyrwą w podłodze pokładowej, obok stanowiska działowego, powstałą na skutek eksplozji wielkiej mocy i zarazem szybami amunicyjnymi, ogień natychmiastowo przedostał się na dolny pokład, do znajdującego się tam bezpośrednio niżej, stanowiska kazamatowego armaty 152 mm, pierwszego z łącznej liczby trzech, znajdujących się na pokładzie bateryjnym, licząc od dziobu. Rozżarzone gazy i płomienie, spowodowały tym samym gwałtowną serię eksplozji składowanej amunicji w pobliżu działa. Po czym również z tej samej feralnej kazamaty nr. 1, wydobywające się płomienie gwałtownego pożaru ładunków miotających, i rozżarzone odłamki, pochodzące z powstałych wybuchów składowanych tam pocisków burzących, poszybowały do następnego stanowiska działa 152 mm (chronionego jedynie maską pancerną), znajdującego się na pokładzie górnym na poziomie górnych kazamat, wywołując ponownie eksplozję ogromnej mocy, której zapalnikiem okazała się być zgromadzona amunicja obok działa. Równocześnie płomienie eksplozji, wydobywające się z targanej bezlitosnymi wybuchami wyrwy (a która jeszcze przed chwilą była kazamatą nr. 1 dział 152 mm z żywą obsługą w środku), i przez którą notorycznie buchały kłęby ognistych kul, przedostały się wyżej do nieopancerzonego stanowiska działa 76 mm nr. 1 (położonego na otwartym pokładzie tuż nad kazamatą nr. 1 dział 152 mm), powodując nowy wybuch amunicji. W pożarze ładunków prochowych i eksplozjach amunicji, następujących niemal jedna po drugiej, żywcem spłonęło 40 osób, a dalszych 47 było rannych.

Energia wybuchów i, stale rozprzestrzeniający się, gwałtowny pożar, doprowadziły do naruszenia konstrukcji burty i pokładu krążownika. Dobiegający z zewnątrz, lecz nieco przytłumiony przez grube pancerne ściany silosu wieży dowodzenia, głośny huk kilku eksplozji naraz, i wyraźnie odczuwalny silny wstrząs, natychmiast uświadomiły znajdującemu się w stanowisku dowodzenia – kontradm. Sotaru Misu (dowódcy 2. zespołu), do czego doprowadziło jedno z otrzymanych trafień. Nakazał natychmiastowe wyjście z szyku i oddalenie z rejonu bitwy płonącemu Iwate. W jego lewoburtowej części, od strony dziobu, na górnym pokładzie, dokładnie w rejonie górnej przedniej kazamaty i drugiego stanowiska dział 152 mm, czyli niemal na połowie długości nadbudówki okrętowej (stanowiącej 1/2 długości jednostki), i poziom niżej, próbując gwałtownie rozprzestrzenić się na pokładzie bateryjnym, szalał bezlitośnie trawiący ogień, z którym z trudem próbowały się uporać ekipy pożarowe krążownika.).

Jakby w odwecie, flagowiec 2. Eskadry Połączonej Floty – Izumo oddał w kierunku (około godz. 7) dwa celne, bezlitosne trafienia w dziób Rossiji. wywołując tym samym silny pożar na dziobie krążownika. Dym zasnuł niemal całe pole widzenia w wieży dowodzenia, ponadto zginął zastępca dowódcy okrętu, kmdr. por. A. Berliński. Rossija nie pozostał dłużny, ostrzeliwując zaciekle japoński okręt flagowy. Natychmiast pocisk 203 mm, wystrzelony z Rossiji, zapalił nadbudówkę dziobową Izumo, przeistaczającą się w pożar, zasnuwający dymem umieszczoną na dziobie wieżę artylerii głównej oraz stanowisko dowodzenia. Przez cały ten czas, i Gromoboj i Rossija, bezustannie i brawurowo manewrowały pod huraganem zadziwiająco szybkostrzelnej artylerii japońskiej, wokół Riurika, i starając się go osłaniać. Obydwa doznawały coraz większych uszkodzeń, lecz same miały na swym koncie coraz więcej celnych trafień oraz były w stanie bezproblemowo utrzymać się na wodzie.

O godz. 7.22 Riurik niespodziewanie zwiększył znacząco prędkość, wychodząc naprzeciw szykowi rosyjskiemu, celem dołączenia do swych macierzystych okrętów. Jessen, chcąc go pociągnąć ze sobą, próbował wymanewrować japońską eskadrę w kierunku północno – zachodnim, celem oderwania się od Kamimury, i przebicia do bazy władywostockiej. Nieugięty Kamimura, który widząc z pewnością uszkodzenia Iwate, nie mógł do tego dopuścić, i zatem ruszył w pościg za Jessenem.

W tym czasie Riurik, mając już podobno jedynie sprawne dwie – trzy armaty, z trudnym do ugaszenia pożarem na niemal całej swej długości oraz z wyraźnym problemem, utrzymujący nakazaną prędkość, zaczął z wolna wytracać swą prędkość, i odstawać od swego zespołu. Kamimura, widząc to, postanowił dopaść bohaterski rosyjski krążownik, który wręcz sprawiał wrażenie niezatapialnego i wykazywał wprost niesamowitą żywotność w tych jakże trudnych dla niego chwilach.

Riurik z odległości 3800 – 5200 m, został wprost zasypany huraganowym ogniem podchodzących nieprzyjacielskich krążowników pancernych. Jessen w porę dostrzegający zagrożenie jednego ze swych okrętów, zmuszony został do ponownego zawrócenia: celem jego wsparcia, co potrwało kwadrans. Przez ten czas Riurik stale odpowiadał ogniem, sam będąc zasypywany wrogimi pociskami, do tego szczególnie celnymi, zwłaszcza w pomost, nadbudówki i najżywotniejsze części okrętu, czyniące wprost spustoszenie w osprzętowaniu i załodze.

Ogólna mapka sytuacyjna starcia pod Ulsan. Źródło: reocities.com

Ogólna mapka sytuacyjna starcia pod Ulsan. Źródło: reocities.com

Do boju włączył się (ciągle obficie dymiący na lewej burcie), uszkodzony Iwate, do którego Riurik wystrzelił nawet niecelną torpedę. O godz. 8 do walki z odstającym okrętem rosyjskim, dołączył ponownie Naniwa oraz bliźniaczy Takachiho. Jessen widząc stale pogarszające się położenie nie tylko Riurika, ale i swego zespołu, postanowił związać walką krążowniki pancerne przeciwnika, i oderwać je maksymalnie na jak największą odległość, wierząc, że Riurik upora się w tym czasie z uszkodzeniami, i jakoś da sobie radę z obydwoma japońskimi krążownikami pancernopokładowymi.

Dlatego Jessen wraz ze swymi dwoma pozostałymi okrętami, włączył się do walki, przechodząc obok i ostrzeliwując szyk japoński, po czym (o godz 8.25), zawrócił z prędkością 17 w. na kurs najpierw północno – wschodni, a następnie położył się na wschód, pozorując swe odejście do Władywostoku. Kamimura dał się zwabić Jessenowi (nie mógł przecież dopuścić by teraz jego adwersarz i nieprzyjaciel, przez którego japońska żegluga handlowa miała tyle kłopotów, miał mu się wymknąć!), i przy Riuriku pozostawił jedynie Naniwę i Takachiho, celem dobicia bohaterskiej jednostki rosyjskiej.

Bitwa, toczona między Rossiją i Gromobojem, a czterema krążownikami pancernymi, toczyła się dalej. Rosjanie strzelali celnie, otrzymując coraz więcej trafień w nieprzyjacielskie jednostki, wywołując na nich szereg ognisk pożarów. Same, będąc również pod nieustannym ciągiem szybkiego i precyzyjnego ognia Japończyków, który wprost masakrował rosyjskie załogi dział (chronione jedynie z jednej strony stalowymi maskami pancernymi), gradem odłamków, padającymi z gęsto wybuchających wokół, wrogich pocisków. Podczas tego pozorowanego pościgu, wkrótce Rossija zaczęła gęsto dymić na całej długości, gdy dystans między wrogimi sobie okrętami spadł do 5500 – 6400 m. Wówczas dowódca Rossiji – kmdr. A. Andriejew, rozkazał otworzyć ogień zaporowy z baterii ośmiu dział 75 mm, znajdujących się na okręcie, wystrzeliwując salwami w krótkim czasie ponad 1000 pocisków, dających się nieprzyjacielskim jednostkom boleśnie we znaki, nawet mimo ich solidnego i grubego opancerzenia, którym były w większości pokryte.

Trafienie w wieżę dowodzenia na Gromoboju, zasypało przez zbyt szerokie szczeliny dowodzenia wnętrze wieży, wybijając i raniąc wszystkich znajdujących się w jej środku. Ciężko ranny został m.in. dowódca okrętu – kmdr. Dabicz, lecz po opatrunku natychmiastowo wrócił na swe stanowisko. Tymczasem o 9.30, nastąpiło niemałe zamieszanie w szyku japońskim, z powodu awarii jednej z maszyn parowych (stale pracujących na najwyższych obrotach), na Azumie, który został następnie wyminięty przez Tokiwę. Po usunięciu usterki i uporządkowaniu szyku, Kamimura przystąpił do nowego ataku, zbliżając się do nieprzyjacielskich krążowników, i zwiększając szybkostrzelność własnej artylerii, ponownie zasypując je huraganowym i zabójczym ogniem.

Rossija miał już wtedy 36 trafień (z tego 11 w części podwodnej kadłuba!), przebite trzy kominy, zniszczone trzy kotły, uszkodzone wszystkie aparaty torpedowe, i dodatkowo przerzedzoną załogę na skutek celności i precyzji japońskich artylerzystów, i ich nadmiernej szybkostrzelności. Strzelać mógł już jedynie z jednego działa 203 mm i trzech – 152 mm. Gromoboj z kolei otrzymał 26 trafień (z tego 6 poniżej linii wodnej), ponadto został po raz wtóry ranny kmdr. Dabicz. Odpowiadały jednak (celnym w dodatku!) ogniem zawzięcie, raz po raz nakrywając i kolejno trafiając w każdy z japońskich krążowników pancernych. Izumo otrzymał ponad 20 trafień, raz po raz wybuchały na nim pożary (szybko gaszone jednak dzięki sprawności swej załogi.). Uszkodzony i stale dymiący Iwate, zainkasował z kolei 23 trafienia, lecz mimo to, dzięki swej wytrzymałej konstrukcji i solidnej budowie, ciągle był zdolny do prowadzenia boju, i osiągania swej maksymalnej prędkości projektowej. Natomiast pozostałe dwa: Azuma (10 trafień) i Tokiwa (kilka trafień – liczba trudna do ustalenia), były zaledwie lekko uszkodzone.

Mapa kreśląca szczegółowo poszczególne ruchy okrętów, i  przedstawiająca starcie pod Ulsan. 14 sierpnia 1904 roku. Źródło: russojapanesewar.com

Mapa kreśląca szczegółowo poszczególne ruchy okrętów, i przedstawiająca starcie pod Ulsan. 14 sierpnia 1904 roku. Źródło: russojapanesewar.com

Kończąca się amunicja na rosyjskich krążownikach, i stale zmniejszająca się liczba stanowisk dział, zdolnych do prowadzenia ognia, powoli i stale osłabiały skuteczność bojową Rosjan. Z kolei, na okrętach Kamimury, powoli wyczerpywała się amunicja (przykładowo na Izumo było już tylko 50 pocisków 203 mm i 150 – 152 mm, z posiadanych zapasów, odpowiednio: 480 i 2100, tychże kalibrów.). Podobnie było na pozostałych krążownikach, a niezwykle twardy i stale niesłabnący opór rosyjski, zaważyły na gorzkiej do przełknięcia i bolesnej decyzji, którą japoński wiceadmirał musiał podjąć: przerwanie walki.

O 10.05, japoński dywizjon, podążył ku odległemu o 30 mil na południe, pozostawionemu i osamotnionemu Riurikowi. Jessen w obliczu tak silnej przewagi nieprzyjacielskiej, nie mógł mu przyjść z pomocą, wierząc skrycie, że upora się obydwoma krążownikami pancernopokładowymi, po czym wyrwie się, i poszuka ewentualnego ratunku u brzegów Korei. Nie mógł mu pomóc, nie ze swymi ciężko poranionymi okrętami, z powybijanymi co do nogi ludźmi obsługi dział, z których wiele było poza tym zniszczonych i/lub uszkodzonych. Samych przestrzelin kadłubów rosyjskich okrętów, pod linią wodną było tyle, że zważywszy na stale wdzierającą się wodę, rosyjski głównodowodzący musiał zmniejszyć prędkość do 14 węzłów, po zawróceniu na południe i odejściu zespołu Kamimury.

Sam bohaterski i samotny Riurik – z zalanym przedziałem maszyny sterowej, rozbitymi czterema kotłami, pożarem na całej długości kadłuba, zburzonymi nadbudówkami, i mocno poprzebijanymi burtami, miał dodatkowo stale wrastający trym na rufę, który powiększał jednocześnie przechył na lewą burtę (do 8 stopni.). Dowódca i większość oficerów leżała martwa. Zginął sam Zeniłow, po którym dowodzenie okrętem przejął oficer artylerii kpt. mar. Konstanty Iwanow, który z kilku nadających się jeszcze do obsługi dział, usiłować odegnać zbliżających się Japończyków.

Naniwa otworzył ogień o godz. 8.42, z odległości 6800 m, a w cztery minuty później Takachiho, z odległości 6300 m. Dosłownie rozstrzeliwały i niemal bezkarnie demolowały rosyjską jednostkę, odpowiadającą ze swych dział stale, lecz coraz rzadziej, ze względu na pożary panoszące się na całym okręcie. Mimo to, Riurik, uzyskał po jednym trafieniu w obydwie jednostki, dążąc w pewnym momencie nawet do staranowania Naniwy, i wystrzelenia (niecelnej niestety) torpedy w kierunku Takachiho.

Zmniejszając dystans do 4000 m, a następnie (po otrzymaniu obydwu wspomnianych trafień: po jednym w każdy okręt), obydwie jednostki zwiększyły go ponownie do 5200 m, i manewrowały za rufą Riurika (poruszającego się z prędkością 8 – 12 w., kursem północnym.). Jeden z ich pocisków zdetonował torpedę, znajdującą się w wyrzutni na prawej burcie w części rufowej okrętu, inny z kolei eksplodował ponownie po trafieniu w wieżę dowodzenia, zasypując jej wnętrze szeregiem rozgrzanych do czerwoności odłamków, raniąc znajdującego się tam m.in. Iwanowa.

Mapa o większym zasięgu terytorialnym, pokazująca w którym miejscu Cieśniny Koreańskiej, rozegrała się bitwa 14 sierpnia 1904 roku. Źródło: cityofart.net

Mapa o większym zasięgu terytorialnym, pokazująca w którym miejscu Cieśniny Koreańskiej, rozegrała się bitwa 14 sierpnia 1904 roku. Źródło: cityofart.net

Po godz. 10, widząc zbliżające się nowe okręty japońskie (były to najprawdopodobniej krążowniki pancerne Kamimury), Iwanow zwołał radę wojenną na pomoście zdemolowanego, płonącego okrętu, zasnutego dymami, w której udział wzięło siedmiu żyjących jeszcze i utrzymujących się na nogach oficerów krążownika. Podjęli jedyną słuszną decyzję – samozatopienie. Natychmiast otwarto zawory denne i wypuszczono parę z kotłów (celem zapobieżenia ich eksplozji, gdyby dostała się do nich zimna woda morska, podczas tonięcia okrętu.). Załoga zaś, rozpoczęła ewakuację na środkach podręcznych. Szalup nie było. Porozbijane pociskami, już dawno strawił ogień w całości na drewniane szczapy, które z nich pozostały. Widząc to, Uriu, do którego w międzyczasie podszedł już krążownik pancernopokładowy Niitaka oraz torpedowce: Hato i Kamome, przerwał ogień i przystąpił do akcji ratunkowej.

Płonący ciągle Riurik, zwalił się na lewą burtę i o godz. 10.42 zatonął. O 11.30 do jednostek ratujących rozbitków, dołączył krążownik pancernopokładowy Tsushima, z torpedowcami: Aotaka, Kare i Tsubame. Kiedy na miejsce nadszedł zespół Kamimury, wydobyto już większość rozbitków. Łącznie było ich 626 (16 oficerów, pop okrętowy, 72 chorążych i podoficerów, 537 marynarzy), z czego 238 rannych (dwóch z nich z czasem zmarło), zginęło zatem i utonęło 195 ludzi. Na pozostałych dwóch krążownikach Jessena łączne straty zamknęły się liczbą 140 zabitych (5 oficerów) i 319 rannych (12 oficerów.).

W zespole wiceadm. Kamimury z kolei, było 42 zabitych (aż 40 na Iwate!), w tym 2 oficerów i 75 rannych (5 oficerów.). Na obu krążownikach kontradm. Uriu, było 2 zabitych i 17 rannych (2 oficerów.).

Bardzo duże straty ludzkie na rosyjskich krążownikach były spowodowane ich szczątkowym opancerzeniem (dzięki czemu pociski burzące, przebijały ich burty na wylot samą energią kinetyczną swych eksplozji) oraz wadami konstrukcyjnymi, takimi jak: niedoskonałe szyby amunicyjne (pociski składowano zatem w pobliżu dział, co ponownie, zważywszy na charakter japońskich pocisków burzących oraz ogromną ilość odłamków, jakie wytwarzały – doprowadzało do licznych pożarów, trudnych do ugaszenia i wzmożonego ryzyka eksplodującej amunicji), oraz przede wszystkim: brakiem solidniejszych osłon pancernych na armatach (przez co padające zewsząd odłamki dosłownie masakrowały obsługi dział.).

Trzy godziny po bitwie, obydwa krążowniki Jessena, zastopowano. Porządkowano okręty, wydano solidne obiady, i – przede wszystkim – załatano przebicia burt i przestrzeliny poniżej linii wodnej. Wieczorem urządzono pochówki poległym, bohaterskim członkom załogi, zgodnie z tradycyjnym ceremoniałem morskim (chowanie zwłok w morzu), oprócz pogrzebu kmdr. por. Berlińskiego, zastępcy dowódcy Rossiji, którego ciało przewieziono do Władywostoku, by tam wyprawić mu pogrzeb.

Straszliwie postrzelane rosyjskie krążowniki, przypominające w zasadzie pływające, wypalone wraki, powróciły do Władywostoku 16 sierpnia. Natychmiast stanęły prawie do solidnego i gruntownego remontu w suchych dokach, w czasie którego dokonano małej modernizacji posiadanego przez nie uzbrojenia i powiększono liczbę dział 152 mm o sześć na każdym (w zamian zlikwidowano tyle samo dział 75 mm), ustawiając je w specjalnych pancernych maskach.

Uczestnik starcia pod Ulsan. Krążownik pancerny Azuma, stojący pod podniesioną, odświętną galą banderową, wybudowany we francuskiej stoczni Ateliers et Chantiers de la Loire w Saint-Nazaire. Widoczne w jego sylwetce bojowej cechy charakterystyczne dla francuskiego budownictwa okrętowego przełomu wieków. Źródło: wikipedia

Uczestnik starcia pod Ulsan. Krążownik pancerny Azuma, stojący pod podniesioną, odświętną galą banderową, wybudowany we francuskiej stoczni Ateliers et Chantiers de la Loire w Saint-Nazaire. Widoczne w jego sylwetce bojowej cechy charakterystyczne dla francuskiego budownictwa okrętowego przełomu wieków. Źródło: wikipedia

Dokonano też częściowej wymiany załóg. Nie uniknęło to również dowódców okrętów – Dabicz był ciężko ranny, a Andriejew w wyniku stresu bitewnego, doznał rozstroju nerwowego. Władywostocki Zespół Krążowników, zakończył tym samym swą skuteczną i dalekomorską działalność, kreśląc piękną kartę w historii Marynarki Wojennej Imperium Rosyjskiego, a bohaterska postawa Riurikam od razu kojarzy mi się z epopeją Wariaga w Czemulpo, gdzie m.in. zapoczątkowano ów konflikt rosyjsko – japoński o panowanie w Korei i Mandżurii.

Kamimura osiągnął sukces operacyjny i taktyczny, choć wypada dodać: nie na taką skalę, jaką z pewnością sam by tego chciał i oczekiwał. Mimo ogromnej przewagi ilościowej i technologicznej swych okrętów, a także na tle wyszkolenia podległych jemu dowódców i załóg, zatopienie wiekowego już nieco Riurika (jednostki najstarszej i najsłabszej z zespołu władywostockiego), nie było ogromnym zwycięstwem.

Choć sam władywostocki zespół już nigdy nie miał poważnie zagrozić japońskiej żegludze handlowej, komunikacyjnej i transportowej dla Cesarskiej Armii Japonii, oblegającej Port Artur i walczącej „na wzgórzach Mandżurii”, gdyż dodatkowo w późniejszym czasie nastąpiły pewne wypadki, przez które władywostocka eskadra, doznała dodatkowego uszczerbku swej siły bojowej. Przypomnijmy je zatem pokrótce.

Krążownik pomocniczy Lena, próbujący zwalczać kontrabandę od połowy sierpnia na Pacyfiku, został 11 września internowany w San Francisco, z powodu braku możliwości usunięcia awarii mechanizmów.

Kwestią kluczową w szczególności, okazały się uszkodzenia poszycia dennego Gromoboja po wpadnięciu jednostki na skały, w listopadzie – przy czym inne źródła podają, że nastąpiło to na podmorskich rafach jeszcze w październiku. Następnie dodatkowo Gromoboj, wpadł na japońską minę, dniu 24 maja 1905 roku, tuż po wypłynięciu na próbę nowo zamontowanej radiostacji. Remont jego, miał  już przeciągnąć się do końca wojny.

Krążownik pancerny Iwate w charakterystycznym - "wiktoriańsim" malowaniu pokojowym, z wspaniale prezentującymi się białymi opaskami, dzielącymi smukłe i wysokie, czarne kominy krążownika. Okręt, który otrzymał od Riurika feralne trafienie w bitwie morskiej pod Ulsan o zgoła niespodziewanej sile. Źródło: wikipedia

Krążownik pancerny Iwate w charakterystycznym – „wiktoriańsim” malowaniu pokojowym, z wspaniale prezentującymi się białymi opaskami, dzielącymi smukłe i wysokie, czarne kominy krążownika. Okręt, który otrzymał od Riurika feralne trafienie w bitwie morskiej pod Ulsan o zgoła niespodziewanej sile. Źródło: wikipedia

  Unieruchomienie rosyjskich krążowników, bazujących we Władywostoku, było w znacznym stopniu, niewątpliwie dużym osiągnięciem Kamimury, którego wielki dzień miał dopiero nadejść.

Był nim dzień bitwy pod Cuszimą, gdzie w dużej mierze, dzięki Kamimurze – jego brawurze, zręczności, śmiałości w podejmowaniu inicjatywy, i manewrowaniu na akwenie bitwy, niemal z prawdziwą wirtuozerią wręcz (a już chyba w historiografii na zawsze zepchniętego, mimo to, w cień Togo), zwycięstwo to prawdopodobnie nie byłoby tak  totalnym dla japońskiej Połączonej Floty.

A tymczasem: po bitwie pod Ulsan, trzy najbardziej uszkodzone krążowniki japońskie: Izumo, Iwate i Azuma, stanęły w Sasebo do remontu. Przy czym najbardziej uszkodzonego Iwate początkowo prowizorycznie naprawiono na postoju na wodach Cieśniny Korańskiej, zaślepiając rozbitą kazamatę działa 152 mm nr. 1, znajdującą na wypalonym pokładzie kazamatowym. Do dłuższego remontu w Sasebo (koniecznego z powodu silnego naruszenia konstrukcji okrętu po serii eksplozji), wraz z odnowieniem pokładu kazamatowego, łącznie ze stanowiskami dział i wymianą tych zniszczonych, krążownik stanął już 26 sierpnia. Paradoksalnie, po tym starciu, ta sama opinia publiczna, uprzednio ostro krytykująca japońskiego dowódcę, uznała Kamimurę za bohatera, a samego wiceadmirała w roku 1907 dopadł zaszczyt objęcia tytułu Barona (Danshaku.).

Dumne ujęcie Rossiji w suchym doku. Źródło: cityofart.net

Dumne ujęcie Rossiji w suchym doku. Źródło: cityofart.net

Tekst ów, jest drugą częścią mego skromnego hołdu, wyrażonego dla rosyjskich i japońskich marynarzy, poległych w trakcie działań bojowych, podczas wojny rosyjsko – japońskiej (1904 – 1905r.), toczonych na wodach dalekowschodnich, z niespotykanym dotąd natężeniem w historii wojen morskich.

Bibliografia:

– Józef W. Dyskant, Port Artur 1904, Warszawa 1996.
– Józef W. Dyskant,  Cuszima 1905, Warszawa 1989.
– Robert Gardiner, Conway’s All the World’s Fghting Ships 1860 – 1905, London 1979.
– R.M. Mielnikow, „Riurik” był pierwszym, Leningrad 1989.
– Peter Brook, Armoured Cruiser versus Armoured Cruiser: Ulsan, 14 August 1904 (Warship 2000 – 2001), London 2000.
– Julian S. Corbett, Maritime Operations in the Russo-Japanese War, 1904 – 05, Annapolis 1994.
– W.E. Jegoriew, Opieracyii Władiwostockich Kriejsierów W Russko – Japonskaju Wojnu 1904 – 1905 gg, Moskwa-Leningrad 1939.
– Donald Mitchell, A History of Russian and Soviet Sea Power,  Tom 1, London 1974.
Der Japanish – Russisch Seekrieg 1904 / 1905. Amtliche Darstellung des Japanischen Admiralstabes, Tomy: I i II, Berlin 1911.
– Sj. Zacharow, Istorrija Wojennomorsko Isskusstwa, Moskwa 1969.
– V. N. Tomitch, Warships of the Imperial Russian Navy, Tom 1, San Francisco 1968.
– P. Mickel, D. Jung, H. Jentschura, Warships of the Imperial Japanese Navy 1869 – 1945, London 1977.
– Paweł P. Wieczorkiewicz, Historia Wojen Morskich. Wiek Pary, Londyn 1995.
– Tomasz Rogacki, Japońsko – Rosyjska Wojna Morska 1904 – 1905, Zabrze 2011.
– P.D. Bykow, Russko – Japonskaja Wojna 1904 – 1905 gg. Diejstwija Na Morie, Moskwa 1942.
– Jan Gozdawa – Gołębiowski, Od wojny krymskiej do bałkańskiej, Gdańsk 1985.
– Dennis Warner, Peggy Warner, The Tide at Sunrise: A History of the Russo-Japanese War 1904-1905, Norwich 1975.
– Frank Thiess, Cuszima. Epopeja wojny morskiej, Gdynia 2005.
– Seria: Morskaja Kompania – poświęcona japońskim krążownikom pancernym, wchodzącym wówczas, w trakcie wojny rosyjsko japońskiej (1904 – 1905 r.), w skład Połączonej Floty.

Komentarze

Wyznawca teorii wojennomorskich Mahana, Colomba i Corbetta. Gorący orędownik propagowania doktryny Nawalizmu na gruncie medialnym i społecznym w naszym kraju. Zainteresowania: wszystko co związane z budownictwem okrętowym oraz strategią i taktyką wojen morskich wieku pary, od okresu wojny krymskiej do okresu interwencji British Baltic Force w trakcie rosyjskiej wojny domowej włącznie. Dla stosownej przeciwwagi umysłowej, pochłania go również tematyka alianckich bombardowań powietrznych na niemieckie ośrodki miejskie w toku II WŚ oraz historia i rozwój "skrzydła bombowego" Rządu JKM - RAF Bomber Command.

Najpopularniejsze posty