Pierwszowojenne polowanie na U-booty

W początkowych tygodniach I wojny światowej na możliwości U-bootów sztabowcy patrzyli z lekkim przymrużeniem oka, dlatego też wykorzystywano je głównie do działań rozpoznawczych i patrolowych. 5 września 1914 roku miało miejsce wydarzenie, które całkowicie zmieniło obraz rzeczy. Niemiecki U – 21 jako pierwszy okręt podwodny zatopił torpedą nieprzyjacielski krążownik HMS Pathfinder, posyłając na dno wraz z nim 259 brytyjskich marynarzy. Jak się z czasem okazało był to początek drogi do sukcesów niemieckich podwodniaków w I wojnie światowej.

Na kolejne łupy Kaiserliche Marine nie trzeba było długo czekać, zaledwie kilkanaście dni po sukcesie U – 21 swe konto otworzył inny kajzerowski okręt. U – 9 bo właśnie o nim mowa pod dowództwem kapitana Otto Weddigena dokonał niezwykłego wyczynu. W ciągu niecałych dwóch godzin 22 września zatopił, aż trzy brytyjskie krążkowniki pancerne! Załogi HMS „Aboukir”, „Hogue” i „Cressy” musiały uznać wyższość niemieckiego U – boota, co gorsza wraz z ich zatonięciem śmierć poniosło blisko 1500 brytyjskich marynarzy. Wydarzenie to odbiło się szerokim echem w obozie Ententy szczególnie zaś na Wyspach, bowiem runął mit o niezwyciężoności brytyjskiej floty. Mało tego wśród marynarzy zapanowała swego rodzaju „psychoza U-bootów” mogących powalić na kolana brytyjską potęgę morską. Tak opisywał sytuację jeden z brytyjskich marynarzy:

„Ze strony okrętów podwodnych grozi nam wielkie niebezpieczeństwo, którego ciężko uniknąć[…] Bezsprzecznie okręt podwodny to najokropniejszy wynalazek jaki zrodziła wojna!”

Kolejne straty zadawane brytyjskiej flocie przez U – booty uświadomiło Admiralicji jakie niebezpieczeństwo czyha ze strony tego rodzaju broni. Oprócz zmiany taktyki działania zdecydowano się na wprowadzenie skutecznych środków mających przeciwdziałać niemieckim okrętom podwodnym. Cudownym wynalazkiem mającym posłużyć do pokonania wroga miały być statki Q[Q-ship] zwane również statkami – pułapkami. Na czym miał polegać ich fenomen, że pokładano w nich sporą nadzieję? Jednostki te z pozoru wyglądały jak zwykły żaglowiec, węglowiec czy też kuter. Jednak w rzeczywistości były naszpikowane licznym ukrytym uzbrojeniem takim jak działa 76 mm, a także karabiny maszynowe. Kolejnym ważnym elementem statku – Q było to, że posiadał on niejako dwie załogi. Pierwsza część załogi byli to marynarze normalnie wykonujący swe obowiązki, tak aby przeciwnik podczas obserwacji statku Q w żaden sposób nie mógł wyczuć podstępu Brytyjczyków. Druga część załogi wyczekiwała na dogodny moment by w właściwej chwili móc dokonać dzieła zniszczenia U –boota. Należy zaznaczyć, że członkowie załogi statków – pułapek byli staranie dobierani, możemy przeczytać o tym w książce „Podwodna wojna”.

„Wymagano od nich – i było to niezwykle ważne – żeby utrzymywali żelazną dyscyplinę, a także żeby pod nieprzyjacielskim ostrzałem rolę swoją odgrywali dalej tak prawdziwie, nie tracąc nerwów, żeby przeciwnik nadal był zwodzony”.

Kapitanowie tych swoistych „morskich koni trojańskich”, często samodzielnie prowadzili rekrutację członków swoich załóg w przeróżnych punktach, po to aby w momencie natrafienia na U – boota mieć pewność co do podręcznikowego zachowania swojego teamu. Kolejnym ważnym elementem statków Q był fakt, iż podczas polowania korzystały z wielu bander, często je zmieniając by jako „bezbronne” jednostki zachęcać U – booty do konfrontacji.

Należy podkreślić, że możliwość podjęcia swojego rodzaju gry z nieprzyjacielem umożliwiały umowy międzynarodowe, a w szczególności Deklaracja Londyńska z 1909 r.  Zgodnie z jej brzmieniem statki neutralne mogły być zatopione dopiero po przeszukaniu oraz opuszczeniu ich przez załogę. To właśnie te zapisy, których przestrzegano w pierwszych latach wojny umożliwiały statkom Q osiągnięcie pewnych sukcesów.

Cała akcja polowania przebiegała zazwyczaj według scenariusza iście teatralnego. Nawet przez kilka miesięcy marynarze statku Q, żeglowali wyczekując spotkania z nieprzyjacielem, gdy to się udało rozgrywał się końcowy akt spektaklu. W chwili kiedy wynurzony niemiecki okręt podwodny znalazł się w zasięgu armat statku pułapki część jego załogi wykonując polecenia Niemców w popłochu opuszczała statek. Widząc takie zachowanie dowódca U – boota tracił podejrzenia, równocześnie zyskując pewność siebie przeradzającą się w nonszalancję, która była jego zgubą… Tymczasem na znak dowódcy statku pułapki ukryta druga część załogi błyskawicznie zmieniała banderę, po czym rozpoczynała serię salw z ukrytych armat i karabinów maszynowych w całkowicie zaskoczonego przeciwnika. Pierwszym statkiem Q, któremu udało się przeprowadzić powyższy scenariusz był kabotażowiec HMS „Prince Charles”, który 24 lipca 1915 roku zaskoczył w ten sposób okręt podwodny U – 36.  W kolejnym miesiącu HMS „Inverlyon” zatopił okręt UB – 4. Szczególnie skuteczną pułapką okazał się okręt HMS „Baralong”, który w sierpniu i we wrześniu 1915 roku zatopił kolejno U – 27 i U – 41. W tym miejscu należy zaznaczyć, że dowódca brytyjskiego statku Gotfrey Herbert 19 sierpnia w czasie akcji przeciwko U – 27 dopuścił się zbrodni wojennej. Jako statek pod banderą Stanów Zjednoczonych, zaatakował z zaskoczenia niemieckiego U – boota przeszukującego inny statek. Jednak gorszące było nie to, lecz fakt że następnie Herbert rozkazał z broni ręcznej zabić wszystkich dwunastu rozbitków, którym udało się uratować ze zniszczonego U – 27.

HMS Baralong - statek Q, który miał na swoim koncie zaopienie dwóch U-bootów/ Źródło:Wikimedia

HMS Baralong – statek Q, który miał na swoim koncie zaopienie dwóch U-bootów/ Źródło:Wikimedia

Ogólnie do końca wojny Brytyjczycy wprowadzili do służby 193 statki Q, jednostki te zatopiły łącznie 15 U –bootów, a 4 poważnie uszkodziły. W czasie morskich zmagań utracono 38 statków – pułapek. Jak widać pomimo sporych nakładów i dużego zainteresowania rozwojem tego rodzaju broni jednostki te nie odniosły aż tak spektakularnych sukcesów jak oczekiwała tego Admiralicja. Statki Q odpowiedzialne były jedynie za zniszczenie 10 procent z ogólnej liczby niemieckich U-bootów. Co ciekawe do pomysłu statków – pułapek powrócono w II wojnie światowej jednak zdecydowanie z mniejszym stopniu opierano się na tym rodzaju bronii.

Bibliografia:

Gozdawa-Gołębiowski J.,Wywerka-Prekurat T., Pierwsza wojna światowa na morzu, Gdańsk 1973

Podwodna Wojna, Gdańsk 2014

Perepeczko A.,U-booty pierwszej wojny światowej, Warszawa 2000

Komentarze

Absolwent historii na Uniwersytecie Marii-Curie Skłodowskiej w Lublinie. Interesuje się historią wojskowości XIX i XX wieku oraz dziejami Rosji. Był członkiem koła historyków krajów Europy Wschodniej.

Najpopularniejsze posty