Niemieccy spadochroniarze po walce o Eben Emael/ Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bundesarchiv_Billd_146-1971-011-27,_Belgien,_Eben_Emael,_Fallschirmj%C3%A4ger.jpg

Niemiecki desant na Eben Emael

Dzisiaj obchodzimy 74. rocznicę jednej z najbardziej spektakularnych akcji niemieckich wojsk spadochronowych. Zdobycia belgijskiego fortu Eben Emael.

Najbardziej nowoczesnąi najsilniejszą z twierdz, które miały chronić Belgię przed Niemcami był fort Eben Emael. Nazwę wziął od dwóch okolicznych wiosek. Jego budowa trwała od 1932 do 1935 roku. Powstał on na granitowym grzbiecie, z którego rozciągał się widok na Mozę i Kanał Alberta. Rolą Eben Emael oraz innych umocnień wybudowanych w pobliżu Liege miała być właśnie obrona mostów na kanale i rzece. Teren fortu wynosił około 800 x 900 m2. Z dwóch stron twierdza była otoczona wodą. Całość wydawała się nie do zdobycia. Załoga ukryta 25 metrów pod ziemią nie musiała obawiać się pocisków artyleryjskich i bomb lotniczych. Teren twierdzy pokrywały pola minowe, zasieki z drutu kolczastego, zapory przeciwczołgowe oraz kopuły pancerne i bunkry ze stanowiskami karabinów maszynowych, granatników i dział. Do wnętrza fortu prowadziła tylko jedna droga. Wedle planów belgijskiego sztabu generalnego obrońcy mogli czuć się bezpiecznie. Konstruktorzy zaopatrzyli obrońców jednak tylko w jedno stanowisko karabinów przeciwlotniczych. Nie obawiano się wrogich samolotów, a o spadochroniarzach czy szybowcach mało kto słyszał. 10 maja 1940 r. w Eben Emael przebywało 1198 belgijskich żołnierzy. Dowodził nimi major Jean Jottrand.

Teren fortu Eben Emael/ Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:FEE_01731.JPG

Teren fortu Eben Emael/ Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:FEE_01731.JPG

Zgodnie z założeniami niemieckiego planu ataku na Europę Zachodnią – „Fall Gelb” spadochroniarze mieli uchwycić teren Eben Emael i zmusić załogę belgijską do poddania się. Ich zadaniem było nie dopuszczenie do zniszczenia trzech mostów na Kanale Alberta (w Veldwezelt, Canne i Vroenhoven) leżących na zachód od Maastricht. „Zielone Diabły” ćwiczyły przed operacją w okolicach Hannoveru i w Sudetach, gdzie jako obiekt treningowy służyły im byłe czeskie umocnienia. Elementem, który okazał się decydujący w nadchodzącej walce, były ładunki kumulacyjne, charakteryzujące się o wiele skuteczniejszym efektem eksplozji niż tradycyjne ładunki.

Zadanie zdobycia mostów otrzymała Grupa „Burza” dowodzona przez kapitana Waltera Kocha. W jej składzie znaleźli się żołnierze 1. kompanii 1. Pułku 7. Dywizji Spadochronowej, podzieleni na cztery podgrupy: „Granit”, „Żelazo”, „Beton” i „Stal”. To właśnie „Granit” miał zdobyć twierdzę Eben Emael. W jej składzie znajdowało się 84 spadochroniarzy, a całością dowodził porucznik Rudolf Witzig. Żołnierze niemieccy mieli zostać przetransportowani na teren fortu przez szybowce desantowe DFS 230, które z kolei były podczepione pod „Junkersy” Ju 52/3m.

Porucznik Witzig i jego ludzie mieli kolejno: zniszczyć stanowisko karabinów przeciwlotniczych, które mogło utrudnić lądowanie dalszych szybowców; uciszyć baterie dział zwróconych w kierunku mostów oraz zniszczyć możliwe wyjścia z fortów, przez które mogliby kontratakować Belgowie. Zdawał sobie sprawę, że na to wszystko nie będzie miał zbyt wiele czasu i wiele zależy od zdecydowanych działań jego podkomendnych. Podzielił swoją grupę na jedenaście sekcji, której przydzielił po dwa zadania.

9 maja 1940 r. Grupa „Burza” została przeniesiona na dwa lotniska znajdujące się w pobliżu Kolonii, skąd o godzinie 315 rano wystartowała w kierunku Belgii. Już w trakcie loty dwa szybowce musiały być odczepione przez pilotów „Junkersów”, w jednym z nich znajdował się por. Witzig. Załogom udało się powrócić na lotnisko i wystartować ponownie. Tymczasem, w twierdzy, mjr Jottrand otrzymał już o godzinie 130 z Liege, informację o koncentracji oddziałów niemieckich na granicy i postawił w stan alarmu załogę Eben Emael. Dotarły do niego meldunki o zauważeniu w powietrzu samolotów, jednak nie usłyszano odgłosów pracy silników, lecz rozkaz o otwarciu ognia stwierdzał, że można to zrobić po zidentyfikowaniu samolotów. O godzinie 525 pierwszy niemiecki szybowiec znalazł się na terenie fortu.

Po wylądowaniu niemieccy spadochroniarze rozpoczęli neutralizację przydzielonych im przez dowódcę celów. Wrzucali materiały wybuchowe w otwory dział, wysadzali za pomocą ładunków kumulacyjnych poszczególne kopuły pancerne i bunkry. Ogień belgijskich karabinów maszynowych początkowo był dość chaotyczny. Tymczasem, Niemcy likwidowali jedne po drugim stanowiska fortu.

Zniszczona ładunkiem kumulacyjnym, belgijska kopuła obserwacyjna/ Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Eben-Emael03.JPG?uselang=pl

Zniszczona ładunkiem kumulacyjnym, belgijska kopuła obserwacyjna/ Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Eben-Emael03.JPG?uselang=pl

Spadochroniarze byli również ostrzeliwani przez baterie artyleryjskie z sąsiednich fortów. Jednak kanonada ta nie miała wpływu na dalszy przebieg wypadków. Kontrataki belgijskich obrońców były nieskuteczne. Belgowie nie byli świadomi, że zaatakował ich jedynie kilkudziesięcioosobowy oddział. Porucznik Witzig wydał rozkaz: „wysadzić wejścia do wnętrza twierdzy, naciskać w głąb fortecy i utrzymać zdobyte pozycje do nadejścia posiłków”. Niemcy byli świetnie wstrzelani w wyjścia z bunkrów i nie pozwalali na żadną większą akcję zaczepną. „Stukasy” wspierały atakujących, nie dopuszczając w pobliże twierdzy posiłków belgijskich. One to także wsparły spadochroniarzy, zaatakowanych przez osiemdziesięciu żołnierzy z belgijskiej 7. Dywizji.

Wczesnym popołudniem nad Kanałem Alberta pojawili się 151. pułku piechoty i 51. batalionu saperów, którzy mieli wesprzeć spadochroniarzy. Byli jednak ostrzeliwani przez 61 mm działo oraz karabiny maszynowe znajdujące się w jednym ze stanowisk nad kanałem. Próba jego unieszkodliwienia przez jednego ze spadochroniarzy nie przyniosła żadnego efektu i bunkier zdobyli saperzy następnego dnia. W nocy, wyczerpani spadochroniarze po wysadzeniu kolejnych trzech bunkrów zajęli pozycje obronne, oczekując nadejścia niemieckiej piechoty.

Jeden z elementów fortu Eben Emael - widok współczesny/ Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:E-E_BlockII.jpg

Jeden z elementów fortu Eben Emael – widok współczesny/ Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:E-E_BlockII.jpg

Krótko po godzinie 830 11 maja piechurzy ze 151. pułku piechoty, dotarli do Eben Emael i zluzowali spadochroniarzy oddziału „Granit”. O godzinie 1000 mjr Jottrand otrzymał z Liege wiadomość, że pomoc nie nadejdzie. Obrońcom nie pozostało nic innego jak poddać się. Walki o Eben Emael zakończyły się 11 maja o godzinie 1227. Załoga fortu poddała się dowódcy niemieckiego 151. pułku piechoty, podpułkownikowi Walterowi Melzerowi. Belgowie stracili 23 zabitych i mieli 59 rannych, natomiast niemieccy spadochroniarze 6 zabitych i 15 rannych. Po akcji, żołnierze por. Witziga wrócili do Hildensheim, gdzie zostali odznaczeni osobiście przez Adolfa Hitlera. Każdy oficer otrzymał Krzyż Rycerski a żołnierze Krzyże Żelazne. Wszyscy zaangażowani w walkach otrzymali awans o jeden stopień, z wyjątkiem jednego pijanego żołnierza, który podczas walk usiadł okrakiem na 120 mm dziale, którym obracali Belgowie.

Poprzez zdecydowane zajęcie mostów na Kanale Alberta i twierdzy Eben Emael, wojska niemieckie mogły szybko skierować swoje oddziały w głąb Belgii, nie tracąc czasu i środków na długotrwałe walki.

Komentarze

Absolwent historii UMCS. Jego zainteresowania to historia XX-lecia międzywojennego, front wschodni podczas II Wojny Światowej, historia wojsk powietrznodesantowych oraz dzieje Waffen SS.