źródło: wikimedia.org
źródło: wikimedia.org

Orędzie Tuska początkiem kampanii wyborczej

Donald Tusk przemówił! Premier postanowił skorzystać z przysługującego mu prawa i zwrócił się z orędziem do narodu. W kilkuminutowym przemówieniu Tusk starał się przede wszystkim uspokoić obywateli. Nie jestem pewien czy do końca mu się to udało, ponieważ jako gwarant polskiego bezpieczeństwa premier wymieniał przede wszystkim zawarte przez nas sojusze, które jak wiadomo w sprawie kryzysu na Ukrainie wykazały się dosyć miałką reakcją.

Z tego jakże merytorycznego orędzia dowiadujemy się, że tak naprawdę to nie mamy się czego obawiać, bo gdyby Rosja rzeczywiście chciała nam zagrozić, to zaraz zza rogu wypadną całe tabuny amerykańskich żołnierzy, które przegonią Moskali gdzie pieprz rośnie. Całkiem przyjemna perspektywa, ale do zrealizowania jedynie w pełnych patosu produkcjach zza oceanu. Tak naprawdę w przypadku hipotetycznej inwazji wojsk rosyjskich na nasz kraj, polskie oddziały militarne musiałyby stawiać zbrojny opór nieprzyjacielowi do momentu udzielenia nam pomocy przez sojuszników. Przy obecnym stanie naszej armii, a szczególnie gdy przyjrzymy się jej pod kątem liczb, które przedstawiają ją w delikatnie mówiąc niekorzystnym świetle, nie jest to perspektywa nazbyt optymistyczna. Krótko mówiąc, żeby się bronić trzeba mieć do tego narzędzia. Nic tu nie pomoże skrupulatne zamazywanie rzeczywistości, mające na celu wmówienie Polakom, że w dzisiejszym świecie rozbudowana armia to przeżytek, gdyż sytuacja geopolityczna jest stabilna jak nigdy dotąd. Władimir Putin zadał kłam tym opowiastkom, wykorzystując kryzysowy moment do zaprezentowania światu swojego potencjału, burząc tym samym wyimaginowany ład od tylu lat wbijany nam do głów przez rozpasanych unijnych decydentów. Nie uważam jednocześnie, że wszystkie nasze sojusze są kolokwialnie mówiąc o dupę potłuc, ale dać nam do myślenia powinna powszechna opieszałość jaką zaprezentowały państwa Zachodu w sytuacji gdy Rosja de facto wypowiedziała Ukrainie wojnę. Jeśli Krym miał być testem dla rzekomo wysoce cywilizowanego Zachodu, to Zachód ten test oblał. Pokazał, że w rzeczywistości Putinowi zrobić nie może nic, poza słowami potępienia. Wiadomo, że w tej sytuacji zbrojna odpowiedź NATO byłaby szaleństwem i prawdopodobnie początkiem gigantycznego światowego konfliktu, ale sankcje, o których tyle się mówiło i które miały z taką siłą ugodzić w Rosjan, okazały się skrajnie niepoważne. Oczywiście nie jesteśmy w stanie w 100% ocenić na ile gwarancje naszych sojuszników są coś warte, dopóki nie przyjdzie moment żeby powiedzieć sprawdzam, ale ogromnym zaniechaniem byłoby opieranie się tylko na uściskach rąk i nieszczerych uśmiechach, kierowanych w stronę premiera podczas kolejnych spotkań z przedstawicielami innych państw. Polska powinna inwestować w armię, a przede wszystkim powiększać jej stan. Rozkładanie rąk i bagatelizowanie zagrożenia poprzez powielanie haseł w stylu Zachód nas obroni – to nieodpowiedzialność. W chwili obecnej od Zachodu odwrócić się nie możemy, ale nic nie zwalnia nas z obowiązku organizowania jak najlepszej obrony we własnym zakresie.

W wypowiedzi Donalda Tuska zastanowiła mnie jeszcze jedna kwestia. Na samym początku wystąpienia premier łaskaw był wspomnieć, że Polska cieszy się stabilizacją finansową i nie najgorszą gospodarką, szczególnie na tle objętych kryzysem państw. Fakt, że DT uśmiechnął się wypowiadając te słowa to chyba nie przypadek, bo prawdopodobnie sam w to nie wierzy. Bądźmy poważni. Stwierdzenie nie najgorsza gospodarka to chyba szczyt dyplomacji. Pierwszy z brzegu przykład. Udział szarej strefy w PKB w poprzednim roku stanowił 23,8% PKB, co stanowi jeden z najwyższych wyników w Europie (dane na podstawie raportu The Shadow Economy in Europe, 2013, opracowane przez Najwyższy Czas). Dane te, czarno na białym ilustrują, że przedsiębiorca chcący zarobić godziwe pieniądze, musi łamać prawo, ponieważ w przeciwnym wypadku zarejestrowana przez niego działalność gospodarcza wyzionęłaby ducha pod jarzmem zobowiązań wobec państwa. Tak zdecydowanie nie wygląda nie najgorsza gospodarka. Tak wygląda nieprzyjazne gospodarce państwo. Wypowiedź premiera tłumaczę tym, że DT po prostu wyczuł, że oczy większości w dalszym ciągu zwrócone są ku Ukrainie, więc można spróbować wcisnąć parę kitów, które społeczeństwo łyknie. W końcu słowa te wypowiada mąż stanu, ktoś kto niedawno pogroził palcem samemu Władimirowi Putinowi. Nie ma żartów.

Całe to przemówienie – fakt, że zgrabnie ogarnięte – było jasnym sygnałem, iż kampanię wyborczą uznać możemy za rozpoczętą. Nie dowiedzieliśmy się przecież nic nowego, poza ogólnikami serwowanymi nam przez media od samego początku kryzysu na Ukrainie. Oczywiście oprócz kwestii naszego bezpieczeństwa usłyszeliśmy również standardowy festiwal frazesów – jak to nam jest dobrze i jakim przykładem świecimy dla pozostałych. Klasyka gatunku. Dla Tuska Ukraina – zabrzmi to brutalnie względem sytuacji za naszą wschodnią granicą – trafiła się w najlepszym momencie. Zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego, a już lada moment odbędą się te najważniejsze – do Sejmu RP. Zdecydowana reakcja potępiająca zachowanie Rosji, zagraniczne wizyty, szereg publicznych wystąpień i wygrzewanie się w światłach kamer – to wszystko będzie miało swoje odbicie w sondażach. Przeciętny Polak, mający krótką najczęściej pamięć, będzie się cieszył, że oto narodził się polityk, który potrafi w odpowiednim momencie walnąć pięścią w stół. Część lemingów, która jakiś czas temu bohatersko się zbuntowała i wypowiedziała swoje poparcie dla PO, teraz będzie miała okazję ponownie wstąpić w szeregi swojego starego, wesołego stadka. Show must go on.

Komentarze

Politolog - absolwent studiów magisterskich na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Interesuje się polityką współczesną i okresem II wojny światowej. Ponadto jest pasjonatem piłki nożnej i muzyki rap.

Najpopularniejsze posty