Extremalna promocja notebooka MSI
Źródło: Wikimedia Commons

Śląski maj – 95. rocznica walk o polskość

Trudne chwile przeżywa lud polski Górnego Śląska wiosną 1920 roku. Panujący głód, zawiła sytuacja polityczna, niepewność dalszych losów, podstępne działania hakatystów – to codzienność, z którą się zmierza. Zbliżające się święto majowe ludzi pracy daje możliwość okazania przed światem, a zwłaszcza przed władzą koalicyjną, z kim mieszkańcy tej ziemi chcą być na zawsze złączeni. Śląscy działacze PPS łączą patriotyzm z postulatami socjalnymi.

Sklep Urodzeni Patrioci

Przed mającym się odbyć plebiscytem, dotyczącym przynależności Śląska, sytuacja jest napięta. Dotkliwie odczuwa się brak żywności, oficjalnie już mówi się o panującym głodzie. Władze polskie zgadzają się na przywóz żywności i materiałów siewnych. Polski Komitet Plebiscytowy uzyskał taką możliwość w Poznaniu. Przygotowano 435 wagonów ze zbożem, mąką i kartoflami, ale brak lokomotyw udaremnia realizację tego zamierzenia. Istnieją obawy, że przeszkodą jest celowa działalność strony niemieckiej i nieudolność władzy koalicyjnej. Trwają liczne prowokacje niemieckie. Terror sieje tzw. „zielona policja” wykorzystująca każdą okazję do gnębienia ludności polskiej. Jednym z licznych przykładów jest bezprawne działanie Sicherheitswehry podczas zabawy weselnej w Krywałdzie. Policja rozpędza weselników a wobec protestujących używa broni palnej. Kilku górników, uczestników uroczystości jest ciężko rannych. Socjaliści śląscy ostrzegają przed niemiecką agitacją bolszewicką. Prowokacyjne próby wywołania strajku generalnego , który miał być następnie krwawo stłumiony, nie znajdują wśród ludności polskiej poparcia. Występują tylko nieliczne przypadki popierania bolszewizmu. Na tajnych zebraniach głosi się tezę, że niedługo bolszewicy rosyjscy połączą się z niemieckimi i wypędzą koalicję z Górnego Śląska. W takiej atmosferze trwają przygotowania do majowego święta.

Przed 1 maja

Na niedzielę przypadającą 25 kwietnia zaplanowane są wiece protestacyjne ludności polskiej, organizowane przez socjalistów. Postulaty to żądanie : praw dla Polaków, ukrócenia nadużyć niemieckich, wprowadzenia języka polskiego w szkołach, sądach i urzędach, usunięcia „zielonej policji” i zastąpienia jej żandarmerią składającą się z równej liczby Polaków i Niemców. Ponadto organizacje niemieckie mają być rozbrojone, a napływ agentów niemieckich – „mącicieli spokoju” zatrzymany. Żywność przeznaczona dla Śląska, a przetrzymywana na granicy, powinna być niezwłocznie sprowadzona i sprawiedliwie rozdzielona. Podpisy pod tymi żądaniami składają zgodnie przedstawiciele PPS, Centralnego Związku Zawodowego Polski z oddziałami górników, metalowców, robotników rolnych, kolejarzy, pracowników umysłowych, oraz Narodowego Stronnictwa Robotników i Chrześcijańskiego Zjednoczenia Ludowego.

Zapowiadane manifestacje odbywają się bez większych przeszkód. Bierze w nich udział około 300 tys. ludzi, najwięcej w Bytomiu, Katowicach i Zabrzu. Niemców na ulicy nie widać, władze koalicyjne z umiarkowaną życzliwością przyjmują rezolucje z rąk przedstawicieli robotników.

Sobotni 1 Maja i niedzielny Trzeci Maja

Największe sobotnie manifestacje, sięgające 30 tys. ludzi w każdym mieście, odnotowują Katowice, Królewska Huta i Zabrze. W Bytomiu pochód polskich socjalistów jest mniejszy niż niemieckich i gromadzi jedynie ok. 2000 ludzi. W Katowicach socjaliści niemieccy –  szajdemanowcy wznoszą okrzyki wrogie Polsce. Manifestacje polskich działaczy przenoszą się na niedzielę, 2 maja. W miastach śląskich zbiera się ok. 500 tys. ludzi, najwięcej w Katowicach i Bytomiu, po 100 tys. W Opolu i Raciborzu dochodzi do krwawych starć z policją.

Podczas kiedy prasa socjalistów wspomina o Konstytucji 3 Maja, uważając ten dzień za święto narodowe, koła zbliżone do klerykalnych całkowicie pomijają święto pracy. Jest tylko wezwanie, aby nie uczestniczyć w marszach socjalistów, które i tak pewnie będą nieliczne. Obydwa obozy nie publikują relacji z manifestacji strony przeciwnej, tak, jakby w rzeczywistości nie miały miejsca. Obszernie podają wiadomości dotyczące własnych wystąpień. Zadziwiająca jest ilość uczestników pochodów jednych i drugich. Według dostępnych wówczas relacji w pochodzie Trzeciego Maja, który odbywa się 2 maja w Bytomiu, bierze udział ok. 80 tys. osób, 40 tys. nie mieszcząc się tworzy szpaler. Są sztandary narodowe i koalicyjne, grają orkiestry i kapele. Tego dnia w Katowicach pochód liczy ok. 100 tys. ludzi, w szpalerze 45 tys. I tu mnóstwo sztandarów i kapele muzyczne. W Zabrzu też uroczyście i 70 tys. manifestantów. W pozostałych miastach udział w pochodach bierze po kilkadziesiąt tysięcy. Zastanawiająca jest wiadomość jednomyślnie podawana przez gazety socjalistów i narodowców o krwawych zajściach w Opolu i Raciborzu. W Opolu niemieckie bojówki nie dopuszczają okolicznych mieszkańców do miasta, a zbierających się w mieście manifestantów atakuje „zielona policja”. Z budynku konsulatu polskiego zerwany zostaje biały orzeł. Wobec takiego terroru żaden pochód nie jest możliwy. W Raciborzu około 20 tys. osób szykuje się do marszu. Bojówki niemieckie starają się pochód rozbić. Pomoc nadchodzi od włoskich żołnierzy koalicyjnych. Jednak starcia są nieuniknione, kilku Polaków jest rannych. W Koźlu w ostatniej chwili zgoda na manifestację zostaje wycofana. Pochód przemierza okoliczne wioski. Tymczasem w Koźlu 150 bojówkarzy uzbrojonych w kije okute żelazem na darmo czeka na manifestantów.

Jeżeli dane zamieszczone w dziennikach  w maju 1920 roku, dotyczące liczby Polaków biorących udział w pochodach, wiecach i manifestacjach są wiarygodne, to połączenie wszystkich sił, bez względu na przekonania, pozwoliłoby na wielki sukces polityczny. Wspólne działanie jednak, nie tylko w tamtych czasach, wydaje się niemożliwe.

Źródło :
– „Gazeta Robotnicza” , maj 1920 r.
– „Górnoślązak”, maj 1920 r.
– „Kuryer Śląski”, maj 1920 r.

Komentarze

Najpopularniejsze posty