Portret młodego Fryderyka Wilhelma pędzla Matthiasa Czwiczek / Źródło: Wikimedia Commons

Prawdziwy twórca potęgi pruskiej Fryderyk Wilhelm I Wielki Elektor

W szkole uczy się że twórcą potęgi Królestwa Prus był Fryderyk II Wielki. Niewątpliwie jest to prawda, lecz gdyby nie TEN człowiek, stary Fryc zapisałby się na zaledwie kilku kartach historii jako jeden z wielu podrzędnych niemieckich książąt. Poznajcie biografię człowieka, który już sto lat wcześniej zgotował Rzeczpospolitej rozbiory i tym samym zmienił bieg dziejów.

Sklep Urodzeni Patrioci

Kiedy w 1740 r. Fryderyk II, za życia okrzyknięty Wielkim, obejmował tron pruski, miał do dyspozycji dobrze zorganizowany, niebiedny kraj oraz liczną i karną armię. Czynniki te pozwoliły Hohenzollernowi pokonać wrogów w licznych wojnach i wynieść kraj do rangi potęgi. Lecz filozof z Sanssouci nie osiągnąłby tego gdyby nie jego pradziadek, zwący się Fryderyk Wilhelm I (elektor! Nie mylić z królem!) Urodzony w 1620 r. młody Hohenzollern od początku był szykowany do objęcia tronu elektorskiego w Berlinie. Lata młodości przypadły mu jednak na niespokojne czasy. W 1618 r. rozgorzała w Niemczech wojna trzydziestoletnia, najkrwawsza w historii Europy wojna religijna. Nie ominęła ona również i rodzimego dla Fryderyka Wilhelma księstwa, przez wiele lat grabionego i niszczonego przez wojska wroga a nawet sojuszników. Brandenburgia w tej wojnie nic nie znaczyła, nie posiadała wojska ani silnej władzy, gdyż ojciec jego był słabym i uległym władcą. Doszło do tego że Fryderyk musiał opuścić rodzimy kraj i udać się w bezpieczniejsze miejsce. Wybrano ze względów religijnych Republikę Zjednoczonych Prowincji, a dokładniej Lejdę. Pobyt w tym mieście ukształtował go do końca życia. Zetknął się tam z ogromnym bogactwem Republiki, stojącej również na wysokim poziomie rozwoju gospodarczego i kulturalnego.

Pomnik Fryderyka Wilhelma w Fehrbellinie / Źródło: Wikimedia Commons

Doświadczenie te mocno dotknęło Hohenzollerna, kontrast między, jak pisze Christopher Clark w książce „Prusy. Powstanie i upadek”, biedną, zacofaną i bagienną Brandenburgią a wysoko rozwiniętymi Niderlandami był ogromny. Fryderyk Wilhelm postawił sobie wtedy cel – uczynić z własnego państwa potęgę na miarę Republiki Zjednoczonych Prowincji Niderlandów. Główne zafascynowanie przyszły elektor przejawiał w handlu morskim, z którego Holandia czerpała ogromnego zyski. Odtąd miał dążyć do uzyskania dostępu do handlu światowego przez uzyskanie portu morskiego na Bałtyku. W 1640 r. zmarł ojciec Fryderyka Wilhelma i ten zajął jego miejsce na tronie, przystępując energicznie do realizacji zamierzeń, pomimo zawieruchy wojennej. Tutaj spotkała go sroga lekcja życia. Pokój westfalski kończący wojnę trzydziestoletnią w większości zlekceważył roszczenia Hohenzollerna do Szczecina, nadając to miasto zwycięskim Szwedom a Brandenburgii odstępując jedynie tzw. Pomorze Tylne z niewielkim Kołobrzegiem. Punkt wyjścia do spełnienia marzeń Fryderyka Wilhelma został stracony. Jednak 28 – latek nie poddawał się. Skupił się na odbudowie kraju zniszczonego wojną (w okolicach Berlina wyginęło ok. 80% ludności!) oraz wzmacnianiu swej pozycji względem junkierstwa. Pomogło w tym wojsko, utworzone w 1644 r. Przy jego pomocy rozpoczął bezwzględne ściąganie podatków i wprowadzanie porządku. Pomimo pierwotnego oporu możnych przeciw podatkom, w 1652 roku na landtagu zgodzili się oni na wyasygnowanie kwot w celu pokrycia żołdu wojsku do czasu następnego sejmu. Młody elektor święcił pierwszy sukces. W następnych latach nie zwoływał już landtagu, nadal ściągając podatki. Oprócz budowy armii, administracji i ekonomicznych podstaw, Fryderyk Wilhelm poświęcił wiele uwagi polityce zagranicznej. Wraz z potopem szwedzkim na Rzeczpospolitą (której był lennikiem z Prus Książęcych) zaczął lawirować między stronami. W końcu przeszedł na stronę Szwedów, podpisując z nimi nawet traktat w Radnot, traktujący o planie rozbioru Polski! Lecz dołączenie do wojny po stronie polskiej Danii, Austrii i Moskwy, zmusiło Hohenzollerna do rozważań na temat przejścia do koalicji. Zwieńczyło się to w traktatach Welawsko – Bydgoskich (1657), w których porzucił uciążliwy już wtedy sojusz z Karolem X Gustawem a przeszedł na stronę aliantów, w zamian za uzyskanie pełnej władzy nad Prusami Książęcymi. Elektor umiejętnie wymigał się spod topora, zyskując na tym sporo. W czasie lat 1655-1660 udowodnił również zalety posiadania stałej armii, która tworzyła z Brandenburgii godnego sojusznika. Po wojnie Fryderyk Wilhelm skupił się na umacnianiu swoich zdobyczy. W pierwszej połowie lat 60. stłumił zarzewia niezadowolenia wśród szlachty pruskiej, ścinając twarz buntu Krystiana Kalksteina-Stolińskiego (pierwowzór płk. Dowgirda z serialu „Czarne chmury”). Utrzymanie jednak sporej armii, która według różnych szacunków liczyła już wtedy ok. 15 tyś. żołnierzy, wymagało nie lada nakładów finansowych. Elektor zaczął parać się wynajmem swych żołnierzy innym monarchom, być może zapełniając skarbiec, lecz tracąc wizerunkowo.

Portret pędzla Gedeona Romandona z 1688 roku / Źródło : Wikimedia Commons

Przełomowa w biografii Fryderyka Wilhelma okazała się wojna Francji z sojuszem Niderlandów, Hiszpanii, Austrii.  Hohenzollern przyłączył się do koalicji, ze względu na obietnice cesarskie przekazania części Śląska oraz fakt że sojuszniczką Ludwika XIV pozostawała Szwecja, kontrolująca upragniony dla elektora Szczecin. Szwedzi w 1675 r. wkroczyli do Brandenburgii i zagrozili Berlinowi, gdyż większość wojsk elektorskich stało nad Renem, tocząc walki z Francuzami.  Dowiedziawszy się o ofensywie nieprzyjaciela, elektor ruszył czym prędzej z powrotem do kraju. W przeciągu dwóch tygodni pokonał 250 kilometrów (oszałamiający wynik na tamte czasy) i z marszu uderzył na Szwedów pod Fehrbellin. Bitwa okazała się sukcesem. W krótkim czasie wszelkie ziemie zostały odzyskane a najeźdźcy z północy pobici. Po tym wydarzeniu Fryderykowi Wilhelmowi nadano przydomek „Wielki Elektor”. Lecz znów dały o sobie znać rozgrywki mocarstw, nie liczące się z mniejszymi sojusznikami. Zdobyty w 1677 r. przez wojska brandenburskie Szczecin, na mocy pokoju dyktowanego przez zwycięską Francję, dwa lata później został zwrócony Szwecji. Ponadto cesarz nie wywiązał się z umowy i nie przekazał części Śląska elektorowi. Tym samym wojna z lat 70. okazała się stratą czasu i pieniędzy, ale również ostatecznym pogrzebaniem planów zdobycia sporego portu na Bałtyku. Ostatnim jakoby już aktem desperacji marzeń Wielkiego Elektora było wysłanie z Kołobrzegu kilku okrętów w kierunku Afryki, celem założenia kolonii. Kolonia na terenie dzisiejszej Ghany faktycznie powstała, aczkolwiek zyski były o wiele mniejsze niż przywidywano. Brandenburgia nie mogła również konkurować z takimi potęgami morskimi jak Anglia czy Niderlandy, które posiadały tysiące okrętów, gdy elektor zaledwie 20. Istotniejszego dzieła w końcu życia dokonał Fryderyk Wilhelm wydając w 1685 r. edykt poczdamski, który gwarantował wolność religijną na terytorium Brandenburgii – Prus. W przeciągu kilku lat po wydaniu edyktu do kraju elektora ściągnęło ok. 10 tyś. francuskich hugenotów, wygnanych przez Ludwika XIV, będących ludźmi zamożnymi i wyedukowanymi. Tym sprytnym zabiegiem Brandenburgia pozyskała niewielkim nakładem elitę, która zasiliła administrację, wojsko i stała się kołem napędowym rozwoju gospodarczego oraz kulturalnego.

Wielki elektor zmarł w 1688 r., pozostawiając następcom zreformowane państwo, silną, 30 tysięczną armię, wysoko rozwiniętą służbę dyplomatyczną i perspektywy przyszłej ekspansji. Kraj który obejmował w 1640  a zostawiał w 1688 roku różnił się diametralnie.  Przez prawie 50 lat panowania wspomniany Hohenzollern wykonał herkulesową pracą, praktycznie z nic nie znaczącego państwa, tworząc potęgę lokalną, z którą musiały się liczyć dwory w Wersalu, Londynie czy Wiedniu. Cóż gdyby nie Wielki Elektor? Bardzo możliwe że Fryderyk II Wielki klękałby przed polskim królem w Warszawie, składając mu hołd lenny…

Autorem artykułu jest Adrian Świerbutowski.

Bibliografia:

  1. Clark Ch., Powstanie i upadek, Warszawa 2009 (głównie)
  2. Salmonowicz S., Dzieje państwa i społeczeństwa, Poznań 1987 (dodatkowo)
  3. Strzelczyk J., Brandenburgia, Warszawa 1975 (dodatkowo)
  4. Wójcik Z., Historia powszechna XVI – XVII wieku, Warszawa 1979 (dodatkowo)

 

Komentarze

Nowa Strategia” jest portalem internetowym poświęconym tematyce bezpieczeństwa, historii oraz wojska. Informujemy o najważniejszych wydarzeniach oraz przedstawiamy własne komentarze na ich temat. Obejmujemy również patronatami wydarzenia naukowe, społeczne oraz sportowe w Polsce.

Najpopularniejsze posty