„Bitwa pod Kaniowem” obraz Stanisława Bagieńskiego. W środku – na białym koniu – generał Józef Haller

Początki Wojska Polskiego na Wschodzie: II Korpus Polski

Gdy wypełniały się dni I Korpusu w Besarabii tworzyły się nowe oddziały Polaków z byłej Armii Imperium Rosyjskiego, dołączył do nich później płk J. Haller z częścią II Brygady Legionów. Jaki był ich los opowiada ten artykuł.

Sytuacja jaka wytworzyła się w Rosji pozwoliła na zorganizowanie zjazdu Związku Polaków Wojskowych w Piotrogradzie, podjęte wówczas uchwały pozwoliły na organizację I Korpusu Polskiego, z Polaków służących w rosyjskich jednostkach głównie na Białorusi i Litwie, Łotwie i Polesiu. Władze rosyjskie sprzeciwiały się formowaniu II Korpusu Polskiego. I Korpus Polski powstający jeszcze w okresie, iluzorycznej co prawda, praworządności mógł liczyć na wyekwipowanie i zaopatrzenie ze strony Armii Rosyjskiej i utworzył w miarę silną jednostkę. Nasilający się chaos i bezprawie, oraz postępująca anarchia w wojsku rosyjskim stanowiła przeszkodę dla pozostających nadal w wojsku rosyjskim Polaków w organizowaniu dalszych oddziałów. Nasilająca się antypolska agitacja prowadzona przez bolszewików w radach żołnierskich również temu nie służyła. Komórki Związku Polaków Wojskowych działające na Froncie Południowo-Zachodnim i Rumuńskim ograniczały swoją pracę do sfery kulturalno-oświatowej, udostępniając żołnierzom Polakom jedynie polskie książki i ucząc ich na nowo języka ojczystego, co dotychczas w armii rosyjskiej było niedopuszczalne. Wielu z kierujących tymi komórkami nie było zwolennikami organizacji Wojsk Polskich, tylko powrotu do kraju. Naczelny Komitet Wojskowy, kierujący akcją formowania wojsk polskich w Rosji podjął nawet działania w kierunku utworzenia II Korpusu Polskiego na Ukrainie tworząc w Kijowie oddział werbunkowy, ale zgłaszający się do niego żołnierze w pierwszej kolejności byli wysyłani do Bobrujska. Projekt organizacji Oddzielnego Korpusu na Ukrainie złożył w lipcu do Naczpolu dowódca XXIX-go Korpusu Rosyjskiego gen. por. Eugeniusz Henning de Michaelis. Dowodzony przez gen. Michaelisa XXIX-ty Korpus miał najwyższy procent spolonizowania i przeformowanie w II Korpus Polski nie byłoby trudne. Naczpol jednak nie wykorzystał nadarzającej się okazji i pozostawił około 150-160 tys. Polaków żołnierzy, służących na obu frontach, ich własnemu losowi. Nawet przy połowicznym sukcesie werbunkowym mogłoby to dać liczbę zwerbowanych do II-go Korpusu około 70-80 tys. żołnierzy. Liczba taka w zupełności wystarczyłaby do utworzenia silnego zgrupowania Wojsk Polskich na Ukrainie. W tej atmosferze bierności Naczpolu, zaskoczeniem był październikowy przewrót bolszewicki, który spowodował pogłębienie się anarchii i chaosu w wojskach rosyjskich. Przewrót ten pobudził Związki Wojskowych Polaków do zdecydowanego działania do formowania oddziałów polskich. Armia rosyjska, po puczu bolszewickim, stanęła przed walką z wewnętrznym wrogiem. Masy oszalałych, rozagitowanych żołdaków rozpoczęły masowo mordować swoich oficerów i porzucały szeregi armii. Uzbrojeni dezerterzy, posuwając się od linii frontu w głąb kraju, tworzyli bandy, które mordowały właścicieli ziemskich, plądrowały i paliły majątki i zabudowania. Organizujące się przy tym bandy chłopskie, złożone z Rusinów, parcelowały ziemię zamordowanych właścicieli. Cała ta akcja miała zorganizowany charakter, gdyż przede wszystkim pacyfikowane były majątki Polaków i Rosjan. Posiadacze ziemscy pochodzący z Czech, Niemiec czy Austrii, chwilowo, byli oszczędzani. Po zniszczeniu większych posiadłości bandy chłopskie „wzięły się” za kolonie polskie w okolicach Berdyczowa, Żytomierza,Winnicy i Kamieńca Podolskiego, paląc i mordując mieszkańców. Położenie ludności cywilnej stawało się coraz cięższe, a powstała w Kijowie Ukraińska Republika Ludowa, od samego początku rozpoczęła antypolską agitację. Sytuacja w armii rosyjskiej pod wpływem agitacji politycznej stawała się coraz bardziej skomplikowana, wojsko podzieliło się na bolszewików rosyjskich i Ukraińców. Tworzyły się odrębne oddziały narodowościowe Łotyszy, Tatarów, narodów kaukaskich itp. Żołnierze pochodzenia polskiego niejednokrotnie na własną rękę próbując wydostać się do kraju trafiali do niemieckich obozów jenieckich lub ginęli bez wieści. Kijowski Oddział Naczpolu podjął wreszcie próbę sformowania II Korpusu . W Kamieńcu Podolskim (7-ma Armia), w Suczawie (9-ta Armia), w Romanie (4-ta Armia) zorganizowano zjazdy Polaków propagujące zorganizowanie wojska polskiego , wyłoniono wtedy delegatów na ogólny zjazd w Kiszyniowie . Na zjeździe podjęto szereg uchwał , z których wyłania się chęć powrotu Polaków do kraju i nie mieszanie się w wewnętrzne rozgrywki pomiędzy Rosją i Ukrainą. Zjazd wystosował, a jakże, list do Rady Regencyjnej w Warszawie. Zjazd wybrał swoich przedstawicieli jako Komitet Wykonawczy Związku Wojskowych Polaków frontu rumuńskiego. Jego przewodniczącym wybrano kpt. Leona Bobickiego. Komitet urzędował a Jassach. Komitet po przedłożeniu memoriału dowódcy Frontu Rumuńskiego gen. Szczerbaczewowi, uzyskuje, w końcu listopada 1917 r., jego zgodę na formowanie oddziałów polskich. W wydanym rozkazie do podległych frontowi armii gen. Szczerbaczew nakazuje wydzielać z istniejących oddziałów rosyjskich Polaków, ale tak żeby powstawały od razu oddziały jednolite i gotowe do akcji posiadające całe konieczne wyposażenie i uzbrojenie. Wydzielone oddziały polskie mogą nosić na czapkach orzełki i polskie dystynkcje. Komitet nawiązuje równocześnie łączność z misjami Ententy akredytowanymi przy rządzie rumuńskim w Jassach. Naczpol powołuje Naczelny Inspektorat Polskiej Siły Zbrojnej na Ukrainie działający w Kijowie z gen por. Eugeniusz Henning de Michaelisem jako naczelnym inspektorem na czele, z zadaniem zorganizowania dwóch korpusów na terenie Besarabii i Ukrainy, a po ich sformowaniu przekształcić się w sztab armii. W tym okresie Komitet Wykonawczy ZWP rozsyła komunikat w 4-tej; 6-tej; 8-ej i 9-tej armii Frontu Rumuńskiego. Zapoczątkowane formowanie II Korpusu napotyka jednak przed sobą ogromne trudności spowodowane raptownym rozpadem byłego Imperium Rosyjskiego na organizmy narodowościowe. Rada Komisarzy Ludowych sprawuje władzę tylko na terenach Rosji centralnej. Tworzące się państwowości Ukrainy; Rumunii: Kubania; Krymu; Kaukazu i Republiki Dońskiej uwikłane są od samego początku w walki z bolszewikami. W Kijowie władze Ukraińskiej Republiki Ludowej ogłaszają niepodległość Ukrainy, a dotychczasowy Front Rumuński wyłączony zostaje spod rozkazów Krylenki. Zmiana ta powoduje walki pomiędzy rosyjskimi bolszewikami, Ukraińcami i Rumunami, byłymi towarzyszami broni. Walki te odgradzają formujące się oddziały Polaków od Naczpolu w Piotrogrodzie i Naczelnego Inspektoratu w Kijowie. W styczniu 1918 r. władze bolszewickiej Rosji ogłaszają demobilizację. Silnie działające polskie partie lewicowe wspólnie z bolszewikami agitują Polaków do natychmiastowego powrotu do domów . Plan wydzielenia całych oddziałów do wojska polskiego zostaje w ten sposób przerwana. Demobilizacja ogarnęła wszystkich, całe masy inwentarza i sprzętu wojskowego porzucono, konie wobec braku opieki ginęły tysiącami, demoralizacja żołnierzy osiągnęła apogeum. < za butelkę wódki żołnierze mogli sprzedać działo z pełnym oporządzeniem i końmi, dowożąc je, niejednokrotnie, przez linię frontu Niemcom czy Austriakom >  Komitet Wykonawczy ZWP poleca, w zaistniałej sytuacji, wszystkim wojskowym Polakom stawić się w Suczawie na Bukowinie, gdzie Polacy otrzymują rozkaz dowódcy Frontu spolonizować XXIX korpus byłej armii rosyjskiej stacjonujący w Sorokach nad Dniestrem oraz przejąć jego majątek i uzbrojenie. Różne były drogi do wojska polskiego. Żołnierze Polacy byli po drodze rozbrajani przez bolszewików, atakowani przez bandy uzbrojonych chłopów, rozbrajani i brani w niewolę przez wojska austriackie tak jak oddział Polaków z 6-tej armii dowodzony przez mjr. Szyllinga rozbrojony w miasteczku Birzula pod Kiszyniowem przez 104 pułk piechoty węgierskiej. Wykorzystując różne fortele do II-go Korpusu przybyły: batalion piechoty z baterią polową (ppłk. Rojek); oddział lotniczy rtm. Grocholskiego; kolumna sanitarna dr. Girdwoyna; oddziałek rtm. Engela (co prawda częściowo rozbity przez bolszewików), i inni. Powstający korpus początkowo liczy zaledwie 3500 żołnierzy i oficerów z przeszło 100 tys. Polaków służących wojskowo na froncie rumuńskim. W korpusie istniały sztaby i tabory, a w organizowanych pułkach więcej było wozów i koni niż żołnierzy frontowych. Dowództwo II Korpusu Polskiego razem z gen. por. Stachiewiczem nie zdobyło się na żadne energiczne działania mające zaradzić tej sytuacji. W II Korpusie powołano kadrowe jednostki 13-go; 14-go i 15-go Pułku Strzelców Polskich; 4-ty Rezerwowy PS; Pluton Jazdy II Korpusu; 5-ty i 6-ty Pułk Ułanów, 4-tą Brygadę Artylerii Lekkiej; 2-gi Dywizjon Artylerii Ciężkiej,2-gi Pułk Inżynieryjny i jednostki tyłowe. Sytuacja była tragiczna gdyż na jeden pułk przypadało czasem 100 żołnierzy, natomiast w sztabach i taborach obserwowano przerost etatów. Był to rezultat prowadzonej przez Związek Wojskowych Polaków ideologii ,że należy zabierać ze sobą jak najwięcej wozów, koni i sprzętu, gdyż powrót do kraju jest bliski. O walce z wrogiem nie było mowy. Rzeczywistość okazała się całkiem inna. 9-go lutego w Brześciu Państwa Centralne rozpoczynają rozmowy pokojowe z Radą Komisarzy Ludowych i przedstawicielami Ukraińskiej Republiki Ludowej <Rady Regencyjnej Królestwa Polskiego nie dopuszczono do obrad >, gdzie za cenę Ziemi Chełmskiej i Przemyskiej Niemcy i Austriacy uzyskali dostawy zboża z Ukrainy. Efektem takiego postępowania Państw Centralnych, traktowanego przez Polaków w obu zaborach jako kolejny rozbiór Polski, był bunt II Brygady Legionów Polskich, obsadzającej pozycje pod Rarańczą w Besarabii, dowodzonej przez płk. Józefa Hallera. II Brygada Legionów Polskich przekroczyła linię frontu w nocy 15-16-go lutego 1918 r. staczając bój z wojskami austriackimi pod wsią Rokitna w liczbie 100 oficerów i 1500 żołnierzy, tracąc przy tym całą artylerię i tabory. Brak taborów i artylerii dał jednak możliwość szybkiego „prześlizgiwania się” brygady pomiędzy oddziałami Gwardii Czerwonej i Austriakami. Początkowo legioniści chcieli połączyć się z wojskami I-go Korpusu Polskiego gen. Dowbor-Muśnickiego. Po czterech dniach marszu , w Kamieńcu Podolskim, następuje przypadkowe spotkanie z oddziałkiem płk. Antonowicza, uzyskane od niego informacje powodują zmianę planów. Brygada koncentruje się na linii Kamieniec – Bar, do brygady dołączają drobne grupki Polaków żołnierzy. Zawarte porozumienie z władzami bolszewickimi zapewnia „życzliwy” stosunek i dostawy żywności i furażu dla brygady z zapasów 7-mej i 8-mej Armii. 27 lutego wojska austriackie, łamiąc dopiero co zawarte porozumienie, rozpoczynają ofensywę „pacyfikacyjną” na Ukrainie, zajmując Kamieniec Podolski, Żytomierz, Berdyczów i Płoskirów. Brygada unikając spotkania z wojskami austriackimi wycofuje się na Mohylów i dalej do Sorok. Spotkanie z wojskami II Korpusu Polskiego nastąpiło w dniu 5-go marca w Jarudze, a już 6-go marca kwateruje w trójkącie Cekinówka – Jampol – Kosowcy po przejściu ponad 350 km. Sytuacja polityczna dalej była złożona. URL zawarła w lutym z Państwami Centralnymi separatystyczny pokój ,co postawiło Rumunię w krytycznym położeniu. Koalicjanci : Francja , Wielka Brytania i Włochy, domagały się od Rumunów dalszego utrzymywania frontu „rumuńskiego” i dalszego prowadzenia działań wojennych. Rumuni , mając niewielkie siły własne , czyniły zabiegi pozyskania żołnierzy II Korpusu do wspólnej walki. Były ambasador rosyjski, Polak, hr. Koziełł-Poklewski w porozumieniu z Komitetem Wykonawczym ZWP otrzymuje, po długich negocjacjach, od Rady Ambasadorów Koalicji 2 marca, deklarację:

„…jednym z celów Koalicji w obecnej wojnie jest odbudowanie Polski w jej geograficznych i etnograficznych granicach, wraz z zapewnieniem wszelkich warunków potrzebnych do Jej wolnej egzystencji narodowej, jak również dla Jej ekonomicznego rozwoju. Odbudowanie Polski będzie stanowiło dla zwycięskiej Koalicji jedną z najważniejszych podstaw przy zawarciu pokoju…”

Niestety Rumunia zmęczona wojną i skuszona korzyściami terytorialnymi, podpisuje traktat pokojowy z państwami Centralnymi, a wojska narodowe na terenie Rumunii mają być rozbrojone. Upadła nadzieja pozyskania podstaw dla tworzenia wojsk polskich w Besarabii.

Generał Józef Haller/ Źródło: Wikimedia

8-go marca II Korpus wyrusza na wschód, żeby w ogarniętej wojną domową Ukrainie szukać w oparcia w walce z bolszewikami. Następuje zmiana nazwy II Brygady Legionów na 5-tą Dywizję Piechoty, dowództwo dalej sprawuje płk. Haller, do dywizji zostają dołączone: dywizjon artylerii ppłk. Łopuszańskiego, oddzielna bateria (kamieniecka) ppłk. Rojka, oraz 6-ty Pułk Ułanów. Tak uformowana dywizja wyrusza w straży przedniej w kierunku północno -wschodnim. W miejscowości Czeczelniki w rejonie Berszady II Korpus zatrzymuje się na kilkudniowy postój celem uporządkowania oddziałów. W tym czasie rozpoczyna się konflikt pomiędzy gen. Stankiewiczem, pragnącym przeprawić się z całym korpusem za Dniepr, a płk Hallerem, który wierzył, że należy „…w odpowiedniej chwili,z bronią w ręku, wejść jako regularne Wojsko Polskie do oswobodzonej od Niemców Ojczyzny…” i dlatego uważał za celowe pozostanie na Podolu. Rada Naczelna II-go Korpusu, utworzona w miejsce Komitetu wykonawczego ZWP wysyła do Kijowa do chor. Raczkiewicza (prezesa Naczpolu) delegację. Jednak zamiast konkretnej decyzji delegacja przywozi odpowiedź, że Rada Regencyjna nie może przyjąć opieki nad korpusem, na wzór I-go Korpusu. Do II-go Korpusu przybywa 20 marca płk. Kowalewski z rozkazem od Naczelnego Inspektora Polskiej Siły Zbrojnej gen. por. Eugeniusza Henning de Michaelisa. Korpus ma się rozlokować w rejonie Winnica -Bracław gdzie ma być zaopatrywany przez wojska austriackie i urzędy ukraińskie. Płk. Haller proponował natychmiastowy wymarsz na wschód, przeczuwając podstęp ze strony Państw Centralnych, natomiast gen. Stankiewicz, żądał wykonania rozkazu. Rada Naczelna Korpusu przychylała się do zdania płk. Hallera żądając od dowódcy natychmiastowego wydania rozkazu wymarszu na wschód. Wobec powyższych faktów w nocy 24-25-go marca gen. Stankiewicz wyjeżdża do Kijowa, z którego już nie wraca, dowodzenie objął gen. Glass. Rada Naczelna wydaje komunikat dla oddziałów II-go Korpusu, w którym wyjaśnia sytuację w jakiej znalazł się korpus :

 „…wobec układu z Niemcami, zawartego przez pierwszy Korpus ,oraz przez gen Michaelisa ; wobec zrozumienia interesu, jaki dziś ma Rada Regencyjna w istnieniu i utrzymaniu niezależnego od centralnych mocarstw niepodległego Wojska Polskiego –Rada Naczelna II-go Korpusu W.P. postanowiła dla II-go Korpusu nie łączyć się z Niemcami, nie wchodzić w stanowisko I-go Korpusu, maszerować do miejsca gdzie Korpus usunie się z terenu będącego pod wpływem mocarstw centralnych…(podpisali prezes Bobicki i sekretarz Piotrowski)”

Polecenie to nie znalazło zrozumienia w Dowództwie Korpusu, Rada przenosi się do 5-tej Dywizji i wydaje rozkaz, żeby wszystkie oddziały, które pragną pozostać w szeregach niezależnego od Niemców wojska mają połączyć się z 5-tą Dywizją. Gen. Glass przy którym pozostało około 300 żołnierzy i większość taborów wyrusza do Winnicy, gdzie oddział ulega rozbrojeniu i internowaniu, razem z częścią oddziałów III Korpusu. Rada Naczelna zatwierdza na stanowisku dowódcy płk. Hallera w dniu 26-go marca, a w komunikacie wyjaśnia żołnierzom i oficerom sytuację polityczną w jakiej znalazł się I-szy i II-gi Korpus. Rada Naczelna II-go Korpusu zdobyła się jeszcze na patriotyczny gest wobec Rady Regencyjnej i wysłała delegację do Warszawy z deklaracją która kończyła się słowami

„..ze smutkiem stwierdzamy, że prywata, próżność i uzależnienie kierunku polskiej myśli politycznej od strat poniesionych przez część społeczeństwa polskiego na Kresach, wpływają na utożsamienie kierunku tego z koniecznością chwilowej obrony społeczeństwa na Ukrainie i Białorusi…”

Po zbiórce pozostałych oddziałów w Berszadach II-gi Korpus wyrusza 28 marca do Umania (Humania) gdzie zatrzymuje się w rejonie Maksymówka – Kuźmina Grobla – Siennica. Kilkudniowy postój korpus wykorzystuje na przeprowadzenie reorganizacji, podczas której zredukowano nadmiar taborów.

Piechota została zorganizowana w dwie dywizje strzeleckie 4-tą i 5-tą po dwa pułki piechoty każda (pułki 13-ty;14-ty w 4-tej dywizji, a pułki 15-ty i 16-ty w 5-tej dywizji). W Maksymówce płk. J. Haller otrzymuje z Dowództwa Wojsk Polskich na Ukrainie (gen. ppor. Osiński) nominację na generała podporucznika. Przyjmuje też pseudonim „Mazowiecki”. Z rządem URL dowództwo Wojsk Polskich na Ukrainie 3-go kwietnia zawarło umowę, na zasadzie której II-gi Korpus otrzymał prawo przemarszu przez terytorium ukraińskie, uzyskał teren koncentracji w rejonie Czernihowa, przyrzeczenie zaopatrywania we wszelkie potrzebne zapasy, z tym, że rachunki za zaopatrzenie miały być wyrównane przez stronę polską po zakończeniu działań wojennych. W myśl podpisanych umów II-gi Korpus wyrusza 7-go kwietnia do rejonu koncentracji. Wojska niemieckie i austriackie obserwowały przemarsz wojsk polskich z widoczną irytacją i jawną wrogością. Podjazdy polskie wysyłane po zdobycie furażu były atakowane przez wojska okupacyjne. Przy przekraczaniu linii kolejowej pod Mironówką wojska polskie zostały zaatakowane przez dwa bataliony piechoty niemieckiej. Jednak stanowcza postaw i znaczna przewaga wojsk II-go Korpusu spowodowała ich odstąpienie. W rejonie Masłówki pod Kaniowem korpus otrzymuje kategoryczny rozkaz gen. Osińskiego zatrzymać się do czasu wyjaśnienia sporu pomiędzy Ministerium Wojny URL, a Dowództwem Wojsk Polskich.

Rewia w Humaniu przed wymarszem II Korpusu Polskiego

Nie chcąc komplikować rozmów II-gi Korpus zatrzymuje się przyjmując obronę okrężną. Okupacyjne wojska niemiecko-austriackie za wszelką cenę usiłowały rozbroić polskie wojsko, posuwając się nawet do prowokacji. Taką też była rzekoma skarga chłopstwa ukraińskiego za, bezprawne rekwizycje dokonywane przez Polaków z 12-go kwietnia. Okupantom bardzo zależało na zasianiu nieporozumienia pomiędzy Ukraińcami i Polakami. Do dowództwa Korpusu 21-go kwietnia nadchodzi pismo od Rady Regencyjnej Królestwa Polskiego. Rada Regencyjna < nie mając uprawnień do wydawania rozkazów wojsku > poleca pozostać na miejscu postoju i nie podejmować

 „… żadnych kroków, które by w czymkolwiek przesądzały Nasze późniejsze postanowienia…”

Wojsko stacjonując w jednym rejonie potrzebowało znacznej ilości zaopatrzenia i furażu, a strona ukraińska nie wywiązywała się z zawartej umowy. Wysłane patrole aprowizacyjne były atakowane przez uzbrojonych chłopów i regularne oddziały austriacko-niemieckie. Ataki na żołnierzy nasilały się, do czasu gdy wojsko polskie zastosowało surowe kary dla cywilów zatrzymanych z bronią podczas ostrzeliwania oddziałów. Perfidia niemiecka objawiła się w połowie kwietnia, gdy w prasie kijowskiej ukazał się artykuł o marszu II-go Korpusu na Kijów, przedstawiany jako próbę dokonania przewrotu na rzecz obszarników i ziemian. Takiego przewrotu 29 kwietnia dokonał jednak gen. Pawło Skoropadski, były adiutant cara Mikołaja II, tworząc Rząd Państwa Ukraińskiego tzw. Hetmanat. Połączone wojska austriacko-niemiecki otoczyły II-i Korpus szczelnym pierścieniem, rozbrajając drobne oddziały dążące do połączenia się z Korpusem i odcinając wszelki dowóz żywności i furażu. Pierwszymi ofiarami blokady padły: tzw. szwadron humański złożony z ochotników polskiego pochodzenia z Humania, posuwający się za Korpusem, oddział awiacyjny L.2 oraz ogromny park samochodowy osłaniany przez kompanię samochodów pancernych, zmuszony do zatrzymania się w Czeczelnikach z powodu braku benzyny. W Odessie, pod koniec kwietnia, wojska austriackie próbowały rozbroić oddział polski, skąd przedzierając się przez kordon niemiecki do korpusu dotarło około 300 żołnierzy. Niemcy stosowali wobec ludności miejscowej swoistą politykę skierowaną bezpośrednio w Korpus. Polacy rekwirowali żywność i paszę z braku pieniędzy wydając kwity rekwizycyjne, natomiast Niemcy za wszystko płacili żądane kwoty częstokroć, z rozmysłem, przepłacając. Działało to przeciwko Korpusowi ,stąd skargi i zażalenia do władz kijowskich. Oskarżenie Polaków o kradzieże i rabunki nie przedstawiało żadnych trudności. Wobec jawnej wrogości Niemców do II-go Korpusu, gen. Osiński w Kijowie rozpoczął rozmowy z władzami niemieckimi i przedstawicielem generał-gubernatora warszawskiego kpt. Wissowem o przyszłości wojsk polskich na Ukrainie. Niemcy z uporem odmawiali propozycji połączenia I-go i II-go Korpusu i żądali rozbrojenia II-go Korpusu, propozycje te gen. Osiński chciał skonsultować z Radą Regencyjną na co kpt Wissow miał oświadczyć, że Rada Regencyjna nie posiada żadnej władzy nad Wojskiem Polskim oraz nie ma mowy o dalszym utrzymywaniu II-go Korpusu, a także o jego połączeniu z I-szym Korpusem. Podsumowując kpt. Wissow zażądał rozbrojenia wojsk polskich, na które, ponoć, miała zgadzać się Rada regencyjna. W dniu 2-go maja Niemcy postawili ultimatum poddania się i demobilizacji II-go i III-go Korpusu, grożąc użyciem siły, tego samego dnia gen. Osiński otrzymuje pismo od Rady Regencyjnej K. Pol. :

„… Rada Regencyjna, dążąc… do wytworzenia wojska polskiego wewnątrz kraju…widzi możebne zwiększenie jego siły… tylko w analogicznych warunkach w ,jakich obecnie stanął I-szy Korpus na Białorusi…”

Do pisma dołączony był list dr. Steczkowskiego, prezesa rady ministrów. W liście tym dr. Steczkowski przesyła dwie rady dla Dowództwa Wojsk Polskich na Ukrainie: 1- poddanie się bezwzględnie Radzie Regencyjnej z oświadczeniem miejscowym władzom niemiecko-austriackim, że formacje słuchać będą tylko rozkazów Rady Regencyjnej. Rada w zamian przyrzeka podjęcie pertraktacji i zapewnienie podległym formacjom warunków takich jak dla I-go Korpusu (stopniowa demobilizacja, powrót do kraju, ratowanie ludności przesiedleńczej). 2- w przypadku odmowy Rada Regencyjna przestaje „opiekować się” formacją”

 „…W tym przypadku II-gi Korpus rokowania prowadzić będzie na własną rękę licząc się z wszelkimi możliwymi ewentualnościami , jak : przymusowe rozbrojenie, internowanie, konfiskata majątku wojskowego. Wszelki konflikt zbrojny między formacjami polskimi a wojskami niemieckimi lub austriackimi uważa rząd polski za bezwzględnie szkodliwy dla sprawy polskiej…”

w końcowych fragmentach listu prezydent Steczkowski apelował do gen. Hallera i ppłk. Żymierskiego, żeby uznając swoje błędy (!) podali się do dymisji i opuścili szeregi wojska, a na Naczelnego Wodza Polskiej Siły Zbrojnej został wyznaczony gen. płk. Beseler. Z obu tych pism wynika jednoznacznie uległość władz „polskich” wobec Niemców.  Po ustanowieniu, przez Niemców, Hetmanatu z hetmanem Skoropadskim na czele, już nic nie stało na przeszkodzie zlikwidować II-gi Korpus Polski. I-szy Korpus w trakcie likwidacji, też nie mógł udzielić pomocy ginącemu wojsku. Nadszedł dzień 6-go maja 1918 r. w tym dniu niemiecki gen. ppor. Zierhold wysyła do II-go Korpusu ultimatum złożenia broni w przeciągu trzech godzin. W odpowiedzi w korpusie ogłoszono pogotowie bojowe wszystkich wojsk . Zwiadowcy niemieccy widocznie zaobserwowali gotowość Polaków do walki i przed upływem czasu ultimatum wysyłają parlamentariusza z zawiadomieniem o nieporozumieniu jakie zaszło po niedokładnym odczytaniu depeszy dowódcy sił niemieckich na Ukrainie gen. Einhorna. Uprzedzeni tym wystąpieniem, Polacy zaczęli intensywnie przygotowywać się do obrony. Przebicie się przez szczelny kordon niemiecki było niemożliwe ze względu na wrogie nastroje ludności, która pomagała Niemcom. Pozostawało zatem tylko stoczyć bitwę z Niemcami. Wojska niemieckie gorączkowo sprowadzały pod Kaniów coraz to nowe jednostki ogałacając przy tym garnizony w Białej Cerkwi, Czerkasów i Kijowa, ogólna liczebność wojsk niemieckich 10 maja osiągnęła 12 tys. żołnierzy, przeciwko nim II-gi Korpus mógł wystawić około 3,5 tys. żołnierzy frontowych i 2,5 tys. żołnierzy tyłowych. Niepewna sytuacja przeciągała się do 11 maja kiedy to wykorzystując ogromną ulewę o godz. 4-tej rano niemieckie oddziały zaatakowały czołowe placówki Polaków pomiędzy miejscowościami Kutelewka i Potok. Niespodziewane uderzenie pozwoliło początkowo Niemcom zająć Potok, ponieśli przy tym znaczne straty. Prawie godzinę później zaatakowano Kozin, gdzie drugi szwadron 6-go Pułku Ułanów dowodzony przez por. Cieślińskiego brawurową szarżą rozproszył batalion niemiecki, biorąc do niewoli ponad 100 jeńców. Zaalarmowane 13-ty i 14-ty Pułk Strzelców z 4-tej Dywizji bronił Kozina wycofując się przez groblę do chutoru Jemczysze. Będąca w straży tylnej 4-kompania 14-go Pułku poniosła największe straty osobowe. Zamiar Niemców zepchnięcia Polaków w bagna nad rzeką Rossawą nie powiódł się. Gen. Haller zgromadził wszystkie oddziały w czworobok . 14-ty Pułk bronił grobli pod Kozinem; od strony wsi Tagańcza przepraw przez błota bronił 13-ty Pułk; Od strony Masłowki obronę zajęły 15-ty i 16-ty Pułk z 5-tej Dywizji; Pułk Inżynieryjny bronił zachodniej flanki od wsi Stepaniec; lukę od wsi Kopiowata obsadził 6-ty Pułk Ułanów. Wewnątrz czworoboku, w małym lasku pozycje zajęły wszystkie oddziały artylerii. Sztab razem z gen. Hallerem zajął wieś Jemczysze w centralnej części czworoboku. Padający grad i opary mgły podnoszące się nad bagnistymi łąkami nie pozwalały artylerii prowadzenie skutecznej obserwacji ,ale powstrzymywały ataki Niemców. Około godz. 15-tej Niemcy otrzymują świeże posiłki w sile 10 kompanii, które bezpośrednio po wyładowaniu z wagonów ruszają do ataku. Dotychczasowe straty II-go Korpusu to zabitych 5 oficerów i około 45-50 żołnierzy; kilkunastu rannych oraz wziętych do niewoli, z zagarniętych oddziałów Korpusu 25 oficerów i ponad 900 żołnierzy. W linii pozostało 1500 bagnetów i szabel. Strona niemiecka straciła, według szacunku Polaków, 10 razy więcej oficerów i żołnierzy (według niemieckiego komunikatu 1540 zabitych i rannych). Około godz. 16-tej Niemcy wysłali parlamentariuszy. Do Mironówki, gdzie przebywał gen. Zierhold, udali się płk. Pogorzelski; kpt. Tarnawski(Rudka) i kpt. Linowski (Malinowski). Niemcy okazali się skłonni do polubownego zakończenia bitwy, mając niespodziewane dla nich zbyt duże straty. Po kilkugodzinnych pertraktacjach został podpisany akt kapitulacji na warunkach honorowych. Żołnierze po złożeniu broni zatrzymywali rzeczy osobiste i prawo do noszenia munduru wraz z pasem, oficerowie zatrzymywali broń białą i boczną, jednak bez amunicji. Strona niemiecka zobowiązywała się odtransportować żołnierzy i oficerów do Polski w transportach liczących co najmniej 1200 ludzi. Od 12 maja rozpoczęło się zdawanie broni. Pierwszy transport odjechał do Białej Siedleckiej już wieczorem. Ogółem do obozów w Białej Siedleckiej; Brześciu; Guestrow; Parchimin przewieziono 250 oficerów i 3000 szeregowych  Reszta zdołała uniknąć niewoli i zbiec. Przedzierając się na Murmań, Kubań i Syberię gdzie nadal walczą w Wojsku Polskim. Gen. Haller po zgoleniu zarostu przekradł się do Kijowa i przez Moskwę do Murmańska. Drugi Korpus Polski przestał istnieć lecz społeczeństwo polskie nie zapomniało szarży pod Kaniowem.

Odznaka pamiątkowa Związku Kaniowczyków/ fot. American1990, opublikowano na licencji CC BY 3.0

Tadeusz Białek

Bibliografia :

– Henryk Bagiński, Wojsko Polskie na wschodzie 1914 – 1920,Warszawa 1921

– Rajmund Bergel, Dzieje II Korpusu Polskiego, Warszawa 1921

– Jan Rządkowski, Pierwszy Legion Puławski, Warszawa 1925

– J. Holzer J. Molenda, Polska w pierwszej wojnie światowej,Warszawa 1966

– Andrzej Rosner, Teraz będzie Polska- wybór z pamiętników z I wojny światowej,Warszawa 1988

– Wacław Lipiński, Walka zbrojna o niepodległość Polski w latach 1905-1918,Warszawa 1990

– Adam Miodowski, ;Inicjatywy polityczno-wojskowe wychodźczych ośrodków lewicy polskiej w Rosji (marzec-listopad 1917 r), Białostockie Teki Historyczne Tom 9/2011, Białystok 2011

– Jacek Woyno, „Materiały archiwalne do dziejów polskich formacji wojskowych w Rosji (1914-1920)”,Centralne Archiwum Wojskowe, Warszawa 2012

– Stanisław Wrzosek, Polskie ochotnicze formacje wojskowe w pierwszej wojnie światowej i w okresie następnych dwóch lat ( 1914-1920), Białostockie Teki Historyczne Tom 10/2012, Białystok 2012

 

Komentarze

Najpopularniejsze posty