pis

Na prawo spot, na lewo spot… Analiza materiałów przygotowanych przez komitety wyborcze

Wybory do Parlamentu Europejskiego za pasem, kampania wyborcza z każdym dniem przybiera na sile, a my – potencjalni wyborcy jesteśmy zasypywani materiałami promującymi polityczne ugrupowania. W telewizji się debatuje, na ulicach pojawiają się plakaty i ogromne billboardy, a Internet tonie w morzu krótkich reklamowych spotów. Szczególnie ta ostatnia forma promocji staje się bardzo popularna. Wystarczy zmontować kilka minut nagrania, powiedzieć coś kontrowersyjnego, nadać temu odpowiednią formę i czekać na echa swojej twórczości. Obserwując reakcję internetowej społeczności na dotychczasowe spoty – efekt jest raczej gwarantowany. Abstrahując jednak od dalekosiężności takich kilkudziesięciosekundowych nagrań, chciałbym poddać je pewnej analizie.

Z góry zaznaczę, że będzie ona subiektywna, ponieważ za kryterium oceny wybrałem treść. Wychodzę z założenia, że w materiale promującym ugrupowanie powinny znajdować się najistotniejsze punkty programu. Nie obchodzą mnie najnowsze trendy i nowinki kreowane przez speców od marketingu politycznego. Ja, jako wyborca chciałbym wiedzieć na jaką partię oddaje swój głos. Krótko, zwięźle i na temat. Myślę, że to uczciwe postawienie sprawy. Przyjrzyjmy się więc najciekawszym wyborczym klipom.

Na pierwszy ogień dwie największe partie polityczne w kraju. Spoty, które zaprezentowały PO i PiS w pierwszych dniach kampanii wyborczej to jawna kpina. Wzajemne obrzucanie się odchodami – tak wygląda polityczna rywalizacja ugrupowań, które biją się o władzę na lokalnym podwórku i mają ambicję wprowadzić jak największa liczbę przedstawicieli do PE. Pojedynek, przypominający notabene bójkę dwóch gimnazjalistów na szkolnym boisku, rozpoczęło ugrupowanie dyrygowane przez Jarosława Kaczyńskiego. Materiał przedstawiony przez komitet wyborczy Prawa i Sprawiedliwości to próba zdyskredytowania polityków Platformy, i o ile zarzuty kierowane w ich stronę są raczej słuszne, o tyle sam wyborca otrzymał dość siermiężny przekaz – głosuj na PiS, bo Platforma to oszuści. Chwila, chwila! Dlaczego mam głosować na PiS? Bo co? Bo Platforma źle rządzi? A jaką mam pewność, że Wy będziecie rządzić lepiej? Przeciętny Polak, który polityką interesuje się w stopniu marginalnym, po obejrzeniu takiego spotu nie dowiedział się absolutnie niczego na temat programu tej partii. Nie poznał też ani jednego kandydata wystawionego przez PiS w nadchodzących wyborach do PE. Pod postacią nikczemnych rzezimieszków zaprezentowano jedynie platformersów – nie startującego w tych wyborach zresztą Jacka Protasiewicza oraz dwie „jedynki” Michała Boniego oraz Michała Kamińskiego. Rozumiem, że spot ma być formą pewnej zachęty do zagłębienia się w postulaty, które dane ugrupowanie proponuje, ale umieszczenie w nim chociażby kilku z nich, ze względu na szacunek do wyborcy, uważam za minimum przyzwoitości.

źródło: YouTube

Odpowiedź Platformy to niestety ten sam lub jeszcze niższy poziom poziom. Formę prezentacji jestem oczywiście w stanie zrozumieć, ponieważ to przeciwnik był stroną, która ją narzuciła, ale sama treść spotu to – posługując się archaicznym stwierdzeniem – „dno i kilometr mułu”. Serwowanie swoim wyborcom informacji dotyczących przyrodzenia Adama Hofmana zakrawa o jakąś bliżej nieznaną mi formę perwersji. Na tym w zasadzie można zakończyć analizę. Nie wiem jak Wam, ale mi zrobiło się niedobrze. Nie wracajmy do tego.

źródło: YouTube

Żeby jednak cały czas nie ganić partii rządzącej należy przyznać, że poza odpowiedzią na spot PiS-u przygotowała jeszcze dwa materiały promocyjne. Oba na podobną modłę. Zaakcentowane w nich zostały kwestie bezpieczeństwa, które dla partii DT mają być w Parlamencie Europejskim kluczowe. Patrząc zupełnie chłodno, bez uprzedzeń i animozji, spoty wypadły nie najgorzej. Oczywiście w jednym z nich przemawiający premier ukąsił ugrupowania sceptyczne wobec Unii Europejskiej, ale uwypuklił również strategię partii na kolejną kadencję w PE. Wszyscy znamy dotychczasowe osiągnięcia PO i każdy z nas ma zapewne milion powodów, żeby nie ufać jej przedstawicielom, ale w przeciwieństwie do nagrań zaprezentowanych przez kilka innych ugrupowań mieni się w tych spotach jakaś koncepcja. Czy odpowiada rzeczywistości? Można polemizować.

     źródło: YouTube

     źródło: YouTube

Następne produkcje nad którymi chciałbym się pochylić to propozycje SLD. Jakiś czas temu w programie „TAK czy NIE” Włodzimierz Czarzasty zapewniał widzów, że jego partia w odpowiedzi na oszczercze względem siebie materiały przygotowane przez PO i PIS, zaprezentuje coś specjalnego. Po takiej zapowiedzi spodziewałem się czegoś mocnego. „Bomby”, która pozamyka usta krytykom. Efekt? Mocno rozczarowujący. W skrócie. Platforma straszyła PiS-em, a ludzie głosowali na PO bo bali się Kaczyńskiego. Potrzeba zmian, a zmiany to SLD. Jakie to zmiany? Nie wiadomo. Specjaliści pracujący dla ekipy Leszka Millera przyjęli dokładnie tę samą taktykę, którą od lat stosuje PO wobec PiS-u. Krótko mówiąc, trzeba straszyć i przekonywać, że my zrobimy to lepiej.

źródło: YouTube

Drugi spot to już inna forma przekazu. Dowiadujemy się, że znaczna część Europy głosuje na lewicę, której rządy stanowią gwarancję wysokich zarobków, bezpieczeństwa i nieustannej walki o prawa kobiet. W Parlamencie Europejskim liczą się z kolei tylko dwie grupy – socjaldemokratyczna oraz konserwatywna. Całość podsumowana wyrazistym hasłem – „Nie marnuj głosu”. Cóż, trzeba przyznać, że taka forma przekazu znajdzie swoich zwolenników. Wprawdzie merytorycznej argumentacji dlaczego – poza tym, żeby nie marnować głosu – miałbym oddać swój akurat na lewicę dalej jest mało, ale wyznaczony został pewien kierunek, w którym przedstawiciele SLD mają się w Brukseli poruszać. Oczywiście nie wiem w jaki sposób europosłowie mają zapewnić mi wyższe zarobki (zrównanie płacy minimalnej w całej Europie? :)), ale kwestia walki o prawa kobiet z pewnością zainteresuje środowiska feministyczne. Podsumowując. Program, choć mocno utopijny, gdzieś tam się jednak przewinął, ale bazowanie na ogólnikach typu – więcej pracy, większe płace, więcej wszystkiego to jednak dość archaiczna forma autoprezentacji. Jak widać na niektóre środowiska nadal to działa. Życzę powodzenia.

źródło: YouTube

Skoro jesteśmy już przy lewicy. Przed państwem niekwestionowany lider w prezentacji krótkich form wideo – Europa Plus Twój Ruch. Wartka akcja, głęboki przekaz i alternatywna, pretensjonalna forma. Recepta na sukces? Jako, że w tym tekście skupiłem się na spotach promujących ugrupowania jako całość, a nie poszczególnych kandydatów, z bólem serca będę musiał pominąć analizę obrazów, których zalety wymieniłem we wstępie tego akapitu. A tak na poważnie. Zapewne każdy z Was widział chociaż kilka z nich. Miało być śmiesznie, na luzie i chyba merytorycznie. Wyszło banalnie, groteskowo i w sposób, który deprecjonuje działalność polityczną.

źródło: YouTube

Oprócz autoprezentacji kandydatów, koalicja EPTR przedstawiła również inne materiały. Pierwszy – podobnie jak w przypadku SLD – to bazowanie na strachu wyborcy. Jedyna różnica jest taka, że negatywnym bohaterem zamiast PO jest niezastąpiony w takich przypadkach PiS. Sama forma spotu jest uwłaczająca dla widza. Znając ekscentryczne pomysły Janusza Palikota byłem w stanie przetrawić fakt, że posłowie PiS przedstawieni są jako pijana hołota, która wolny czas spędza w klubie ze striptizem, ale język którym posługuje się przewodniczący TR to już rynsztok. „Rządy politycznych knurów”?. Rozumiem animozje i niechęć, ale wydawało mi się, że pan Palikot jest osobą publiczną, która dzięki swoim wyrazistym poglądom ogniskuje wokół siebie młodych ludzi. Wiem, że od dłuższego czasu stara się grać wyluzowanego „ziomala”, ale taka wypowiedź w ustach dorosłego faceta, aspirującego do pełnienia najważniejszych funkcji w państwie, brzmi co najmniej niepoważnie.

źródło: YouTube

Kolejny spot, o wymownym tytule „Krajobraz po Platformie” zaprezentowany został w dwóch wersjach. Przedstawia „postępową” rodzinę z uśmiechem opowiadającą o zaletach życia w kraju, który wyrwał się ze szponów zacofanych polityków. Przewija się tam – zgodnie z retoryką TR – wątek antyklerykalny, ale najistotniejszym punktem są obietnice składane przez JP. Polska ma być bardziej europejska, przyjazna dla ludzi młodych i gotowa na przyjęcie europejskiej waluty. Wrażenia podobne jak w przypadku SLD. Dużo bajania, mało konkretów. Nie wierzyłem, że to napiszę, ale w moim odczuciu Platforma ze swoim programem zapewnienia Polakom bezpieczeństwa brzmi wiarygodniej niż lewica sugerująca, że głos oddany na ich przedstawicieli to krok w stronę poprawienia życiowych standardów.

źródło: YouTube

Na koniec zostawiłem dwie czarne owce tegorocznych eurowyborów. Mowa oczywiście o Ruchu Narodowym i Kongresie Nowej Prawicy. Dwa uniosceptyczne ugrupowania w swoich wyborczych spotach zaprezentowały to czego wszyscy się spodziewaliśmy. Niespodzianek brak. Program obu ugrupowań to krytyka unijnych działań, więc analiza materiałów wyborczych jest w zasadzie zbędna. Wyborcy RN i KNP to póki co wąska grupa ludzi, których stosunek do Unii Europejskiej jest zdecydowanie negatywny. Spoty z konkretnym antyunijnym przekazem, w czasach gdy ta organizacja coraz częściej wykazuje oznaki swojej słabości, mogą przyciągać kolejne osoby wciąż niezdecydowane na kogo oddadzą swój głos.

źródło: YouTube
źródło:YouTube

Oprócz wyżej wymienionych wideo prezentacji swoje propozycje przedstawiły również Solidarna Polska i Polska Razem Jarosława Gowina. W pierwszym przypadku naszym oczom ukazuje się schemat identyczny jak w spotach SLD czy EPTR. Partia Zbigniewa Ziobry radzi pokazać czerwoną kartkę Platformie. Standardowa próba dyskredytacji przeciwnika przy jednoczesnym braku zaprezentowania własnych argumentów. Spoty PRJG to z kolei ociekające patosem produkcje, w których brakuje jedynie białego gołębia unoszącego się nad głową przewodniczącego. Miałem nie oceniać poszczególnych kandydatów, ale skoro jesteśmy już przy „jabłuszkowej” partii to całkiem pozytywne wrażenie robi spot Pawła Kowala – „jedynki” z okręgu warszawskiego. Krótki i merytoryczny, bez zbędnych udziwnień. Na plus.

Wrażenia po obejrzeniu kilkunastu produkcji, którymi uraczyły nas partie polityczne ubiegające się o miejsca w PE, są raczej negatywne. Bardzo mało konkretów, dużo – szczególnie w przypadku lewej strony – obietnic, które w Brukseli będą ciężkie do zrealizowania. Po raz kolejny z przykrością obserwuję również jak traktuje się potencjalnego wyborcę, który zazwyczaj nie ma czasu na to, żeby wertować opasłe partyjne programy. W spotach dominuje opluwanie przeciwników i nieustanny przekaz, aby głosować na mniejsze zło. No cóż, jest to sposób dość niskich lotów, ale często skuteczny. Szkoda, że społeczeństwo nadal się na to nabiera.

Jesteśmy na ostatniej prostej przed eurowyborami. Z całą pewnością czeka na nas jeszcze wiele materiałów skrupulatnie przygotowanych przez komitety wyborcze. Wiele z nich zapewne wzbudzi na naszych twarzach uśmiech politowania. Nie pozostaje nam jednak nic innego jak dryfować pomiędzy zalewem politycznych agitacji, poddając je jednoczesnej analizie zgodnej z własnym sumieniem. Na zmianę formy przekazu patrząc na dotychczasowe produkcje chyba nie mamy co liczyć. Show must go on.

Komentarze

Politolog - absolwent studiów magisterskich na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Interesuje się polityką współczesną i okresem II wojny światowej. Ponadto jest pasjonatem piłki nożnej i muzyki rap.

Najpopularniejsze posty