Niepokorny rycerz Luftwaffe

W tym roku będziemy obchodzić 70. rocznicę zakończenia drugiej wojny światowej. Przez dziesięciolecia pokutował w Polsce obraz okrutnego niemieckiego żołnierza, który napadł nasze ziemie aby grabić i mordować Polaków oraz Żydów. Sowiecka propaganda podkręciła dodatkowo atmosferę niechęci między naszymi narodami. Jednak jak się okazuje po latach, nie każdy niemiecki szeregowiec czy oficer był sadystą. W tym stadzie czarnych owiec znaleźć można przykłady człowieczeństwa i honorowej, wręcz rycerskiej postawy. Mowa tutaj o Hansie Joachimie Marseille, asie Luftwaffe, mającym na swoim koncie ponad 150 potwierdzonych zestrzeleń.

Książka Colina D. Heatona i Anne-Marie Lewis została wydana pod koniec zeszłego roku przez Wydawnictwo Replika. Autorzy odmalowują w niej niebanalny portret, jednego z największych asów przestworzy drugiej wojny światowej. Mowa o Hansie Joachimie Marseillu, młodym niemieckim pilocie o dziecięcych rysach twarzy, słynącym z buntowniczego charakteru i dobrodusznej postawy.

Marseille był postacią nietuzinkową jak na owe czasy. Był nie tylko świetnym pilotem, ale również kobieciarzem. Autorzy przytoczyli pewną anegdotę jak to któregoś razu Joachim jadł obiad w towarzystwie m.in. Hermanna Goringa. W pewnej chwili Goring powiedział do Marseilla, że słyszał iż ten ma na swoim koncie już ponad 100 zdobyczy. Joachim odpowiedział: „Herr Reischmarschall pyta o samoloty czy kobiety”. Taki był z niego as!

Kariera „Gwiazdy Afryki” (taki przydomek miał Marseille, bowiem gros swoich osiągnięć zdobył właśnie na „Czarnym Lądzie”) prawdopodobnie nigdy nie nabrałaby tempa, gdyby nie wstawiennictwo jego ojca, który był wysoko postawionym oficerem Wehrmachtu. Buntownicze cechy charakteru oraz krótko mówiąc mało wojskowy tryb życia (kobiety, alkohol i zakazana muzyka) irytowały jego przełożonych, którzy chcieli się go jak najszybciej pozbyć. W taki właśnie sposób Joachim trafił do Afryki, gdzie jego gwiazda rozbłysła pełnym blaskiem.

W powietrzu Hans latał jak wariat. Nie skupiał się na swoich zadaniach tylko gnał na złamanie karku, pragnąc zestrzelić jak najwięcej samolotów wroga. Jego kolega z „pracy”, Gustaw Rodel tak go wspominał: „Marseille był parszywym towarzyszem w powietrzu. Był jak podniecony pies, porzucał wszelką logikę, gdy tylko dojrzał przeciwnika i bez wsparcia oddzielał się od oddziału”. Jednak jego taktyka w połączeniu z sokolim wzrokiem oraz refleksem działała. Pomimo swojego charakteru piął się do góry w hierarchii Luftwaffe. Dostawał również wiele orderów m.in. Krzyż Rycerski, oraz Krzyże Rycerskie z liśćmi dębu i mieczami, a nawet brylantami.

Historia Marseilla napisana została na podstawie wielu rozmów z niemieckimi lotnikami, którzy znali Hansa osobiście. Heaton zadał sobie wiele trudu i odwiedził ludzi, którzy mogli poświadczyć jakim człowiekiem oraz pilotem był Joachim. Tutaj zwróciłbym uwagę, że Niemcy jak to często mają w zwyczaju przedstawili nieadekwatny obraz pewnej sytuacji związanej z Polakami, a mianowicie z Brygadą Strzelców Karpackich. Jeden z kolegów Marseilla został zestrzelony nad wrogim terytorium i dostał się w ręce Polaków, którzy dali mu „trochę” po pysku. Wyszło na to, że podczas drugiej wojny światowej byli „rycerscy Niemcy” i „źli Polacy”, nieprzestrzegający konwencji genewskiej. Oczywiście jest to niezamierzony efekt ze strony autora, ale osoba, która nie zna historii drugiej wojny światowej i przeczyta tą książkę może właśnie takie wnioski wysnuć. Jednak obiektywnie patrząc na tą lekturę to wychodzi na to, że rycerska postawa Marseilla (często latającego nad wrogie lotniska w celu zrzucenia kartki z informacją o tym, że zestrzelono jakiegoś alianckiego pilota i że nic mu nie jest) została niejako przedstawiona w kontraście do innych niemieckich lotników, zwłaszcza walczących na froncie wschodnim.

Styl autorów niezmiernie przypadł mi do gustu. Lekkie pióro oraz wiele anegdot i cytatów dodatkowo wzmacniają pozytywny odbiór tej pozycji. Na końcu książki znajdziemy wiele tabel chronologicznych czy statystycznych, które z pewnością ucieszą pasjonatów. Format książki oraz oprawa techniczna stoją na wysokim poziomie. Nie pozostaje mi nic więcej jak polecić tą lekturę wszystkim amatorom historii lotnictwa oraz drugiej wojny światowej. Dla fanów Luftwaffe jest to pozycja obowiązkowa. Moja ocena to 8,5 na 10! Na zakończenie cytat, który moim zdaniem najlepiej opisuje „Gwiazdę Afryki”: …Wojna i jej okropności nie zahartowały Marseilla, ale uczyniły go jeszcze bardziej ludzkim”.

Tytuł: Gwiazda Afryki. Hans Marseille – niepokorny as Luftwaffe

Autorzy: Colin D. Heaton, Anne Marie Lewis

Wydawnictwo: Replika

ISBN: 978-83-7674-414-8

Liczba stron: 345

Rok wydania: 2014

Komentarze

Historyk. Specjalizuje się w dziejach Związku Sowieckiego. Pozostałe zainteresowania to: losy Polaków podczas II WŚ oraz samoloty II WŚ.

Najpopularniejsze posty