Extremalna promocja notebooka MSI

„POPowcy” czyli pełniący obowiązki Polaka w Armii Berlinga

Na początku maja 1943 roku w obozie w Sielcach nad Oką w ZSRR, niezależnie od emigracyjnego rządu polskiego w Londynie powstała 1 Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, będąca zalążkiem tzw. Ludowego Wojska Polskiego. Żołnierzami tej dywizji stali się głównie Ci, którzy z różnych względów „nie zdążyli do Andersa”.

Sklep Urodzeni Patrioci

Doskonale sytuację wstępujących do nowego wojska opisywał wybitny historyk i sowietolog profesor Paweł Piotr Wieczorkiewicz:

„Ludzie, którzy docierali w łachach, na bosaka, wynędzniali, ginący z głodu docierali do wojska, które niekoniecznie było ich wojskiem. Walczyło niekoniecznie w ich sprawie, ale była to jedyna szansa wyrwania się z nieludzkiej sowieckiej ziemi.”

Wojsko to miało do spełnienia jednak inna rolę o której nie mieli pojęcia prości żołnierze pragnący opuścić „nieludzką ziemie”. Armia Berlinga jak zaczęto określać ten związek formowana pod egidą Stalina, miała stać się w najbliższym czasie kartą przetargową sowieckiego satrapy w kwestii rozstrzygania kwestii polskiej na arenie międzynarodowej. Oddziały „ludowego” wojsk miały również za cel zapewnić przejęcie władzy w powojennej Polsce przez komunistów polskich podporządkowanych Moskwie.

Decydującą rolę w każdej armii pełnią oficerowie, podoficerowie i specjaliści wojskowi, zaś ich wartość decyduje o obliczu wojska. I to właśnie znalezienie odpowiedniej liczby kandydatów w celu zapełnienia etatu jednostki stało się kluczowym problemem organizatorów. Z czego to wynikało? Oddajmy głos jednemu z organizatorów 1 Dywizji Piechoty:

„Wasilewska oraz Berling doskonale wiedzieli – stwierdził w 1988 r. Włodzimierz Sokorski na spotkaniu w Wojskowym Instytucie Historycznym – o wymordowaniu ponad 8 tys. polskich oficerów, jeńców wojennych z września 1939 r.”

Dodatkowo Związek Radziecki, opuściło wraz z Armią Polską generała Władysława Andersa około 4 tysięcy oficerów. Nieznana była również liczba polskich oficerów, którzy zmarli w łagrach i więzieniach, a Ci którzy zostali nie specjalnie mieli powody by ufać w szemrane propozycje sowietów i ujawniać swe prawdziwe stopnie wojskowe.

Przysięga kościuszkowców

Przysiąga kościuszkowców

Sytuacja taka była oczywiście na rękę Stalinowi, albowiem sowiecki satrapa postanowił wspomóc berlingowców „bratnią pomocą kadrową”… Kierowani do jednostek oficerowie mogli w pełni kontrolować polskie jednostki zwłaszcza, że zajmowali najwyższe stanowiska w wojsku.

Do oddziałów rozpoczął się więc napływ oficerów polskiego pochodzenia, mających polsko brzmiące nazwisko lub przynajmniej w jakimś stopniu znających język polski. Miało to uwiarygodnić polski charakter wojska. To właśnie te kategorie sowietów oddelegowane do polskich oddziałów zyskały miano POP, czyli pełniących obowiązki Polaka.  

Kierowani do polskich oddziałów Popowcy reprezentowali zazwyczaj średni poziom wykształcenia i słaby poziom wiedzy ogólnej jednak ich doświadczenie frontowe sprawiało, iż przekonani byli o swej żołnierskiej znakomitości. Piętą achillesową wielu z oddelegowanych była dyscyplina i sposób zachowywania się wobec polskich podwładnych. Na porządku dziennym były przypadki nadużywania alkoholu, maruderstwa, drastycznego traktowania podwładnych, a także natarczywości wobec kobiet. Oficerowie ci byli zazwyczaj bezkarni w wypadku większości tego typu przestępstw i wykroczeń z powodu swojego specyficznego statusu w szeregach Wojska Polskiego.

Wśród pełniących obowiązki Polaka można wyróżnić trzy zasadnicze grupy. Pierwszą tworzyli oficerowie, którzy zadowoleni byli ze służby w Wojsku Polskim. Kolejną grupę stanowili Ci, którzy służbę w szeregach polskich oddziałów traktowali jako czasową możliwość zdobycia doświadczenia potrzebnego w awansach w Armii Czerwonej. Ostatnią grupę tworzyli oficerowie uważający przeniesienie ich do polskich oddziałów za swoistą karę. Do września 1944 roku w szeregi rozrastającego się wojska trafiło blisko 7 tysięcy radzieckich oficerów, zaś w chwili zakończenia wojny było ich prawie 20 tysięcy (!).

Zapraszam do poznania sylwetek kilku przedstawicieli kasty, która decydowała o losach dziesiątków tysięcy polskich żołnierzy. Wśród pierwszych oddelegowanych do Sieleckiego obozu znalazł się m.in. pułkownik Bolesław Kieniewicz. Ten pochodzący z polsko-białoruskiej rodziny drobnoszlacheckiej oficer nie wstydził się swego pochodzenia za które zdążył być nawet represjonowany w latach 1937-39. Kieniewicz był przedstawicielem tej grupy Popowców, która zadowolona była ze służby w szeregach ludowego WP.

Gen. Bolesław Kieniewicz, dowódca 4. DP

Gen. Bolesław Kieniewicz, dowódca 4. DP

Całkowitym przeciwieństwem Kieniewicza był przysłany wraz z nim do Sielc podpułkownik Anatol Wojnowski, który we władanie objął 1 Pułk Czołgów. Oficer ten uważał się za obywatela ZSRR, który został za swoje polskie korzenie strasznie pokrzywdzony oddelegowaniem do polskich jednostek. Wojnowski był notorycznym pijakiem urządzającym w sztabie 1. Pułku Czołgów liczne libacje alkoholowe. Właśnie po jednej z takich pijatyk Wojnowski, wytoczył się ze swej meliny po czym zaczął strzelać do polskich wartowników wznosząc przy tym wulgarne okrzyki pod adresem Polski i Polaków, których szczerze nienawidził. Jak się okazało nawet takie przewinienie mu nie zaszkodziło – odwołany został dopiero po bitwie pod Lenino, której sporą część zamiast w miejscu dowodzenia w swoim pułku spędził pijany w okolicznej stodole…

Niezwykle interesujący przypadek opisuje w książce „Chwała i Zdrada” Edward Kospath- Pawłowski:

„Edward Szpitel, Polak, nauczyciel ze Stanisławowa w 1941 roku powołany do Armii Czerwonej, gdzie dosłużył się stopnia sierżanta, skierowany dwa lata później do polskich formacji, nie chciał zamienić munduru sowieckiego na polski. Uczynił to dopiero po ukaraniu go 14-dniowym aresztem.”

Gen. Władysław Korczyc w LWP dosłużył się najwyższych stanowisk/ Źródło:Wikimedia

Gen. Władysław Korczyc w LWP dosłużył się najwyższych stanowisk/ Źródło:Wikimedia

Generał Władysław Korczyc pomimo że w ludowym Wojsku Polskim dosłużył się najwyższych stanowisk reprezentował grupę niezadowolonych Popowców, uważających przeniesienie do polskich jednostek za karę. O tym co na temat swego skierowania do WP sądził Korczyc możemy przeczytać w pracy Macieja Szczurowskiego „Dowódcy Wojska Polskiego na froncie wschodnim 1943-1945”:

„Wszyscy uważają, że decyzja ta powinna mnie, jako Polaka serdecznie ucieszyć. W rzeczywistości było odwrotnie. Byłem w tym czasie szefem sztabu 1 Armii Uderzeniowej – wielkiej jednostki, w skład której wchodziło trzynaście dywizji. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wróżyły, że w najbliższym czasie obejmę dowództwo armii. Armii, którą doskonale znałem, z którą byłem zżyty od 1942 roku i która świetnie spisywała się na froncie. (…) W dodatku nie bardzo się orientowałem, co to ma być za Wojsko Polskie”

Przez cały okres PRL rola i znaczenie sowieckiej pomocy kadrowej dla Ludowego Wojska Polskiego były przedstawiane w pozytywnym świetle. Jednak rzeczywistość była zgoła odmienna większość z tych którzy mieli za zadanie pełnić obowiązki Polaka traktowała to jako swego rodzaju brzemię. Oficerowie Ci już po zakończeniu działań wojennych z nieskrywaną radością wracali do Związku Radzieckiego by tam dalej kontynuować służbę.

Bibliografia:

Grzelak Cz., Stańczyk H., Zwoliński S., Bez możliwości wyboru. Wojsko Polskie na froncie wschodnim 1943-1945, Warszawa 1993

Kospath – Pawłowski E., Chwała i zdrada. Wojsko polskie na wschodzie 1943 – 1945, Warszawa 2010

Szczurowski M., Dowódcy Wojska Polskiego na froncie wschodnim 1943 -1945, Pruszków 1996.

 

Komentarze

Absolwent historii na Uniwersytecie Marii-Curie Skłodowskiej w Lublinie. Interesuje się historią wojskowości XIX i XX wieku oraz dziejami Rosji. Był członkiem koła historyków krajów Europy Wschodniej.

Najpopularniejsze posty