O sytuacji na Ukrainie… wywiad z dr Yuriyem Fedorykiem

O sytuacji na Ukrainie, możliwości rozwiązania impasu oraz w którym kierunku zmierza Ukraina rozmawialiśmy z dr Yuriyem Fedorykiem wykładowcą na Berdiańskim Państwowym Uniwersytecie Pedagogicznym. Nasz rozmówca to absolwent Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie.

Sklep Urodzeni Patrioci

Jak wygląda kraj i życie codzienne w rejonach nie objętych protestami? Czy Berdiańsk także „walczy”?

Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim nieobojętnym Polakom za poparcie walki przeciwko dyktaturze na Ukrainie. Dla nas to wiele znaczy, ponieważ nie jesteśmy osamotnieni. Dzięki inicjatywie zwykłych Polaków na Ukrainie wzmacniają się pozytywne nastawienia do Polski, a to niewątpliwie pomoże przezwyciężyć rany trudnej przeszłości. Wracając do pytania. Bardzo ostrożnie można mówić o wschodzie Ukrainy jako rejonie nieobjętym protestami. Analiza wydarzeń wyraźnie dowodzi, że zaangażowanie polityczne objęło wszystkie centra obwodowe, między innymi Donieck, Ługańsk, Charków, Zaporoże, Dniepropetrowsk, Odessę etc. Owszem liczba osób biorących udział w wiecach na poparcie Euromajdanu w dniach największego zaangażowania stanowiła od kilkuset osób na Donbasie i Krymie do kilku tysięcy w Zaporożu lub Odessie. Bez względu na mniejszy udział mieszkańców owego rejonu w wiecach Euromajdanu, oraz próbę alternatywnych zebrań, popierających władze, już sam fakt nieobojętnej postawy części ludności wywarł piorunujące wrażenie na Partię Regionów. Strach władz przed ludźmi sprowokował prawdziwą histerię. Władze oraz prorządowe organizacje blokowały Administracje Obwodowe, czekały na protestujących z rejonów zachodnich, którzy rzekomo mieli przyjechać na wschód by szturmować budynki rządowe. Można doszukiwać się w źródłach tej histerii prowokacje władz, zmierzające się do zjednoczenia wszystkich sił „antyfaszystowskich” wschodu Ukrainy. Tak czy owak takie nastroje wywoływały wśród ludzi różne pogłoski i społeczeństwo centrów obwodowych wschodu Ukrainy angażowało się albo po stronie Euromajdanu, albo przeciwko niemu. Oczywiście, większość ludności terenów wschodnich mimo żywego zainteresowania się sytuacją polityczną (świadczą o tym chociażby badania socjologów) nie brało udziału w wiecach. Część ludności zachowywało się biernie nie wypowiadając się po żadnej stronie. W moim mieście, Berdiańsku, ilość demonstrantów popierających Euromajdan stanowiła liczbę od kilkudziesięciu do 100-150 osób, które wychodziły na główny plac miasta w każdy dzień (sic!). Przez cały czas w mieście nie było żadnego wiecu dla poparcia władz. Większość ludności 117-tysiącznego miasta chociaż interesuje się wydarzeniami politycznymi i popiera jedną ze stron konfliktu (oczywiście bardziej Antymajdan) zupełnie ignorowało wszystkie akcje i demonstrowało pozorną „neutralność”. Owszem zewnątrz Berdiańsk wygląda jako miasto spokojne, którego zupełnie nie obchodzą wydarzenia w Kijowie, ale to jest tylko pozór.

Co Pan myśli o działaniach polskich polityków na rzecz demokratyzacji Ukrainy począwszy od Pomarańczowej rewolucji?

Oceniam działania polskich polityków pozytywnie bez względu na ich przynależność partyjną. Dobrze pamiętam starania Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego wobec stabilizacji politycznej Ukrainy w 2004 r. Pozytywnie wspominam jego starania dotyczące podpisania Asocjacji z UE czy misje z Patem Coxem w ubiegłym roku. Nie jego wina, że tamta ugoda nie została podpisana, ponieważ istniał mocny sprzeciw samego Janukowycza. Najważniejszą kwestią według mnie jest to, że Kwaśniewski jak i inni polscy politycy (Jarosław Kaczyński, prezydent Bronisław Komorowski, Radosław Sikorski) mimo rozczarowania Ukrainą pozostali najbardziej konsekwentnymi w dążeniach zwykłych Ukraińców do UE.

Czego Ukraińcy oczekują od Nas Polaków ?

Jest to trudne pytanie, albowiem istnieje różne nastawienie samych Ukraińców wobec Polaków, zależne od ich sympatii geopolitycznych. Zwolennicy integracji z Rosją i Białorusią patrzą na Polskę i Polaków niechętnie, oskarżając ich o wciąganie Ukrainy w sojusze antyrosyjskie. Ich zdaniem Polacy to „mąciciele złotego spokoju”. W zaangażowaniu Polaków sprawami ukraińskimi upatrują spisek antyrosyjski inspirowany przez „odwiecznego wroga”.

Jak obecne wydarzenia wpłyną na relacje Ukrainy z Polską?

Z jednej strony stosunki między sąsiadami staną się bardziej zażyłe. Nowe władze ukraińskie będą starać się odnowić kontakt z Polską jako partnerem strategicznym. Jednocześnie wiele będzie zależało od odpowiedzi na pytanie na ile profesjonalnym i na ile populistycznym będzie nowy rząd w Kijowie. Tylko w pierwszym wypadku można oczekiwać podpisania nowych korzystnych dla obu państw umów gospodarczych oraz ich realizację. Niestety „burzycielami spokoju” będą trudne pytania historyczne, ponieważ Ukraińcy i siły polityczne popierające Euromajdan jednoczą się wokół tradycji zbrojnej walki o niepodległość Ukrainy, której jednym z symboli jest UPA. Należy się przygotować na trudne dyskusje historyczne pomiędzy historykami obu państw w kwestii roli UPA w okresie II wojny światowej. Jednak prawdopodobnie żadna ze stron nie pójdzie na ustępstwa w „pytaniach historycznych” co może wywierać wśród części społeczeństwa polskiego iluzję antypolskości Ukraińców i wzmacniać niechęć wobec nich.

Gdzie Pan widzi miejsce Ukrainy w układzie geopolitycznym w Europie?

Oczywiście, przyszłą Ukrainę widzę jako integralną część wspólnoty europejskiej. Tylko wtedy Ukraina może pozbyć się wrażenia niebezpieczeństwa i niewygodnego sąsiedztwa z Rosją. W innym przypadku Ukraina pozostanie „szarą strefą” postsowiecką.

Jak Pan myśli jaką rolę odegrała/odgrywa Rosja w tym konflikcie ?

Roli Rosji w tym konflikcie nie można pomijać. Nie jest tajemnicą, że władze rosyjskie postrzegają Ukrainę jako swoją strefę wpływów. Wielu polityków rosyjskich, w tym Prezydent Władimir Putin nie ukrywają sentymentów radzieckich i traktują likwidację ZSRR jako największą katastrofę geopolityczną XX w. Część polityków otwarcie wypowiada się na temat rosyjskości Krymu oraz innych terenów Ukrainy. Owszem, wszystko to wspiera ideę separatyzmu, która chociaż na razie nie cieszy się popularnością wśród ludności na wschodzie Ukrainy, ale jest wykorzystywana przez część polityków wschodnio-ukraińskich i dlatego jest potencjalnie niebezpieczna. Moim zdaniem, wielki wpływ na odmowę Prezydenta Janukowycza w podpisaniu Asocjacji z UE również miała „wojna gospodarcza” z Rosją w sierpniu-wrześniu 2013 r. Był to konsekwentny instrument Rosji w grze geopolitycznej, który przyniósł tymczasowy sukces. Mam nadzieję, że nowy rząd ukraiński mimo otwartego szantażu ze strony Rosji wznowi dialog z UE, a Bruksela ze swojej strony wesprze Ukrainę w jej reformach.

Czy porozumienie zawarte pomiędzy władzą a Majdanem ma charakter jedynie zawieszenia broni, czy jest realną szansą na zażegnanie konfliktu ?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Można z pewnością powiedzieć, że Euromajdan nie zadowoli się porozumieniem z Janukowyczem. W tej sytuacji, tylko dymisja i osąd nad prezydentem Ukrainy, może zaspokoić ludność. Mam wrażenie, że wszystko będzie zależało od tego na ile były obóz Janukowycza zechce przyjąć owe wymogi i czy pozostawi swego byłego lidera. Obecnie siły proprezydenckie są sfrustrowane. Część posłów Partii Regionów utworzyła nową większość parlamentarną z opozycją, część uciekła za granicę. Wszystko będzie zależało od umiejętności dyplomatycznych opozycji czy uda się nawiązać współpracę z częścią „wahających się” deputowanych. Niestety sytuacja polityczna na Ukrainie pozostaje nadal niestabilną, istnieje więc niebezpieczeństwo kontynuowania konfliktu.

Czy należy się obwiać środowisk skrajnie prawicowych, które nie akceptują warunków porozumienia?

Chciałbym trochę tutaj wyjaśnić sytuację. Nie tylko środowiska skrajnie prawicowe, ale zdecydowana większość społeczeństwa obywatelskiego na Ukrainie nie zaakceptowała warunków porozumienia pomiędzy władzą, a opozycją po ogłoszeniu ich zebranym na wiecu ludziom przez Arseniego Jaceniuka, Witalego Kliczka i Oleha Tiahnyboka. Owszem, wśród najaktywniejszych środowisk Euromajdanu były i są organizacje prawicowe, między innymi popularny wśród młodzieży opozycyjnej „Prawyj Sektor”, ale przesadą jest oskarżanie nacjonalistów największymi „winowajcami” niepodpisania porozumienia. Dla ludzi, zebranych na Majdanie w Kijowie, do niedawnej chwili brutalnie atakowanych przez „Berkut”, na oczach których od kuli snajperów zginęło kilkadziesiąt osób (zgodnie z danymi 23 lutego zginęło 72 osoby na Majdanie oraz 10-16 milicjantów) nie było już mowy o przyjęciu warunków, pozwalających Wiktorowi Janukowyczowi pozostać prezydentem do końca 2014 r. Gdyby podobne porozumienie pojawiło się parę tygodni wcześniej, zostałoby ono z całą pewnością podpisane i zaakceptowane. Po 18 lutym szanse te zmalały do zera. Ostatnie wydarzenia dowiodły słuszność demonstrantów. Parę dni temu Janukowycz oraz najbardziej skompromitowani członkowie jego najbliższego otoczenia uciekli z Kijowa. Zaczął się nieodwracalny proces rozkładu linii pionowej władz w Kijowie oraz obwodach. Z Partii Regionów w Radzie Najwyższej wyszło około 80 deputowanych, pojawiła się nowa większość na czele z nowym marszałkiem od opozycji, administracja na miejscach zaczęła przechodzić do polityków opozycyjnych. Ciekawa sytuacja złożyła się w do niedawna niechętnej wobec Majdanu Partii Regionów, której posłowie i członkowie władz wykonawczych obecnie zmagają się w wyklęciu swego byłego lidera. Owe gwałtowne, piorunujące zmiany demonstrują że Majdan miał rację nie przystając na umowy Janukowycza. Dzięki temu obecnie istnieje druga szansa dla reform i europeizacji państwa, niegdyś stracona po Rewolucji Pomarańczowej 2004 r. Na ile się ta szansa nie zmarnuje ponownie zależy od nowych władz i siły społeczeństwa obywatelskiego.

Czego życzyć na przyszłość narodowi ukraińskiemu?

Przede wszystkim wiary w siebie wszystkich Ukraińców, szczególnie tych żyjących na wschodzie Ukrainy, że wszystko w swoim kraju można i da się zmienić jeśli tego naprawdę  się pragnie. Po drugie, gotowości przed trudną pracą i niepopularnymi reformami, społeczeństwo powinno zaakceptować konieczność ich przeprowadzenia i stałego nadzoru nad ich wykonaniem. Po trzecie odporności przed populizmem. Jeśli wszystkie wymienione życzenia się spełnią, Ukraina dokona szybkich zmian, w innym przypadku to będzie kolejna zmarnowana szansa.

Dziękujemy za wywiad i życzymy jak najszybszego powrotu na drogę demokracji w Pańskiej Ojczyźnie.

Dziękuję i pozdrawiam wszystkich Polaków, którym losy Ukrainy nie są obojętne.

Komentarze

Absolwent historii i politologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Zainteresowany geografią polityczną świata i aspektami działalności Unii Europejskiej. Jak sam podkreśla, jego konikiem jest historia III Rzeszy, a także kampanie wyborcze w USA.

Najpopularniejsze posty