Władimir Putin przemawiający na 70 szczycie ONZ/ Źródło: PrtSc z Routers TV

Przemówienie Władimira Putina na 70 szczycie ONZ w Nowym Jorku – sukces czy porażka?

Przedwczoraj zakończył się 70 szczyt klimatyczny ONZ w Nowym Jorku. Ranga tego wydarzenia jest bardzo wysoka, szczególnie wobec obecnej sytuacji międzynarodowej. Mimo, że samo zajście miało zasadniczo odnosić się do kwestii klimatycznych, z oczywistych względów częściej poruszano kwestie związane z Syrią oraz sprawą Ukraińską. Duże zainteresowanie wzbudziło przemówienie rosyjskiego prezydenta, które przez wielu komentatorów oraz ekspertów zostało uznane, jako chęć zresetowania stosunków na linii Rosja- Zachód. Warto przyjrzeć się bliżej przemówieniu wygłoszonemu przez włodarza Kremla i dokonać próby odgadnięcia tego, co może ono za sobą nieść.

Przemówienie rosyjskiego prezydenta było w dużej części odzwierciedleniem tego, na czym opierał się w prowadzeniu polityki wewnętrznej oraz zewnętrznej przez 15 lat piastowania stanowiska.  Aby usystematyzować rozważania dokonano pewnego podziału przemowy na kilka punktów, odnoszących się do najistotniejszych spraw:

  1. ONZ
  2. Bliski Wschód
  3. Sprawa ukraińska
  4. Gospodarka międzynarodowa
  5. Klimat (szczątkowo)

 ONZ JAKO GWARANT ŁADU MIĘDZYNARODOWEGO

Na początku przywódca państwa rosyjskiego mówił, o potrzebie solidarności wynikającej z historii II WŚ, gdzie państwa mimo dzielących je różnic, wspólnie przeciwstawiły się III Rzeszy.  Było to nawiązaniem do odbywającego się 70 szczytu ONZ oraz problemu państwa islamskiego. Władimir Putin podkreślał ważność Organizacji Narodów Zjednoczonych w utrzymaniu ładu międzynarodowego, gdyż ( jak ostrzegał) w przeciwnym razie świat będzie rządzony „prawem silniejszego”, pozbawiony demokracji oraz wolności.  Według przemawiającego, dla Rosji najważniejsze jest przestrzeganie prawa międzynarodowego, gdzie głównym forum do omawiania wszelkich spraw międzynarodowych powinno być ONZ.

Takie postulaty nie są niczym nowym, Rosja odnosiła się do przestrzegania prawa międzynarodowego, już podczas inwazji w Iraku. Dla Kremla ONZ jest ważną organizacją, ponieważ ma tam możliwość zawetowania wszelkich działań, które uzna za sprzeczne ze swoimi interesami. Problem w tym, że Rosja sama łamie prawo międzynarodowe oraz porządek jałtański, o którym Władimir Putin wspomniał w swoim przemówieniu.  Dodatkowo obawy o świat rządzony prawem siły, pełen dyktatur i niesprawiedliwości brzmi bardzo groteskowo z ust przywódcy autorytarnego, którego sprzymierzeńcami w wielu sprawach są państwa takie jak Syria, Chiny, Iran czy Białoruś.

W szóstej minucie przemówienia skrytykowane zostało postępowanie Zachodu wobec państw bliskiego wschodu oraz Afryki północnej, a mianowicie rzekome narzucanie ustroju demokratycznego państwom tego regionu.  Jako przykład nieudolnych działań na rzecz z góry narzuconego „ jedynie słusznego modelu rozwoju” podany został ZSRR, przy czym podkreślono, że Rosjanie wyciągnęli z tego wnioski, a zachód zamiast się na nich uczyć, popełnia te same błędy.

BLISKI WSCHÓD

Z pierwszej części wypowiedzi dotyczącej ważnej funkcji ONZ oraz łamaniu prawa międzynarodowego prezydent Rosji, szybko wysnuł wniosek, że to właśnie wroga ingerencja państw zachodnich doprowadziła do upadku bądź podupadania państwowości krajów takich jak Libia, Syria czy Irak. Skrytykował przy tym zjawisko Arabskiej Wiosny, argumentując to tym, że zniszczenie nie w pełni demokratycznych rządów w Afryce północnej oraz na bliskim wschodzie, doprowadziło do jeszcze większej katastrofy zarówno politycznej jak i humanitarnej. Oprócz tego, krytyce poddane zostało dozbrajanie „terrorystów” przez państwa zachodnie, czym w rozumieniu rosyjskiego prezydenta jest dozbrajanie bojowników z umiarkowanej opozycji, walczących zarówno przeciw ISIS jak i rządowi w Syrii.

W tej części zaproponowano obecnym na szczycie, stworzenie wielkiej koalicji antyterrorystycznej, w której w skład miałby wchodzić rząd Baszara al Assada. Jednak, gdy Władimir Putin wypowiadał te słowa, już wiedział że jego propozycja zostanie odrzucona, a to dlatego, że wcześniej przemawiał prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama, który jednoznacznie wykluczył możliwość stworzenia takiej koalicji.

Kolejną zapowiedzią, która padła w przemówieniu było zwołanie rady ministerialnej dotyczącej  kompleksowej analizy problemu przestrzeni bliskiego wschodu.

Jako rozwiązanie problemów bliskiego wschodu zaproponowano odbudowywanie państwowości tam gdzie została ona zniszczona  lub gdzie próbuje się ją utrzymać, co jest jednoznacznym odzewem do wspierania syryjskiego rządu.

NATO/UE A SPRAWA UKRAIŃSKA

Po przedstawieniu swojego stanowiska w kwestii sytuacji na bliskim wschodzie przyszedł czas na odniesienie się do sytuacji ukraińskiej.  Zaczynając ten wątek prezydent Rosji wspomniał o czasie  lat dziewięćdziesiątych, gdy rozpadł się ZSRR oraz rozwiązany został Układ Warszawski, a mimo to NATO powiększyło  się o kolejnych członków. Z dalszej części przemówienia wynikało, że obecna „konfrontacja geopolityczna” –  jak to nazwał przemawiający –  jest wypadkową działań państw zachodnich, które przedstawiły państwom byłego bloku wschodniego perspektywę zero-jedynkową: integracja z NATO/UE lub pozostanie pod wpływem Moskwy. Zaraz po tym podaje przykład Ukrainy gdzie doszło do wykorzystania niezadowolenia społecznego w celu dokonania przewrotu państwowego. Jak zostaje stwierdzone w przemówieniu: rozwój Ukrainy jako cywilizowanego państwa jest zależny od wzięcia pod uwagę woli społeczeństw w Donbasie oraz Ługańsku.

Co ciekawe, sprawa wojny we wschodnich obwodach Ukrainy była najkrótszą (oprócz tematu klimatycznego) kwestią poruszaną w przemówieniu Władimira Putina.

GOSPODARKA

Przedostatnią kwestią poruszoną podczas przemówienia była gospodarka  w jej globalnym aspekcie. Sankcja gospodarcze państw UE oraz USA zostały przedstawione jako chęć wykluczenia Rosji – trudnego konkurenta. Obostrzenia gospodarcze zostały uznane przez Moskwę  jako niezgodne z prawem międzynarodowym gdzie na poparcie tych zarzutów powołano się na zapisy Światowej Organizacji Handlu ( zapis o „wolnym handlu i inwestycji oraz otwartej konkurencji”) .  Zdaniem głowy państwa rosyjskiego jest to przykładek tworzenia „ekskluzywnych zjednoczeń” omawianych w kuluarach.  Z mównicy padła również propozycja integracji gospodarczej między Chinami Rosją a UE.

Na końcu wspomniano o kwestiach klimatycznych jednak była to najkrótsza część przemówienia. Rosja zadeklarowała ograniczenie emisji  gazu cieplarnianego do 75% do roku 2030 (tj. do poziomu z lat 90-tych). Skrytykowano przy tym pomysł kwot na gaz cieplarniany, uznając, że jest to rozwiązanie jedynie tymczasowe. Według Rosji lepsze jest wdrażanie nowoczesnych technologii przyjaznych ekosystemowi.

Po zakończeniu omawiania tej kwestii przemówienie zostało zakończone słowami o wierze w ONZ, który jest w stanie nie dopuścić do kolejnej „globalnej konfrontacji”.

OCENA PRZEMÓWIENIA WŁADIMIRA PUTINA I WNIOSKI Z NIEJ PŁYNĄCE

Wśród wielu opinii na temat  70 szczytu ONZ można z łatwością znaleźć te chwalące rosyjskiego prezydenta, który miał niejako zaszachować prezydenta USA Baracka Obamę. Ciężko się z tym zgodzić. Po pierwsze dlatego, że Władimir Putin jako przywódca Rosji stał się dla ogółu po prostu niewiarygodny. To za co niejednokrotnie  był chwalony przez różnego rodzaju politologów, czyli zdolność do prowadzenia intryg i zwodzenia swoich oponentów, stało się kulą u nogi. Ten sam manewr wykonywany po wielokroć w podobny sposób, nie ważne jak dobry by nie był, w końcu stanie się bezużyteczny. Niezależnie od formy przemówienia i użytych argumentów prawdopodobnie większość ze zgromadzonych głów państw z góry założyło, że albo Putin kłamie, albo nagina rzeczywistość na własne potrzeby – tak też było.

Inną sprawą jest sama konstrukcja przemówienia pozostawiająca wiele do życzenia. Z jednej strony jest mowa o solidarności, wspólnych wartościach i interesach , oraz o wspólnym wrogu w postaci państwa islamskiego, a z drugiej bezpodstawne, wręcz groteskowe oskarżenia i resentymenty z lat 90-tych. To nie koniec sprzeczności. Władimir Putin z jednej strony mówi o zmieniających się czasach i błędnym postrzeganiu świata w postaci „bloków politycznych”, z drugiej jednak sam takie bloki tworzy (np. Unia Euroazjatycka). Trudno odeprzeć wrażenie, że przemówienie było w wielu momentach sprzeczne, zakłamane i groteskowe.

Zaklinanie rzeczywistości w sprawach gospodarczych jest również pozbawione jakiejkolwiek logiki, gdyż powszechnie znana jest przyczyna rosyjskich sankcji gospodarczych i bynajmniej nie są to powody, o których mówi w swoim przemówieniu przywódca.

Często powtarzaną tezą stało się twierdzenie, jakoby Rosja znów powróciła na salony zachodniego świata. Umotywowane jest to wystąpieniem na forum ONZ, bojkotowanego przywódcy państwa rosyjskiego, jednak teza ta nie ma żadnych podstaw merytorycznych, gdyż wystąpienia na forum ONZ nikt rosyjskiemu przywódcy zabronić nie mógł. Nie jest to oznaka ani ocieplenia stosunków dyplomatycznych , ani polityki resetu ( tej amerykanie mają już chyba dość względem Rosji), ani tym bardziej powrotu na zachodnie salony.

W ostatnim czasie pojawiły się informacje dotyczące skandalicznej wypowiedzi rosyjskiego ambasadora. Przez niektórych komentatorów  uznane zostały  jako pułapka, mająca na celu wywołanie w Polsce tzw. „narodowej histerii”, która zostałaby wykorzystana przez rosyjskich propagandystów do przedstawienia Polski jako kraju rusofobicznego tuż przed szczytem ONZ. Deklasowałoby to nasz kraj w jakichkolwiek negocjacjach z udziałem Rosji. Z posiedzenia szczytu ONZ można jednak wnioskować, że i te działania nie przyniosły efektu, ponieważ przy stoliku z Barackiem Obamą zasiadł  prezydent Polski.

SYRYJSKA ROZGRYWKA ROSJI

Prezydent Rosji zdecydowanie chce rozgrywać sytuacją w Syrii, sytuację na Ukrainie i wynikającą z niej złą sytuację Rosji. Proponując utworzenie wielkiej koalicji antyterrorystycznej wspomina o masach uchodźców, którzy w wyniku rozwiązania konfliktu  wróciliby do swojego kraju.

Po pierwsze, wątpliwym jest aby Ci z uchodźców, którzy już dostali się do Europy planowali się z niej wycofać do wyniszczonej ojczyzny rządzonej przez tego samego Baszara al Assada, który ją do takiego stanu doprowadził . Z kolei odsyłanie ich tam siłą to kolejne kontrowersje i problemy.

Po drugie, jak było wcześniej wspominane, już po przemówieniu  prezydenta USA wiadomym stał się fakt, że  o żadnej koalicji, w której  jedną z części składowych miałby być  Baszar al Assad nie ma mowy. Słowa rosyjskiego prezydenta o utworzeniu koalicji antyterrorystycznej już w chwili ich wypowiadania nie miały żadnego znaczenia.

Deal na zasadzie: My Wam pomożemy w Syrii, a Wy zapomnicie o Ukrainie – jest niemożliwy. Niedawno pisałem w swoim tekście „ Nasilenie rosyjskich działań w Syrii”, że jednym z  ewentualnych powodów  wzmożonych działań w Syrii, może być próba porozumienia się z zachodem w kwestii ukraińskiej, jednak nie na zasadzie odstąpienia Ukrainy w ogóle. Bardziej prawdopodobną i realną opcją byłaby chęć uzyskania akceptacji dla aneksji Krymu, w zamian za co Rosja pozwoliłaby na usankcjonowanie statusu dwóch wschodnich obwodów, które podburzała przeciwko władzy w Kijowie. Zachód wcale nie musi zgadzać się na takie rozwiązanie bo czas gra na niekorzyść Rosji.

Federacja Rosyjska jest zmuszona pomagać rządowi w Syrii, jeśli nie chce aby ten rychło upadł, więc podejmuje działania, które mają go wesprzeć. Dodatkowo dokonano próby ugrania czegoś więcej, czyli zminimalizowania kosztów operacji wojskowej ( chcąc podzielić się nimi w ramach ewentualnej koalicji), ocieplenia stosunków dyplomatycznych oraz załatwienia sprawy ukraińskiej. To za duże wymagania jak na obecną sytuację, w której obecnie znajduje się Rosja. Dla państw UE oraz USA dużo wygodniej ze strategicznego punktu widzenia jest niezgodzenie się na ofertę Rosji, gdyż nie jest to oferta korzystna i zabezpieczałaby głównie interesy rosyjskie. Rosja zostaje więc sama z problemem podupadającej gospodarki, sytuacją w Donbasie, izolacją polityczno-gospodarczą ze strony zachodu oraz dodatkowo rosnącymi problemami militarnymi syryjskiego sojusznika.

Najnowsze informacje dotyczące rosyjskich bombardowań w Homs zdominowały wczorajszy przekaz medialny. Rząd Syrii poprosił Rosję o pomoc w walce z terrorystami, co w kręgach politycznych tego kraju zostało szybko zaakceptowane. Zaznaczono przy tym jednak, że operacja wojsk lądowych nie wchodzi w grę. Tym samym, ponoszone będą teraz koszty nie tylko związane z utrzymywaniem separatystów w Donbasie, ale również z operacją w Syrii. Przy czym trzeba zauważyć, że efekt rosyjskiej pomocy dla Syrii  będzie prawdopodobnie nieproporcjonalny do funduszy jakie trzeba będzie na to przeznaczyć. Samą skuteczność kolejnych rosyjskich  bombardowań będzie można zapewne porównać z bombardowaniami przeprowadzanymi wcześniej przez państwa zachodnie oraz sąsiadujące z Syrią- a te były wyjątkowo nieskuteczne. Nie istnieje więc realne zagrożenie zakładające, iż Kreml bombardując bojówkarzy opozycyjnych (wspieranych przez zachód)  doprowadzi do ich upadku, lub znaczącego wyniszczenia, za to poniesie tego dotkliwe konsekwencje finansowe. Siły rządowe Syrii, nawet przy powietrznym wsparciu Rosji, nie będą w stanie przeprowadzić znaczących kontrataków, tak aby odzyskać kontrolę nad całością terytorium. Realną pomocą dla rządu Baszara al Assada byłaby więc jedynie operacja wojskowa prowadzona na pełną skalę z użyciem wojsk lądowych, o czym władze rosyjskie doskonale wiedzą. Muszą jednak podjąć pewne działania niezależnie od kolejnego fiaska utworzenia wielkiej koalicji antyterrorystycznej, gdyż w przeciwnym wypadku ich sojusznikowi grozi całkowity upadek.

PODSUMOWANIE

70 szczyt ONZ nie okazał się być dla szczęśliwym dla rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, a co za tym idzie i dla całej Rosji.  Samo przemówienie nie było szczególnie imponujące zarówno z oratorskiego jak i merytorycznego punktu widzenia. Można je traktować jedynie jako (nieudolny) pokaz rosyjskiej propagandy. Propozycja utworzenia koalicji antyterrorystycznej przeciw ISIS została odrzucona właściwie jeszcze przed jej zaproponowaniem. Wykluczony jest również powrót rosyjskiego przywódcy na zachodnie salony polityczne. Zaangażowanie w Syrii przejawiające się bombardowaniami okolic miasta Homs, znajdującego się w rękach umiarkowanej opozycji, jest z jednej strony koniecznością, z drugiej zaś próbą nacisku na państwa zachodnie. Niemniej jednak ciężko przewidywać czy zmieni to w jakikolwiek sposób negatywne  stanowisko zachodu wobec Rosji , czy jedynie je umocni. Z informacji dostępnych na dzień dzisiejszy można przypuszczać, że druga z opcji jest bardziej prawdopodobna choć ta kwestia pozostaje otwarta.

Komentarze

Absolwent Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Białymstoku na kierunku "Bezpieczeństwo Narodowe". Obecnie student Uniwersytetu Białostockiego na wydziale historyczno-socjologicznym - kierunek "Stosunki Międzynarodowe". Koordynator działu "Bezpieczeństwo" portalu "Nowa Strategia". Prowadzi bloga "Piotr Kular" na portalu Mpolska24.pl gdzie posiada status eksperta. Obszar jego zainteresowań dotyczy bezpieczeństwa narodowego oraz międzynarodowego w kontekście prowadzonej polityki bezpieczeństwa państw takich jak Rosja, Ukraina oraz Białoruś.

Najpopularniejsze posty