Filipińska i amerykańska piechota morska podczas wspólnych ćwiczeń desantowych w 2004 roku. / fot. Wikimedia Commons (U.S. Marine Corps/domena publiczna).

Morze Południowochińskie: Prezydent Filipin rozkazał wysłać wojsko na sporne wyspy

W dniu 7 kwietnia br. kontrowersyjny prezydent Filipin, Rodrigo Duterte poinformował, że rozkazał „zająć” grupę około 10 spornych wysp archipelagu Spratly na Morzu Południowochińskim, w pobliżu chińskiej, sztucznej wyspy, gdzie mieści się instalacja wojskowa. Wypowiedź prezydenta była jednak nieprecyzyjna, gdyż Ministerstwo Obrony Filipin poinformowało później, że chodzi o znaczne zwiększenie istniejącej już, ale niewielkiej obecności wojskowej.

Sporne Wyspy Spartly. / Wikimedia Commons.

W piątek, 7 kwietnia br. podczas wizyty na wyspie Palawan (w prowincji o tej samej nazwie), leżącej na zachód od głównego archipelagu wysp filipińskich, znany z kontrowersyjnych wypowiedzi prezydent Filipin, Rodrigo Duterte poinformował, że rozkazał siłom zbrojnym „zajęcie” grupy 9-10 spornych z Chinami, Wietnamem, Malezją, Sułtanatem Brunei i Tajwanem, wysp w archipelagu Spratly na Morzu Południowochińskim. Warto zauważyć, że zajęte wyspy leżą w pobliżu sztucznej chińskiej wyspy Subi Reef, na której Pekin zbudował instalacje wojskowe.

Próbowaliśmy być przyjaciółmi ze wszystkimi, ale teraz musimy utrzymywać naszą jurysdykcję, przynajmniej na obszarach kontrolowanych przez nas [na Morzu Południowym]. To, co należy do nas, przynajmniej, zajmijmy to i mocno zaznaczmy naszą obecność. – powiedział prezydent Filipin podczas spotkania z żołnierzami.

Oprócz ogłoszenia decyzji o „zajęciu” wysp, Duterte obiecał obecnym na spotkaniu z wojskowymi, że osobiście wzniesie flagę Filipin na spornej wyspie Thitu podczas dnia niepodległości 12 czerwca br.

Później, minister obrony Filipin, gen. mjr Delfin Lorenzana sprostował wypowiedź głowy państwa, informując, że Siły Zbrojne planują zmodernizować istniejące obecnie instalacje wojskowe, rozbudować garnizony, zwiększyć ich zaplecze (zbudować generatory elektryczne, stacje uzdatniania wody, systemy kanalizacyjne i oczyszczania ścieków) oraz liczebność piechoty morskiej, która w niewielkiej ilości już stacjonuje na wyspach. Ma powstać także infrastruktura cywilna dla filipińskich rybaków, w tym latarnie morskie. Filipińskie MON odwołało się tym samym do nieformalnych zasad panujących od 2002 roku w Stowarzyszeniu Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN), do którego należą wszystkie zainteresowane kraje i dotyczących działalności morskiej w regionie. Rzecznik Sił Zbrojnych Filipin, gen. bryg. Restituto Padilla oświadczył również, że prezydent miał na myśli zajęte już terytorium.

Dzisiejsza deklaracja prezydenta Duterte jest na tyle niezwykła, gdyż kilka tygodni wcześniej bezpodstawnie stwierdził, że zezwolił Chinom na eksplorację bogatych złóż mineralnych Benham Plateau, leżących ok. 250 kilometrów na wschód od wybrzeży Filipin, na Morzu Filipińskim. Dodał też, że jego kraj nie może zrobić nic, jeśli Pekin zechce zbudować instalacje wojskowe na spornej rafie Scarborough. Filipiński minister obrony stwierdził wówczas, że asertywność rządu wobec działalności Chin w tym regionie budzi jego obawy. Opozycyjni politycy wszczęli wówczas procedurę impeachmentu wobec kontrowersyjnego prezydenta, który według nich nie dba należycie o interes narodowy kraju.

Za czasów poprzednika, prezydenta Benigno Aquino, w 2012 roku Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze przyznał Filipinom wyłączne prawo wyłączną jurysdykcję w zakresie suwerennego prawa do poszukiwania i eksploatacji zasobów mineralnych, węglowodorów i prowadzenia połowów ryb na obszarze Benham Plateau, a Chiny nie miały podstaw prawnych do większości swoich roszczeń na tym obszarze. Jednak orzeczenia te nie nigdy miały mocnych mechanizmów egzekwowania prawa, więc spór trwa i powoduje coraz większą militaryzację regionu.

Według ekspertów od prawa morza i politologów, najnowsza deklaracja prezydenta Filipin jest pustosłowiem i jedynie reakcją na narastającą presję polityczną z uruchomioną procedurą impeachmentu włącznie, oskarżeniami opozycji o prochińską politykę morską, na co Duterte próbuje reagować patriotycznymi odniesieniami i antychińską retoryką wobec spornych wysp.

Instalacje wojskowe, w tym 1.300-metrowa droga startowa dla samolotów, na filipińskiej części archipelagu Wysp Spartly, istnieją od czasów prezydentury (a w zasadzie dyktatury) Ferdynada Marcosa (1965-1986), lecz w ostatnich latach została mocno zaniedbana przez władze w Manili. Roilo Golez, były filipiński doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, stwierdził jakiś czas temu, że strategiczne planowanie rządu na Morzu Południowochińskim zostało zdominowane przez urzędników, błędnie niedostrzegających zagrożenia ze strony Chin. Golez ubolewał, że władze zadowalają się mniejszymi korzyściami, które są bezużyteczne w odniesieniu do podstawowych interesów narodowych Filipin na tym obszarze.

Prezydent Rodrigo Duterte znany jest z kontrowersyjnych wypowiedzi i działań. / Wikimedia Commons (domena publiczna).

Źródło:

atimes.com: Duterte’s call to arms more bluster than threat

Czytaj także:

Wkrótce największy pokaz siły Japonii na morzu od zakończenia wojny

Zbliżenie rosyjsko-filipińskie? Wizyta niszczyciela rakietowego RFS „Admirał Tribuc” w Manili

Ćwiczenia chińskiego lotniskowca na Morzu Południowochińskim

Amerykański podwodny dron przejęty przez Chińczyków

Dwa amerykańskie lotniskowce na Morzu Filipińskim [FOTO+WIDEO]

Amerykanie zwiększają obecność w rejonie Morza Południowochińskiego

Potężny radar i myśliwce na Morzu Południowochińskim

Komentarze

Rafał "Ralph" Muczyński, koordynator działu "Wojsko". Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie w Białymstoku i politologii na Politechnice Białostockiej. Rysownik-hobbysta (więcej: http://ralph1989.deviantart.com oraz www.facebook.com/Ralph1989Arts) Zainteresowania: rysunek, wojskowość (szeroko pojęte zagadnienia współczesnej armii od strony uzbrojenia, zwłaszcza lotnictwo i technika rakietowa), polityka międzynarodowa, historia XX wieku.