Roman Czerniawski (tutaj w mundurze porucznika)/ Źródło: zrobtosam.com
Roman Czerniawski (tutaj w mundurze porucznika)/ Źródło: zrobtosam.com

Polski superszpieg – kapitan Roman Czerniawski

Do grona najbardziej znanych polskich szpiegów podczas II wojny światowej zalicza się kapitan Roman Czerniawski, polski patriota, twórca siatki „Interallie”, jedna z najważniejszych osób w operacji „Double Cross”. O jego losach traktuje poniższy tekst.

Roman Czerniawski urodził się 6 lutego 1910 r. Przed wojną ukończył dęblińską „Szkołę Orląt”, a także był słuchaczem kursu w Wyższej Szkole Wojennej. Jego umiejętności nie ograniczały się tylko do spraw związanych z lotnictwem – współpracował z II Oddziałem Sztabu Generalnego WP, a także napisał dobrze ocenioną pracę o kontrwywiadzie. Podczas kampanii wrześniowej latał na myśliwcach. Po przegranej wojnie obronnej udało mu się przedostać przez Rumunię do odtwarzanej we Francji polskiej armii. Podczas kampanii francuskiej walczył w szeregach polskiej 1. Dywizji Grenadierów. Po kapitulacji Francji nie próbował jak wielu naszych żołnierzy przedostać się na Wyspy Brytyjskie. W czerwcu 1940 r. w przebraniu wieśniaka dotarł do domu francuskiej wdowy, Renee Borni, który użyczyła mu dokumentów swojego męża. Już jako Armand Borni znalazł się w strefie nieokupowanej. Od jakiegoś czasu chodziło mu po głowie stworzenie siatki wywiadowczej we Francji, dlatego nawiązał kontakt z członkami polskiego wywiadu i uzyskał zgodę na swoje działania. Jeszcze podczas pobytu w Tuluzie poznał Mathilde Carre, której wyjawił, że jest szpiegiem i namówił do współpracy. Kobieta otrzymała pseudonim „Kotka” – Czerniawski funkcjonował jako „Armand”. Po przedostaniu się do Paryża para wynajęła mieszkanie w dzielnicy Montmartre. „Kotka” werbowała współpracowników, a „Armand” redagował dostarczane informacje i wysyłał je do centrali MI6 w Londynie. Początkowo meldunki przerzucano na trasie Paryż-strefa nieokupowana-Półwysep Iberyjski-Londyn. Po otrzymaniu czterech radiostacji, informacje przekazywane były drogą radiową. Siatka wywiadowcza Czerniawskiego rozrastała się, a do Londynu płynął meldunek za meldunkiem. Celem polskiego kapitana było zobrazowanie Anglikom wszystkich niemieckich jednostek stacjonujących na terenie Francji. Wśród członków siatki „Interallie” znajdowali się ludzie z różnych grup społecznych i zawodów – rybacy, kolejarze, policjanci czy kryminaliści. Do Czerniawskiego dołączyła także wspomniana już przeze mnie Renee Borni, która została jego kochanką.

Brytyjczycy byli tak zadowoleni z działań Romana Czerniawskiego, że wezwali go do stawienia się w Londynie. Jesienią 1941 r. na pokładzie specjalnego samolotu polski kapitan udał się do Anglii. Na miejscu spotkał się m.in. z pułkownikiem Stanisławem Gano, szefem polskiego wywiadu oraz Naczelnym Wodzem, generałem Władysławem Sikorskim. Za swoje zasługi Czerniawski został odznaczony orderem Virtuti Militari. 8 listopada 1941 r. „Armand” został zrzucony na spadochronie w okolicy Tours, by podjąć kolejne działania. Niestety dla niego, niedługo potem na trop siatki wpadli Niemcy. Stało się tak, gdy niejaka Denbie, będąca informatorką członka siatki, Hugo Keiffera zadenuncjonowała go przed Niemcami. Ten poddany torturom wydał kolejne ogniwo, Polaka o nazwisku Krótki, który z kolei naprowadził Niemców na adres Czerniawskiego, który został aresztowany 18 listopada. Wpadły także Mathilde i Renee. Początkowo kapitan Czerniawski przewieziony został do hotelu Edward VII, siedziby żandarmerii wojskowej. Później trafił do więzienia we Fresnes, na południe od Paryża. Jak na schwytanego szpiega Niemcy obchodzili się z nim przyzwoicie, nie był torturowany, ale też nie otrzymał jakichś specjalnych względów.

Mathilde Carre "Kotka"/ Źródło: war44.com

Mathilde Carre „Kotka”/ Źródło: war44.com

Abwehrze udało się zwerbować „Kotkę”. Pułkownik Hugo Bleicher zdołał namówić ją do zdrady i pracy dla Niemców. Mathilde wsypała członków siatki „Interallie” i doprowadziła do rozbicia jednej z najlepszych alianckich agentur na terenie Francji. W więzieniach znalazło się 66 członków siatki Czerniawskiego. „Kotka” zawiadomiła Londyn o wsypie w „Interallie”, ale dzięki temu, że jej udało się uciec mogła za pomocą ocalałej radiostacji nadal wysyłać meldunki za Kanał La Manche.

Gdy „Armand” dowiedział się o zdradzie „Kotki” (wiadomość tą przekazała mu przyprowadzona do jego celi Renee) w jego głowie powstał plan wyjścia z beznadziejnej wydawało się sytuacji. Za pośrednictwem strażników przekazał list do dowódcy sił niemieckich we Francji, generała Karla von Stűlpnagla, w którym to wspominał, że nie może zgodzić się na żadną formę współpracy, która godziłaby w interesy narodu polskiego. Następnie Czerniawskiego odwiedził w więzieniu pułkownik Oskar Reile, szef kontrwywiadu placówki paryskiej Abwehry. Podczas rozmowy, w której nie zabrakło solidnej dawki nazistowskiej propagandy, miłych słów wobec więźnia Reile zasugerował, że Czerniawski mógłby dopomóc w przeciągnięciu narodu polskiego na stronę zwycięskich Niemiec. W trakcie kolejnego spotkania obaj oficerowie kontynuowali rozmowy. Roman Czerniawski zachęcił Niemców do postawienia na jego osobę. Po przerzuceniu na teren Anglii miał zbudować podobną siatkę jak „Interallie”, która zajmowałaby się zbieraniem informacji dla III Rzeszy. Polski oficer wiedział, że na szali jest życie jego agentów przetrzymywanych w hitlerowskich więzieniach. Reile wspomniał także, że w Generalnym Gubernatorstwie żyje matka „Armanda”, a jego brat znajduje się w niemieckim obozie jenieckim. Gdyby zdradził los tych wszystkich osób byłby przesądzony. 14 lipca 1942 r. Czerniawski został przewieziony do jednego z paryskich mieszkań, gdzie czekał już na niego Reile. Otrzymał cywilne ubranie, pieniądze i dokumenty. Miał przedostać się do strefy nieokupowanej i nawiązać kontakt z ruchem oporu. Przygotowano także historyjkę w jaki sposób znalazł się na wolności – Polak uciekł podczas transportu z jednego więzienia do drugiego. W aktach Abwehry widniał od tej pory jako „Brutus”. Całość operacji zatwierdził jej szef, admirał Wilhelm Canaris.

Tymczasem Mathilde Carre, która już pod kontrolą Niemców „prowadziła dalsze działania wywiadowcze” wysłała do Londynu depeszę, że obawia się aresztowania i prosi o przerzucenie na Wyspy. Jej zadaniem, które otrzymała od Abwehry było dostarczenie jak największej liczby danych brytyjskich agentów we Francji. Na miejscu „Kotka” przyznała się do odwrócenia przez niemiecki kontrwywiad, ale nie wspomniała o tym, że dzięki jej zeznaniom siatka Czerniawskiego uległa rozbiciu.

Po przekroczeniu granicy z Vichy Roman Czerniawski nawiązał kontakt z Hugo Bleicherem, który został jego łącznikiem na tym obszarze. Wręczył on mu deklarację współpracy z III Rzeszą, którą Czerniawski musiał podpisać. Po nawiązaniu kontaktu z ruchem oporu, polski oficer został przerzucony do Hiszpanii, a stamtąd do Wielkiej Brytanii. Oczywiście na miejscu poddano go długim i drobiazgowym przesłuchaniom, chcąc upewnić się, że nie jest podwójnym agentem. Po otrzymaniu informacji o Mathilde, Czerniawski opowiedział Brytyjczykom jaką rolę odegrała jego dawna współpracownica. Za współpracę z Abwehrą Mathilde Carre otrzymała wyrok śmierci, który został później zamieniony na dożywocie. Z więzienia udało jej się wyjść w 1954 r.

Kilka tygodni po przybyciu na wyspy Roman Czerniawski przedstawił pułkownikowi Gano raport, w którym przyznał się do bycia niemieckim agentem. W swoim sprawozdaniu opowiedział od początku o swojej historii, przedstawił rozmowy z niemieckimi oficerami i szczegóły umowy jaką z nimi zawarł. Uczynił to dopiero teraz, bo obawiał się że kręgi oficerskie polskiej Kwatery Głównej mogły być zinfiltrowane przez niemiecki wywiad, który niezwłocznie zdobyłby wiadomość o „nawróceniu się” polskiego kapitana. Proponował pułkownikowi Gano, że może zostać „narzędziem” w ręku aliantów, którzy przy jego pomocy mogliby rozpocząć akcję dezorientowania Niemców fałszywymi informacjami. Tym samym Czerniawski stałby się potrójnym agentem! Łatwo wyobrazić sobie zdumienie pułkownika Gano w momencie lektury raportu Czerniawskiego. O jego prawdziwej roli wiedziało tylko kilku polskich oficerów z generałem Sikorskim na czele. Polak został przekazany Brytyjczykom z MI5, którzy włączyli go w ramy operacji „Double Cross”. Roman Czerniawski otrzymał kolejny pseudonim, „Brutus”. Brytyjczykom zajęło jednak trochę czasu, aby uwierzyli w zupełności w lojalność polskiego oficera.

Operacja „Double Cross” była integralną częścią szerszej akcji o kryptonimie „Fortitude”, mającej na celu zmylenie Niemców co do czasu i miejsca inwazji aliantów na kontynent europejski. Główni odwróceni agenci niemieccy: „Brutus” – Roman Czerniawski, „Garbo” – Juan Pujol, „Trycykl” – Dusko Popov, „Treasure” – Lily Siergieyev i „Bronx” – Elvira Chaduoir przez cały okres pracy dla Brytyjczyków dezinformowali swoich niemieckich oficerów prowadzących o planach alianckich dotyczących D-Day. Dzięki ich pracy i zaangażowaniu 6 czerwca 1944 r. był początkiem końca III Rzeszy.

W jaki sposób swoją rolę w tej operacji odegrał kapitan Roman Czerniawski? Swój pierwszy kontakt z Paryżem „Brutus” nawiązał przed Bożym Narodzeniem 1942 r. Dzięki nadajnikowi, który otrzymał od brytyjskich służb, a który Niemcy polecili mu zbudować nadał pierwszy meldunek. Część informacji, które przekazywał Czerniawski była prawdziwa, ale nie miała jakiegoś wielkiego znaczenia dla Brytyjczyków, więc mogła być spokojnie przekazana za Kanał La Manche. Były to m.in. informacje o polskich siłach zbrojnych na Wyspach, nastrojach w naszych kręgach politycznych czy konflikcie na linii Montgomery-Eisenhower. Jednak zdecydowana większość informacji, które Czerniawski przesyłał Niemcom, a które zdobyli jego agenci (których oczywiście nie miał) stanowiły spreparowane przez Brytyjczyków wiadomości. Niemcy uważali agenta o pseudonimie „Hubert” za jednego ze swoich najlepszych szpiegów na Wyspach.

Pułkownik Oskar Reile/ Źródło: http://mujeres-riot.webcindario.com

Pułkownik Oskar Reile/ Źródło: http://mujeres-riot.webcindario.com

Czerniawski jednak nie był do końca takim posłusznym wykonawcą brytyjskich poleceń jako zaciekły antybolszewik i dumny Polak sprawił kłopot swoim przełożonym z MI5. W czerwcu 1943 r. obraził generała Stanisława Ujeskiego, generalnego inspektora polskich sił powietrznych, oskarżając go o przymilanie się do sowietów odpowiedzialnych m.in. za zbrodnię katyńską. Czerniawski został następnie aresztowany na prośbę polskiego rządu i wtrącony do więzienia, gdzie oczekiwać miał na proces za poważne naruszenie wojskowej dyscypliny. W sierpniu zapadł wyrok w jego sprawie – kapitan został uznany winnym i skazany na dwa miesiące więzienia, ale sprawę postanowiono wyciszyć. Po powrocie pod skrzydła MI5 chciał powrócić do gry, ale jego mocodawcy nie byli przekonani czy Niemcy zdołają uwierzyć w całą sprawę. Postanowiono jednak zaryzykować. Jak później się okazało warto było dać jeszcze jedną szansę Czerniawskiemu. Jak jednak wspominał po wojnie pułkownik Reile, przez jego głowę przechodziły myśli, że Polak pracuje dla Anglików lub został aresztowany, a jego radiostację obsługuje brytyjski wywiad. Jako, że nie podzielił się tymi podejrzeniami z nikim w Abwehrze to nie można stwierdzić z całą pewnością czy tak naprawdę było.

W następnym okresie swojej działalności kapitan Czerniawski przesłał Abwehrze raport ze swojej wizyty w Szkocji, gdzie rzekomo przygotowano się do desantu na terenie Norwegii. Przesłał fałszywy schemat organizacji wojsk sprzymierzonych, opisał wizytę radzieckich oficerów sztabowych czy dane na temat fikcyjnej 4. Armii oraz rozmieszczeniu jej jednostek w Szkocji. To od niego także Abwehra dowiedziała się o istnieniu nieistniejącej potężnej 1. Grupy Armii Stanów Zjednoczonych (FUSAG) pod dowództwem generała George’a Pattona. Jej schemat organizacyjny Czerniawski zdołał poznać podczas swoich rzekomych podróży po Wielkiej Brytanii.

Tuż po D-Day „Hubert” poinformował pułkownika Reilego, że desant w Normandii jest tylko pozorowany, a prawdziwe uderzenie ma nastąpić w rejonie Pas-de-Calais. W późniejszym okresie nadał wiadomość, że alianci zrezygnowali z ataku w Pas-de-Calais ze względu na sukces w walkach w Normandii. Niemcy uwierzyli.

Mimo swojej porażki w Normandii Niemcy nie podejrzewali „Huberta” o zdradę i do końca działań wojennych otrzymywali od niego spreparowane meldunki, m.in. o celności rakiet V2 wystrzeliwanych na Londyn. Niemcy wierzyli w swojego agenta, dzięki czemu jego aresztowani podwładni z „Interallie” nie ucierpieli. Po zakończeniu wojny Roman Czerniawski pozostał w Wielkiej Brytanii. Za swoje zasługi dla aliantów został w sekrecie odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego. Zmarł 26 kwietnia 1985 r. w Londynie. Jego grób znajduje się na cmentarzu w Newark-on-Trent.

Komentarze

Absolwent historii UMCS. Jego zainteresowania to historia XX-lecia międzywojennego, front wschodni podczas II Wojny Światowej, historia wojsk powietrznodesantowych oraz dzieje Waffen SS.

Najpopularniejsze posty