10728908_735629193171792_443344647_n

Recenzja książki Edwarda Radzińskiego – „Apokalipsa Koby”

Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili, „Soso”, „Koba”, „Stalin”. Jeden z największych zbrodniarzy w dziejach, którego osoba budziła przerażenie, ale i podziw wśród obywateli Związku Radzieckiego. O jego postaci napisano już mnóstwo książek, ale wśród nich na wyjątkową uwagę zasługuje powieść „Apokalipsa Koby. Wspomnienia przyjaciela Stalina”, która wydana została niedawno przez Wydawnictwo Magnum.

Autorem książki jest Edward Radziński. Rosyjski historyk, pisarz i dramaturg. Autor m.in. „Aleksander II. Ostatni wielki car”, „Stalin” oraz „Napoleon: życie po śmierci”.

Podstawą dla całej historii jest rzekomy pamiętnik „najlepszego przyjaciela Stalina”, który autor wraz z listem otrzymuje od niego. Stanowi to smaczek już na początku lektury. Historię życia Stalina poznajemy z perspektywy jego anonimowego przyjaciela, towarzysza o pseudonimie „Fudżi”. Podzielona na trzy części powieść opowiada nam historię „Geniusza Nowej Epoki”, „Największego Myśliciela Naszych Czasów”, „Przywódcy Całej Postępowej Ludzkości”. Poznajemy jego drogę do stania się jednym z najpotężniejszych ludzi w historii – od nikomu nieznanego rewolucjonisty po funkcję sekretarza generalnego KPZR. Radziński wprowadza nas w świat elit sowieckiego państwa. Postacie, które przewijają się przez książkę są autentyczne, a wydarzenia w których biorą udział stanowiły kluczowe momenty w historii kształtowania się państwa radzieckiego. Autor zaznajamia nas także z historiami zwykłych ludzi, agentów radzieckich, uczonych, lekarzy, członków rodzin najważniejszych „towarzyszy”, itd. Nie brakuje tutaj również wątków historycznych z Europy i Świata, które związane były z postacią „Fudżiego” i innych „towarzyszy”– wykonawców poleceń „Koby”, który był Panem Życia i Śmierci dla mieszkańców Rosji Sowieckiej.

Choć jest to powieść to jednak świetnie ukazuje nam mechanizmy funkcjonowania komunistycznego aparatu państwowego, gdzie nikt nie może czuć się bezpieczny, gdzie niejednokrotnie życie i śmierć zależy od kaprysu osób stojących na szczytach władzy ZSRR.

Ważnym elementem książki są spotkania i rozmowy „Fudżi”„Koba”. Dzięki nim wnikamy w myśli przyjaciela Stalina, poznajemy jego opinie i wnioski na temat „Wielkiego Koryfeusza Nauki”. Jako osoba znająca go od dziecka doskonale wie na co stać Iosifa i czego można po nim oczekiwać, jednakże jak sam „Fudżi” często zauważa – nawet on nie potrafi czasem dojść do tego co planuje jego przyjaciel. Dzięki tym dialogom poznajemy stopniowo osobowość Stalina, motywy którymi kierował się podejmując nawet najbłahsze decyzje. Zależały one niejednokrotnie od humoru „Koby”. Życie w Rosji Sowieckiej przeraża czytelnika. Jest to moje osobiste odczucie, ale sądzę, że wiele osób po lekturze „Apokalipsy” się ze mną zgodzi.

„Fudźi” wielokrotnie na stronach swojego pamiętnika, używa sformułowania „Mój przyjaciel Koba”. Jest to zarówno drwina, pogarda oraz jednoczesny podziw wobec Stalina. „Fudżi” nie jest kryształową postacią. Od początku bierze czynny udział w walce z caratem, rewolucji październikowej, umacnianiu władzy komunistycznej, prowadzi działania wywiadowcze. Jako członek słynnej „Czieriezwyczajki”, jest posłusznym wykonawcą poleceń „Koby”. Zdaje sobie sprawę, że on także ma krew na rękach. Mimo wszystko czytelnik może poczuć do niego sympatię, współczuć „Fudżiemu”, który opowiada jednocześnie z podziwem i przestrachem. Jest wierny i jednocześnie boi się swojego „najlepszego przyjaciela”. W niektórych momentach chce nienawidzić, ale nie potrafi.

Przy lekturze „Apokalipsy Koby” spędziłem kilka przyjemnych wieczorów. Być może swoimi rozmiarami (liczy 888 stron) może ona przerazić kogoś kto nie jest przyzwyczajony do obcowania z tak potężnymi publikacjami. Ktoś mógłby pomyśleć, że w tak pokaźnej książce może wiać nudą. Nic z tych rzeczy. Po lekturze „Apokalipsy Koby” mogę stwierdzić, że przez cały czas autor zaciekawia czytelnika, a z każdą stroną poznajemy sylwetkę Iosifa Dżugaszwilego. Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości jakim potworem był „Koba”„Stalin”, to po lekturze książki Radzińskiego nie powinien mieć już żadnych złudzeń. Poznajemy jego postać z perspektywy osoby, która znała go całe jego życie, wiedziała jakim człowiekiem jest naprawdę, a jak wykreowała go komunistyczna propaganda. Polecam ją szczególnie apologetom postaci Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwiliego w Rosji. Z czystym sumieniem przyznaję, że to jedna z najciekawszych i najbardziej wciągających książek jakie do tej pory czytałem. Powinien po nią sięgnąć każdy, którego zainteresowania wiążą się z historią Rosji, szczególnie I połowy ubiegłego wieku. „Apokalipsa Koby. Wspomnienia przyjaciela Stalina” to wyjątkowa książka na naszym rynku wydawniczym. Brawa dla Wydawnictwa Magnum.

Autor: Edward Radziński
Wydawnictwo: Magnum
Rok wydania: 2014
ISBN: 978-83-63986-74-2
Liczba stron: 888
Oprawa: Twarda
 apokalipsa-koby-b-iext26343389

Komentarze

Absolwent historii UMCS. Jego zainteresowania to historia XX-lecia międzywojennego, front wschodni podczas II Wojny Światowej, historia wojsk powietrznodesantowych oraz dzieje Waffen SS.