NSR i OT w Polsce – koncepcja struktur, zadania i wyposażenie

Dobrze zorganizowany system obrony terytorialnej oparty na siłach lokalnych jest niezbędny w strategii obrony narodowej”. (Z. Brzeziński). Czy takie twierdzenie wydaje się być słuszne? Istnieje duża grupa osób, która twierdzi, że system obrony terytorialnej w XXI w. to archaizm i zbędny wydatek. Należy zadać sobie pytanie, czy jest to słuszne podejście. Odpowiedź na to może być tylko jedna – nie! System obrony terytorialnej przy odpowiednim kształcie, dobrze wyznaczonych zadaniach, wyposażeniu i przeszkoleniu kadr nadal może być bardzo wyraźnym wzmocnieniem bezpieczeństwa militarnego państwa. Może to być także ważna instytucja wpływająca na poziom bezpieczeństwa wewnętrznego w okresie pokoju tj. stać się ważnym elementem wsparcia różnego typu służb w okresie pokoju.

Sklep Urodzeni Patrioci


Wydaje się, że słowa Zbigniewa Brzezińskiego do dnia dzisiejszego nadal są niezbyt popularne wśród polskich elit politycznych i najwyższego dowództwa Sił Zbrojnych III RP. Przez ostatnie lata nie dostrzegano tego, jak znacznie może zostać zwiększony potencjał defensywny Polski dzięki stworzeniu odpowiedniego systemu rezerwowych sił operacyjnych oraz lokalnych jednostek obrony terytorialnej, których koszt budowy i funkcjonowania byłby małym wydatkiem względem liczby środków pochłanianych przez regularne jednostki zawodowych sił zbrojnych (oczywiście ich istnienie, nowoczesne wyposażenie i dobry system szkolenia jest podstawą).

Przez wielu lat w Polsce ścierają się dwa skrajne poglądy na temat sił rezerwowych oraz terytorialnych. Pierwszy z nich opowiadał się za stworzeniem masowej i wielkiej obrony terytorialnej (całych brygad, dywizji, czy nawet korpusów) oraz budowy dużych przeszkolonych rezerw liczonych w dziesiątkach tysięcy ludzi. Zwolennicy tej tezy niestety nie dostrzegali i nadal nie dostrzegają tego, ile wad i problemów stwarzałby u nas taki rozbudowany system. Przede wszystkim nasze uwarunkowania finansowe i zawieszenie poboru nie pozwalałoby w odpowiedni sposób wyszkolić i wyposażyć tak licznych sił. W taki sposób udałoby się nam stworzyć co najwyżej zwykłe „mięso armatnie” o znikomym stopniu wyszkolenia z przestarzałym uzbrojeniem i wyposażeniem. Oddziały tego typu prawdopodobnie charakteryzowałyby się także niskim morale, a duża część ochotników w siłach terytorialnych prawdopodobnie byłaby tam bardziej dla zabawy niż realnej służby. Masowość tworzenia sił terytorialnych (całych wielkich batalionów, brygad i dywizji na obszar kilku powiatów) oraz posiadania setek tysięcy rezerwistów byłoby błędem i archaizmem w czasie rozwoju coraz bardziej wymagającego pola bitwy.

Przeciwieństwem poglądu głoszącego chęć budowy masowej rezerwy i wielkich sił terytorialnych były twierdzenia, że system obrony terytorialnej jest całkowicie zbędny, a bezpieczeństwo państwa zagwarantują jedynie zawodowe siły zbrojne z bardzo małymi rezerwami oraz międzynarodowe układy polityczne. Jest to oczywiście założenie całkowicie mijające się z prawdą. Państwo wobec którego istnieje ryzyko rozpoczęcia klasycznej wojny przez silniejszego wroga posiadającego potencjalnego sojusznika wymaga budowy odpowiedniego systemu rezerw i jednostek terytorialnych, ale w oparciu o racjonalne przesłanki i podstawowe wymogi współczesnego pola walki, a więc sił o niezbyt dużych rozmiarach, tak aby istniała możliwość ich odpowiedniego wyposażenia, wyszkolenia, a w dodatku służbę tam pełnili ci, którzy spełniają odpowiednie wymagania zdrowotne, psychologiczne i charakteryzują się motywacją do podjęcia takiej działalności. Również ze względów finansowych nie mamy możliwości budowy masowych rezerw i wielkich sił terytorialnych – wyposażenie statystycznego żołnierza-piechura (umundurowanie, broń, amunicja, zestawy ochronne, kilka granatów różnego typu, dodatkowe wyposażenie dla funkcjonowania żołnierza w polu, noktowizor itp.) kosztuje dziś od 35 do 60 tys. złotych, a to tylko część wydatków związana z jego funkcjonowaniem (dochodzi koszt szkolenia, ubezpieczeń, pakietu socjalnego itd.).

Na szczęście po doświadczeniach z wciąż trwającego konfliktu na wschodzie Ukrainy władze Polski zaczęły dostrzegać potencjał jaki kryje się w siłach terytorialnych, jak i również zauważyły słabości Narodowych Sił Rezerwowych i konieczność powołania sił terytorialnych. Niestety koncepcja jaką obierają jest błędna i nie wzmocni naszego potencjału obronnego.

Potrzebę powołania takich sił zauważyło także społeczeństwo. Przykładem tego są nie tylko badania sondażowe, ale także to, że zaczęły w coraz większej liczbie powstawać różnego typu grupy i organizacje paramilitarne. Niestety z powodów prawnych, czy też finansowych znikomy ułamek społeczeństwa stać jest na aktywne uczestnictwo w takich organizacjach. Nadal jednak bez rozwiązań systemowych, wsparcia finansowego ze strony państwa, samorządów oraz podmiotów prywatnych nie może być mowy o budowie sprawnego systemu obrony terytorialnej.

To czym jest teoretycznie OT, jakie ma ogólne zadania oraz czy jest reliktem, czy też czymś przeciwnym na łamach niniejszego portalu opisał Paweł Kmiecik w artykule pt. Obrona Terytorialna – konieczność, czy relikt? Z tego też powodu postaram się przedstawić jedynie niejako rozszerzenie tego artykułu o potencjalny kształt, zadania oraz wyposażenie sił NSR i OT w Polsce według mojej opinii.

>>> Czytaj także: Obrona Terytorialna – konieczność, czy relikt? <<<

Trzy filary bezpieczeństwa militarnego Polski

Od kilku miesięcy w Polsce lansowana jest teza głosząca, iż Narodowe Siły Rezerwowe powinny stać się zalążkiem do budowy jednostek OT. W taki oto sposób narodził się pomysł stworzenia „armii wojewodów”, tudzież kompanii specjalnych NSR. Określenie „specjalne” w tym wypadku jest zwykłym chwytem marketingowym, gdyż takie formacje będą gorzej wyposażone i wyszkolone niż normalne pododdziały zawodowe piechoty. Ich możliwości bojowe będą bardzo ograniczone, a obszar na jakich mają działań względem ich możliwości ogromny. Widać to zresztą po obecnym wyglądzie żołnierzy NSR – obrazy jak z lat 60-tych i 70-tych!

Jest to błędna koncepcja, którą de facto, która ma po prostu uciszyć zwolenników powołania sił OT. W taki oto sposób Polska nie będzie posiadać ani stworzonej i działającej struktury sił rezerwowych zdolnych do szybkiej mobilizacji, ani także systemu OT z prawdziwego zdarzenia.

Polski system bezpieczeństwa militarnego powinien być oparty na trzech filarach:
– Zawodowych siłach zbrojnych;
– Narodowych Siłach Rezerwowych jako elemencie wsparcia operacyjnego wojsk lądowych zdolnego do efektywnego współdziałania w polu z siłami zawodowymi z dala od swojego miejsca stacjonowania i mogących brać udział w otwartych walkach z wrogiem.
– Obronie terytorialnej, jako elemencie „statycznym” przywiązanym do danego regionu i operującego tylko na tym obszarze.

Budowa dwóch ostatnich elementów tego systemu wymaga dużych nakładów finansowych (być może nawet kilkaset mln złotych rocznie), odpowiednich ustaw i rozporządzeń, woli politycznej oraz odpowiedniego systemu zachęt dla młodych ludzi (które także wiązałby się z kosztami). Nie da się tego stworzyć także szybko i byłby to proces rozciągnięty przynajmniej na kilka lat z powodów finansowych, konieczności zdobycia odpowiedniej liczby ochotników oraz ich podstawowego przeszkolenia. Bezpieczeństwa militarnego państwa nie da się zbudować tanio i szybko.

Niestety nic nie wskazuje na to, aby w Polsce jakakolwiek partia polityczna rzeczywiście chciała wprowadzić tak ambitny program wzmocnienia polskich możliwości defensywnych i odstraszających. Poniżej zaprezentowana została moja opinia na temat tego jak mógłby wyglądać system NSR i OT na miarę naszych możliwości.

Koncepcja sił NSR

Polska powinna posiadać możliwość szybkiego wzmocnienia wojsk lądowych w sytuacji zagrożenia. Taki cel możliwy jest do spełnienia w momencie:

– Uzupełnienia etatów w jednostkach kadrowych zmobilizowanymi rezerwistami tj. przede wszystkim byłymi żołnierzami zawodowymi, którzy służyli w takich jednostkach. Pełne obsadzenie wszystkich już istniejących kadrowych związków taktycznych w siłach zbrojnych wymagałoby zmobilizowania przynajmniej 30-35 tys. rezerwistów, którzy powinni przechodzić obowiązkowe cykliczne przeszkolenie wojskowe (minimum przez jeden ciągły okres 10-14 dni w roku). Należy po prostu pamiętać o tym, że w polskiej armii jest szereg jednostek, które posiadają na stopie pokojowej duże braki w ludziach czasem sięgające nawet do 60-70%. Przykładem może być 2., 7., czy 20. Brygada Zmechanizowana oraz nie tak dawno temu także 34. Brygada Kawalerii Pancernej, które obecnie przechodzi procedurę rozbudowy personalnej (niestety póki co kosztem 10. BKPanc.).

– Zmobilizowanie rezerwowych związków taktycznych, których struktury i potrzebne im wyposażenie byłoby przygotowane w okresie pokoju, tak aby w momencie zagrożenia jednostki tego typu mogły w ciągu maksymalnie kilku dni (maksymalnie tydzień) osiągnąć gotowość bojową.

Ten drugi punkt to właśnie koncepcja polskich narodowych sił rezerwowych. Byłby to system na kształt amerykańskiej Gwardii Narodowej przy czym nie podlegał regionalizacji tak jak to miałoby miejsce w przypadku sił OT. Jednostki tego typu powinny być zdolne do działań manewrowych wraz z kadrowymi związkami taktycznymi daleko od miejsca swojej pokojowej dyslokacji, charakteryzując się przy tym odpowiednią samodzielnością transportową (uzyskać ją można m. in. dzięki mobilizacji środków transportowych z innych instytucji rządowych oraz zasobów cywilnych).

Przykład ostatnich wydarzeń z Ukrainy pokazuje ile trwa budowa rezerwowego lub też ochotniczego batalionu od podstaw. Potrzeba kilkunastu tygodni zorganizowanie takiej improwizowanej jednostki posiadającej nadal jednak braki personalne oraz bardzo małą ilość sprzętu ciężkiego! Warto więc posiadać choćby małe siły rezerwowe z przygotowanymi strukturami, przeszkoloną obsadą i sprzętem, który można byłoby szybko skierować w zagrożony obszar Polski w razie takiej potrzeby po uprzednim ich zmobilizowaniu.

Z powodów finansowych jak i planowanej liczebności NSR (ok. 10 tys.) nie ma żadnych szans, jak i też sensu powołania w Polsce brygad czy też pułków NSR. Z tego też powodu należałoby stworzyć jedynie bataliony oraz kilka wyspecjalizowanych kompanii NSR wchodzące w skład już istniejących 11 brygad pancernych i zmechanizowanych, 2 brygad logistycznych oraz 2 pułków saperów i pułku inżynieryjnego.

Jednostki tego typu miałby już zgromadzone etatowe wyposażenie, częściowo wycofane z jednostek zawodowych i dzięki temu mogły szybko osiągnąć gotowość bojową. Część sprzętu byłaby regularnie używana do szkoleń i normalnego funkcjonowania w okresie pokoju.

Skład rezerwowych związków taktycznych NSR

W skład rezerwowych związków taktycznych wchodziłby trzy grupy osób:

– Kilka procent kadry zawodowej odpowiedzialna za sprawy administracyjne, szkoleniowe, logistyczne oraz utrzymanie i konserwacje posiadanego wyposażenia. Grupa ta zapewniałby w okresie pokoju podstawowe warunku do funkcjonowania rezerwowych związków taktycznych. Byłaby także odpowiedzialna za system szkolenia rezerwistów i ochotników.

– Byłych żołnierzy zawodowych, którzy po zakończeniu służby zadeklarowali się, że chcą zostać członkami jednostek NSR, a więc być w aktywnej rezerwie.

– Ochotników po podstawowym przeszkoleniu przygotowawczym lub też byłych żołnierzy zasadniczej służby wojskowej.

Byłby to więc system mieszany, gdzie obok siebie znajdować mogliby się ochotnicy po służbie przygotowawczej oraz doświadczeni i dobrze wyszkoleni aktywni lub byli żołnierze zawodowi. Dzięki temu w razie mobilizacji, jednostki tego typu miałby przynajmniej podstawową wartość bojową pod względem poziomu wyszkolenia.

Liczebność NSR

W okresie pokoju jednostki tego typu liczyłby ok. 400-500 żołnierzy zawodowych i ok. 9,5 tys. aktywnych rezerwistów powoływanych regularnie na szkolenia tj. na jeden tydzień w każdym kwartale oraz dodatkowy okres 10-14 dni w roku na manewry batalionowe. Żołnierze ci powoływani byliby także do służby w okresie pokoju w razie m. in. wystąpienia klęsk żywiołowych oraz mieli prawo do dodatkowych ochotniczych szkoleń i kursów.

W okresie mobilizacji jednostki takiego typu w celu pełnego obsadzenia jednostek musiałyby zostać wzmocnione przez kilkaset dodatkowych rezerwistów – byłych ochotników, którzy odbyli 5 letnią służbę w NSR (zakładam, iż kontrakt na bycie żołnierzem aktywnej rezerwy obejmowałby okres 5 lat z możliwością jego przedłużenia).

Metody zachęcenia do służby w NSR

Służba w NSR, a wiec rezerwowych wojskach operacyjnych nie należałaby ani do łatwych, ani do przyjemnych choćby ze względu na cykliczne powoływanie w celu przebycia przeszkolenia okresowego. Z tego też powodu należy zbudować odpowiedni system motywacyjny do podjęcia służby w NSR, gdyż nie można liczyć tylko na ochotników-zapaleńców-patriotów, ponieważ żyjemy w czasach materializmu. Taka jest niestety brutalna prawda.

Z tego też powodu należałoby wprowadzić pewne rozwiązania systemowe mające zachęcić do wstąpienia w szeregi NSR, a przy okazji pozwolić na normalne funkcjonowanie w czasie wolnym od służby. W skład takiego pakietu motywacyjnego może wchodzić:
– Wypłacanie odszkodowań dla pracodawców zatrudniających żołnierzy-ochotników w NSR i zagwarantowanie im, że pracodawca nie będzie mógł ich zwolnić z powodu ich służby. Oprócz tego pracodawca zatrudniający żołnierza NSR mógłby liczyć na odpowiednie ulgi i zniżki podatkowe.
– Wprowadzenie zniżek na przejazdy liniami autobusowymi i kolejowymi dla aktywnych rezerwistów;
– Wypłata podstawowego żołdu za udział w szkoleniach i akcjach prowadzonych w okresie pokoju. Wydaje się, iż stawka 30 złotych dla szeregowych, 40 dla podoficerów i 50 dla oficerów za dzień szkolenia oraz adekwatnie 60-70-80 za dzień akcji (np. w czasie powodzi) jest w miarę rozsądna biorąc pod uwagę także inne aspekty motywujące do podjęcia takiej służby;
– Możliwość zdobycia darmowych certyfikatów (np. z profesjonalnej pierwszej pomocy przedlekarskiej itp.);
– Ubezpieczanie żołnierza-ochotnika na okres ćwiczeń oraz aktywnej służby tj. wtedy gdy bierze udział w działaniach operacyjnych;
– Gwarantowanie żołnierzom-ochotnikom, którzy są studentami, że ich nieobecność na prowadzonych zajęciach nie będzie miała żadnych konsekwencji prawnych;
– Pierwszeństwo w możliwości podjęcia zawodowej służby wojskowej po spełnieniu odpowiednich wymagań i odbyciu przynajmniej 2,5 letniej służby w NSR;
– Zagwarantowanie w okresie ćwiczeń odpowiednich posiłków i noclegu na terenie koszar lub kompleksu poligonowego;
– Zwrot kosztów dojazdy i odjazdu z okresowego szkolenia oraz służby;
– Możliwość zostanie po odbyciu 5 lub więcej lat służby oficerem lub podoficerem sił obrony terytorialnej w regionie skąd pochodzi dany ochotnik (po zdaniu odpowiedniego egzaminu sprawnościowego, teoretycznego i praktycznego).

Warto przy tym zaznaczyć, że żołnierze tego typu jednostek mieliby zagwarantowane to, że nie zostaną zmobilizowani i wysłani w okresie pokoju do innego kraju w ramach ewentualnych polskich kontyngentów wojskowych, jak i również, że nie będą wykorzystywani jako „tania siła robocza – dosłownie – dla wojska”.

Wszystkie te działania wiążą się oczywiście z kosztami, jakie musiałoby ponosić Ministerstwo Obrony Narodowej, ale nie stanowiłby dla niego aż tak dużego obciążenia finansowego względem tego, jak znacznie takie rozwiązanie mogłoby szybko wzmocnić potencjał militarny Polski po ogłoszeniu mobilizacji. Nie jest to truizm, zwłaszcza, iż od kilku lat MON regularnie zwraca do Ministerstwa Finansów ogromne środki finansowe których nie wydał (jest to oczywiście działanie celowe mające na uwadze redukowanie deficytu budżetowego i zdobywanie środków na rzecz „kiełbasy wyborczej”, rzeczy normalnej w demokracji, ale obecnie przybierającej już skrajny charakter). Jest to konieczny wydatek, który należy ponieść w celu stworzenia „armii rezerwowej na miarę naszych skromnych możliwości”. Bez niej w razie zagrożenie możemy nie mieć czasu aby powołać, wyszkolić i wyposażyć (nawet w stare środki walki) choćby jednego batalionu z ochotników i rezerwistów. Nieoficjalnie mówi się, że w razie mobilizacji nasze siły zbrojne mają powiększyć się od 100 do 160 tys. dodatkowych ludzi.

Rodzi się pytanie, gdzie mają służyć oraz ile potrwałoby sformowanie nowych jednostek z tego zasobu. Odpowiedź daje Ukraina, która notabene posiadała dużo większe zapasy uzbrojenia niż my – mówiąc wprost ze sprzętu ciężkiego jaki posiadamy w rezerwie nie zdołałby stworzyć więcej niż jednej brygady zmechanizowanej tj. więcej jednostek pozbawi nas wszelkich rezerw materiałowych którymi można byłoby choć częściowo uzupełniać straty związków taktycznych znajdujących się ws trefie walk.W przeciwieństwie do władz w Kijowie nie posiadalibyśmy luksusu możliwości przywrócenia do służby setek pojazdów różnego typu. Sformowanie na Ukrainie lekkiego batalionu bez uzbrojenia ciężkiego było kwestia minimum 4-5 tygodni, a brygady ponad 3 miesiące przy uwzględnieniu, iż istnieje odpowiedni zapas sprzętu który jest dobrze zakonserwowany.

Typy związków taktycznych NSR

W skład brygad liniowych wchodziłby dwa typy związków taktycznych:

– Bataliony zmechanizowane NSR – ich kształt i wyposażenie byłoby zbliżone do tego jak dziś wygląda batalion zmechanizowany oparty o BWP-1 (które będą od drugiej połowy tej dekady prawdopodobnie wycofywane z jednostek zawodowych). Batalion taki posiadałby jednak dodatkową organiczną kompanie czołgów T-72, a w przyszłości wycofane z linii PT-91. Z oczywistych powodów nie można ich złomować, gdyż przykład ukraiński pokazuje, że rezerwy nawet starego sprzętu są nadal potrzebne.

– Lekkie bataliony zmechanizowane NSR. Byłyby to związki taktyczne lekkiej piechoty wykorzystujące byłe wojskowe używane samochody terenowe i ciężarówki oraz w razie potrzeby pojazdy cywilne zmobilizowane przez wojsko. W skład takiego batalionu wchodzić mogłaby kompania dowodzenia i szkolenia, 3 kompanie piechoty, kompania wsparcia (pluton holowanych moździerzy 120 mm (samobieżnych na pojazdach Honker z otwartym dachem?), pluton ppanc., pluton plot.), pluton rozpoznawczy, pluton saperów i kompania remontowo-logistyczna.

Jeden i drugi typ batalionu w razie potrzeby w wyniku mobilizacji mógłby zostać wzmocniony dodatkową kompanią piechoty opartą o transport na ciężarówkach powołaną z zmobilizowanych rezerwistów.

Łącznie istniałoby 11 takich batalionów przy założeniu, iż liczba brygad nie ulegnie zmianie. Pytaniem otwartym pozostaje to ile byłoby batalionów „ciężkich”, a ile „lekkich”. Wszystko zależałoby od tego ile będzie brygad pancernych oraz zmechanizowanych na BWP, a ile opartych o KTO.

Oprócz tego część z już istniejących kadrowych kompanii wchodzących w skład brygad logistycznych, pułków saperów i sił inżynierskich mogłaby zostać zrestrukturyzowana na zwarte pododdziały NSR, zwłaszcza iż w wielu przypadkach są one skadrowane.

Brygady aeromobilne, Marynarka Wojenna oraz Siły Powietrzne ze względu na ich charakter i zadania nie posiadałby pododdziałów NSR, lecz jedynie były oparte na kadrze zawodowej oraz zmobilizowanych byłych żołnierzach kadrowych.

Zaletą takiego systemu kształtu NSR jest to, że bardzo szybko w razie zagrożenia można byłoby uzyskać w armii brygady złożone z 4 batalionów (trzech kadrowych i jednym rezerwowym) i w sprawny sposób zagospodarować część rezerw personalnych, które zasilą armie w razie ogłoszenia częściowej lub całkowitej mobilizacji. Także koszty funkcjonowania 11 takich mocno skadrowanych batalionów i kilku specjalistycznych kompanii nie byłby dużym obciążeniem dla budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej. Sens istnienia takiego systemu uzależniony byłby nie tylko od samych zasobów finansowych, ale także wypracowania odpowiedniego systemu szkoleniowego i mobilizacyjnego.

Obrona terytorialna – kształt

Przeciwieństwem rozwiązań zaproponowanych w NSR byłby pododdziały obrony terytorialnej, która w okresie pokoju wykonywałaby także zadania związane z Obroną Cywilną w okresie pokoju. W czasie wojny OT byłby formacją wojskową na terenie całego kraju zgodnie z Konwencjami Genewskimi.

W Polsce nie istnieje de facto system obrony terytorialnej jak i również cywilnej. Dla oszczędności i efektywniejszego wykorzystania sił OT w okresie pokoju mogłyby wykonywać zadania jakie przewidziane są dla Obrony Cywilnej, która u nas nie istnieje i szybko istnieć nie będzie.

Jednostki OT byłby de facto formacjami o charakterze regionalnym, stacjonarnym, złożonych z mieszkańców danego obszaru i przewidzianych tylko i wyłącznie do działania na ściśle określonym terenie, dzięki czemu ich atutem byłaby m.in. świetna znajomość terenu w którym miałby operować. Byłby to związki taktyczne o charakterze lekkim, z minimalnymi środkami transportowymi w okresie pokoju oraz oparte o zmobilizowane cywilne pojazdy w wypadku stanu zagrożenia.

Finansowanie OT

Wspólne funkcjonowanie sił OT pozwoliłoby także rozdzielić ich finansowanie na dwie części. Środki na utrzymanie każdej z takich jednostek pochodziłby z:

– MON-u i były przeznaczone na szkolenia wojskowe, zakup uzbrojenia i wyposażenia, ubezpieczenia na okres szkoleń wojskowych, zmagazynowanie sprzętu (jeśli ten znajdowałby się na terenie aktywnej jednostki wojskowej sił zbrojnych), koszty konserwacji i remontów sprzętu oraz inne działania o charakterze stricte wojskowym.

– Lokalnego samorządu i były przeznaczone na utrzymanie etatu dowódcy jednostki, koszty zmagazynowania uzbrojenia i amunicji (jeśli ta byłaby na terenie obiektu do niego należącego), różnego typu działania przewidziane dla jednostek OT w okresie pokoju (w razie potrzeby dotowane przez MSW np. koszty działań w czasie powodzi) i m. in. zakup paliwa dla pojazdów.

Dzięki temu udałoby się częściowo odciążyć wojsko od konieczności finansowania jednostek, które wykonywałby szereg zadań także w okresie pokoju na rzecz samorządu lokalnego.

Oczywiście członkowie danej jednostki OT mieliby prawo do zakupu odpowiedniego wyposażenia lub uzbrojenia także za własne środki lub też dotacje osób fizycznych i prawnych wpłacanych na specjalny fundusz powiatowy jednostki OT (np. w ramach sławnego 1% podatku dochodowego przekazywanego organizacjom użyteczności publicznej). W tym wypadku dowódca jednostki OT miałby pełne prawo do zakupu dodatkowego wyposażenia, środków transportowych, opłaty dodatkowych kursów itp. WszW nie miałoby prawa zabrać jednostkom takiego typu sprzętu lub środków.

Jednostki OT – kto nimi miałby dowodzić?

Związki taktyczne OT podlegałby w okresie pokoju pod Wojewódzki Sztab Wojskowy, który byłby odpowiedzialny za organizację dla nich systemu szkolenia, zakupu wyposażenia, zaopatrzenia i regulowania sprawy administracyjne związane z ich działalnością. W okresie pokoju gdyby zaistniała taka konieczność starosta powiatowy lub też burmistrz miasta, gdzie znajduje się taka jednostka, miałby prawo jej użyć w sytuacji kryzysowej bez konieczności starania się o zgodę ze strony wojska (np. skutki śnieżycy, burzy, powódź, zaginięcie). Pozwoliłoby to znacznie skrócić czas reakcji takiej jednostki. Samorząd musiałby się jednak starać o pozwolenie na wykorzystanie sił OT w wypadku np. chęci podjęcia działalności kulturalnej, zabezpieczanie imprezy masowej i innych wcześniej zaplanowanych działań w regionie.

W okresie stanu zagrożenia wojną lub podczas samej wojny jednostki takiego typu znajdowałby się pod dalszą kontrolą WszW i wykonywały zadania związane z wzmocnieniem obronności narodowej. WszW wraz z samorządem lokalnym miałby obowiązek zapewnić takiej jednostce niezbędne środki i materiały do wykonania powierzonego zadania.

Na obszarze w którym nie znajduje się jeszcze strefa walk wykonywałby różnego typu zadania na rzecz wsparcia wysiłku wojennego i ochrony ludności cywilnej np. budowa umocnień, pomoc policji, budowa szpitali polowych itp. W momencie dostania się danego obszaru w strefę bezpośrednich walk, jednostki tego typu musiałby być automatycznie przekazane pod dowództwem określonej dywizji, brygady, pułku lub batalionu wojsk lądowych. Jednostka OT byłaby utrzymywana pod względem logistycznym nadal przede wszystkim za pośrednictwem WszW (środki walki) i samorządu lokalnego (np. żywność, nocleg, pomoc medyczna), ale także mieć prawo do korzystania ze środków dostarczanych przez organiczne pododdziały logistyczne sił operacyjnych (kadrowych). Dzięki temu stanowiłby wsparcie dla takiej jednostki.

W razie braku możliwości utrzymania danego terenu skąd pochodzi dany związek taktyczny OT mogłyby wraz z siłami regularnymi wycofać się na nowe pozycje obronne lub też gdyby była taka możliwość pozostać w ukryciu na takim terenie i starać się destabilizować zaplecze wroga prowadząc ataki przede wszystkim na jego pododdziały logistyczne, wykryte punkty dowodzenia, stanowiska przeciwlotnicze i polowe lądowiska dla śmigłowców, a więc cztery strategiczne punkty dla wrogich możliwości ofensywnych.

Kto należałby do jednostek OT?

W skład takiej jednostki wchodziłyby osoby na stałe mieszkające w obszarze „administracyjnym” takiego związku taktycznego. Do OT przyjmowane byłyby osoby w wieku od 18 do 60 lat – kobiety i mężczyźni, które spełniłyby podstawowe warunki zdrowotne, fizyczne (niezbyt wygórowane) i psychologiczne. W jednostkach tego typu mogliby służyć także ci, którzy nie dopuścili się „ciężkich” przestępstw.

Żołnierzami OT nie mogliby być żołnierze zawodowi, żołnierze NSR, funkcjonariusze przebywający w aktywnej służbie, strażacy, rezerwiści z określonymi przydziałami mobilizacyjnymi oraz pracownicy innych służb krytycznych dla sprawnego funkcjonowania państwa. Wymóg taki ma na celu to, aby w razie zagrożenia możliwe byłoby sprawne funkcjonowanie państwa oraz efektowne przeprowadzenie mobilizacji. Nie można byłoby dopuścić do sytuacji, w której to ktoś ma określony przydział mobilizacyjny i jest także członkiem OT oraz w dodatku jeszcze pracuje np. w Straży Pożarnej. A jest to teoretycznie możliwe.

W razie konieczności i posiadania odpowiedniej liczy zmobilizowanych rezerwistów nieposiadających określonego przydziału mobilizacyjnego WszW mógłby ich kierować do wyznaczonych jednostek OT dla uzupełnienia etatów lub też wsparcia (dodatkowe pododdziały).

System szkolenia żołnierzy OT

System szkolenia żołnierzy OT opierałby się o trzy etaty.

Pierwszy z nich związany byłby z przeszkoleniem podstawowym. Organizowane byłoby przez WszW i trwało ok. 5-7 tygodni (okres trwania zależałby od stanowiska jakie ma piastować żołnierz OT i tego jaki ma posiadać stopień).

Drugi etap zakładałby szkolenia okresowe – 1 weekend (piątek, sobota i niedziela) przynajmniej raz na dwa miesiące.

Trzeci etap przewidziany byłby dla osób, które nie są już aktywnymi członkami OT, lecz nie posiadają więcej niż 60 lat. Osoby takie przechodziłby jedno szkolenie weekendowe raz na pół roku.

Oprócz tego zadaniem WszW byłoby obowiązkowe organizowanie centralnych (wojewódzkich) darmowych kursów i szkoleń dla ochotników.

Broń wraz z amunicją „ostrą” w okresie pokoju wydawana byłaby pod ścisłą kontrolą i przy zachowaniu szczególnych rygorów bezpieczeństwa pod kontrolą odpowiedniego żołnierza zawodowego oddelegowanego przez WszW. Tylko i wyłącznie na czas szkolenia poligonowego.

Do normalnych działań szkoleniowych mających charakter oddolnej inicjatywy w regionie stacjonowania takiej jednostki istniałaby możliwość pobrania uzbrojenia z lokalnego magazynu danej jednostki OT, ale bez amunicji „ostrej” – ewentualnie jedynie z amunicją szkoleniową (tj. „ślepą”). Miejsce ćwiczeń musiałoby być wcześniej odpowiednio zabezpieczone, a lokalna społeczność powiadomiona o chęci ich przeprowadzenia.

System szkolenia dla każdego uczestnika byłby dostępny z dużym wyprzedzeniem tak, aby ten mógł się wcześniej przygotować tj. ustalić u pracodawcy kiedy nie będzie musiał pracował (np. w które weekendy) i dzięki temu będzie miał możliwość udania się na szkolenie.

Metody zachęcenia do służby w OT

W celu zapewnienia napływu odpowiednich kandydatów należałoby:
– Wypłacać odszkodowania dla pracodawców zatrudniających żołnierzy jednostek OT, jeśli ci są powołani na szkolenia/działania operacyjne w czasie gdy mieliby pracować.

– Wprowadzić odpowiednie ulgi i przywileje dla pracodawców zatrudniających żołnierzy jednostek OT (niższe stawki opodatkowania, priorytet w załatwianiu różnych spraw urzędowych, ulgi i zniżki). Obecność żołnierza OT w zakładzie pracy miałaby przynieść korzyści pracodawcy, a nie tylko straty.

– Wprowadzić podstawowe wynagrodzenie za udział w szkoleniu podstawowym i okresowych. Szkolenie podstawowe – minimum 280 złotych za tydzień (po 40 złotych za dzień) i 150 złoty za każdy weekend;

– Wprowadzić podstawowe, aczkolwiek małe wynagrodzenia motywujące za udział w działaniach związanych z zadaniami przewidzianymi w okresie pokoju;

– Możliwość zdobycia darmowych certyfikatów (np. z profesjonalnej pierwszej pomocy przedlekarskiej itp.);

– Ubezpieczanie żołnierza-ochotnika na okres ćwiczeń oraz aktywnej służby;

– Gwarantowanie żołnierzom-ochotnikom, którzy są studentami, że ich nieobecność na prowadzonych zajęciach nie będzie miała żadnych konsekwencji prawnych;

– Pierwszeństwo w możliwości podjęcia służby wojskowej w ramach NSR;

– Zagwarantowanie w okresie ćwiczeń odpowiednich posiłków i noclegu na terenie koszar lub kompleksu poligonowego;

– Zwrot kosztów dojazdy i odjazdu z okresowego szkolenia oraz służby;

– Zagwarantować pierwszeństwo w możliwości załatwiania różnych spraw z życia codziennego w urzędach powiatowych i gminnych;

Ze względu na mieszany model finansowania, jak i liczebność takiej formacji byłby to już dość duży wydatek dla państwa, aczkolwiek nadal uważam, że nie tylko warty podjęcia, ale także bez większych problemów do udźwignięcia przez budżet państwa i samorządu.

Jednostki OT – problem infrastruktury

Nie od dziś można usłyszeć głosy, iż jednym z ważniejszych problemów związanych z budową OT jest brak odpowiedniego zaplecza (infrastruktury) dla takich jednostek. Sprawa ta nie wygląda aż tak źle.

Żołnierz OT miałby wydane do domu podstawowe wyposażenie osobiste (ubranie, zestawy ochronne, zestaw do noclegu w warunkach polowych itp.) z którego musiałby się regularnie rozliczać.

Dzięki temu WszW oraz władze lokalne musiałby znaleźć miejsce na zgromadzeniu tylko i wyłącznie broni, odpowiedniego zapasu amunicji oraz 1-2 pojazdów należących do OT (bus/samochód terenowy i ciężarówka). W miastach gdzie znajdują się garnizony wojskowe nie byłoby problemem zorganizowanie odpowiednich magazynów i punktów wydawania takiego sprzętu w razie zaistnienia takiej potrzeby.

W miastach, gdzie nie ma jednak na stałe obiektów wojskowych pomocne mogłyby się okazać powiatowe komendy Policji, budynki WKU, ośrodki szkoleniowe Policji i innych służb, komendy SOK itp. Przystosowanie ich do przechowywania karabinów oraz pistoletów wraz z odpowiednią amunicją „ostrą” i „szkoleniową” oraz lekkich zestawów ppanc. i moździerzy (jednak bez amunicji) byłoby jak najbardziej możliwe do zrealizowana przy niezbyt wielkich kosztach. W razie zagrożenia WszW wydawałby takim jednostkom odpowiedni zapas granatów różnego typu, środków wybuchowych, pocisków ppanc. do RPG i moździerzy (dla potrzeb jednej kompanii wystarczy w zupełności dostawa takich środków walki w jednej ciężarówce, która wchodziłaby na stałe w skład OT).

Oczywiście nie jest to sytuacja optymalna i wiąże się z tym, iż osiągnięcie gotowości bojowej przez taką jednostkę wymagałoby znacznie więcej czasu niż w przypadku posiadania na terenie swojego obszaru odpowiedniego zapasu „ciężkich” środków walki. Niestety póki nie doszłoby do opracowania odpowiednich procedur oraz profesjonalnych miejsc składowania takich środków w każdym powiecie ze względów bezpieczeństwa takie rozwiązanie wydaje się być jak najbardziej sensowe. Jest to także jedno z najtańszych rozwiązań.

Kompania OT – podstawowy związek taktyczny

W skład sił OT wchodziły cztery typy jednostek wojskowych:

– Samodzielna Kompania OT modelu „wschodniego”. Jednostka tego typu formowana byłaby na terenie powiatów (osobno na ziemskich i grodzkich) położonych od linii Wisły i Sanu (obejmowałaby także obszar obejmujący powiat, którego wschodnia granica jest na Wiśle lub Sanie) aż po wschodnie granice naszego państwa.

– Samodzielna Kompania OT modelu „zachodniego”. Byłaby to wspólna jednostka dla obszaru na którym znajduje się powiat grodzki i ziemski np. (Kielce na prawach powiatu i powiat kielecki). Dla oszczędności nie ma sensu na tym terenie tworzyć aż tak bardzo rozbudowanej struktury sił OT.

– Samodzielny Warszawski Pułk OT. Byłaby to jednostka złożona z 9 aktywnych samodzielnych kompanii OT oraz 6 kompanii specjalistycznych – wsparcia i zabezpieczenia logistycznego, medycznej, ewakuacyjnej, wartowniczej, ochrony lotniska Okęcie i inżynierskiej.

– Samodzielny Śląski Pułk OT złożony z 5 kompanii i 3 kompanii specjalistycznych – wsparcia i zabezpieczenia logistycznego, medycznej i inżynierskiej. Obejmowałby obszar miast-powiatów: Zabrze, Bytom, Ruda Śląska, Świętochłowice, Chorzów, Piekary Śląskie, Siemianowice Śląskie, Dąbrowa Górnicza, Sosnowiec, Katowice, Mysłowice, Jaworzno i Tychy.

Oprócz tego wspólną kompanie OT wystawiłby wspólnie miasta na prawach powiatu:
– Rybnik, Żory i Jastrzębie Zdrój wspólnie z powiatem rybnickim;
– Gdynia, Sopot i Gdańsk.

SK OT modelu wschodniego złożona byłaby z:
– Sztabu w składzie: dowódca kompanii, zastępca dowódcy, radiooperator i kierowca;
– 3 plutonów lekkiej piechoty – każdy złożony z 3 drużyn piechoty (każda posiadałaby po 3 zestawy RPG-79), dowódcy plutonu, zastępcy dowódcy, radiooperatora, ratownika medycznego;
– plutonu wsparcia (sekcja moździerzowa [2 moździerz 60 mm], sekcja przeciwpancerna [2 RPG-7], sekcja wsparcia ogniowego [1 granatnik i 1 wkm/nsw];
– drużyny rozpoznawczej (w tym jeden RPG-79 do samoobrony);
– drużyny sapersko-inżynieryjnej;
– drużyny logistycznej (ta posiadłaby etatowy samochód ciężarowy z zapasów wojska lub innych służb);

Byłaby to duża i silnie uzbrojona kompania lekkiej piechoty posiadająca w sumie: 2 moździerze 60 mm, 2 zestawy RPG-7, 27 zestawów RPG-76 Komar (po 6 na pluton), 1 automatyczny granatnik, 1 wkm (lub nsw) i 2 pojazdy transportowe (przy czym ich liczba uległaby zwiększeniu z chwilą ogłoszenia mobilizacji. Pojazdy mogłyby być dostarczone przez wojsko, przekazane przez samorządy i inne lokalne instytucje oraz środowisko cywilne).

Dowódca kompanii OT posiadałby płatny etat w ramach starostwa powiatowego/urzędu miasta. W ramach tego urzędu wykonywałby szereg zadań administracyjnych, szkoleniowych, decyzyjnych, planistycznych, organizacyjnych, finansowych i innych.

Częściowo inaczej wyglądałaby struktura kompanii położonej w centralnej i zachodniej Polsce. Kompania tego typu z powodów finansowych i mniejszej jej liczebności nie posiadałaby plutonu wsparcia, jak i również jeden z jej plutonów byłby powoływany z byłych członków OT i ochotników w razie zaistnienia takiej potrzeby. W przyszłości wraz z zwolnieniem się części środków przewidzianych na modernizacje armii można byłoby w niektórych obszarach wzmocnić kompanie typku zachodniego plutonem wsparcia (np. na wybrzeżu, czy też na terenie powiatów gdzie znajdują się lotniska wojskowe).

Wsparciem dla tych kompanii byłby w okresie zagrożenia lokalne organizacja/kluby paramilitarne, związki harcerskie itp., których członkowie nie należą do jednostki OT. Dowódca kompanii OT miały także prawo tworzenia nowych pododdziałów wartowniczych, transportowych, medycznych, dywersyjnych i innych w okresie zagrożenia lub wojny ze zgłaszających się do niego nowych ochotników np. myśliwych, byłych funkcjonariuszy, którzy nie są w OT, osób które posiadają własną prywatną broń i chcą dołączyć do sił terytorialnych itp.

W razie zaistnienia takich możliwości każda kompania OT mogłaby zostać wzmocniona także przez pododdział z policji lub innej uzbrojonej formacji wewnętrznej znajdującej się w regionie jego działania.

W taki o to sposób udałoby się pokryć teren Polski systemem obrony terytorialnej i cywilnej z naciskiem na lepsze zabezpieczenie całej flanki północno-wschodniej, wschodniej, regionu Warszawy oraz południowo-wschodniej. Jednostki położone w tym obszarze powinny być głównym beneficjentem środków finansowych, mieć pierwszeństwo do nowego wyposażenia oraz posiadać najlepsze wyszkolenie. Powinny mieć także prawo być w pierwszej kolejności zasilonym przez ewentualnych zmobilizowanych rezerwistów, którzy nie mieli określonego przydziału do wojsk kadrowych i NSR.

Liczebność jednostek OT

Łącznie siły OT w skali kraju liczyłby w okresie pokoju:
– 135 kompanii typu „wschodniego”, każda licząca po ok. 150 osób;
– 9 kompanii specjalistycznych – każda po ok. 100 osób;
– 209 kompanii typu „zachodniego” – każda po ok. 90 osób.

Łącznie siły OT liczyłby 353 kompanie OT tj. ok. 40 tys. ludzi na stopie pokojowej. Po uzupełnieniu etatów przede wszystkim w kompaniach typu „zachodniego” liczebność sił OT mogłaby się zwiększyć do 50 tys. ludzi. Oprócz tego wsparciem dla nich byłoby od 15 do 25 tys. ochotników z organizacji paramilitarnych, czy też związków strzeleckich.

Jest to i tak bardzo duży wydatek finansowy dla państwa – sam zakup kamizelek kuloodpornych dla tych sił to koszt ok. 650 mln złotych, a całego umundurowania wynosiłby dodatkowe przynajmniej 500 mln. Sam koszt środków do walki nocnej – przynajmniej po noktowizorze dla dowódcy plutonu byłby bardzo dużym wydatkiem. Nie wyślemy przecież do walki osób pozbawionych przynajmniej podstawowych środków ochrony i obserwacji.  Do tego dochodzą też inne koszty. W ciągu kilku lat na powstanie sił OT należałoby wydać kilka miliardów złotych! Z tego też powodu niezbyt realne wydaje się tworzenie profesjonalnych sił OT większych niż 50 tys. ludzi.

Łącznie na ich uzbrojeniu znalazłoby się: 270 moździerzy 60 mm, 270 RPG-7, ok. 7,5 tys. RPG-79 (dalsze 1,9 tys. w rezerwie dla „trzecich” rezerwowych plutonów w zachodniej i centralnej Polsce), 135 automatycznych granatników, 135 wkm-ów, 706 pojazdów w tym 353 ciężarowe i do 80 tys. karabinów oraz pistoletów. Oprócz tego na rzecz sił OT zmagazynowane powinny być w ramach każdego WszW dodatkowe zestawy ppanc. RPG-7 i TPG-79, miny przeciwpancerne, środki łączności, medyczne i wyposażenie indywidualne.

Teoretyczne zadania jednostek OT w okresie pokoju

Do głównych teoretycznych zadań jednostek Obrony Terytorialnej i Cywilnej należałoby w czasie pokoju:
– Udzielanie szeroko pojętej pomocy służbom ratunkowym w czasie klęsk żywiołowych;
– W razie konieczności wspieranie służb ratunkowych w wypadku katastrof bardzo dużego rozmiaru;
– Udzielanie pomocy służbom cywilnym w zabezpieczaniu bardzo dużych imprez masowych;
– Udzielanie pomocy służbom porządkowym i ratunkowym w czasie prowadzenia operacji poszukiwawczych;
– Uczestnictwo w uroczystościach kulturalnych, zbiórkach charytatywnych itp.;
– Promowanie patriotycznych postaw w regionie.

Jak można zauważyć jednostki takiego typu w okresie pokoju miałby szereg obowiązków i nie były formacjami, które jedynie szkolą się do prowadzenia działań w warunkach wojennych.

Teoretyczne zadania jednostek OT w okresie zagrożenia konfliktem zbrojnym i w czasie stanu wojny

Całkiem inaczej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o szkolenie takich jednostek na wypadek konfliktu zbrojnego lub stano wojny. Tutaj należałoby wprowadzić regionalistykę szkoleń z uwagi na miejsce i teren gdzie taka jednostka OT ma działać. Wyróżnić można 5 grup systemów szkolenia takich jednostek.

I grupa obejmuje obszar położony na wschód od linii Wisła-San. Celem ich szkolenia i działania powinno być:
– Budowy przeszkód inżynieryjnych, umocnień dla sił regularnych oraz zaminowywanie mostów i dróg;
– W wypadku jednostek z powiatów położonych przy granicy wspieranie Straży Granicznej w zabezpieczaniu i ochronie granic;
– Prowadzenie działań rozpoznawczych;
– Prowadzenie działań opóźniających i dywersyjnych w miarę własnych ograniczonych możliwości wynikających z czynnika finansowego;
– Pomoc służbom wewnętrznym i wojsku w zwalczaniu wrogich grup dywersyjnych i rozpoznawczych;
– W razie konieczności tzw. taktyka „jeży” tj. umacniania się (na rozkaz na wyznaczonej przez dowódcę dywizji/brygady/pułku lub bataliony) na ważnej pozycji najlepiej w terenie zurbanizowanym gdzie występuje ważny węzeł komunikacyjny po wcześniejszej ewakuacji ludności cywilnej przeprowadzonej w celu zminimalizowania strat.

W tym obszarze powinny występować najlepiej wyposażone (sprzęt do walki w nocy) i dobrze wyszkolone jednostki OT posiadające wcześniej opisane plutony wsparcia ogniowego. Przykład wydarzeń z Ukrainy i tzw. „zielonych ludzików” oraz konfliktu przygranicznego pokazuje, jak ważne jest zabezpieczenie tego obszaru.

II grupa – obejmuje obszar miasta stołecznego Warszawa. Tutaj naciskiem powinno być:
– Prowadzenie działań defensywnych na terenie zurbanizowanym:
– Budowy przeszkód inżynieryjnych, umocnień dla sił regularnych oraz zaminowywanie mostów i dróg;
– Zagwarantowanie maksymalnego stopnia bezpieczeństwa dla ludności cywilnej (pomoc w ewakuacji, prowadzeniu akcji poszukiwawczych w gruzowiskach, udzielanie pomocy medycznej, budowa improwizowanych punktów pierwszej pomocy itp.):
– Wsparcie zabezpieczenia ważnych placówek państwowych.

III grupa – obejmuje powiaty i miasta (z wyłączaniem Warszawy) położone wzdłuż Wisły i Sanu. Głównym celem szkoleń i zadaniem w razie wojny powinno być:
– Zabezpieczenie mostów lub ich ewentualne zaminowanie/zniszczenie przy współpracy z siłami zawodowymi;
– Patrolowanie brzegów rzek w celu utrudnienia możliwości przekroczenia rzeczki przez wroga;
– Zabezpieczanie strategicznych miejsc położonych nad rzekami (m. in. zapora we Włocławku);
– Ewentualne wsparcie sił regularnych w obronie takiej linii defensywy, gdyby sytuacja przybrała aż tak dramatyczny przebieg. Jednostki tego typu wraz z siłami regularnymi miałby na celu obronę Wisły i Wisłoki za wszelką cenę;

IV grupa – obejmuje całość obszaru położonego na zachód od linii rzek Wisła-San i byłyby to siły pozbawione plutonu wsparcia ogniowego _w okresie późniejszym niektóre z nich mogłyby zostać o niego uzupełnione. Ich formowanie mogłoby być także rozłożone w czasie (najpierw pluton OT, a z biegiem czasu dopiero struktura kompanijna). Jednostki z tego obszaru w razie stanu zagrożenia konfliktem zbrojnym lub podczas wojny powinny być szkolone pod kątem:
– Zwalczania wrogich grup dywersyjnych i rozpoznawczych;
– Zabezpieczaniu instalacji przemysłowych i wojskowych (w tym lotnisk i portów morskich) o znaczeniu strategicznym dla wysiłku wojennego;
– Zabezpieczanie newralgicznych punktów w infrastrukturze drogowej i kolejowej;
– Organizowanie punktów pomocy dla uciekinierów z wschodnich obszarów Polski;
– Organizowanie punktów pierwszej pomocy medycznej gdy zajdzie taka potrzeba;
– Wsparcie Policji i innych służb w zapewnieniu bezpieczeństwa i względnego spokoju społecznego.

V grupa – obejmuje obszar powiatów bezpośrednio położonych nad Morzem Bałtyckim. Byłby to jednostki zorganizowane na styl kompanii „zachodnich” przy czym posiadające 3 aktywne plutony piechoty. Z biegiem czasu zostałby uzupełnione o pluton wsparcia. Jednostki tego typu szkoliłby się pod takim samym kątem jak IV grupa, lecz także prowadziły ćwiczenia w odpieraniu wrogiego ataku z morza (desant).

Dwie ostatnie grupy stanowiłaby ponad 50% sił OT, lecz nie przechodziła aż tak kosztownego szkolenia jak trzy wcześniejsze „sektory” z racji tego, iż na tym terenie w razie stanu wojny istnieje dużo mniejsza szansa pojawienia się regularnych sił wroga niż na obszarze od linii Wisła-San na wschód.

Podsumowanie

W taki sposób udałoby się stworzyć w Polsce efektywny system aktywnej rezerwy operacyjnej oraz struktur, które mogą zostać szybko zmobilizowane i wzmocnić już istniejące duże związki taktyczne i operacyjne. Oczywiście poziom wyszkolenia części żołnierzy, jak i też zazwyczaj uzbrojenie starego typu, powodowałoby, że jednostki te posiadałyby ograniczony potencjał bojowy, aczkolwiek byłyby zdolne do wykonywania różnych zadań na rzecz sił lądowych – zabezpieczania pobocznych obszarów działań brygady gdzie nie ma silnego oddziaływania wroga, wspierać ją w walce w miarę własnych możliwości, zabezpieczać jej zaplecze, stanowić odwód itp. Byłoby to niewątpliwie względnie tanie wzmocnienie zawodowych wojsk lądowych, które mogą liczyć w przyszłości nie więcej niż 55 tys. ludzi.

Wraz z siłami OT liczącymi ok. 40 do 50 tys. ludzi pozwoliłoby to stworzyć efektywny system wsparcia dla sił regularnych, a dzięki samej liczebności (do 60 tys. żołnierzy w NSR i OT) oraz regularnym szkoleniom, niezbyt mocno obciążających budżet, dawałoby szanse na to, że w ciągu kilku lat od ich powstania byłaby możliwość choćby częściowego wyposażenia takich sił m. in. w środki do walki nocnej, nowe systemy łączności czy też nowszą broń strzelecką. Podstawą powinno być jednak przede wszystkim wartościowe wyszkolenie takich sił tj. obrony terytorialnej na miarę naszych możliwości oraz na miarę XXI w.

Powyższa propozycja to tylko jeden z możliwych wariantów, całkiem optymistycznych w naszych warunkach politycznych i finansowych. Być może kiedyś uda się spełnić choć część z takich pomysłów jakie zostały tutaj zaprezentowane.

Artykuł stanowi zapowiedź najnowszego numeru kwartalnika "Nowa Strategia"(nr 3-4/2014), który ukaże się 6 grudnia 2014 r. Będzie go można ściągnąć za darmo pod linkiem: http://www.nowastrategia.org.pl/kwartalnik/

Komentarze

Politolog, historyk wojskowości specjalizujący się w historii armii francuskiej w XX w. oraz współczesnych konfliktach zbrojnych.

Najpopularniejsze posty