Początki Wojska Polskiego na Wschodzie: III Korpus Polski

Na ogarniętej szaleństwem bolszewickim Ukrainie formował się jeszcze III Korpus Polski. Nie toczył takich spektakularnych walk jak II Korpus pod Kaniowem i historia o nim zapomniała, a razem z III Korpusem walczyli i ginęli Polacy też marzący o Niepodległej Polsce. Tym co przeżyli nie dane było jednak wrócić do ojczyzny w aureoli sławy i z bronią w ręku. Oto jego historia.

Eugeniusz de Henning-Michaelisw mundurze gen. por. III Korpusu Polskiego/ Źródło: Wikimedia

Gdy Rumunia 5-go marca 1918 r podpisała preliminaria pokojowe z Państwami centralnymi, sytuacja żołnierzy Polaków na Ukrainie stała się trudna. Organizujący się II Korpus Polski w Besarabi został odcięty od Naczelnego Inspektoratu Polskiej Siły Zbrojnej w Kijowie, a w rozsypującej się armii rosyjskiej pozostała jeszcze spora liczba żołnierzy polskiego pochodzenia. Dzięki rozkazowi Stawki w dywizjach rosyjskich od sierpnia 1917 r. były wydzielane kompanie i bataliony złożone z Polaków. O tych ludzi Naczpol z ppor. Piotrowskim, postanowił zadbać, nie pomagała w tym sytuacja jaka wytworzyła się na Ukrainie. Ukraińska Centralna Rada utworzyła Ukraińską Republikę Ludową wypowiadając posłuszeństwo rosyjskiej Radzie Komisarzy Ludowych, tym samym Naczelny Inspektorat PSZ z gen. Michaelisem musiała podjąć rozmowy w sprawie przebywania na terytorium Ukrainy Wojsk Polskich. Nieprzychylne, a nawet wrogie stanowisko ukraińskich władz nie pomagało osiągnąć kompromisu. Naczpol przez swojego komisarza w Kijowie, ppor. Piotrowskiego, często kwestionował decyzje Naczelnego Inspektora PSZ, tak samo jak i przedstawiciele ZWP funkcjonujący przy dowództwach większych jednostek frontu i okręgach. Ogólna anarchia w wojsku rosyjskim na froncie i na tyłach, wydzielanie się z armii oddziałów narodowościowych: bolszewików rosyjskich; ukraińskich; tatarskich i innych, oraz ciągłe utarczki pomiędzy nimi spowodowały, że Polacy zachęcani przez aktywistów Związku Wojskowych Polaków również zaczęli tworzyć oddziałki polskie. ZWP pragnął jednak skoncentrować oddziałki polskie, nie do walki o niepodległość, a tylko w celu zorganizowanego powrotu do kraju i poprzez swoich aktywistów prowadził zdecydowaną agitację przeciwko tworzeniu regularnego Wojska Polskiego pod hasłem:

„…nie dla wojny, nie dla przelewania krwi zaleca Komitet wstępować do szeregów polskich, lecz w celu zachowania krajowi jak największej ilości życia i mienia polskiego ,a więc dla samoobrony i zorganizowania powrotu do kraju…”

Na dalszą dezorganizację polskiego ruchu narodowościowego miało, niestety, negatywny wpływ polskie ziemiaństwo. Rząd URL w jednym ze swoich uniwersałów nadał ziemię należącą do obywateli ziemskich miejscowym chłopom, co spowodowało masowe niszczenie majątków przez uzbrojone bandy chłopów, byłych żołnierzy i dezerterów z armii rosyjskiej, często uzbrojonych w broń maszynową. Celem ataków były przede wszystkim majątki Polaków i Rosjan. Instynktownie ziemianie polskiego pochodzenia, mający w wojsku swoich synów lub krewnych sprowadzali do swoich włości wydzielające się z wojska oddziałki polskie do ochrony swoich majątków przed atakiem, zniszczeniem i parcelacją. W Kijowie powstaje „Komitet do walki z anarchią” założony przez właścicieli wielkich posiadłości ziemskich, na czele ,którego staje Zdzisław hr. Grocholski. Zamiast jednak poświęcić się zadaniom, do których został powołany Komitet rozpoczął finansowanie Naczelnego Inspektoratu PSZ traktując wojsko jak milicję mającą bronić własności rolnej. Gen. por. Eugeniusz Henning de Michaelis „w intencji ochrony kulturalnych placówek polskich” rozśrodkował formujące się wojska III-go Korpusu w większych miasteczkach i majątkach ziemskich takich jak Antoniny; Popieluchy; Stryżawka; Obodowka itp. Komisarze ludowi i lokalne władze ukraińskie obawiając się, że wojsko polskie może przeciwstawić się uniwersałom UCR podburzały masy chłopskie przeciwko Polakom. Po chutorach pełno było broni palnej, w tym maszynowej, którą po upadku dyscypliny w armii rosyjskiej, służący w niej chłopi zabrali do domu. Przeciwko polskim oddziałkom Polaków, za małym do samodzielnego istnienia, występowali zbrojnie miejscowi chłopi i często likwidowali je, tak stało się w Popieluchach, gdzie miejscowi chłopi rozbroili i zabili Polaków. Władze Kijowa wręcz zabroniły dyslokacji i formowania oddziałów polskich w rejonie Kijowa i okolicach. Akcja ochrony majątków ziemskich była chybiona i utrudniała właściwą organizacje III-go Korpusu i dzięki niej wojsko nie osiągnęło wewnętrznego zjednoczenia, co można było zaobserwować w I-szym i II-gim Korpusie. Wbrew zakazom władz ukraińskich pod Kijowem w Światoszynie powstał punkt koncentracyjny zarządzany przez płk. Kożuchowskiego, zgromadziło się w nim około 600 żołnierzy i oficerów. Stworzono z nich batalion piechoty, pluton artylerii i Legię Rycerską z nadetatowych oficerów. Całością dowodził por. Królikowski. Władze ukraińskie na przełomie 1917 i 1918 r., z obawy przed akcją zbrojną Polaków, zmusiły powstający oddział do rozbrojenia, ale już po dwóch tygodniach UCR zwrócił się do gen Michaelisa o pomoc przy odparciu bolszewickiego ataku na Kijów. Gen. Michaelis powierzył zadanie ponownego formowania oddziału kijowskiego płk. Juliuszowi v. Rummelowi. W krótkim czasie powstał oddział złożony z Legii Rycerskiej, plutonu artylerii złożony z oficerów tej broni i tzw. oddział partyzancki. Niestety było już za późno i CRU w nocy z 7-go na 8-go lutego opuściła Kijów. Polacy nie ścigani przez Czerwoną Gwardię wymaszerowali do Żytomierza. W Żytomierzu nie zabawili długo gdyż kwaterująca tu dywizja czeska odmówiła udziału w walkach z nadciągającymi Austriakami, zastrzegając sobie neutralność, a miejscowi Polacy nie chcieli ani walczyć, ani wstępować do Wojska Polskiego. Oddział płk. Rummla wyruszył w kierunku Staro-Konstantynowa, gdzie w Antoninach formował się 2-gi Pułk Ułanów I-szego Korpusu. Po drodze od miejscowych chłopów, w Żabince, uzyskano wiadomość, że w Staro-Konstantynowie kwateruje bolszewicki korpus. Wysłany zwiad oficerski nie potwierdził tej informacji. Oddział płk. Rummla przy wsparciu szwadronu rezerwowego 2-go pułku Ułanów zdobył Staro-Konstantynów po krótkiej walce zdobywając znaczne zapasy prowiantu, furażu i broni oraz kasę pułkową. Do stacjonujących w Staro-Konstantynowie oddziałów polskich miały dołączyć inne, ale prowadząc ciągłe walki obronne z bandami ukraińsko-bolszewickimi i regularnymi wojskami niemieckimi i austriackimi często ulegały rozbiciu, tak stało się z oddziałem piechoty z Winnicy liczącym ponad 400 bagnetów, z oddziałem rtm. Engela złożonym z trzech rodzajów broni, liczącym z taborami, 120 szabel, 600 bagnetów i 6 dział. Oddział został rozbity i wzięty do niewoli przez Czerwoną Gwardię pod Dunajowicami na Podolu, z oddziałem konnym rtm. Karczewskiego (60 szabel) sformowanym w Kamieńcu Podolskim a rozbitym przez uzbrojone bandy pod chutorem Goraczówka i innymi bezimiennymi oddziałami, o których archiwa milczą. Pod koniec marca do Winnicy gen. Glass przyprowadza oddział o niskiej wartości bojowej liczący 300 oficerów i żołnierzy, głównie tyłowych, wraz z taborami, zawierającymi ogromne ilości prowiantu i materiałów wojennych. Oddział ten został rozbrojony przez Austriaków w czerwcu 1918 r. Łączność pomiędzy organizującym się III Korpusem a I-szym i II-gim Korpusem nie istniała, a dowódcą został Naczelny Inspektor PSZ na Ukrainie gen por. E. Henning de Michaelis. Do korpusu dołączają oddziały konne. Wyłoniony ze 122-ej dywizji piechoty rosyjskiej szwadron szwoleżerów por. Jaworskiego, już 24-go lipca 1917 r w brawurowej szarży pod Romanówką bierze do niewoli 17-tu Niemców, czym zyskał uznanie w oczach rosyjskiego dowództwa XXXIV Korpusu, rozbudowany w Oddzielny Dywizjon Szwoleżerów kwateruje w Antoninach, gdzie walczy z bolszewikami w styczniu 1918 r. zdobywając dwa samochody pancerne. W potyczce tej por. Jaworski zostaje sześciokrotnie ranny . Oddział poniósł jednak straty : 6-ciu rannych i 4-ch zabitych szwoleżerów. W Antoninach dywizjon przebywa do kwietnia 1918 r stanowiąc bezpośrednią ochronę sztabu III Korpusu. Do korpusu dołącza też wyodrębniony 9-go grudnia ze składu pułku kirasjerów rosyjskiej 1-szej Gwardyjskiej Dywizji Jazdy (Światoszyn pod Kijowem) oddział liczący 40 szabel dowodzony przez majora Włodzimierza Kownackiego. W III Korpusie oddział ten otrzymuje nazwę 7-go Pułku Ułanów i otrzymuje polecenie przejazdu do Winnicy. Po przełamaniu trudności jakie piętrzyła przed Polakami UCR, szwadron dociera do majątku Pietniczany, należącego do Zdzisława hr. Grocholskiego (1 km od Winnicy). Okoliczna ludność nie uznając, w tym czasie, żadnej władzy czekała tylko jak najszybszego podziału ziemi obszarniczej i likwidacji majątków. Nowoprzybyły do Pietniczan oddział jazdy, zdyscyplinowany i nie ulegający agitacji bolszewickiej traktowany był więc przez nich wrogo, a nieposiadający środków płatniczych oddział skazany był na życzliwość właściciela majątku, co poniekąd uzależniało oddział od jego dobroczynności i sugerowało wręcz rewanż w postaci ochrony majątku. W styczniu 1918 r. oddział ten przemieszcza się do majątku Dzwonichy pod Tywrowem (35 km na południe od Winnicy) należącym do Franciszka Jaroszyńskiego, w majątku tym dochodzi do spotkania z wydzielonym z rosyjskiej 11-tej Dywizji Jazdy oddziałem liczącym 150 szabel i prowadzonym przez rotmistrza T. Dombrowskiego. W majątku Dzwonicha dochodzi też do przyłączenia do 7-go Pułku Ułanów oddziału por. Młodzianowskiego, który przyprowadza 70-ciu jeźdźców, dwa karabiny maszynowe i tabory z bogatym wyposażeniem ułańskim z byłego rosyjskiego 2-go Pułku Kirasjerów. Rozkazem gen. Michaelisa dowództwo nad pułkiem otrzymuje płk. Henryk Kuncman. W pułku zostają wyodrębnione trzy szwadrony: 1-szy dowodzony przez rtm. Antoniego Szuszkiewicza; 2-gi rtm. Baltazara Niepokojczyckiego i 3-ci rtm. Modesta Romiszewskiego, oraz szwadron karabinów maszynowych dowodzony przez por. Filarskiego i szwadron techniczny. Brak miejsca w majątku Dzwonichy spowodował rozdzielenie pułku i tak pierwszy szwadron wysłany został do wsi Michałówka (3 km), drugi do Niemirowa (15 km), gdzie znajdowały się gorzelnia, składy spirytusu i składy wojskowe, trzeci pozostał wraz ze sztabem w Dzwonichach. Ze składów niemirowskich 7-my Pułk Ułanów uzupełnił wyposażenie w broń i ekwipunek, a prowiant kupowano za pieniądze uzyskane ze sprzedaży spirytusu, opodatkowanego 7% podatkiem za ochronę składów. Jednocześnie w szwadronach prowadzono ćwiczenia w służbie frontowej i oświatowej co zaowocowało wzrostem świadomości wśród żołnierzy, którzy obcując na co dzień z bestialstwami bolszewickimi pojęli z jak zaciekłym wrogiem przyjdzie im walczyć. W marcu do 7-go Pułku Ułanów dołączają resztki rozbitego oddziału rtm. Engela w liczbie 4-ch oficerów i 40 szabel, połączeni z konwojem gen. Michaelisa liczącym 3-ch oficerów i 45 jezdnych utworzyli 4-ty szwadron.  Ostatecznie 7 Pułk Ułanów osiągnął liczebność 400 szabel i 16 karabinów maszynowych. Sytuacja wokół III Korpusu zaczyna się zagęszczać w momencie powrotu z Warszawy chor. Raczkiewicza, byłego prezesa Naczpol-u, który po złożeniu mandatu na ręce Rady Regencyjnej powraca do Kijowa z nowymi pełnomocnictwami do dalszego kierowania Wojskami Polskimi na Ukrainie. Przeciwdziałali temu Niemcy, którzy nie chcieli wyrazić zgody na powrót polskich formacji z bronią do Polski, żądając najpierw rozbrojenia, a następnie rozformowania wojsk, tak jak to miało miejsce z I-szym Korpusem. Gen. Michaelis przenosi Naczelny Inspektorat PSZ do Winnicy i 8-go kwietnia rozwiązuje go, przekazując dowództwo gen. Aleksandrowi Osińskiemu. Szefem sztabu Korpusu zostaje ppłk. Z tzw. Legionu Piłsudskiego Barthel de Weidenthal. Nowy dowódca wprowadza zmiany organizacyjne i nowe nazewnictwo oddziałów. W dniu 9-go kwietnia  gen. Osiński wydaje rozkaz zmieniający nazwę Legii Rycerskiej na I-szą Kompanię Rycerską; drużyny k.m. z oddziału kijowskiego i tywrowskiego zostają połączone w jedna kompanię pod dowództwem ppor. Wojciechowskiego; powstaje oddział łączności dowodzony przez kpt. Bołtucia; wszystkie tabory zostają zlikwidowane, a w ich miejsce utworzony zostaje Oddział Gospodarczy dowodzony przez ppor. Olszanowskiego; wszystkie baterie artylerii konnej i polowej zostają połączone w Oddzielny Dywizjon Artylerii, do dywizjonu zostaje przydzielony por. Józef Beck z I-szej Brygady Legionu Piłsudskiego. Jednocześnie naczelnikiem garnizonu i rejonu w Winnicy zostaje mianowany ppłk. Ładziński. Sztab dowództwa III-go Korpusu przenosi się do Gniewania, a gen. Osiński wyjeżdża do Kijowa pertraktować z Niemcami w sprawie dalszego istnienia III-go Korpusu. Niemcy jednakże nie zaprzestali swojej działalności skierowanej przeciwko istnieniu wojsk polskich na Ukrainie. Wykorzystując swoją przewagę naciskali na UCR i jej prezydenta M. Hruszczewskiego na likwidację i rozbrojenie oddziałów polskich na Ukrainie. UCR poprzez swoich wysłanników (komisarzy), i tak już prowadził agitację skierowaną przeciwko Polakom podburzając ludność cywilna do zbrojnego wystąpienia przeciwko polskim oddziałom wojskowym. Akcja spotkała się z poparciem bolszewików, a chłopi widząc w polskich wojskach przeszkodę w opanowaniu majątków ziemskich organizowali zbrojne oddziały tzw. samoobrony. Broni po wioskach było zatrzęsienie, przynosili ją dezerterujący z wojska żołnierze, pochodziła z rozbitych składów wojskowych rozsianych po Ukrainie, a regularne oddziały wojskowe porzucały broń ciężką i maszynową udając się do domów. Zbrojne bandy ukraińskich chłopów często kierowane były przez byłych oficerów i podoficerów armii rosyjskiej, miejscowych mieszczan, cichym zaś sprzymierzeńcem byli niemieccy i austriaccy oficerowie, popierający ataki na Polaków. Na efekty takiej propagandy nie trzeba było długo czekać, już 10 kwietnia w chutorze Peczary na Podolu uzbrojeni chłopi napadli na oddziałek aprowizacyjny, następnego dnia w Rogoźnie rozbrojono inny oddziałek tzw. „furażerów”. Łącznicy wysyłani z meldunkami do sąsiednich wiosek, gdzie stacjonowali Polacy, ginęli w tajemniczy sposób. Tak przerwana została łączność pomiędzy oddziałami 7-go P. Ułanów rozrzuconego pomiędzy Michałówką, Tywrowem i Niemirowem. Chcąc przywrócić łączność pomiędzy szwadronami 13-go kwietnia 1-szy szwadron wyrusza do Niemirowa drogą przez Potusz-Nikiforowce- Medweże. Pod wsią Medweże szwadron stacza bój z uzbrojonymi chłopami uzbrojonymi w broń maszynową. Do szwadronu dociera wysłannik z 2-go szwadronu z Niemirowa z meldunkiem, że miasteczko otoczone jest przez bandy chłopów ukraińskich, zachowujących się jednak pasywnie. Dowódca pułku 14-go kwietnia wysyła do Niemirowa 4-ty szwadron, chcąc wzmocnić załogę miasteczka, w którym znajdowały się bogato wyposażone składy wojskowe i żywnościowe. Czwarty szwadron wzmocniony plutonem karabinów maszynowych, musi dwukrotnie szarżować torując sobie drogę do Niemirowa. Płk. Kuncman jadąc samochodem zostaje ostrzelany pod Sieliszewem jednak do miasteczka dojeżdża.

Pierwszy szwadron wzmocniony drugim plutonem k.m. wyrusza pod osobistym dowództwem płk. Kuncmana w kierunku majątku Dzwonichy i chutoru Strzelczyńce, gdzie gromadzą się główne siły zbuntowanego chłopstwa. Brak rozpoznania sprawił, że płk. Kuncman nie docenił przeciwnika. Zgromadzone chłopstwo, osiągnęło liczbę około 15 tysięcy ludzi, dawnych żołnierzy, zorganizowanych w oddziały dowodzone przez byłych oficerów i podoficerów wywodzących się z miejscowych mieszkańców. Pomiędzy oddziałkami tymi działała łączność telefoniczna i zorganizowana jest służba medyczna. Pod wsią Medweże jeden z takich oddziałów gęstym ogniem maszynowym zagrodził drogę polskim szwadronom. Płk. Kuncman widząc słabość szwadronów odsyła je do miasteczka, sam zaś z jednym ordynansem, wyrusza po resztę pułku i dywizjon artylerii chcąc uratować pułk przed rozbiciem. Niestety pod wsią Kanawa ginie w walce z chłopami ukraińskimi 14-go kwietnia. Echa walk ułanów docierają jednak do sztabu III-go Korpusu. Z Dzwonichy wyrusza ppłk. Barthel de Weidenthal prowadząc ze sobą kompanię piechoty, kompanie Legii Rycerskiej, pluton artylerii polowej i pierwszy szwadron 7-go Pułku Ułanów. Ułani, idący w straży przedniej, prędko zajęli przeprawę przez Południowy Boh pod Kanawą. Przy przeprawie dochodzi do spotkania z komisarzami ukraińskimi z komisarzem Szewczenko na czele. Głównym celem komisarzy ukraińskich było zatrzymać dalszy marsz oddziału i wybadać jego siłę. Ppłk. Barthel de Weidenthal wdał się w długie i niczego nie dające rozmowy, które przeciągnęły się do późnego wieczora. Czas stracony na pertraktacje Ukraińcy wykorzystali na zgromadzenie na wschodnim brzegu Płd. Bohu mas chłopskich, które obsadziły okoliczne wzgórza i usypały okopy, żeby przegrodzić drogę wojskom idącym na odsiecz obrońcom Niemirowa, a oddziały broniące miasteczka rozbroić. Ppłk. Barthel de Weidenthal pochodził z Królestwa Kongresowego, z Włocławka i nie rozumiał mentalności Ukraińców, którzy ustępowali wtedy, kiedy widzieli zdecydowanie, siłę i stanowczość, a pertraktacje zrozumieli jako słabość oddziałów polskich.

Tymczasem pod Niemirowem uzbrojone oddziały chłopskie otaczały miasto co raz silniejszym pierścieniem. Dowództwo nad całością obrony objął najstarszy oficer rtm. Romiszewski (d-ca 3-go szwadronu). W dniu 15-go kwietnia spodziewano się przybycia 1-go szwadronu i artylerii, po które wysłany został ppor. Zaleski i 8-miu ułanów. Jednak około godz. 9 rano 14-go kwietnia Ukraińcy zaczęli atak odparty jednak ogniem karabinów maszynowych, a szwadrony 2-gi i 4-ty w szyku pieszym zajęły pozycje obronne za murowanymi budynkami gorzelni. Walki trwały cały dzień i noc 14-go kwietnia, a rankiem 15-go Ukraińcy zaczęli powiewać białymi flagami. O godz. 11-tej Ukraińcy przysłali parlamentariuszy, którym przewodził komisarz Sołohub. Dowódca obrony rtm. Romiszewski razem z ppor. Węcławowiczem udali się do pałacu księżnej Szczerbatowej w celu uzgodnienia warunków przerwania walk. Chłopi jednak pomimo trwających pertraktacji nie przerywali ataków na gorzelnię. Rotmistrz Romiszewski, nie widząc żadnej pomocy z zewnątrz, na skutek wyczerpywania się amunicji zawarł z Ukraińcami umowę. Umowa przewidywała, że szwadrony miały udać się do Winnicy pod eskortą kozaków siczowych, broń należało złożyć na wozy, które zabierano ze sobą, składy pozostawały pod opieką kozaków siczowych. Kozacy byli wtedy jedyną regularną siłą Ukraińskiej Republiki Ludowej, a w konflikcie zachowywali się neutralnie. Podpisany rozejm został od razu złamany przez chłopstwo. Wychodzącą z budynku grupę oficerów zaatakowali chłopi i zabili na miejscu rtm. Niepokojczyckiego, rtm. Konstantego Sadowskiego, por. Jana Filarskiego, ppor. Bohdana Węcławskiego (starszego), ppor. Stanisława Chamca i pchor. Czesława Żurakowskiego, oprócz nich zabito jeszcze około 30-tu ułanów oraz ciężko poraniono 4-ch oficerów i 26-ciu ułanów, resztę zaś wzięto do niewoli i odprowadzono do Bracławia gdzie stacjonowały wojska austro-węgierskie i gdzie organizowały się bandy zbrojne Ukraińców. W tym czasie wykorzystując przedłużające się pertraktacje pod Kanawą, Ukraińcy obsadzili pozostałe przeprawy przez Płd. Boh w Stulczyńcach, Worobijowce i Rohoźnej, a gdy po ostrzale artyleryjskim Legia Rycerska sforsowała rzekę, Ukraińcy wykorzystując przewagę ilościową zaczęli zagrażać skrzydłom wojsk polskich. Ratując sytuację rtm. Szuszkiewicz prowadzi pierwszy szwadron do szarży, w której z 60 ułanów zginęło 11-tu, a 2-ch zostało rannych. Ppłk. Barthel de Weidenthal widząc narastające zagrożenie wydaje rozkaz odwrotu do Dzwonichy. W trakcie odwrotu przez Kanawę, ze wszystkich okien padają strzały, ginie od nich zastępca dowódcy 7-go Pułku ułanów mjr. Szeliski. Pierwszy szwadron, zamykający odwrót wojsk polskich, jeszcze kilkakrotnie jest zmuszany w szyku pieszym odpierać ataki rozzuchwalonego chłopstwa. Wobec nasilających się napaści uzbrojonych watah chłopskich płk. Barthel de Weidenthal wydaje rozkaz ewakuacji licznych składów amunicyjnych, ekwipunku i żywności z rejonu Dzwonichy i Tywrowa do miejscowości Gniewań, leżącej na linii kolejowej Odessa–Kijów, gdzie stacjonowały pozostałe oddziały III Korpusu, a liczne murowane budynki miejscowej cukrowni mogły stanowić skuteczniejsze punkty oporu. Odwrót wycofujących się do Gniewania oddziałów osłaniała Legia Rycerska, licząca w tym czasie zaledwie 40 bagnetów, wsparta na czas przez baterię artylerii z Gniewania. Główny impet następujących mas nieprzyjacielskich skierowany był na tabory. Legia Rycerska sprostała zadaniu i cofające się tabory III Korpusu zdołały w całości dotrzeć do Gniewania. O intensywności walk pod Tywrowem mówią świadectwa miejscowej ludności polskiej, którą Ukraińcy zmuszali do sprzątania pola bitwy. W samym Tywrowie zebrano 500 zabitych Ukraińców i wielu rannych. Pierwszy szwadron z Michałówki patrolował cały teren do czasu, gdy wszystkie tabory i wojska przeszły przez most w Tywrowie i drogą przez Sutyski przeszedł do Gniewania. Wieczorem 17-go kwietnia wszystkie oddziały znajdowały się już w Gniewaniu. Pierwszy szwadron wraz z plutonem 4-go szwadronu i plutonem k.m-ów, patrolował tereny od chutoru Woroszyłowka, przez wieś Witawę do chutoru Grzyniec osłaniając III Korpus od południa. Ukraińcy zachęceni powodzeniem i bogatymi łupami jakie znaleźli w Niemirowie, liczyli na podobne lub jeszcze bogatsze zdobycze w Gniewaniu. Zaczęli więc otaczać miasteczko zamykając wszystkie drogi odwrotu. Łączne siły III Korpusu były zbyt słabe, żeby obronić całe miasteczko, wycofano więc wszystkie oddziały do cukrowni, gdzie postanowiono bronić się do ostatka. Już o świcie 18-go kwietnia Ukraińcy próbowali zdobyć cukrownię, atakując przez las od strony wsi Sieliszcze. Na przedpolu przywitała ich kartaczami nieliczna polska artyleria dziesiątkując atakujących. Spieszeni ułani 7-go P.U. kontratakując przepędzili wroga na podstawy wyjściowe do wsi Sieliszcze, tracąc przy tym tylko jednego ułana, por. Pruszaka. Była to ostatnia ofiara walk z tego okresu. Oddział polski wobec całkowitego odcięcia dróg ewakuacyjnych, linię kolejową do Winnicy obsadzili Ukraińcy i wobec kończącej się amunicji, był zmuszony przyjąć propozycję XXV-tego korpusu wojsk austriackich którego dowództwo razem z kompanią ochrony sztabu przebywało na stacji kolejowej Żmerynka. Austriacki płk. Linde narzucił swoje warunki rozejmu i oddziały polskie 19 kwietnia razem z taborami przeszły do Winnicy. W Winnicy dowództwo przejmuje płk. J.v. Rummel. Z Winnicy polskie oddziały zostają przeniesione, na żądanie władz austriackich, do rejonu Pików-Janów-Chmielnik. Z resztek oddziałów polskich tworzy się Lekka Brygada III Korpusu Polskiego. Dołączają do niej oddziałek szwoleżerów rtm. Jaworskiego. Lekka Brygada liczy w tym czasie 1820 ludzi, 1353 konie,12 dział i 37 karabinów maszynowych. Na stacji etapowej w Krzemieńcu przebywa kompania Polaków o liczebności 250 ludzi i dwa składy artyleryjskie (20 dział i 21 tys. pocisków), które zostały przyłączone do Lekkiej Brygady. Brygadą dowodzi płk. Juliusz v. Rummel. W Winnicy pozostaje punkt etapowy mający przejmować różne oddziałki polskie i kierować do Lekkiej Brygady. W Lekkiej Brygadzie płk. J. Rummel przeprowadził reorganizacje wojsk. Wszystkie oddziały piechoty połączone zostają w Oddzielny Batalion Strzelców dowodzony przez kpt. Bołtucia. Oddziały jazdy połączono w Pułk Szwoleżerów dowodzony przez rtm. Jaworskiego w skład jego weszły oddział z Antonina, resztki 7-go pułku ułanów co w sumie dało cztery szwadrony konne , szwadron pieszy ,dwa szwadrony k.m -ów i jeden samochód pancerny . Artylerię skoncentrowano w Oddzielnym Dywizjonie Artylerii Konnej w składzie trzech baterii konnych po 4-ry działa ,oddział k.m-ów oraz oddziały łączności i warsztatowy . Utworzono też Pociąg Samochodów Pancernych w składzie 14-tu samochodów pancernych; 12-tu samochodów ciężarowych 1,5 tonowych, samochód osobowy i jeden samochód cysterna. Dowodził nim major Lippe. Powstała też Komenda Placu i szwadron karabinierów nad którymi dowództwo objął rtm. T . Dombrowski. Lekka Brygada w dniu 5-go czerwca liczyła 121 oficerów, 2026 szeregowców, 1380 koni, 12 dział, 41 karabinów maszynowych i 35 samochodów. Na początku czerwca nadchodzą przygnębiające wiadomości o demobilizacji I-go Korpusu pod ich wpływem część oddziałów piechoty samowolnie demobilizuje się zakopując broń i amunicję w rejonie Pikowa. Pozostały tylko oddziały jazdy, artylerii i wojska samochodowe. W nocy z 9-go na 10 -go czerwca niespodziewanie miejscowości Pików i Uładówka zostają otoczone przez dywizje węgierską wspartą artylerią austriackiego XXV korpusu. Rankiem pojawili się parlamentariusze węgierscy przywożąc żądanie austriackie natychmiastowej demobilizacji Lekkiej Brygady, ultimatum kończyło się stwierdzeniem, że dzieje się tak na życzenie Rady Regencyjnej w Warszawie. Zebrani doraźnie na naradzie dowódcy oddziałów zdawali sobie sprawę, że jest to kontynuacja polityki niemieckiej. Wiedziano również, że II-gi Korpus uległ już rozbrojeniu i demobilizacji. W sytuacji gdy cała Ukraina znajdowała się pod okupacją niemiecko-austriacką jakikolwiek opór skazany był na porażkę. Umowa zawarta pomiędzy płk. Sztabu Generalnego Naczelnej komendy Armii Kolomana – Horwata i płk. Juliuszem v. Rummel sporządzona została w kilku punktach:

        „ ….1. Na życzenie Rady Regencyjnej w Warszawie postanowiła C.K. Naczelna Komenda Wojenna rozbrojenie III Polskiego Korpusu w rejonie Zabuże-Pików-Janów. Komenda Lekkiej Brygady III Polskiego Korpusu oświadcza gotowość natychmiastowego złożenia broni i że aż do czasu odesłania do Ojczyzny pozostanie w rejonie Zabuża.

  1. Odsyłanie należących do III Polskiego Korpusu oddziałów zostanie uskutecznione przez Austro-Węgierskie władze wojskowe w miarą stosunków kolejowych. Miesięcznie zostanie odprawione około 2000 ludzi, a mianowicie 1000 ludzi w okręg b. gub. Lublina z zastrzeżeniem przyzwolenia naczelnego niemieckiego kierownictwa wojskowego, 1000 ludzi do gub. Warszawskiej i Ober-Ost. Gdy stosunki przewozowe pozwolą, to zostanie odesłane więcej ludzi w okręg w gub. Lublina.

  2. III Korpus Polski, względnie Lekka Brygada tego Korpusu zobowiązuje się aż do uskutecznienia odesłania do kraju być posłuszną wszystkim rozkazom C.K. XXV Korpusu i zobowiązuje się przeznaczonego jej okręgu koncentracyjnego bez osobistego pozwolenia ,żadną miarą nie opuszczać.

  3. Wszystką broń, amunicję ,urządzenia sanitarne i techniczne ,uzbrojenie ,konie ,kulbaki ,uprząż , działa ,wozy ,automobile i niepotrzebne kuchnie należy oddać w chwili rozbrojenia pod straż C.K. Wojsk. W sprawie oddanego materiału należy sporządzić protokół , w którym ma być uwidoczniona ilość ,stan i wartość. C. K. zarząd Wojskowy obejmuje dla swoich celów zdatny materiał i za to , swego czasu, otrzyma Państwo Polskie w naturze albo w pieniądzu odszkodowanie. Reszta materiału będzie odesłana do Lublina i tam pod C.K. strażą oddana do rozporządzenia Naczelnej Komendy Sił Zbrojnych.

  4. Oficerowie broń mogą zatrzymać. Po dokonanym odesłaniu do kraju zabrania się żołnierzom nosić mundur, oficerowie sami mogą , za osobnem zezwoleniem Naczelnego Komendanta PSZ mundur dalej nosić…….”

Były jeszcze inne punkty, ale mniej istotne. Umowę podpisali płk. Koloman-Horwat i płk. J. v. Rummel. Węgierski oficer wystąpił jeszcze z przemówieniem, w którym podkreślał tradycyjną przyjaźń polsko-węgierską, ale słowa te nie rozwiały ogólnego przygnębienia. III Korpus Polski przestał istnieć tak jak i oba Korpusy Polskie, w czym nie małą rolę odegrała Rada Regencyjna K.P. i władze niemieckie za wszelką cenę dążące do likwidacji wojsk polskich. Nie wszyscy jednak żołnierze podporządkowali się umowie i unikając spotkania z wrogami przedarli się do tworzących się nadal oddziałków polskich tak jak szwadron szwoleżerów rtm. Jaworskiego. Szwadron przedarł się przez kordon austro-węgierskich wojsk, dzięki życzliwości Węgrów. Rotmistrz Feliks Jaworski przyjmuje pseudonim „rotmistrz antoniński” i tworzy Tajny Oddział Konny, z ukrywających się po majątkach polskich na Podolu i Wołyniu, szwoleżerów. W listopadzie 1918 r. szwadron zbiera się ponownie i tocząc nieustanne walki partyzanckie z wojskami Petlury, bolszewikami i uzbrojonymi bandami chłopskimi, okrężną drogą z Ludwipola przez Staro-Konstantynów, Międzyrzec i Krzemieniec dociera do Włodzimierza Wołyńskiego, gdzie w dniu 18 grudnia 1918 r. i łączy się z regularnym Wojskiem Polskim, wchodząc w skład Grupy Konnej majora Bończy-Uzdowskiego. Był to jedyny oddział, po rozbrojeniu trzech Korpusów Polskich na Wschodzie, który konno z bronią w ręku połączył się z Wojskiem Polskim.

Tadeusz Białek

Bibliografia :

– Henryk Bagiński, Wojsko Polskie na wschodzie 1914 – 1920,Warszawa 1921.

– J. Holzer J. Molenda, Polska w pierwszej wojnie światowej,Warszawa 1966

– Andrzej Rosner, Teraz będzie Polska- wybór z pamiętników z I wojny światowej,Warszawa 1988

– Wacław Lipiński, Walka zbrojna o niepodległość Polski w latach 1905-1918,Warszawa 1990.

– Adam Miodowski, ;Inicjatywy polityczno-wojskowe wychodźczych ośrodków lewicy polskiej w Rosji (marzec-listopad 1917 r), Białostockie Teki Historyczne Tom 9/2011, Białystok 2011

– Jacek Woyno, „Materiały archiwalne do dziejów polskich formacji wojskowych w Rosji (1914-1920)”,Centralne Archiwum Wojskowe, Warszawa 2012.

– Stanisław Wrzosek, Polskie ochotnicze formacje wojskowe w pierwszej wojnie światowej i w okresie następnych dwóch lat ( 1914-1920), Białostockie Teki Historyczne Tom 10/2012, Białystok 2012.

 

Komentarze

Najpopularniejsze posty