Extremalna promocja notebooka MSI

Prozachodnia Ukraina buforem między Polską a Rosją

Ostatnie wydarzenia na Ukrainie są szeroko komentowane, zarówno w światowych jak i polskich mediach. Wielu ludzi zastanawia się czy dla Ukraińców lepszym rozwiązaniem będzie pogłębianie współpracy z Rosją czy też szukanie wolności w Unii Europejskiej. Jednak dla nas Polaków, w całym tym sporze, ważniejszy powinien być nasz interes narodowy, a nie kwestia wolności osobistej Ukraińców.

Sklep Urodzeni Patrioci

W celu oceny sytuacji należy na cały problem spojrzeć szerzej oraz długofalowo. Dlaczego? Ponieważ, nie oszukujmy się, samo podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE, której odrzucenie było głównym powodem rozpoczęcia protestów na Majdanie w Kijowie, nie oznaczałoby jej włączenia w struktury Zjednoczonej Europy.

Problemy z jakimi boryka się współczesna Ukraina są ogromne. Nie zamierzam wspominać o łamaniu praw obywatelskich, fałszowaniu wyborów czy niskim poziomie demokratyzacji. Ważniejszym problemem jest sytuacja gospodarcza tego kraju. Stan ekonomiczny Ukrainy spowodowany jest załamaniem się gospodarki i wymiany handlowej na obszarze postradzieckim na początku lat 90. XX wieku, z którego Ukraina nie wyszła do dnia dzisiejszego. Dodatkowym czynnikiem przyczyniającym się do upadku jest brak nowych reform, restrukturyzacji i modernizacji przemysłu, deficyt handlowy czy wszechobecna korupcja, która w latach 2008-2011 wzrosła o blisko 70%. Wystarczy przekroczyć granicę i problem staję się odczuwalny.

Protesty na Euromajdanie w Kijowie / Źródło: Wikimedia

Protesty na Euromajdanie w Kijowie / Źródło: Wikimedia

Dlatego też uważam że Unia Europejska nie chce takiej Ukrainy, a podpisanie z nią układu stowarzyszeniowego wyglądałoby podobnie jak w przypadku umowy z 1964 roku jaką podpisało EWG z Turcją (która do UE nigdy nie weszła i w sumie bardzo dobrze). Warto tutaj wspomnieć, iż gospodarka Turcji rozwija się jak żadna inna w Europie. Jest jedną z dwudziestu największych gospodarek świata. PKB na głowę mieszkańca wynosi około 9 tys. dolarów, a jej gospodarka znajduje się w fazie wyjątkowo dynamicznego wzrostu. Więc skoro nie Turcja to dlaczego UE miałaby przyjąć biedną i zacofaną Ukrainę.

Jednak w tym całym zamieszaniu jakie nawiedziło Ukrainę jest pewna szansa dla nas, jako Polski. Albowiem uważam, że w naszym interesie leży wspieranie dążeń Witalija Kliczko do ponownego przewartościowania polityki Ukrainy na prozachodnią.

Dowodem dobrej polityki, w interesie naszego narodu, były działania Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który w listopadzie odwiedził kijowski Majdan. Muszę przyznać, że zarówno on, jak i śp. Lech Kaczyński, odrobili lekcję historii. Działania PiS jasno nawiązują do przedwojennej polityki Józefa Piłsudskiego i jego federalistycznej koncepcji. Upraszczając, Piłsudski wierzył, że zbudowanie wolnej Ukrainy i Białorusi, federacyjnie powiązanej z Polską, stworzy sektor buforowy dla politycznych wpływów Rosji. Ten nurt idealnie wpasowuje się w obecną sytuację polityczną, bo zagrożona przez Rosję Ukraina, będzie ciążyła w stronę Polski – tworząc naturalny szeroko rozumiany sojusz. Odłączając się od Rosji, być może rezygnując przy tym z członkostwa we Wspólnocie Niepodległych Państw, idąc w kierunku Unii Europejskiej będzie musiała rozpocząć szerszą współpracę z Polską, ponieważ sama nigdy się nie utrzyma. Ukraina musi wybrać: zachód albo wschód – to są jedyne opcje.

Jarosław Kaczyński w Kijowie / Źródło: www.dziennik.pl

Jarosław Kaczyński w Kijowie / Źródło: www.dziennik.pl

Stworzenie na Ukrainie prozachodnich rządów i dążenie ich do zbliżenia się do Unii Europejskiej uważam za główny cel jaki powinny obrać polskie elity. Ponieważ Rosja tracąc Ukrainę powoli zacznie tracić atuty swojej polityki imperialnej, a tym samym odsuniemy od siebie bliskość zagrożeń jakie się z nią wiążą. Podobny pogląd miał prezydent Lech Kaczyński, gdy w 2008 roku poleciał ze swoją misją do Gruzji, gdzie to małe państewko krzyżowało plany Moskwy od zakończenia rewolucji róż i objęcia władzy prezydenckiej przez prozachodniego Micheila Saakaszwilego.

Jednak obecna ekipa rządząca, z Tuskiem, Sikorskim i Protasiewiczem na czele, boi się zaangażowania w sprawy ukraińskie. Nadal płyną prorosyjskim kursem, który przyjęli w 2009 roku. Liczyli wtedy na jakieś profity i pomimo ich braku ciągle na takie liczą. Może obawiają się że Rosja podniesie nam ceny gazu, ale pamiętajmy że pomimo ich prorosyjskości i tak mamy najdroższe z całej UE nie licząc Litwy. Skąd więc taki twardy kurs prowadzenia polityki zagranicznej, o ile można ją tak nazwać, bo poza kontaktami z panią kanclerz Merkel i jakimiś dziwnymi egzotycznymi wyjazdami, czy prowadzeniem polityki tweeterowej nie można ekipie Tuska nic przypisać. To jest polityka kompletnie niespójna i niezrozumiała, albo właściwie jej brak. A może wyżej wymienieni politycy boją się oznaczenia jakimś antyrosyjskim piętnem bo liczą na „europejskie stołki”, a jak wiadomo nikt w UE nie wybierze kandydatów skonfrontowanych z Rosją.

Specjalne oddziały milicji / Źrodło: Wikimedia

Specjalne oddziały milicji / Źrodło: Wikimedia

Uważam, że wydarzenia jakie trwają na Ukrainie powinny zakończyć się na korzyść demonstrantów, a najlepiej jeśli oznaczałyby ustąpienie prezydenta Janukowycza i rozpisanie przedterminowych wyborów. Gdy na ulicach Kijowa polała się krew i po rozsianiu „rewolucji” na połowę państwa, tylko taki finał może doprowadzić do zakończenia demonstracji. Chociaż jest też drugi wariant – dalsza eskalacja zamieszek i bierna postawa przywódców państw zachodnich, która może spowodować zawiązanie ściślejszej współpracy na linii Janukowycz-Putin i zwiększenie siły fizycznej wobec protestantów oraz kolejne ofiary. To w perspektywie wielu lat mogłoby oznaczać całkowite podporządkowanie się Ukrainy Moskwie. Stanowiłoby to zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski. Trzeci wariant lansowany ostatnio przez media to rozpad Ukrainy, a nawet wojna domowa. Jest on jednak mało prawdopodobny ze względu na brak powszechnego interesu ze wszystkich stron konfliktu, zarówno opozycji, władzy, jak i Rosji czy Unii Europejskiej, a w szczególności wszystkich Ukraińców.

Problem w tym wszystkim stanowi jednak kwestia samych demonstrantów, którzy poszli w złym kierunku. Albowiem Polska nie może pozwolić sobie na probanderowskie hasła i wychwalanie zbrodniczej organizacji jaką jest UPA-OUN. To zły kierunek. Dlatego też jestem za wsparciem prozachodnich dążeń Ukrainy, z Witalijem Kliczko na czele, a nie radykalnymi hasłami i przywódcami – jakimi są m. in. Dmytro Korchinsky czy Ołeh Tiahnybok.

Zatem wolna, demokratyczna i prozachodnia Ukraina jest dla Polskim rozwiązaniem lepszym niż oddanie jej w ręce Rosji, bo wtedy te ręce mogą się wydłużyć i przekroczyć naszą granicę. Dlatego też swój felieton chciałbym zakończyć tezą, że każdy szach zadany Rosji poprzez szeroko rozumiany Zachód jest w interesie narodowym Polski.

Komentarze

Absolwent historii i politologii na Uniwersytecie Marii-Curie Skłodowskiej w Lublinie. Interesuje się historią wojskowości XX w., stosunkami międzynarodowymi, terroryzmem oraz polskimi misjami stabilizacyjnymi poza granicami kraju.