Recenzja filmu „Furia” reż. Davida Ayera

Zazwyczaj recenzje filmowe skupiają się na fabule, emocjach czy tym podobnych aspektach, ta recenzja będzie nieco odmienna bo pisana przez entuzjastę broni pancernej, także wyżej wymienione aspekty będą drugo lub nawet trzeciorzędnymi, autor natomiast skupi się głównie na aspektach takich jak realizm czy zgodność z realiami historycznymi.

Sklep Urodzeni Patrioci

„Furia” bo o tym filmie będzie mowa, jest dziełem dość nietypowym jeśli chodzi o kino wojenne traktujące o czołgistach i ich maszynach z tego powodu, iż chyba w jako jednej z niewielu produkcji, użyto autentycznych czołgów dla obu stron przedstawianego konfliktu.

Ponieważ film kręcono w Wielkiej Brytanii, naturalnym wyborem było poproszenie muzeum broni pancernej w Bonvington, będącym jednym z najsłynniejszych muzeów tego typu na świecie, mającym imponującą kolekcję wozów bojowych wszelkich typów począwszy od okresu pierwszej wojny światowej aż po technikę dnia dzisiejszego. Tytułowy czołg o nazwie własnej „Furia” czyli M4A3E8, grany jest przez niemalże niczym nie różniący się model M4A2E8 (muzeum nie posiada w swej kolekcji wariantu M4A3E8 będącego jednym z najbardziej zaawansowanych modeli czołgu M4 „Sherman” oraz podstawowego czołgu średniego na wyposażeniu US Army pod koniec II wojny światowej oraz w okresie wojny w Korei), pozostałe czołgi o nazwach własnych „Lucy Sue”, „Murder Inc.” i „Old Phyllis” to kolejno warianty M4A2, M4A4 (oba nie używane przez US Army w czasie DWS, lecz podobne do innych wariantów będących na stanie tej formacji jak zwykłe M4 czy wczesne M4A3) oraz M4A1(76)W (ten wariant był jednym z najpopularniejszych w arsenale US Army). Jeszcze jeden czołg o nazwie własnej „Matador” również gra wariant M4A3E8 lecz jest to najprawdopodobniej M4A3(76)W z zawieszeniem HVSS w miejscu starszego typu zawieszenia VVSS.

Po stronie niemieckiej nie uświadczy widz sprawnego czołgu aż do końcowego aktu filmu, jedynie na początku może widz zauważyć prawdopodobnie makiety przedstawiające zniszczone czołgi PzKpfw. IV oraz PzKpfw. V „Pantera” lecz nie jest możliwym stwierdzić jakie konkretnie warianty tych czołgów przedstawiają owe domniemane makiety (mogą to być także prawdziwe czołgi wypożyczone z muzeum i odpowiednio ucharakteryzowane.

[youtube http://www.youtube.com/watch?v=-OGvZoIrXpg]

Zdecydowanie natomiast jeśli chodzi o czołgi, to gwiazdą filmu jest jedyny dziś w pełni sprawny czołg PzKpfw. VI Ausf. H1 „Tygrys” znajdujący się w kolekcji muzeum Bovington. Choć model ten był pierwszym produkowanym seryjnie, zastąpiony został na liniach produkcyjnych przez PzKpfw. VI Ausf. E już w 1943, to jest historycznie prawdziwym iż do końca wojny przetrwało co najmniej kilka wozów tego wczesnego wariantu i brało udział w obronie terytorium III Rzeszy.

Można więc powiedzieć że twórcy filmu położyli bardzo duży nacisk na odwzorowanie uzbrojenia i nie tyczy się to tylko czołgów, ale także uzbrojenia piechoty czy wyposażenia, co więcej, bardzo duży nacisk położono na pokazanie obozów wojskowych, pól bitew czy ogólnie krajobrazu Niemiec w tamtym okresie, gdzie dominowało błoto, brud, bałagan z dużą ilością wyposażenia, zaopatrzenia, skrzynek itp. rozrzuconych dookoła. Ogólnie sprzyja to wytworzeniu klimatu zmęczenia ludzi wojną, oraz ogólnego przygnębienia, co zdecydowanie jest na korzyść, koniec końców wojna to nie przyjemny wiosenny piknik.

Jeśli chodzi o efekty specjalne, to jako entuzjasta broni pancernej muszę zdecydowanie pochwalić twórców, pociski przeciwpancerne wystrzeliwane z armat i trafiające w pancerze czołgów nie eksplodują efektownie lecz zostawiają po sobie snopy iskier co jest bliższe realiom pola walki, podobnie choćby kwestia ręcznych granatników przeciwpancernych Panzerfaust i efektów ich trafień w pojazdy (szczególnie pod koniec filmu).

Można jednak przyczepić się do kilku kwestii, po pierwsze pojedynek z „Tygrysem” jest trochę nielogiczny, choć można zrozumieć to filmowym dramatyzmem, jednakże biorąc pod uwagę stosunkowo niewielki dystans na jakim toczy się walka między trzema amerykańskimi czołgami a „Tygrysem” oraz to z jakimi maszynami mamy do czynienia, sytuacja nie jest już tak optymistyczna dla niemieckiego kota. Czołg PzKpfw. VI Ausf. H1 miał pancerz o następującej grubości, przód 100mm, burty i tył 80mm tak dla kadłuba jak i wieży, tymczasem „Furia” oraz „Old Phyllis” to warianty czołgu M4 uzbrojone w 76mm armaty M1A1 („Old Phyllis”) oraz M1A2 („Furia”) które mogły przebić jednorodny pancerz stalowy o grubości 109mm z odległości 500m za pomocą standardowego pocisku przeciwpancernego M62, a jeszcze więcej przy użyciu amunicji HVAP (High Velocity Armor Piercing). Biorąc to pod uwagę oba czołgi mogły po prostu rozstrzelać tego „Tygrysa”, no ale film rządzi się swoimi prawami.

[youtube http://www.youtube.com/watch?v=mV7TRLpCM48]

Ktoś oczywiście mógłby przyczepić się do tego że „Furia” dwukrotnie będąc trafiona przez „Tygrysa” nie kończy jako dymiący wrak, cóż biorąc pod uwagę kąt pod jakim w filmie wóz ten zostaje trafiony, i grubość pancerza jaką miał model M4A3E8, można przyjąć taki rezultat za prawdopodobny. A co trzeba zaznaczyć, na temat czołgów średnich M4 „Sherman” utrwaliło się mnóstwo mitów (film nie jest od nich wolny), jak choćby słabe opancerzenie, choć M4 miały generalnie pancerz grubszy niż T-34/76 jeśli chodzi zarówno o wieżę jak i kadłub, podobnie w wypadku PzKpfw. IV nawet późnych wersji, oraz porównywalny na wieży w stosunku do T-34/85. Co więcej istniały także wersje M4 z opancerzeniem grubszym niż to które miały „Pantera” czy „Tygrys” jak M4A3E2.

Z tego powodu nieco denerwujące jest to że każdy trafiony „Sherman” kończy jako pochodnia lub eksploduje, choć pod koniec wojny większość tych czołgów miała już przeniesione na dno kadłuba magazyny amunicyjne które były albo lekko opancerzone lub były to tak zwane „mokre” magazyny amunicyjne, co w wypadku przebicia pancerza czyniło „Shermany” prawdopodobnie najbezpieczniejszymi czołgami II wojny światowej.

Ciekawie ma się kwestia scen gdy czołgi są trafiane pod dość dużym kątem przez armaty przeciwpancerne PaK40, gdzie istotnie mogło w takich sytuacjach dochodzić do rykoszetów, natomiast przyczepić się trzeba do celności tych armat przedstawionych w filmie, choć można przyjąć że reżyser chciał w ten sposób zaprezentować fakt iż w tamtym okresie siły zbrojne III Rzeszy złożone były głównie ze słabo przeszkolonych rezerwistów oraz dzieci siłą powoływanych do służby.

Podobnie rzecz się ma w kwestii formacji takich jak Waffen SS, wbrew popularnemu mitowi, nie była to formacja tak elitarna za wyjątkiem kilku dywizji takich jak 1 Dywizja Pancerna LSSAH, w większości były to jedynie jednostki słabo wyszkolonych fanatyków mających bardzo słabe wyniki w walce, i poświęcające w bezsensownych akcjach cenny materiał ludzki. Czyli jakby nie oceniać końcowych scen filmu, zachowanie SSmanów jest akurat zgodne z ich typowym zachowaniem na polu walki, zainteresowanych odsyłam do prac takich autorów jak Hilary Doyle czy Thomas Jentz.

„Furia” jest też filmem który raczej nie traktuje widza owym mitycznym już amerykańskim patetyzmem, w zasadzie w amerykańskim kinie wojennym od wielu już lat można dostrzec zanik tego czynnika, często zarzucanemu Amerykanom, zaś duży nacisk kładzie się na przedstawienie wojny taką jaką jest, czyli zjawiskiem paskudnym, brutalnym i brudnym, co nie oznacza że filmy te mogą ustrzec się odniesień do patriotyzmu… tylko czy jest to złe i takie nietypowe? W kinie wojennym na całym świecie jest przecież podobnie, a „Furia” pod tym względem wręcz wybitnie unika tematu flagi powiewającej na wietrze nawet w porównaniu do takich klasyków jak „Szeregowiec Ryan”.

[youtube http://www.youtube.com/watch?v=y-r9eu6da1k]

Film porusza natomiast inne ciekawe aspekty, jak choćby to jak traktowani byli jeńcy wojenni przez żołnierzy amerykańskich, szczególnie tych którzy przeżyli na froncie długi okres czasu, byli wycieńczeni, nie tylko fizycznie ale i psychicznie, a może nawet przede wszystkim psychicznie. I w końcu jak zmienia się jeden z bohaterów filmu, młody i niedoświadczony, przerażony tym co widzi.

Także czy film jest warty obejrzenia? Zdecydowanie tak, szczególnie dla osób interesujących się II wojną światową czy wojskowością, czy film spodoba się każdemu, pewnie nie, są różne gusta, zdecydowanie jednak „Furia jest jedną z lepszych pozycji jeśli chodzi o kino wojenne, szczególnie że porusza kwestie związane z życiem załóg czołgów, a jest to temat niezwykle rzadko poruszany, szkoda bo większość filmów tego typu jest już starych, są to filmy mało realistyczne, nierzadko zakłamane propagandą no i nawet najlepsze z nich, się zwyczajnie zestarzały, co widać. Także jak najbardziej, warto obejrzeć „Furię”.

Komentarze

Najpopularniejsze posty