Extremalna promocja notebooka MSI

Nie idź za tłumem…

Margaret Thatcher nie była politykiem konsensusu. Była politykiem przekonań, który wyznawane wartości przedkładał ponad popularność w sondażach. Jej bezkompromisowość w realizowaniu przyjętych celów pomogła Wielkiej Brytanii stanąć na nogi i zrzucić z siebie miano „chorego człowieka Europy”.

Sklep Urodzeni Patrioci

Kiedy w 1979 roku obejmowała urząd premiera Zjednoczonego Królestwa kraj pogrążony był w ekonomicznej i gospodarczej zapaści. Powojenne rządy laburzystów, oparte na modelu „państwa opiekuńczego” doprowadziły do zaniku przedsiębiorczości, indywidualizmu i samodzielności Brytyjczyków. Społeczeństwo przekonywane, że „państwo wie lepiej” przerzuciło ciężar odpowiedzialności za własny los na władzę, która jak się okazało, nie tylko nie udźwignęła tego ciężaru, ale wręcz doprowadziła do załamania gospodarki, nie mogąc rzecz jasna zrealizować postulatów tak promowanej przez lewicę idei „państwa dobrobytu”. Powojenny konsensus, który zapanował na dobre zarówno w polityce Partii Konserwatywnej jaki i Partii Pracy, paraliżował podjęcie poważnych reform, powodując błędne koło wzajemnego akceptowania rozwiązań, chociażby najbardziej chybionych.

Kilkanaście lat po zakończeniu wojny Wielka Brytania borykała się z inflacją, która przekraczała 20% rocznie, stale spadały dochody realne ludności, malała wydajność pracy, rosły koszty produkcji oraz mnożyły się akcje strajkowe i protestacyjne. Apogeum wszystkich niekorzystnych zjawisk przypadło na drugą połowę lat siedemdziesiątych. Zima przełomu lat 1978 i 1979, nazwana później „zimą niezadowolenia” przyniosła serię strajków na tle roszczeń płacowych, co sprawiło, że produkcja przemysłowa spadła do poziomu trzydniowego tygodnia pracy. W wyniku strajków ucierpiała gospodarka, ale także zwykli obywatele, znacznemu zakłóceniu uległo bowiem świadczenie wielu usług. Do strajków przyłączyli się pracownicy wielu służb publicznych, między innymi pogotowia ratunkowego, kanalizacji i wodociągów, drogowcy, śmieciarze, a w pewnym momencie strajkowali już nawet grabarze. Sytuację dodatkowo pogarszał dyktat związków zawodowych, które pogrążały cały kraj w stanie gospodarczej klęski i niewydajności. Wymuszając na rządzie niekorzystne decyzje, prowadziły do utraty kolejnych milionów z budżetu państwa, bowiem każdego roku rząd zmuszony był dopłacać do nierentownych przedsiębiorstw, których likwidację, poprzez strajki, związki skutecznie blokowały. Prym wiódł tutaj związek zawodowy górników pod przewodnictwem Artura Scargilla, ideologicznego komunisty, członka Brytyjskiego Stowarzyszenia Stalina, znanego między innymi ze stwierdzenia, że „kapitalizm trzeba obalić i wprowadzić socjalizm, przejście do socjalizmu jest bowiem nieodwracalne”. W latach 70. zorganizował on serię strajków w celu zatrzymania planowanego zamknięcia nierentownych kopalń węgla, terroryzując przy okazji tych członków własnego związku zawodowego, którzy nie chcieli protestować. Robił to za pomocą prywatnych bojówek, tak zwanych „pikiet dodatkowych” czyli pikiet blokujących dostęp do bram zakładu pracy, który nie przystąpił do strajku, aby wymusić na nim podjęcie protestu. Scargill w pewnym momencie przestał również poddawać pod ogólne głosowanie inicjatywy rozpoczęcia strajku oraz rozpoczął nękanie i sabotowanie robotników, którzy nie rezygnowali z pracy. Równie poważny dla Wielkiej Brytanii problem stanowiły zamachy bombowe przeprowadzane przez członków organizacji terrorystycznej – Irlandzkiej Armii Republikańskiej, które stanowiły zagrożenie dla całego kraju. W marcu 1979 roku, zanim jeszcze Thatcher objęła rządy, w zamachu zginął Airey Neave, sekretarz ds. Irlandii Północnej w konserwatywnym gabinecie cieni. Ładunek w jego samochodzie podłożyli bojownicy INLA – Irlandzkiej Narodowej Armii Wyzwoleńczej, radykalnego odłamu IRA. W sierpniu tego samego roku, gdy Thatcher była już premierem, terroryści zamordowali lorda Louisa Mountbattena, kuzyna królowej Elżbiety II i byłego gubernatora generalnego Indii.

Objęcie władzy przez Margaret Thatcher okazało się przełomem w pogrążonej w marazmie Wielkiej Brytanii. Utworzony 4 maja 1979 roku rząd Partii Konserwatywnej stał się pionierem w przełamywaniu obowiązującego od zakończenia II wojny światowej monopolu zwolenników politycznego konsensusu na kształtowanie polityki gospodarczej i społecznej. W swoich wspomnieniach Margaret Thatcher pisała: „Dla mnie konsensus to proces opuszczania wszelkich zasad, przekonań i wartości w poszukiwaniu czegoś, w co nikt nie wierzy, ale czemu nikt się nie sprzeciwia. Jest to omijanie istoty problemów, które wymagają rozwiązania, ponieważ nie potrafimy uzgodnić linii działania. Która z wielkich bitew została stoczona i wygrana pod sztandarem konsensusu?”. Ta bezkompromisowa postawa, również wobec komunizmu, zaowocowała nadaniem jej przez reżimowe sowieckie media przydomka „Żelazna Dama”. Określenie nadane w charakterze pejoratywnym szybko zostało rozpowszechnione i wbrew intencjom jego pomysłodawców pozytywnie utożsamiane z niezłomną postawą Thatcher. Ona sama lubiła ten przydomek, który zresztą funkcjonuje do dziś.

 

A Video Mash-up of Margaret Thatcher’s Memorable Remarks / Źródło: YouTube

 

 Najbardziej palący problem odbudowy gospodarki Thatcher oparła na ograniczeniu aktywności państwa. W każdej gałęzi gospodarki szukała najlepszych rozwiązań, by przekazać inicjatywę i decyzje z rąk państwowej biurokracji w ręce przedsiębiorców. Zadecydowała o radykalnym zmniejszeniu roli państwa nie tylko w gospodarce, ale także w sektorze finansów oraz w całym życiu społecznym. Zmodernizowała również podatki, tak by sprzyjały bogaceniu się. Obniżyła najwyższą stawkę podatku od dochodów osobistych, która wynosiła 83% (!) do 40 %. Jednocześnie podwyższyła podatek VAT do 15%, zakładając, że obciążenie konsumpcji jest bardziej sprawiedliwe niż obciążenie dochodów. Wzrost gospodarczy pani premier pobudziła również poprzez prywatyzację przedsiębiorstw państwowych i złamanie struktur monopolistycznych w przemyśle i handlu.  Na wyniki tych posunięć nie trzeba było długo czekać. W ciągu kilku lat inflacja spadła z 21% do 4% i choć w 1990 roku skoczyła do 10% to nadal była o połowę niższa niż w momencie przejęcia przez Thatcher władzy. Średni wzrost gospodarczy wynosił 3% i tym samym Wielka Brytania ustępowała jedynie Japonii, jeśli chodzi o kraje wysokouprzemysłowione, a wydajność przemysłu brytyjskiego należała do najwyższych w Europie.

Punktem przełomowym w naprawie państwa okazało się również przetrzymanie potężnej konfrontacji z górnikami, którzy w latach 1984-85 zorganizowali serię strajków w celu powstrzymania zamknięcia nierentownych kopalni węgla. Thatcher bardzo dobrze przygotowała się do strajku, gromadząc zapasy węgla dla kraju, co wytrąciło z ręki górników podstawowy instrument nacisku. Ostatecznie, po roku strajk załamał się, a nierentowane kopalnie zostały zamknięte. Pani premier przeforsowała też ustawodawstwo regulujące pozycję związków zawodowych w państwie, między innymi wprowadzając obowiązek poprzedzenia każdego strajku referendum wśród pracowników i konieczność uzyskania większości głosów by strajk mógł się rozpocząć.

Żelazna Dama równie zdecydowanie podeszła do walki z IRA. W 1981 roku w więzieniu w Maze terroryści z IRA rozpoczęli strajk głodowy, domagając się między innymi nadania im statusu więźniów politycznych. Thatcher nie przystąpiła do negocjacji, argumentując, że jakiekolwiek pertraktacje z terrorystami zawsze są niedopuszczalne, nie poszła też na żadne ustępstwa. W wyniku strajku 10 więźniów poniosło śmierć. W 1984 roku terroryści z IRA przeprowadzili w hotelu w Brighton, w którym miała przemawiać na konferencji Partii Konserwatywnej, nieudany zamach bombowy na jej życie. Wydawać by się mogło, że po takim wydarzeniu finał konwencji konserwatystów powinien zostać pominięty, ale Margaret Thatcher za wszelką cenę chciała pokazać, że nie obawia się terrorystów. Ku zdziwieniu wszystkich, zgodnie ze zwyczajem przemówiła na zakończenie, wypowiadając słynne słowa: „Walczymy, tak jak zwykliśmy to robić, w imieniu słabych i silnych. Walczymy, by obronić ich przed siłą i potęgą tych, którzy powstali, by wyzwać ich do walki. Ten rząd nie zmięknie. Naród stawi czoła wyzwaniu. Demokracja zwycięży”.

Nawet gdy społeczne koszty reform okazywały się duże, a opór przed zastosowanym przez nią „gorzkim lekarstwem” wzrastał i powodował chęć zarzucenia reform nawet u jej partyjnych kolegów, pozostawała niezłomna. Jej stanowisko brzmiało jednoznacznie – „zawracajcie, jeśli chcecie. Damy nie zawracają” . Doskonale wiedziała, że Wielka Brytania znajduje się w stanie, w którym nie ma miejsca na półśrodki i tymczasowe rozwiązania. „Nie ma alternatywy” brzmiało jedno z jej ulubionych zdań. Nie zakładała więc alternatywy w walce o zawłaszczone przez Argentynę Falklandy,  w batalii z Arturem Scargillem oraz w wojnie z terrorystami z  IRA. Thatcher wierzyła w przyjętą drogę niemalże z religijną pasją. Gdy zwracano jej uwagę na niepopularność podejmowanych decyzji i sugerowano podreperowanie medialnego wizerunku oburzona twierdziła, że jest politykiem, a nie gwiazdą filmową, a „podobanie się wszystkim nie jest zajęciem dla polityków”.

Margaret Thatcher, premier Wielkiej Brytanii w latach 1979-1990 / Źródło: www.whaleoil.co.nz

Margaret Thatcher, premier Wielkiej Brytanii w latach 1979-1990 / Źródło: www.whaleoil.co.nz

Zmiany wprowadzone przez Thatcher w radykalny sposób zrywały z etatystycznym modelem państwa, które święciło triumfy podczas powojennych lat. Konserwatywna i wolnorynkowa rewolucja lat osiemdziesiątych, zapoczątkowana w Wielkiej Brytanii, stała się odpowiedzią na gospodarczy, społeczny i polityczny kryzys. Żelazna Dama, podczas jedenastu lat rządów, przeprowadziła w Wielkiej Brytanii proces uwalniania gospodarki oraz prywatyzacji jej głównych sektorów, doprowadziła do zmniejszenia inflacji i obniżenia podatków oraz złamała potęgę związków zawodowych. Były to zmiany, które pozwoliły Brytyjczykom stanąć na nogi i przejąć odpowiedzialność za własny los. Dały też szansę na rozwój w warunkach swobody gospodarczej i wolnego rynku, bez interwencjonizmu ze strony państwa oraz nacisków związków zawodowych. Żelazna Dama podniosła Wielką Brytanię z kolan i pomogła znów uwierzyć Brytyjczykom w wielkość swojej Ojczyzny. Udało jej się to, ponieważ była uparta, chwilami nawet zawzięta, a zarazem niezwykle przywiązana do tradycyjnej polityki pojmowanej jako sztuki zmieniania świata. Kontrast jej osoby z polityką współczesną, opartą na socjotechnice i sondażach, jest zatrważający. Patrząc dziś z perspektywy czasu na sukces jej działań realizowanych „pod prąd” i wbrew politycznym miernikom popularności, potwierdza się słuszność jej życiowej dewizy – „nie idź za tłumem, bo nigdzie nie dojdziesz”.

Felieton pochodzi z kwartalnika "Nowa Strategia" (nr 1/2013). Więcej artykułów z tego numeru można zobaczyć pod linkiem: http://www.nowastrategia.org.pl/kwartalnik/

Komentarze

Politolog, studentka Bezpieczeństwa wewnętrznego oraz Prawa na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Doktorantka na kierunku Nauki o polityce. W kręgu jej zainteresowań znajduje się historia reżimów niedemokratycznych, szczególnie włoskiego faszyzmu, polityka Margaret Thatcher oraz współczesna myśl narodowa.

Najpopularniejsze posty