palikot

Ruchy Palikota

O wynikach ostatnich wyborów parlamentarnych dowiedziałem się podczas wizyty u znajomych. Ktoś włączył telewizor – kanał TVP info, gdzie akurat zaprezentowana została plansza z procentowymi wynikami, ale jeszcze bez partyjnych logotypów. Pierwszy oraz drugi słupek, były oczywiście łatwe do rozszyfrowania, za to ugrupowanie, które plasowało się zaraz za tą dwójką stanowiło już pewną zagadkę.

Źródło: www.polskawpigulce.pl

Źródło: www.polskawpigulce.pl

Dodatkowo uzyskało ono 10-procentowe poparcie, będące na tamtą chwilę solidnym wynikiem, a na który ani SLD, ani PSL raczej nie miałyby szans. Po chwili nasze wątpliwości zostały rozwiane, a zagadkową partią okazał się być Ruch Palikota, czyli inicjatywa byłego członka Platformy Obywatelskiej. Huczna kampania wyborcza, na którą założyciel partii nie szczędził środków, przyniosła zamierzony, aczkolwiek dość zaskakujący efekt. Przewodniczący – Janusz Palikot brylował w mediach, palił skręty na Marszu Wolnych Konopi, przedstawiał siebie jako obrońcę mniejszości homoseksualnej oraz wszystkich obywateli, którzy zmuszeni są funkcjonować pod jarzmem obecnego systemu politycznego. Swoje dosyć jaskrawe poglądy Palikot prezentował z właściwym sobie rozmachem, sugerując Polakom, że on i jego ugrupowanie są jedyną alternatywą dla polskiej sceny politycznej, w pełni zdominowanej przez Platformę i PiS. Jak dzisiaj prezentuje się partia polityczna, która weszła na sejmowe salony z takim przytupem?

Po dwóch latach, które minęły od czasu wyborów parlamentarnych można stwierdzić, że partia Janusza Palikota wypada dosyć blado. Początkowy szum wywołany w przestrzeni medialnej, za sprawą charyzmatycznych postaci takich jak: Robert Biedroń, Anna Grodzka czy sam Janusz Palikot zdecydowanie minął. Mimo wszystko początek kadencji zapowiadał się obiecująco, przynajmniej pod względem PR-owym. Ruch Palikota przedstawiany był jako partia, która zdecydowanie sprzeciwia się ingerencji kościoła w sprawy państwowe. Nie dziwi więc pierwsza inicjatywa wystosowana przez przedstawicieli tego ugrupowania – krzyż nie powinien wisieć w sejmie! Postulat ten spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem większości partii, o dziwo nawet sam poseł Niesiołowski w programie Tomasza Lisa, ostro skrytykował jakiekolwiek próby usunięcia religijnego symbolu z sali sejmowej. Posłowie Ruchu oczywiście zdawali sobie sprawę z takiego obrotu zdarzeń, jednak cel, którym było medialne zamieszanie został osiągnięty, a środowiska, które sprzeciwiają się polityce uprawianej przez polski kościół skutecznie zaktywizowane. Ta zagrywka zastosowana już na początku parlamentarnej przygody jasno wyznaczyła kurs po którym poruszać się będą członkowie Ruchu Palikota – „nieważne jak, byle by o nas mówili”.

Źródło: www.4.bp.blogspot.com

Źródło: www.4.bp.blogspot.com

Janusz Palikot, człowiek mający smykałkę do biznesu, wczuł się odpowiednio w nastroje społeczne i zastosował tzw. politykę samoobsługi, którą swego czasu uprawiał śp. Andrzej Lepper, wykorzystując sfrustrowanych rolników jako element swojej politycznej gry. Były członek Platformy Obywatelskiej rolników „obsługiwać” nie zamierzał, znalazł sobie inną niszę, która zaniedbywana była przez poprzednie rządy, a która przez kilka ostatnich lat znacznie zwiększyła swój rozmiar. Mowa tu oczywiście o zwolennikach tzw. „miękkich narkotyków” oraz środowiskach homoseksualnych, które z coraz większą zawziętością zaczęły walczyć o swoje przywileje. Młodzi zwolennicy spod znaku „płonącego blanta” mamieni nadzieją legalizacji marihuany masowo ruszyli do urn wyborczych oddając swoje głosy na przedstawicieli partii, która im to obiecała. Nie zrażały ich wypowiedzi Donalda Tuska, który niejednokrotnie podkreślał fakt, iż dopóki on piastuje stanowisko premiera rządu, nie ma możliwości by jakakolwiek próba legalizacji miękkich narkotyków zakończyła się sukcesem. Obrazuje to niestety niską świadomość polityczną – co gorsza – młodych Polaków, którzy oddali swój głos na człowieka, który po prostu wykorzystał ich łatwowierność. Oczywiście za chwile odezwą się głosy, że za sprawą Ruchu Palikota problem legalizacji marihuany jest coraz częściej poruszany w mediach, ale czy przyniosło to jakieś wymierne efekty? Nie sądzę, jak mawia klasyk. Zważając na mimo wszystko konserwatywną retorykę panującą wśród polskiego społeczeństwa, próba przeforsowania pomysłu legalizacji miękkich narkotyków skazana była na porażkę od samego początku, o czym Palikot doskonale wiedział i co bez skrupułów wykorzystał. To samo tyczy się legalizacji związków seksualnych. Twarzą projektu pod tytułem „Wejdźmy do Europy, dajmy prawa gejom” został pierwszy homoseksualista RP Robert Biedroń, delegowany przez Palikota do walki o prawa par osób tej samej płci. Biedroń w pewnym momencie stał się jednak ofiarą uprawianej przez siebie polityki. Sprawiał wrażenie zdartej płyty, a w kraju w którym bezrobocie sięga kilkunastu procent, dla przeciętnego Polaka ważniejszym problemem od miłości dwóch panów czy pań jest stan polskiej gospodarki. I słusznie. Nie ten czas, nie to miejsce Panie Robercie. Mimo wszystko, wszelkie formy agresji w stosunku do każdego człowieka uważam za godne potępienia. Wracając do sedna: zagospodarowanie niszowych obszarów społecznych, dzięki którym RP osiągnął sukces, dziś stało się jego gwoździem do trumny. Wspomniane wcześniej bezrobocie, narastający kryzys i nadmiar tematów zastępczych, które proponuje nam PO, samoistnie wyparły partię Janusza Palikota poza próg wyborczy, co dobitnie pokazują ostatnie sondaże. Pomimo mojej wcześniejszej tezy, odnośnie niskiej świadomości politycznej prezentowanej przez młodych ludzi w naszym kraju, na przestrzeni dwóch lat, które upłynęły od czasu wyborów, kurs zaczyna ulegać zmianie. Paradoksalnie to właśnie Ruch Palikota do spółki z Platformą Obywatelską przyczyniły się do takiego stanu rzeczy. Polskie społeczeństwo zaczęło w coraz większym stopniu dostrzegać wszelkie formy manipulacji i reagować na nie w sposób jak najbardziej demokratyczny, wyrażając brak zaufania, który odzwierciedla się w deklaracjach dotyczących swoich politycznych sympatii.

Źródło: www.fakt.pl

Źródło: www.fakt.pl

Ugrupowanie Janusza Palikota traci poparcie również, a może przede wszystkim przez niekompetencję czy niekonsekwencję w działaniach swoich członków. Trudno nie odnieść wrażenia, że wspomniana wcześniej Anna Grodzka nie jest w stanie zaoferować swoim wyborcom nic, oprócz tego, iż wcześniej nazywała się Krzysztof Bęgowski i kilka lat temu przeszła (przeszedł? – sam się gubię) operację zmiany płci. Propozycja objęcia przez nią stanowiska marszałka sejmu była dosyć absurdalna i słusznie skrytykowana przez otoczenie, jak bowiem tak poważne stanowisko może zajmować osoba, która – oprócz wspomnianej wcześniej zmiany płci i propozycji, aby nastolatki w wieku 16 lat same decydowały o tym, czy chcą być chłopcem czy dziewczynką – nie zasłużyła się dla tego kraju niczym. Podobne emocje towarzyszą również największej gwieździe Ruchu Palikota, czyli samemu założycielowi – Panu Januszowi. Człowiek, który kilka lat temu wydawał katolickie pismo (nieważne z jakich pobudek), dzisiaj stał się zapiekłym antyklerykałem? To trąci hipokryzją na kilometr. Wspomniana wcześniej próba wkomponowania się w nisze przez Palikota sprawiła, iż pojawiał się on wszędzie tam gdzie była możliwość medialnego zaistnienia, przez co sprawiał wrażenie osoby działającej po omacku, bez nakreślonego planu, przypominającej chorągiewkę na wietrze. Przez swoją niespójność partia zaczęła tracić kolejnych posłów, którzy odczuwali frustrację brakiem jakiejkolwiek wizji. Wśród osób, które opuściły partię w ciągu kilku ostatnich miesięcy wymienić można, m.in. Bartłomieja Bodio, Artura Bramorę, Dariusza Dziadzio, czy Halinę Szymiec-Raczyńską, a do grona tych osób należy dodać jeszcze usuniętą z partii wicemarszałek sejmu Wandę Nowicką, którą w ostatnich dniach Palikot – mający przed oczyma perspektywę politycznej zapaści – przeprosił, uznając iż tamta decyzja była błędem. Sama Nowicka na łamach portalu natemat.pl mówi, że przeprosiny przyjęła, ale czy ponownie wstąpi w szeregi ugrupowania nie wie. Trudno się jej dziwić, raczej niewiele osób wskakiwało by do okrętu, który właśnie podąża na dno.

Źródło: www.mm.salon24.pl.s3.amazonaws.com

Źródło: www.mm.salon24.pl.s3.amazonaws.com

Próby odzyskania utraconego poparcia przez RP przypominają syndrom „dziecka we mgle”. Antyklerykalna retoryka, którą prezentuje to ugrupowanie, dzisiaj bardziej irytuje niż zachęca, a osoby takie jak poseł Armand Ryfiński paradujący w stroju biskupa same strzelają sobie w stopę. W kraju z tak silnymi chrześcijańskimi korzeniami – pomijając to co serwują nam oderwane od rzeczywistości mainstreamowe media – jakakolwiek próba tak otwartego i prześmiewczego ataku na kościół zawsze zakończy się klęską, tym bardziej, że osoby uprawiające taką politykę nie wzbudzają wśród społeczeństwa żadnego zaufania. Spotkania Roberta Biedronia z kilkuletnimi dziećmi, w ramach tzw. „edukacji seksualnej”, stanowią formę homoseksualnej propagandy, która od jakiegoś czasu dominuje w naszej przestrzeni publicznej, a przeciw której stanowczo protestuje znaczna część społeczeństwa. Mieszanie w głowach tak młodym ludziom uważam za karygodne i niemoralne. W efekcie pojawiają się tak absurdalne pomysły jak „Równościowe przedszkole” w ramach, którego chłopcy przebierali by się za dziewczynki i odwrotnie. Czy w tym kierunku powinna podążać edukacja tak młodych osób? Kolejny przykład desperackiej próby odzyskania utraconego poparcia to inicjatywa Janusza Palikota, Aleksandra Kwaśniewskiego oraz Marka Siwca o nazwie Europa Plus. Powstałe w 2013 roku stowarzyszenie w planach ma (miało?) wspólny start w wyborach do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się w 2014 roku. Palikot odgrzebał z lekka już przykurzony relikt polskiej lewicy – Aleksandra Kwaśniewskiego, mając nadzieję, że elektorat byłego prezydenta przejdzie na jego stronę. Rzeczywistość okazała się brutalna i już pierwsze publiczne wystąpienie trzech wspomnianych panów zakończyło się totalną kompromitacją, a współpraca z Kwaśniewskim wizerunkowym K.O. Podczas konferencji prasowej Aleksander Kwaśniewski pojawił się w stanie – delikatnie mówiąc – odbiegającym od standardów dotyczących publicznych wystąpień i jak żywe powróciły wspomnienia z wypraw naszego prezydenta na Ukrainę. Dzisiaj o Europie Plus (lub o Europie Promil) mówi się już wyłącznie w sposób prześmiewczy, a najwięcej na całej sytuacji stracił sam Palikot, ponieważ Kwaśniewski i tak od dłuższego czasu pozostawał poza głównym politycznym nurtem w naszym kraju.

Źródło: www.planktonpolityczny.blox.pl

Źródło: www.planktonpolityczny.blox.pl

Formuła Ruchu zdaje się wyczerpywać, a fakt ten potwierdził sam Palikot podając do publicznej wiadomości, że zamierza stworzyć nową partię. Po nieudanym mariażu z Aleksandrem Kwaśniewskim, tym razem Palikot wszedł w porozumienie z innym członkiem Europy Plus Janem Hartmanem i to on ma być jego wspólnikiem w tym nowo powołanym tworze. Postać Kwaśniewskiego mimo wszystko nadal przewija się w medialnych doniesieniach. Według ekspertów miałby on być szarą eminencją nowego ugrupowania. Wydaje się jednak, że Palikot nie dopuści byłego prezydenta do uczestnictwa w ścisłym kierownictwie partii po wcześniejszej wizerunkowej wpadce, ale Kwaśniewski jako osoba posiadająca rozległe kontakty w świecie polityki na pewno będzie mu przydatna. O partii, która ma być spadkobiercą dorobku RP Palikot wypowiada się w ten sposób: Dojdzie do połączenia kilku partii, środowisk, stowarzyszeń i powstanie z tego jedna partia centrolewicowa, czy socjaldemokratyczna czy socjalliberalna, bo to są podobne ideologicznie obszary. Takie działanie Palikota jasno obrazuje, iż nie zawsze to kapitan ostatni opuszcza statek. Powołanie do życia nowego politycznego ugrupowania to swoista ucieczka od niewypału jakim okazał się RP, a jednocześnie świetna okazja do personalnych przetasowań, bez których na pewno się nie obejdzie. To również kolejny przykład jak „niestały w uczuciach” jest Janusz Palikot, ale równocześnie jak mocno jest zdeterminowany by odgrywać ważną rolę na polskiej scenie politycznej. Pozostaje tylko pytanie czy ludzie po raz kolejny kupią ten produkt oraz czy Palikotowi uda się opuścić szufladkę do której został włożony.

Komentarze

Politolog - absolwent studiów magisterskich na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Interesuje się polityką współczesną i okresem II wojny światowej. Ponadto jest pasjonatem piłki nożnej i muzyki rap.

Najpopularniejsze posty